Forum

Asystent AI
Afirmacje a wymagan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a wymagania społeczne - jak nie podlegać presji oczekiwań?

Strona 3 / 3

Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że przez cały ten czas mierzyłam swoje próby z afirmacjami źle? Bo też czekałam na jakiś wyraźny moment 'klik, teraz jest ok'. Skoro tego nie ma, to jak długo można robić coś i nie wiedzieć czy to idzie w dobrą stronę?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Storczyk61 to jest dobra obserwacja, ale odpowiedź zależy od tego, co konkretnie powtarzasz i jak często. Jeśli afirmacja jest dobrze dobrana i pracujesz z nią regularnie, jakiś sygnał powinien być widoczny po kilku tygodniach. Natomiast jeśli zdanie jest zbyt ogólne albo zbyt odległe od tego, co naprawdę boli, możesz powtarzać miesiącami i nic nie poczuć. Problem nie leży wtedy w samej metodzie, tylko w tym, że afirmacja nie trafia w przekonanie, które wymaga zmiany.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Betalia jak to rozpoznać? Że zdanie jest 'za odległe'? Bo mam zdanie, które mi się podoba, ale nie wiem jak sprawdzić, czy ono rzeczywiście trafia w to, o co mi chodzi.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 jeden prosty test: powiedz to zdanie na głos i obserwuj czy czujesz lekki opór, czy coś w środku protestuje. Ten opór jest dobry, znaczy że zdanie wchodzi w obszar przekonania, które naprawdę potrzebuje korekty. Jeśli zdanie spływa po tobie całkowicie obojętnie i nie czujesz nic, to zwykle znak, że nie trafiłaś w sedno. Pełna zgoda od razu też bywa myląca, bo może oznaczać, że afirmacja dotyczy czegoś, co już w sobie masz.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Betalia a ten opór nie sprawia, że człowiek po prostu odrzuca zdanie zamiast z nim pracować? Pytam bo miałam tak, że jak czułam za duże tarcie, to się po kilku dniach poddawałam.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Rozmarynka to częsty problem i dlatego mówię, że opór ma być lekki, nie przytłaczający. Jeśli zdanie wywołuje coś w rodzaju 'no, nie do końca, ale może', to jest dobry punkt wyjścia. Jeśli wywołuje 'to kompletna bzdura i nigdy tak nie będzie', to zdanie jest za duże. Wtedy trzeba zejść o jeden krok niżej i znaleźć zdanie mniej ambitne, do którego ciało mówi 'to możliwe, choć jeszcze nie pewne'.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

A skąd w ogóle wiadomo gdzie jest ten jeden krok niżej? Czy ktoś to po prostu sam wymyśla czy jest jakaś metoda żeby to wyznaczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Wisia to wychodzi przez pisanie, o którym wspominałam wcześniej. Jak napiszesz co cię boli, to naturalnie pojawia się skala. Widać co jest najgłębsze, a co jest już bliżej powierzchni. Te zdania bliżej powierzchni to właśnie ten krok pośredni. Nie wymyślasz ich abstrakcyjnie, one wynikają z tego co już masz na papierze.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tu wejść z czymś, co trochę rozszerza to co Nasturcja pisze. Kiedy pracuję z czymś związanym z presją środowiska, zauważam, że przekonania mają warstwy. Pierwsze, wierzchnie, dotyczą konkretnych sytuacji, na przykład komentarzy przy stole. Głębsze dotyczą tego, czy w ogóle mam prawo do własnych wyborów. Afirmacja zaadresowana w pierwszą warstwę przy głębszym problemie będzie działać słabo. Dlatego warto zapytać siebie: czy to co czuję przy tych komentarzach istniało już zanim ta konkretna rodzina zaczęła to mówić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Michalinka to jest pytanie, które mnie zatrzymało. Bo chyba tak, chyba to istniało wcześniej. Tylko nie wiem co z tym zrobić mając afirmacje, skoro to sięga tak głęboko.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

to nie znaczy, że afirmacje nie pomogą, to znaczy, że potrzebujesz zdania trafiającego w tę głębszą warstwę, a nie w objaw. Zamiast 'akceptuję swoje wybory', może 'moje potrzeby są równie ważne jak potrzeby innych'. To zdanie nie mówi o rodzinie, mówi o czymś bardziej pierwotnym. I właśnie tam może być więcej pracy do zrobienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że wchodzi tu jeszcze jeden element, o którym nikt nie powiedział wprost. Kiedy presja pochodzi od rodziny, a nie od przypadkowych ludzi, problem z afirmacją jest taki, że część nas nie chce zmieniać relacji z tymi ludźmi. Chcemy się czuć dobrze przy jednoczesnym zachowaniu bliskości z nimi. A te dwa cele czasem stoją w konflikcie i wtedy żadne zdanie nie przynosi ulgi, bo podświadomie bronimy się przed pełną zmianą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Eleonorka56 to bardzo trafna uwaga. Czy masz poczucie, że afirmacje mogą działać mimo tego konfliktu, czy ten konflikt trzeba najpierw jakoś rozwiązać?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Mandragorka myślę, że mogą działać, ale tylko do pewnego poziomu. Możesz dojść do stanu, gdzie komentarze mniej cię bolą, ale jeśli konflikt między byciem blisko a byciem sobą nie zostanie nazwany, to pewna granica zostanie nieprzeniesiona. Afirmacja nie zastąpi rozmowy z samą sobą o tym, czego naprawdę chcesz w tej relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, a trochę inaczej: czy ktoś próbował afirmacje stricte na barierę między presją a sobą, nie na wartość własną w ogóle? Coś w stylu 'ich opinia to ich sprawa, moja decyzja to moja sprawa'. Wydaje mi się ze takie zdanie adresuje konkretnie mechenizm presji, a nie poczucie wartości jako takie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Radek65 tak, to zdanie adresuje granicę, a nie wartość. I to może działać inaczej, bo nie wymaga zmiany głębokiego przekonania o sobie, tylko przesunięcia percepcji odpowiedzialności. Dla niektórych osób to łatwiejsze wejście, bo nie trzeba przepracowywać całej historii, tylko jeden konkretny mechanizm. Ale jeśli brak poczucia wartości jest pod spodem, to efekt będzie częściowy.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Seid a to zdanie o granicy, które Radek65 proponuje, to nie jest przypadkiem za proste? Znaczy, 'ich opinia to ich sprawa' brzmi logicznie, ale jak ktoś od dziecka słyszał że jego decyzje muszą być akceptowane przez rodzinę, to samo powiedzenie sobie że tak nie jest chyba nie wystarczy?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Cytrynka08 nie twierdzę że wystarczy samo zdanie. Mówię że to może być łatwiejsze wejście dla konkretnych osób. Dla kogoś, kto ma mniej zakopane przekonanie o wartości, a bardziej problem z tym że miesza czyjeś oczekiwania ze swoją odpowiedzialnością, takie zdanie trafia precyzyjniej niż praca z całą warstwą poczucia własnej wartości. To nie jest kwestia prostoty, tylko dopasowania.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Seid rozumiem ten podział, ale mam pytanie praktyczne: jak to rozróżnić u siebie? Czyli jak sprawdzić, czy mój problem jest bardziej w tej granicy odpowiedzialności, czy w głębszym przekonaniu o wartości? Bo jak czytam tę rozmowę, to widzę obie te rzeczy u siebie jednocześnie.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Rozmarynka to akurat da się sprawdzić. Zadaj sobie pytanie: gdyby wszyscy wokół przestali komentować twoje wybory, czy poczułabyś się dobrze ze sobą? Jeśli tak, problem jest głównie w granicy. Jeśli nadal czułabyś niepewność co do swoich decyzji, to głębsza warstwa też działa. Ale szczerze, u większości ludzi wychodzi mix i to jest normalne.


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Michalinka próbowałam teraz odpowiedzieć na to pytanie i nie jestem pewna. Chyba nawet gdyby rodzina przestała, to nadal miałabym wątpliwości. Czyli chodzi o tę głębszą warstwę? Tylko co to w praktyce zmienia, jeśli chodzi o dobór zdania?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To pytanie Rozmarynki jest ważne, bo ona wskazuje na coś, co mi się wydaje, że ta rozmowa trochę pomija. Mówimy o afirmacjach jakby to był jeden mechanizm, a tu naprawdę chodzi o dwie różne prace. Jedna to praca z granicą, druga to praca z przekonaniem o sobie. Afirmacje na jedną nie zastąpią pracy z drugą. I czasem trzeba prowadzić obie równolegle, różnymi zdaniami, a nie szukać jednego które 'załatwi temat'.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

to zmienia konkretnie jedno: zdanie nie powinno mówić o reakcji innych, tylko o tobie. Nie 'mam prawo do swoich wyborów mimo że rodzina tego nie akceptuje', bo to wciąż trzyma rodzinę w centrum. Lepiej coś w stylu 'wiem czego chcę i ufam temu co wiem'. Rodzina znika ze zdania, a problem zostaje zaadresowany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radek65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 340

@Betalia ale to może działać odwrotnie? Jak ktoś ma bardzo zakopane przekonanie i mówi sobie 'wiem czego chcę' a w środku nie wie, to takie zdanie brzmi jak kpina z siebie. Nie lepiej zacząć od czegoś mniejszego, bardziej prawdziwego, jak 'uczę się słuchać tego czego chcę'?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Radek65 masz rację i źle się wyraziłam. Oczywiście że zdanie w formie procesu, 'uczę się', 'zaczynam dostrzegać', jest lepszym startem niż deklaracja stanu, którego jeszcze nie ma. Dziękuję za korektę. Generalnie zasada jest taka: im mniej zdanie brzmi jak fałsz, tym lepiej wchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że afirmacja 'wchodzi'? Znaczy, jak to wygląda w praktyce? Czy to jest jakieś odczucie w trakcie powtarzania, czy to się widzi dopiero po czasie w zachowaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Storczyk61 u mnie wygląda to tak, że z czasem zdanie przestaje być 'frazą do powtarzania' i staje się czymś, co po prostu wiem. Znika to poczucie że muszę się do niego przekonywać. Ale to przychodzi stopniowo i nie zawsze umiem powiedzieć kiedy dokładnie nastąpiło. Raczej zauważam to po fakcie, kiedy reaguję inaczej w sytuacji która wcześniej mnie wytrącała.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś przez długi czas powtarza zdanie i nie widzi żadnej zmiany w zachowaniu, nawet po czasie? To znaczy, że złe zdanie wybrał, czy że w ogóle ta metoda do niego nie pasuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wisia to mogą być trzy różne rzeczy i warto je rozdzielić. Albo zdanie jest za odległe od obecnego stanu, albo jest powtarzane mechanicznie bez żadnego zaangażowania, albo faktycznie sama technika afirmacyjna nie jest dla tej osoby tym co działa. Nie każda metoda działa dla każdego i to jest ok. Zanim jednak ktoś uzna że metoda nie działa, warto sprawdzić czy zdanie i sposób pracy są dobrze dobrane.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Seid co masz na myśli mówiąc 'bez zaangażowania'? Chodzi o to żeby podczas powtarzania coś czuć, czy coś innego?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Mandragorka chodzi o to żeby choć przez chwilę być przy tym zdaniu, a nie recytować je w głowie podczas mycia naczyń. Nawet minuta skupienia jest lepsza niż dwadzieścia minut automatycznego powtarzania. Emocja nie musi być duża, wystarczy lekkie zainteresowanie tym co mówisz do siebie, coś w rodzaju 'a może faktycznie', zamiast zupełnej obojętności.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie do Seid i Betalia, bo oboje dużo wiecie o tej technice: czy jest jakaś różnica między robieniem tego rano zaraz po wstaniu a wieczorem przed snem? Słyszałam że wieczorem umysł jest bardziej otwarty, ale nie wiem czy to ma znaczenie w kontekście tej pracy z presją środowiska.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 jest różnica, ale nie decydująca. Wieczorem, kiedy jesteś już zmęczona, krytyczny filtr rzeczywiście trochę odpuszcza i zdanie może łatwiej wejść głębiej. Rano z kolei możesz wejść w dzień z określonym nastawieniem, co ma praktyczne przełożenie na reakcje. Większość osób z którymi rozmawiałam mówi, że działa to co robią regularnie, niezależnie od pory. Pora to szczegół, regularność to rdzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do tego co Eleonorka56 mówiła o dwóch równoległych pracach, to trochę mnie przytłacza. Jak ktoś dopiero zaczyna i ma i ten problem z granicą i to głębsze przekonanie, to od czego w ogóle zacząć, żeby nie robić wszystkiego naraz i nie zdezorganizować sobie tego?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

to nie musi być dwa tory naraz od pierwszego dnia. Zacznij od jednego zdania, które mówi o tym co jest bliżej powierzchni, czyli o granicy, o tym że czyjeś oczekiwania są ich sprawą. Kiedy poczujesz że to zdanie trochę się ustabilizowało, wtedy możesz dołożyć drugie, dotyczące głębszej warstwy. Sekwencja ma sens. Nie ma sensu walczyć z fundamentem kiedy ściany jeszcze się chyboczą.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Eleonorka56 podoba mi się ten obraz, ale mam jedno zastrzeżenie. Mówisz żeby zacząć od granicy, ale co jeśli praca z granicą bez dotknięcia głębszego przekonania daje tylko takie 'intelektualne' efekty? Znaczy, wiem że ich opinia to ich sprawa, ale to mi nie przeszkadza boleć. Znasz kogoś kto przeszedł przez to w tej kolejności i to zadziałało naprawdę, nie tylko na poziomie słów?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Rozmarynka to jest bardzo trafne zastrzeżenie i nie chcę go zbagatelizować. To 'intelektualne' wiedzenie bez odczucia zmiany to klasyczna sytuacja, kiedy praca z granicą była za płytka albo za szybka. Ale jest też drugie wyjaśnienie: może granica jest rzeczywiście miejscem startowym, które daje jakiś minimalny poziom bezpieczeństwa, żeby w ogóle móc dotknąć tego głębszego. Znaczy, bez żadnego poczucia że masz prawo mieć swoje zdanie, praca z przekonaniem o wartości może być zbyt odsłonięta. Co o tym myślisz?


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Seid to ma sens, że granica jako pierwsze minimum bezpieczeństwa. Ale czy to nie oznacza, że i tak w pewnym momencie trzeba wrócić do tej warstwy granicy i przepracować ją głębiej? Bo jeśli zostajemy przy samym 'wiedzeniu', to może się okazać że stoimy w połowie drogi i mamy złudne poczucie że coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Rozmarynka myślę że dobrze to ujmujesz, ale chcę tu dodać coś z innej strony. W pracy z przekonaniami jest coś, co można by nazwać efektem warstwy - każda praca, nawet ta 'tylko intelektualna', zostawia ślad. Nie musisz od razu widzieć zmiany w zachowaniu, żeby coś faktycznie się przesunęło. Problem zaczyna się kiedy ktoś zatrzymuje się na tym pierwszym śladzie i myśli że to już wszystko.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Michalinka zgadzam się z tym efektem warstwy, ale chcę dopytać: jak odróżnić ten 'ślad' od zwykłego samookłamywania się? Bo z zewnątrz i od środka to może wyglądać identycznie. Ktoś sobie powtarza zdanie, czuje że coś drgnęło, a potem nic się nie zmienia w relacji z rodziną. Jak to weryfikować?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Eleonorka56 weryfikacja przez zachowanie jest tu jedyną uczciwą miarą. Nie przez odczucia w trakcie powtarzania, nie przez to czy zdanie brzmi 'prawdziwie', tylko przez to czy w konkretnej sytuacji zareagowaś inaczej niż przed. Nawet drobna różnica, np. że przez chwilę nie przeprosiłaś odruchowo za swój wybór, jest konkretniejsza niż jakiekolwiek wewnętrzne przeżycie przy afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Pytanie do Betalia i Seid: a co jeśli ta zmiana w zachowaniu przyszła, ale wywołała takie tarcia z rodziną, że człowiek cofnął się do starego wzorca, żeby jakoś przetrwać? Czy to znaczy że afirmacja przestała działać, czy że po prostu środowisko jest za silne?


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

to nie znaczy że afirmacja przestała działać. To znaczy, że środowisko aktywnie przeciwdziała zmianie i to jest zupełnie odrębny problem. Afirmacje nie są tarczą przed zewnętrznym naciskiem, one mogą zmieniać twój punkt startowy, ale nie zmieniają ludzi dookoła. Jeśli środowisko jest bardzo silne, to sama praca wewnętrzna może być niewystarczająca bez jakiegoś równoległego działania na zewnątrz, choćby bardzo małego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Seid co masz na myśli mówiąc 'działanie na zewnątrz'? Bo to brzmi jakby afirmacje były tylko połową roboty, a drugą połową miałoby być coś zupełnie innego. Co konkretnie?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Storczyk61 tak, dokładnie tak. Afirmacje są pracą z warstwą przekonania, ale presja społeczna działa też na poziomie konkretnych sytuacji i rozmów. Działanie na zewnątrz to może być jedna zdecydowana odpowiedź zamiast milczącego przytakiwania, jedno przekierowanie rozmowy, cokolwiek co buduje realny ślad w relacji, a nie tylko wewnętrzny. Bez tego te dwie prace mogą się rozminąć.


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Seid opisuje jako 'dwie prace które mogą się rozminąć' jest chyba kluczem do tego całego wątku. Sama miałam długi czas, kiedy wewnętrznie coraz bardziej rozumiałam że mam prawo do własnych decyzji, a na zewnątrz nadal zachowywałam się jak gdyby tego rozumienia nie było. I nie chodziło o brak odwagi, tylko o to że nie miałam żadnego pomostu między tymi dwiema rzeczami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Nasturcja właśnie, i mam pytanie o ten pomost, bo nie wiem jak go zbudować. Czy to jest coś co przychodzi samo po czasie, czy trzeba to jakoś celowo ćwiczyć? I czy afirmacje mogą tu w ogóle pomóc, czy to już inna technika?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Rozmarynka myślę że pomost buduje się przez małe próby, nie przez wielkie przełomy. I tu afirmacje mogą mieć rolę, ale inną niż ta główna, o której rozmawiamy. Zamiast afirmacji o wartości, może chodzić o zdanie które przygotowuje cię do konkretnej sytuacji, coś w stylu 'potrafię odpowiedzieć spokojnie gdy ktoś mnie pyta dlaczego'. To bardziej behawioralne niż tożsamościowe, ale może być tym pomostem.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Mandragorka to jest ciekawe rozróżnienie, tożsamościowe kontra behawioralne. Ale czy to nie jest w pewnym sensie sprzeczne z tym co mówiłyśmy wcześniej, że zdanie ma mówić o tobie, a nie o reakcji innych? Bo 'potrafię odpowiedzieć spokojnie gdy...' znowu wprowadza sytuację zewnętrzną do środka zdania.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Michalinka niekoniecznie. Zdanie behawioralne przygotowujące do sytuacji nie jest tym samym co zdanie definiujące cię przez reakcję innych. 'Potrafię zachować spokój' mówi o twojej zdolności, nie o tym co inni mają zaakceptować. Różnica jest subtelna, ale jest. Argument Eleonorki o dwóch równoległych pracach właśnie tu się przydaje, jedno zdanie na warstwę tożsamościową, inne na warstwę sytuacyjną.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Trochę się tu gubie, bo wychodzi że trzeba mieć jednocześnie zdanie na przekonanie, zdanie na granicę i zdanie na konkretną sytuację. Czy to nie za dużo? Jak ktoś dopiero próbuje cokolwiek z tym zrobić, to taka lista może go całkowicie zablokować zamiast pomóc.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Wisia masz rację że to zaczyna wyglądać jak lista zadań do wykonania jednocześnie, ale w praktyce nikt tak nie pracuje. Zaczynasz od jednego zdania, które coś w tobie 'łapie', i robisz to przez jakiś czas. Reszta wyłania się z doświadczenia, nie z planu. Te kategorie które tu wymieniamy to opis tego co się dzieje, nie instrukcja kolejnych kroków.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Eleonorka56 to brzmi uspokajająco, ale mam pytanie: a co jeśli zdanie które mnie 'łapie' jest właśnie z tej bardziej powierzchownej warstwy, a ja nawet nie wiem że ta głębsza istnieje? Czy to jest problem, czy po prostu normalny etap?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 to jest absolutnie normalny etap i nie ma sensu się nad tym zatrzymywać. Nikt na początku nie wie dokładnie z jakiej warstwy bierze zdanie. Głębsza warstwa ujawnia się zazwyczaj wtedy, gdy zauważasz że coś nie gra, że zdanie działa ale nie tak jakbyś chciała, albo że w pewnych sytuacjach kompletnie przestaje być dostępne. To jest sygnał, nie porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Betalia opisuje jako sygnał, że zdanie 'w pewnych sytuacjach przestaje być dostępne', to dokładnie to co mi się zdarza z rodziną. Mam zdanie, które gdzieś w tle funkcjonuje, ale jak siedzę przy stole i słyszę kolejny komentarz o swoich wyborach, to jakby tego zdania w ogóle nie było. Czy to znaczy że źle dobrałam zdanie, czy że potrzeba czegoś jeszcze?


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

to nie jest zły dobór zdania. To jest bardzo konkretna sytuacja, która uruchamia stary wzorzec szybciej niż nowe przekonanie zdąży zadziałać. Stare wzorce mają ogromną przewagę, bo są wyćwiczone latami i w dokładnie takich sytuacjach jak ta przy rodzinnym stole. Nowe zdanie potrzebuje czasu, żeby wejść do tego samego poziomu automatyczności. Pytanie jest inne: czy poza tymi sytuacjami, kiedy jesteś sama, zdanie jest jakoś dostępne? Jeśli tak, to jesteś na właściwej drodze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Seid to co opisujesz jako przewagę starych wzorców przy stole z rodziną - to chyba jest właśnie sedno tego wątku. Ale mam pytanie: czy można jakoś skrócić ten czas reakcji, żeby nowe przekonanie zdążyło zadziałać zanim stary wzorzec przejmie kontrolę? Bo rozumiem że to kwestia powtórzeń, ale czy jest jakiś sposób żeby to przyspieszyć akurat w takich naładowanych sytuacjach?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Rozmarynka można, ale nie przez powtarzanie samego zdania szybciej. Chodzi o to, żeby zdanie miało już zakorzenione skojarzenie z konkretnym stanem ciała, nie tylko z przekonaniem abstrakcyjnym. Jeśli przez kilka tygodni powtarzasz zdanie w stanie spokoju, to potem w sytuacji stresowej masz coś, do czego możesz się 'zaczepić' fizycznie. To nie jest magia, to zwykłe warunkowanie. Problem z rodzinnym stołem jest taki, że ten stan bywa na tyle intensywny, że żadne zdanie nie przebija się na czas. Wtedy jedyna opcja to przerwa w rozmowie, wyjście, cokolwiek co daje sekundę przestrzeni. Afirmacja zadziała po fakcie, nie w środku.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: