Forum

Asystent AI
Afirmacje a wymagan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a wymagania społeczne - jak nie podlegać presji oczekiwań?

Strona 1 / 3

Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam taki problem i nie wiem, czy to tutaj, ale chyba pasuje do afirmacji. Rodzina oczekuje ode mnie konkretnych wyborów życiowych, praca, związek, dziecko, wszystko według ich harmonogramu. Próbowałam afirmacji w stylu 'jestem wolna i podążam własną ścieżką', ale czuję, że to nie działa, bo zaraz potem słyszę kolejny komentarz od mamy i wszystko się sypie. Czy afirmacje w ogóle mogą pomóc, kiedy presja jest tak realna i codziennie w twarz? Czy to kwestia złej afirmacji, czy może czegoś głębszego?


Odpowiedz
241 odpowiedzi
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Temat rzeka. To, co opisujesz, to klasyczny konflikt między warstwą świadomą a podświadomymi wzorcami, które latami były wzmacniane przez otoczenie. Afirmacja 'jestem wolna' wypowiedziana w głowie, gdy mama stoi obok i mówi coś przeciwnego, ma małe szanse przebić się przez ten hałas. Problem nie jest w samej afirmacji, tylko w tym, że nie ma ona jeszcze żadnego emocjonalnego zakorzenienia. Pustka między słowami a odczuciem sprawia, że umysł odrzuca je jak ciało odrzuca przeszczep. Pytanie: czy kiedy powtarzasz tę afirmację, rzeczywiście czujesz choćby cień tego, co mówisz, czy to czysto mechaniczne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Michalinka szczerze? Mechaniczne. Mówię to przed lustrem rano i czuję się trochę głupio, bo sama sobie nie wierzę. Może dlatego nie działa.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Michalinka masz rację co do zakorzenienia emocjonalnego, ale chciałam dodać jedną rzecz. Sam dobór słów też ma znaczenie. 'Jestem wolna' to twierdzenie stanu, którego w danym momencie nie ma, i właśnie dlatego umysł to odrzuca. Niektóre szkoły pracy z afirmacjami mówią, żeby zaczynać nie od 'jestem', tylko od 'wybieram' albo 'decyduję'. 'Wybieram swoje życie' jest dla umysłu łatwiejsze do przyjęcia, bo nie zaprzecza oczywistości. Czy to zawsze działa lepiej? Nie zawsze, ale u wielu osób to pierwszy krok do tego, żeby afirmacja przestała być zaklęciem bez pokrycia.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Betalia właśnie to. Sama długo pracowałam z afirmacjami i zauważyłam dokładnie to samo. 'Jestem' przy głębokim przekonaniu przeciwnym to za duży skok. Ale mam pytanie, bo temat w tytule mówi o presji społecznej i oczekiwaniach, a my wchodzimy od razu w technikalia. Mnie bardziej zastanawia co innego: co tak naprawdę chcemy afirmacją osiągnąć w relacji z presją? Czy chcemy ją wygasić w sobie, czy nauczyć się nie reagować na nią, czy może zbudować na tyle mocne wewnętrzne przekonanie, żeby komentarze otoczenia po prostu przestały robić taką dziurę?


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To bardzo dobre pytanie, które postawiła Mandragorka, bo cele są naprawdę różne i to one powinny decydować o wyborze afirmacji. Praca nad wygaszaniem własnej reakcji to co innego niż budowanie poczucia tożsamości odpornego na zewnętrzne oceny. Widziałam przypadki, w których ktoś latami afirmował spokój wobec rodziny, ale w środku rosła tylko gruba warstwa zaprzeczenia. Twarz spokojna, środek gotujący się. To nie jest autentyczność, to tłumienie pod inną nazwą. Więc rzeczywiście warto się najpierw zatrzymać i zapytać: o co mi tak naprawdę chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Eleonorka56 okej, to chyba muszę się nad tym zastanowić. Chyba chcę po prostu nie czuć się winna, kiedy mówię 'nie' albo kiedy idę inną drogą niż chce mama. Tyle. Czy do tego też można skonstruować konkretną afirmację?


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Poczucie winy przy stawianiu granic to jeden z najgłębiej zakorzenionych wzorców, szczególnie gdy jest wzmacniany od dzieciństwa. Afirmacja może tu pomóc, ale musi dotykać sedna, nie objawu. Zamiast pracować nad 'brakiem winy' wprost, czasem skuteczniejsze jest afirmowanie prawa do własnych wyborów bez ich uzasadniania. Coś w stylu: 'Moje wybory nie wymagają czyjejś zgody.' Nie mówi to, że jesteś wolna od winy teraz, mówi, że masz do czegoś prawo. To subtelna różnica, ale umysł ją czuje. I tu wracam do pytania Mandragorki, bo to jest właśnie ta różnica między wygaszaniem reakcji a budowaniem gruntu pod sobą.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Seid ciekawe ujęcie, bo ja ze swojej strony dodałabym jeszcze jeden wymiar. Pracowałam z afirmacjami zestawionymi z tranzytem Saturna przez czwarty dom i okazało się, że ten czas rodzinnej presji ma swój astrologiczny kontekst. Afirmacje stosowane w tym czasie muszą być wyjątkowo stabilne, bo Saturn wymaga struktury, a nie lekkości. Nie mówię, że trzeba łączyć jedno z drugim, ale jak ktoś czuje, że presja rodzinna nasila się akurat teraz, to może warto sprawdzić, co u siebie ma w horoskopie.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Rozmarynka czy możesz rozwinąć, co rozumiesz przez 'stabilne afirmacje' w kontekście Saturna? Bo czuję, że mówisz o czymś konkretnym, ale nie do końca wiem, jak to przełożyć na praktykę.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Mandragorka mam na myśli takie, które mówią o gruntowaniu i stabilności, a nie o wolności i locie. Saturn nie lubi gdy próbujemy uciec, on preferuje gdy budujemy. Więc zamiast 'jestem wolna od oczekiwań', coś jak 'mam solidny fundament własnych wartości' może pasować, przepraszam, trafić lepiej w tym czasie. Przynajmniej z mojego doświadczenia z obserwowania tego w notatkach.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Rozmarynka powiem szczerze: doceniam, że łączysz tematy, ale tu wchodzimy w mieszanie dwóch niezależnych systemów bez solidnej podstawy. To, że Saturn przechodzi przez czwarty dom, nie determinuje skuteczności afirmacji. Jeden nie ma związku z drugim w sposób, który można by empirycznie uzasadnić. Poza tym różne szkoły astrologiczne inaczej liczyłyby ten tranzyt, więc raczej bym tego nie wymieszała. Afirmacje mają swoją logikę i ją warto rozumieć na jej własnych zasadach.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Skorpionica okej, przyjmuję tę uwagę. Może rzeczywiście za daleko poszłam w łączeniu. Ale nie twierdziłam, że jeden warunkuje drugi, tylko że u mnie zbiegło się w czasie i okazało się pomocne. Może to był zbieg okoliczności.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do meritum, bo rozmowa jest dobra, ale temat nieco się rozmywa. Ilonka pytała o poczucie winy przy mówieniu 'nie'. Seid dobrze to ujął, ale chcę dodać jeden praktyczny element, który często pomijają poradniki. Afirmacja działa najlepiej nie wtedy, kiedy jest wypowiadana przed spodziewają się trudną rozmową, tylko regularnie, w neutralnych momentach. Jeśli ćwiczysz tylko wtedy, kiedy już czujesz się atakowana, to jest za późno, umysł jest wtedy w trybie obronnym i słabo przyswaja nowe wzorce. Codzienność jest tu ważniejsza niż intensywność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Betalia o, tego nie wiedziałam. Właśnie tak robię, bo sobie przypominam o afirmacjach dopiero jak już jest za późno i jestem zdenerwowana. Czyli od teraz rano, bez emocji, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

tak, rano to dobry moment, ale ważniejsze jest to, żebyś w tym momencie była maksymalnie spokojna i skupiona. Nie po prostu mechanicznie, o czym zresztą sama mówiłaś wcześniej. Możesz spróbować poprzedzić afirmację kilkoma oddechami, żeby obniżyć tło napięcia. Wtedy nawet krótkie zdanie ma szansę dotrzeć głębiej. I jeszcze jedno: nie za dużo naraz. Jedna afirmacja przez kilka tygodni lepsza niż lista dziesięciu.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam naiwne może pytanie: czy te afirmacje naprawdę działają, czy to tylko autosugestia? Bo jak słucham jak to opisujecie, to brzmi jak wmówienie sobie czegoś, czego się nie czuje. Nie jestem przeciwko, serio pytam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wisia to nie jest naiwne pytanie, tylko bardzo dobre. I odpowiedź jest taka: tak, to jest autosugestia. Tyle że autosugestia to nie jest słowo, które należy traktować z przymrużeniem oka. Mózg nie rozróżnia doskonale między rzeczywistością a wyobrażeniem, gdy oba są odpowiednio intensywne. Sportowcy od dekad stosują trening mentalny oparty dokładnie na tym mechanizmie. Afirmacje nie są magicznym zaklęciem, które zmienia rzeczywistość przez samo wypowiedzenie, ale są sposóbm, przepraszam, metodą stopniowej zmiany wzorców myślenia. Czy działają? Zależy jak i z czym.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wisia zadała to pytanie, które miałam w głowie odkąd weszłam w ten wątek. Mnie zawsze to trochę powstrzymywało przed próbowaniem, bo wydaje się to za proste żeby naprawdę działać. Ale to co napisał Seid o sporcie, to jest jakiś konkretny punkt zaczepienia. Macie może przykład jak to wygląda od strony presji środowiska, nie sportu? Bo tutaj chodziło o rodzinę i oczekiwania, a to chyba trudniejszy teren.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Storczyk61 z mojego doświadczenia najtrudniejszy jest moment, kiedy presja wychodzi od osób, które kochamy. Obcy człowiek mówi coś nieprzyjemnego i można to olać. Ale mama, partner, rodzeństwo, to zupełnie inny poziom. I właśnie dlatego afirmacje przy presji społecznej muszą dotykać nie tylko obrazu siebie, ale też relacji z poczuciem lojalności. Wiele osób nieświadomie trzyma w sobie przekonanie, że bycie sobą = zdradzanie rodziny. Dopóki to siedzi, żadna afirmacja o wolności nie przebije się przez tę blokadę. Czy ktoś miał to u siebie i jakoś przepracował?


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co napisała Nasturcja mnie zatrzymało. Bo właśnie tak jest z mamą. Nie mogę po prostu 'olać', bo zależy mi na niej i na relacji. I chyba właśnie dlatego te afirmacje, które próbowałam, nie robiły nic, bo w środku cały czas czułam, że walczę ze sobą, nie z jakimś obcym głosem. Jak afirmacja ma mi pomóc nie czuć się winna wobec kogoś, na kim mi zależy?


Odpowiedz
Wpisy: 461
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

i właśnie to jest clou całego problemu. Poczucie winy wobec kogoś bliskiego jest inne niż lęk przed oceną obcych. Afirmacja nie może udawać, że tej osoby nie ma ani że zależy ci mniej. Musi uwzględniać fakt, że kochasz mamę i jednocześnie masz prawo do własnych wyborów. Coś w stylu 'kocham mamę i mogę żyć po swojemu' może brzmieć prosto, ale łączy oba elementy zamiast je wypierać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Nasturcja to ważne rozróżnienie. Afirmacje, które wymagają od nas udawania, że coś nie istnieje, zwykle dają efekt odwrotny. Umysł się buntuje, bo widzi kłamstwo. Właśnie dlatego formuły z 'i' zamiast 'ale' działają inaczej, łączą, a nie przeciwstawiają. Mam pytanie do Ilonki: czy te sytuacje z mamą są regularne, czy raczej chodzi o jakiś jeden powtarzający się rodzaj nacisku?


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Betalia regularne, tak. Głównie chodzi o pracę i o to, że wybrałam inny kierunek niż ona sobie wyobrażała. Wraca do tego przy każdej okazji, pyta czy nie żałuję, mówi że 'czas jeszcze zmienić'. I ja za każdym razem albo się tłumaczę, albo milknę, a potem przez kilka dni czuję się źle.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

ta pętla, tłumaczenie albo milczenie a potem kilka dni złego samopoczucia, to schemat, który afirmacja sama w sobie raczej nie przerwie. Afirmacja może zmienić twój stan wejścia w taką rozmowę, ale nie zastąpi jakiegoś minimalnego przygotowania na to, co poczujesz w trakcie. Pytanie, czy pracowałaś kiedyś nad tym, co czujesz w tej chwili, kiedy mama zaczyna ten temat? Nie po fakcie, ale w środku rozmowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Seid właśnie chciałam to poruszyć. Afirmacje poranne mogą zbudować pewne tło, ale jeśli w momencie rozmowy wchodzi silna emocja, to to tło znika w sekundę. Z mojego doświadczenia pomocne jest łączenie afirmacji z czymś, co kotwiczy ciało w spokoju, konkretny oddech, konkretna pozycja. Nie po to, żeby uciec od emocji, ale żeby mieć do czego wrócić. Czy próbowałaś czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć, że afirmacje to nie jest takie proste jak mówienie sobie 'jestem silna' przed lustrem. Ale mam pytanie może głupie: czy to nie jest tak, że po prostu uczymy się kłamać sami sobie coraz sprawniej, aż w końcu sami w to wierzymy? Bo skąd wiadomo, gdzie jest granica między zdrową zmianą przekonań a zwykłym wypieraniem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wisia to nie jest głupie pytanie, to jest jedno z ważniejszych pytań w całym tym temacie. Granica jest mniej więcej tu: jeśli afirmacja pomaga ci działać inaczej i widzisz zmianę w zachowaniu, to nie jest wypieranie. Jeśli afirmacja zastępuje rzeczywistość w głowie, ale zachowanie się nie zmienia, to zaczyna być problem. Afirmacja ma być punktem wyjścia do innego działania, nie końcem procesu.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Seid i tu jest coś, o czym rzadko się mówi w kontekście presji rodzinnej. Zmiana przekonania o sobie to jedno, ale presja nie znika, bo mama dalej jest mamą. Nawet jeśli Ilonka uwierzy w siebie bardziej, mama nadal będzie pytać o tę pracę. Więc co właściwie ma się zmienić dzięki afirmacji? Jej reakcja wewnętrzna, tak? Nie zachowanie mamy.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Mandragorka tak, dokładnie. I to jest chyba coś, o czym Ilonka powinna mieć jasność na początku. Afirmacja nie zmienia innych ludzi. Zmienia to, z jakim stanem wewnętrznym wchodzisz w kontakt z innymi. Mama będzie pytać, ale jeśli ty przestaniesz te pytania słyszeć jako atak na swoją wartość, cała dynamika tej rozmowy się zmieni, nawet jeśli słowa pozostaną te same.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Nasturcja ma sens, ale zastanawiam się nad jednym. Jeśli zmieniam tylko swoje wewnętrzne odczucie, a mama dalej co miesiąc mówi to samo, to czy nie jest tak, że po prostu uczę się tolerować coś, co może warto byłoby powiedzieć wprost? Nie mówię, że afirmacje są złe, ale czy nie można po prostu porozmawiać z mamą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Storczyk61 rozmawiałam. Nie raz. Ale mama nie zmienia zdania, bo ona naprawdę uważa, że robi to dla mojego dobra. I tu nie ma złej woli. Więc rozmowa nie rozwiązuje problemu. Problem jest w tym, że ja po każdej takiej rozmowie czuję się mała. I chciałabym przestać tak się czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Ta odpowiedź Ilonki jest kluczowa dla całego wątku. Bo ona precyzyjnie nazywa, co chce zmienić, nie zachowanie mamy, nie relację, tylko swój własny stan po takich rozmowach. I to jest cel, do którego da się skonstruować konkretną afirmację. Coś, co przypomina jej, że czyjaś troska nie jest wyrokiem. Ilonka, czy to dobrze rozumiem?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Betalia tak, dokładnie to. Chcę po prostu po takiej rozmowie czuć, że jestem okay. Że wybrałam dobrze, że mam prawo do tej decyzji. A nie że przez trzy dni analizuję, czy może jednak ona ma rację.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Betalia jeśli mogę dodać do tego, co mówisz. W pracy z emocjami po kontakcie z bliską osobą, która nas ocenia, często pomocne jest coś, co buduje poczucie sprawczości, a nie tylko poczucie wartości. Nie 'jestem dobra', tylko 'wybieram świadomie i biorę za to odpowiedzialność'. To subtelna różnica, ale pierwsza formuła jest bierna, a druga jest aktywna. Aktywna jest trudniejsza do podważenia przez umysł.


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Eleonorka56 o, to mnie zatrzymało. Nigdy nie myślałam o tym w kategoriach biernej i aktywnej formuły. Czy masz na myśli to, że afirmacja z czasownikiem działania działa lepiej niż afirmacja z przymiotnikiem opisującym stan?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Rozmarynka mniej więcej tak. Choć nie jest to reguła absolutna. Ale jeśli mam do czynienia z poczuciem winy za własne wybory, to afirmacja, która mówi o tym, że działam i decyduję, jest trudniejsza do obalenia przez wewnętrzny krytyk. 'Jestem wartościowa' można zakwestionować. 'Podejmuję decyzje zgodnie z sobą' jest opisem działania, a nie oceną, i umysł trudniej to odrzuca.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę do tego dodać jedną rzecz, bo pracuję z afirmacjami od dłuższego czasu i ten wątek aktywny kontra bierny jest rzeczywiście ważny. Ale jest jeszcze jeden element, o którym rzadko się mówi, mianowicie czas gramatyczny. Afirmacje w czasie teraźniejszym ciągłym, 'wybieram', 'działam', są często lżejsze dla umysłu niż twierdzenia stanu, 'jestem', 'mam'. Szczególnie na początku pracy, zanim przekonanie się ugruntuje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Michalinka a to by tłumaczyło, czemu mi zawsze było jakoś nieswojo z tymi klasycznymi afirmacjami z poradników. Czytałam kiedyś takie listy i miałam wrażenie, że to po prostu nieprawda. Ale 'wybieram' albo 'decyduję' brzmi inaczej, bardziej jak coś, co mogę teraz zrobić, nie coś, czym już mam być.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Michalinka masz rację co do czasu gramatycznego, to jest konkretna obserwacja. Mam jednak pytanie do całej tej dyskusji. Mówimy o tym, jak skonstruować afirmację, ale czy ktoś zwrócił uwagę na to, jak długo i w jakim rytmie Ilonka powinna to stosować, żeby w ogóle ocenić, czy działa? Bo bez jakiegoś minimalnego okresu próby cała rozmowa o technikach jest trochę w próżni.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Michalinka pytanie o rytm i czas stosowania jest ważne, ale mam wrażenie, że zanim odpowiemy Ilonce, warto ustalić jedno: czy mówimy o afirmacji jako codziennej praktyce niezależnej od kontaktu z mamą, czy o czymś, co Ilonka stosuje bezpośrednio przed albo po takich rozmowach? Bo to są dwa różne zastosowania i jedno nie zastępuje drugiego.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Skorpionica dokładnie to chciałem powiedzieć, zanim wejdziemy w szczegóły dotyczące częstotliwości. Regularna praktyka buduje coś w rodzaju tła, natomiast afirmacja stosowana tuż po trudnej rozmowie pełni inną funkcję. To bardziej jak kotwica po wyjściu z burzy. Ilonka, czy masz jakiś moment po takich rozmowach, kiedy możesz usiąść w ciszy? Bo to by bardzo konkretnie wpłynęło na to, co ma sens w twoim przypadku.


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Seid mam, tak. Zazwyczaj wracam do siebie i te myśli chodzą mi po głowie jeszcze przez długi czas. Właśnie wtedy jest najgorzej, bo zaczynam analizować każde zdanie. Więc jeśli dobrze rozumiem, mogłabym w tym momencie użyć czegoś, co zatrzymuje tę pętlę?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

tak, i to jest dobry punkt wyjścia. Tyle że afirmacja w momencie silnego wzburzenia często nie działa, bo umysł jest zbyt zajęty. Czasem lepiej zacząć od czegoś prostszego, jednego zdania, które nie musi być nawet afirmacją w klasycznym sensie. Pytanie: co jest dla ciebie ważniejsze w tym momencie po rozmowie, wyciszenie czy odbudowanie przekonania o sobie? Bo to może wymagać dwóch różnych rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Betalia chyba najpierw wyciszenie, bo jak jestem nakręcona, to żadne słowa nie docierają. Dopiero gdy się uspokajam, zaczynam myśleć normalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

to jest bardzo ważna obserwacja o sobie i naprawdę niewielu ludzi potrafi ją tak precyzyjnie nazwać. Jeśli faktycznie identyfikujesz tę kolejność, wyciszenie najpierw, przekonanie potem, to może mieć sens dwuetapowe podejście. Coś fizycznego na pierwszym etapie, oddech, kilka minut ciszy, może krótka medytacja, a dopiero potem afirmacja. Czy próbowałaś kiedyś czegoś takiego, nawet intuicyjnie?


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie mam pytanie do osób, które to stosują. Czy te afirmacje robicie głośno, po cichu, piszecie je? Bo czytałam różne rzeczy i każde źródło mówi co innego. Chcę spróbować, ale nie wiem, od czego zacząć technicznie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Wisia ja próbowałam kilku form i najlepiej działa u mnie pisanie ręczne, nie drukowanie. Coś w tym jest, że ręka zapisuje wolniej i zdanie 'wchodzi' inaczej niż przy czytaniu. Ale słyszałam też o nagrywaniu własnym głosem, tylko tego jeszcze nie testowałam. Czy ktoś z bardziej doświadczonych wie, czy forma zapisu ma faktycznie znaczenie, czy to tylko kwestia preferencji?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Rozmarynka forma ma znaczenie, ale nie w sposób absolutny. Chodzi raczej o to, która forma angażuje cię bardziej osobiście. Pisanie ręczne spowalnia i wymaga skupienia, stąd ten efekt, o którym mówisz. Natomiast własny głos ma inną właściwość: słyszysz siebie z zewnątrz, co dla niektórych jest trudne, bo wyraźnie słyszą własne wahanie przy zdaniach, w które jeszcze nie wierzą. I to może być albo cenne, albo zniechęcające, zależy od osoby.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Eleonorka56 to z tym głosem jest ciekawe. Czy to znaczy, że jeśli słyszę własne wahanie, to sygnał, że afirmacja jest za daleko od tego, gdzie teraz jestem? I może warto ją cofnąć o krok, sformułować bliżej aktualnego stanu?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Skorpionica tak, tak to rozumiem. Wahanie w głosie to nie błąd w praktyce, to informacja. Jeśli zdanie brzmi nieprawdziwie nawet w twoich własnych uszach, to znaczy, że dystans między tym zdaniem a twoim obecnym przekonaniem jest zbyt duży, żeby umysł je przyjął bez oporu. Dlatego czasem skuteczniejsze są zdania warunkowe albo zdania opisujące kierunek, a nie stan docelowy.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie do tej całej dyskusji o formie. Skupiamy się bardzo na tym, jak afirmować, a trochę zapominamy, że Ilonka ma konkretny problem, mianowicie presję ze strony mamy, która powtarza się regularnie. I żadna forma afirmacji, pisana, głoszona, nagrywana, nie zmieni tego, że ta presja będzie wracać. Co Ilonka robi z tym między rozmowami, kiedy mama akurat nie pyta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Mandragorka między rozmowami jest w miarę okej. Problem zaczyna się, jak mama pisze albo dzwoni, bo zanim jeszcze odebrę, już czuję napięcie. Jakby samo jej imię na ekranie wywoływało pewną reakcję. Czy to jest coś, z czym afirmacja w ogóle może pomóc?


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

to, co opisujesz, to warunkowa reakcja emocjonalna. Ciało uczy się reagować na bodziec, zanim głowa zdąży cokolwiek pomyśleć. Afirmacja bezpośrednio tego nie zmieni, bo to nie jest kwestia przekonań, to kwestia nawykowej reakcji ciała. Natomiast regularna praktyka może stopniowo zmieniać to tło, z którym wchodzisz w tę reakcję. Pytanie jest inne: czy to napięcie przed rozmową jest silniejsze niż to po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Seid to ważne rozróżnienie. I jeśli napięcie przed jest silniejsze, to może warto żeby Ilonka pracowała głównie na tym etapie, nie po rozmowie, ale chwilę przed odebraniem telefonu. Krótka, świadoma pauza, dosłownie kilkanaście sekund, i jedno zdanie zanim odbierze. To nie eliminuje napięcia, ale daje chwilę wyboru między bodźcem a reakcją.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam podobny problem, tylko z koleżankami z pracy, nie z rodziną. Czy to co tutaj mówicie dotyczy też takich relacji, czy presja rodzinna jest jakoś specyficzna i wymaga innego podejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 mechanizm jest podobny, ale intensywność inna. Rodzina ma zazwyczaj dłuższą historię oddziaływania i głębsze zakorzenienie emocjonalne. Krytyczna opinia mamy nosi w sobie całe lata, a krytyczna opinia koleżanki z pracy ma inny ciężar gatunkowy. Nie znaczy to, że jedno jest łatwiejsze, tylko że afirmacja budowana na samookreśleniu w relacji z rodziną może wymagać więcej czasu, zanim zacznie działać stabilnie.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów. Ile razy dziennie i przez ile czasu trzeba to robić, żeby to w ogóle zadziałało? Czy ktoś widział jakieś konkretne zmiany i po jakim czasie? Bo dużo tu o tym jak i dlaczego, ale nie ma danych o tym kiedy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Storczyk61 to jest pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od zbyt wielu zmiennych. Ale z tego, co obserwowałam u siebie i co czytałam: pierwsze wyraźne zmiany w sposobie reagowania pojawiają się zazwyczaj po kilku tygodniach regularnej praktyki, przy czym 'regularna' znaczy codziennie, nie kilka razy w tygodniu. Natomiast trwałe przeprogramowanie przekonań to raczej kilka miesięcy. Ktoś, kto stosuje afirmacje od dłuższego czasu, mógłby to potwierdzić albo zaprzeczyć z własnego doświadczenia.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Storczyk61 mogę potwierdzić tę ramę czasową z własnej praktyki, choć nie dotyczyło to presji rodzinnej bezpośrednio. Kilka tygodni to moment, kiedy zauważasz, że pewne zdania przestają wywoływać opór wewnętrzny. To nie znaczy, że już w pełni wierzysz, raczej że przestają brzmieć śmiesznie. I to jest dobry znak, że idziesz w dobrą stronę. Pytanie do Ilonki: czy masz w sobie gotowość na tę pracę rozłożoną w czasie, czy liczysz na szybszy efekt?


Odpowiedz
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 206

@Seid dobra, kilka tygodni regularnej praktyki rozumiem. Ale co to znaczy 'regularna'? Codziennie, dwa razy dziennie, raz w tygodniu? Bo tu każdy mówi coś innego i nie wiem, jak to rozumieć.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Storczyk61 'regularna' znaczy tyle, że mózg dostaje powtórzenie wystarczająco często, żeby nowe skojarzenie zaczęło wypierać stare. W praktyce codziennie działa lepiej niż dwa razy w tygodniu, ale dwa razy w tygodniu działa lepiej niż nic. Jeśli jednak robisz to codziennie przez tydzień, a potem robisz przerwę na dwa tygodnie, to traci sens. Ciągłość jest ważniejsza niż intensywność.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Betalia chciałam dopowiedzieć jedno do tego co napisałaś, bo to ważne dla Storczyk61. Wieczór tuż przed snem to moment, kiedy umysł jest bardziej otwarty na przyjęcie nowych zdań. Nie dlatego, że to jakaś magia, ale dlatego, że jesteś wtedy mniej w trybie analitycznym i zdania nie napotykają na taki opór. Rano działa podobnie, w tej chwili między snem a pełnym przebudzeniem. Ktoś jeszcze to testował?


Odpowiedz
(@rozmarynka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 566

@Michalinka tak, mam to w notatkach z kilku tygodni. Wieczór dawał mi wyraźniejszy efekt niż południe, kiedy próbowałam przy okazji przerwy w pracy. Trudno powiedzieć, czy to kwestia pory, czy po prostu wieczorem byłam spokojniejsza. Nie wiem, jak to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 109
Rozpoczynający temat
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do tego, co pisał Seid o reakcji ciała przed odebraniem telefonu. Próbowałam tej krótkiej pauzy, którą opisała Nasturcja. Kilka razy udało mi się nie odbierać od razu i rzeczywiście napięcie było trochę mniejsze. Ale nie wiem, co mówić sobie w tej pauzie. Coś konkretnego, czy to ma być po prostu cisza?


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

to zależy, czego ci brakuje w tej chwili. Jeśli brakuje ci poczucia, że masz wybór, to zdanie może brzmieć tak: 'mogę odebrać, mogę nie odebrać, decyduję sama'. Jeśli brakuje ci spokoju, to coś krótszego, jedno słowo, oddech, ciszę. Nie ma jednej wersji. A co czujesz dokładnie, zanim odbierzesz, czy to jest lęk, czy bardziej zmęczenie z góry?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Seid chyba bardziej zmęczenie. Jakby już przed rozmową wiedziałam, że będę musiała się tłumaczyć. I nie wiem, czy to jest przekonanie, które można zmienić afirmacją, czy to jest coś, co po prostu wynika z tego, że tak zazwyczaj bywa.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

to drugie, co mówisz, jest ważniejsze. Jeśli wzorzec z mamą faktycznie wygląda tak, że rozmowy kończą się tłumaczeniem, to twoje zmęczenie jest trafną oceną sytuacji, a nie błędem przekonania. Afirmacja nie zmieni tego, że mama pyta o pracę albo o związek. Zmienić może tylko twój stosunek do tego, że ona pyta. To subtelna różnica, ale decyduje o tym, jaką afirmację konstruować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 461

@Mandragorka zgadzam się z tym rozróżnieniem. I chciałam zapytać Ilonkę: czy chodzi ci o to, żeby te rozmowy przestały cię kosztować tyle energii, czy o to, żeby w ogóle przestać czuć, że musisz się tłumaczyć? Bo to są dwa różne cele i prowadzą do różnych afirmacji.


Odpowiedz
(@ilonka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Nasturcja chyba to pierwsze. Nie chcę przestać czuć czegokolwiek, chcę żeby to nie było takie wyczerpujące. Żebym po rozmowie nie szła analizować każdego zdania przez godzinę.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

to, co opisujesz po rozmowie, ta godzinna analiza, to jest osobny proces i szczerze mówiąc afirmacja tu nie wystarczy sama. To jest ruminacja i ona ma własną dynamikę. Ale jest coś, czego można spróbować: zamiast afirmacji po fakcie, mieć jedno krótkie zdanie, które kończy rozmowę wewnętrznie. Coś w stylu zamknięcia. Nie tłumaczenia, tylko postawienia kropki. Ktoś tutaj próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Eleonorka56 ja próbowałam czegoś podobnego, ale nie nazywałam tego afirmacją. Raczej zdanie, które mówię sobie po trudnej rozmowie telefonicznej, coś w stylu 'powiedziałam co mogłam, reszta nie jest moja'. Działa jako zamknięcie, nie jak przekonanie do zmiany. Może to jest właśnie ten tryb, o którym mówisz?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Skorpionica tak, to jest dokładnie ten mechanizm. Ty stosujesz zdanie graniczne, nie afirmację w sensie pozytywnego przekonania, ale sygnał dla umysłu że dany epizod się skończył. To zmniejsza wejście w pętlę analizy, bo mózg dostaje wyraźny sygnał zamknięcia. Czy u ciebie to działa od razu, czy musiałaś to ćwiczyć przez jakiś czas?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Eleonorka56 nie od razu. Pierwsze kilka razy było trochę sztucznie i zaraz potem i tak wracałam do analizowania. Ale po jakimś czasie zaczęło działać jak rodzaj przyzwyczajenia. Myślę, że kluczowe było to, żeby zawsze używać tego samego zdania, nie wymyślać za każdym razem nowego.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Skorpionica to samo zdanie za każdym razem, to ma sens, bo wtedy staje się bodźcem warunkowym, tak? Mam pytanie, czy to zdanie graniczne można stosować też w relacjach zawodowych, nie tylko rodzinnych? Bo w mojej sytuacji z koleżankami z pracy też zostaje mi coś długo w głowie po nieprzyjemnej wymianie zdań.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Cytrynka08 można, ale mam jedno zastrzeżenie. W pracy bywa, że analiza po fakcie jest potrzebna, bo może prowadzić do konkretnych działań, np. rozmowy z przełożonym albo zmiany czegoś w relacji. Jeśli użyjesz zdania zamknięcia za szybko, możesz uciec od czegoś, czego lepiej nie unikać. Przy mamie Ilonki to jest inaczej, bo ta dynamika jest długoletnia i raczej się nie zmieni przez jedną rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku tej dyskusji. Czy te zdania, o których mówicie, to są zawsze po polsku? Gdzieś czytałam, że afirmacje robione w obcym języku działają inaczej, bo ten język nie ma takich samych ładunków emocjonalnych. Czy to ma jakieś znaczenie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wisia to obserwacja jest prawdziwa, ale nie w tym kierunku, w którym może myślisz. Obcy język bywa skuteczniejszy dla osób, które mają bardzo silny opór wobec zdania w języku ojczystym, bo brzmi nieprawdziwie. Po angielsku to samo zdanie może wchodzić łatwiej, bo nie niesie tych samych skojarzeń. Ale jeśli nie ma oporu, język ojczysty działa precyzyjniej, bo jest głębiej zakorzeniony.


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Seid a jak poznać, czy ten opór jest? Bo nie wiem, jak to sprawdzić u siebie, zanim zacznę.


Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Wisia najprostszy sposób: powiedz zdanie, które chcesz stosować, głośno, po polsku i obserwuj, co czujesz. Jeśli coś w środku mówi 'to nieprawda' albo czujesz jakiś dyskomfort, to jest właśnie ten opór. Jeśli zdanie brzmi neutralnie albo lekko prawdopodobnie, oporu raczej nie ma. Nie musisz tego analizować długo, to zazwyczaj widać od razu.


Odpowiedz
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Michalinka a jeśli czuję dyskomfort po polsku, to po prostu próbuję po angielsku i sprawdzam, czy jest lepiej? Chodzi mi o to, czy to w ogóle ma sens, żeby eksperymentować, zanim się zdecyduję.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Wisia tak, dokładnie tak. Nie ma tu żadnej skomplikowanej procedury. Próbujesz, obserwujesz, co się dzieje. To nie jest decyzja na zawsze, możesz zmienić język w połowie praktyki, jeśli coś przestaje działać.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: