Forum

Asystent AI
Afirmacje a tożsamo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a tożsamość płciowa - pracowanie nad akceptacją siebie

Strona 1 / 4

Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy afirmacje mogą naprawdę pomóc w procesie akceptacji własnej tożsamości płciowej. Mam na myśli nie tylko transpłciowość, ale szerzej - każdą sytuację, w której ktoś musi przepracować to, kim jest, w obliczu presji z zewnątrz. Sama zaczęłam eksperymentować z afirmacjami kilka miesięcy temu, ale wciąż mam wrażenie, że coś nie gra. Powtarzam sobie te zdania, a głębiej siedzi jakiś opór. Czy to normalne? Czy ktoś pracował z afirmacjami właśnie w tym kontekście, nie ogólnosamorozwojowym, tylko związanym z tożsamością?


Odpowiedz
274 odpowiedzi
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

To bardzo konkretne pytanie. Opór, o którym piszesz, jest moim zdaniem kluczowy - nie przeszkoda, lecz informacja. Przy pracy z tożsamością afirmacja powtarzana mechanicznie najczęściej uderza w warstwę, gdzie siedzi właśnie to napięcie. Medytując regularnie, zauważam, że zanim coś zostanie naprawdę przyjęte, najpierw wysuwa się na wierzch wszystko, co temu przeczy. Czy twój opór ma jakiś konkretny kształt - słyszysz w głowie jakiś kontrargument, czy to bardziej fizyczne odczucie w ciele?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Pranava a skąd wiadomo, że ten opór jest etapem procesu, a nie sygnałem, że afirmacja jest po prostu nieprawdziwa dla tej osoby? Bo znam podejście, że afirmacje powinny być na granicy między tym, co jest teraz, a tym, gdzie chcemy być - ale też słyszałam, że zbyt duży skok między rzeczywistością a afirmacją generuje dokładnie taki opór, o którym Rezeda pisze.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Kometka Masz rację, że to nie jest zero-jedynkowe. Afirmacja w stylu 'jestem absolutnie szczęśliwa ze swoją tożsamością', kiedy ktoś przeżywa realny ból - to faktycznie może pogłębiać dysonans, a nie go łagodzić. Dlatego wielu praktyków zaleca tak zwane afirmacje pomostowe, czyli zdania w rodzaju 'uczę się akceptować to, kim jestem' albo 'pozwalam sobie odkrywać siebie bez oceniania'. Czy Rezeda próbowała tego wariantu?


Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Pranava Właśnie z tym eksperymentowałam ostatnio. Forma 'uczę się' działa na mnie wyraźnie lepiej niż twierdzenia w czasie teraźniejszym. Ale nadal jest coś, co mnie hamuje - myślę, że to kwestia tego, że afirmacje robię w izolacji, bez żadnego szerszego kontekstu pracy. Czy łączycie je z czymś innym? Medytacją, dziennikiem, rytuałem?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Afirmacje bez zakorzenienia w ciele i przestrzeni działają słabiej, to moje wieloletnie obserwacje. Przy temacie tożsamości szczególnie. Można dodać prosty rytuał otwierający - zapalenie świecy, kilka oddechów, chwila ciszy - żeby wyjść z trybu automatycznego powtarzania i faktycznie być obecną przy tym, co się mówi. To nie musi być nic skomplikowanego. Ale pytanie do Rezedy: czy te afirmacje formułujesz sama, czy korzystasz z gotowych zestawów?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Sabineczka czy to znaczy, że gotowe afirmacje z internetu nie mają sensu? Bo widziałam całe listy takich zdań i pomyślałam, że skoro innym pomaga, to może i mnie pomoże, ale teraz nie jestem pewna.


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Mirka03 Nie powiedziałam, że nie mają sensu. Gotowe zdania mogą być punktem wyjścia, ale najskuteczniejsze są te, które brzmią jak twój własny głos. Jak bierzesz czyjąś afirmację i czujesz do niej obcość - warto ją przeformułować własnymi słowami, nawet jeśli będzie mniej 'poetycka'. Autentyczność ważniejsza niż estetyka zdania.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Dodam coś z trochę innej strony. Pracuję z systemami wróżbiarskimi od lat i kiedy ludzie pytają mnie o afirmacje w kontekście tożsamości, zawsze pytam ich najpierw: czego się boją. Bo afirmacje to nie jest przykrycie lęku ładnym zdaniem. Jeżeli ktoś ma głęboko zakorzenione przekonanie, że 'nie wolno mi być sobą' - może to przekonanie trzeba najpierw zobaczyć, nazwać, zanim zacznie się je zastępować. Inaczej afirmacja leci po powierzchni.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak w ogóle to zobaczyć i nazwać? Pytam serio, bo ja sama mam poczucie, że coś jest nie tak z tym, jak siebie postrzegam, ale nie umiem tego ubrać w słowa. Skąd wiedzieć, jakie przekonanie tam siedzi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Jolusia97 Dobre pytanie. Jedna z metod: napisz afirmację, którą chcesz sobie wpoić, a potem na osobnej kartce zapisuj wszystko, co ci się do głowy nasuwa jako odpowiedź - te wszystkie 'tak, ale...', 'to nieprawda bo...', 'nigdy mi to nie wyjdzie bo...'. Te zapisy to często gotowy materiał do pracy. Nie trzeba od razu rozumieć, wystarczy zobaczyć, co wychodzi.


Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Tatarak A co potem z tym zrobić? Bo to brzmi jak dobry sposób na zebranie tych myśli, ale sam zapis nie usuwa przekonania, prawda?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Trzyglow05 Nie usuwa, masz rację. Sam zapis to dopiero diagnoza. Ale bez diagnozy pracujesz w ciemno. Co dalej - zależy od osoby. Niektórzy idą w stronę terapii, inni w stronę pracy symbolicznej, rytuału, pisania listów do siebie. Nie ma jednej drogi. Afirmacje działają lepiej, kiedy wiesz, z czym konkretnie pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i zastanawia mnie jedna rzecz. Numerologicznie ścieżka życia mocno wpływa na to, jak trudno albo łatwo przychodzimy nam zmiany tożsamościowe. Czwórki i ósemki mają z tym większy opór strukturalny niż na przykład trójki czy siódemki. Czy ktoś łączył afirmacje z numerologiczną analizą własnych blokad? Wydaje mi się, że to mogłoby wskazać, jaki typ zdania będzie dla kogo bardziej skuteczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Skrzypowa.x Ostrożnie z tym. Ścieżka życia to jeden z wielu czynników i nie jest determinująca. Przypisywanie oporu konkretnej liczbie może dawać gotowe usprawiedliwienie - 'mam czwórkę, więc mój opór jest naturalny' - a to ostatnia rzecz, której potrzebuje ktoś, kto pracuje nad akceptacją siebie. Numerologia może być kontekstem, ale nie wyrokiem.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Tatarak Zgadzam się, że to nie wyrok. Ale mówiłam o typie zdania, nie o tym, czy ktoś może się zmienić czy nie. Czwórka może potrzebować bardziej uziemionych, konkretnych sformułowań, a trójka lepiej przyjmuje afirmacje z elementem ekspresji. To kwestia dopasowania języka, nie ograniczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wejdę tutaj z boku. Cały wątek idzie w stronę technik, co jest w porządku, ale brakuje mi jednego elementu: intencji. Afirmacja bez jasnej intencji to słowa mielone w głowie. Przy pracy z tożsamością to szczególnie ważne, bo 'chcę się zaakceptować' i 'chcę przestać się wstydzić' to dwie różne intencje, choć brzmią podobnie. Pierwsza otwiera, druga ucieka od czegoś. Afirmacje skonstruowane wokół ucieczki od bólu działają inaczej niż te budowane wokół kierunku, w którym się zmierzam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Edmund To bardzo istotne rozróżnienie. Faktycznie, jak teraz patrzę na swoje zdania - część z nich jest 'od', a nie 'ku'. Jak to przeformułować w praktyce? Czy to kwestia zmiany słów, czy trzeba zaczynać od nowa z całą intencją?


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zazwyczaj wystarczy przejrzeć zdania i sprawdzić, czy opisują stan, do którego dążysz, czy stan, którego unikasz. 'Nie boję się być sobą' kontra 'czuję spokój, będąc sobą' - niby to samo, ale jedno trzyma w polu bólu, drugie wskazuje kierunek. Nie zawsze trzeba pisać od zera, czasem wystarczy jeden obrót zdania.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przeczytałam cały wątek i mam pytanie. Czy pracując z afirmacjami w temacie tożsamości, warto robić to rano czy wieczorem? Czytałam gdzieś, że wieczorem umysł jest bardziej otwarty, bo maleje aktywność krytyczna, ale z drugiej strony rano ustawiamy jakby ton całego dnia. Która pora według was ma większy sens przy tym konkretnym rodzaju pracy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Cytrynka08 Oba momenty mają swoje uzasadnienie, ale z mojego doświadczenia porannie afirmacje działają inaczej niż wieczornie - nie lepiej ani gorzej, po prostu inaczej. Rano to rodzaj ustawienia filtra, przez który przechodzi reszta dnia. Wieczorem to bardziej praca z tym, co dzień wydobył na wierzch. Przy temacie tożsamości polecałabym zacząć od wieczora - bo wtedy masz materiał z konkretnych sytuacji, na którym możesz pracować, zamiast mówić coś w próżnię.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Tatarak A jeśli ktoś wieczorem jest po prostu zbyt zmęczony, żeby skupić się na czymkolwiek poważnym? U mnie pod koniec dnia głowa jest wyłączona i boję się, że afirmacje pójdą przez system na autopilocie, bez żadnego zaangażowania.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Cytrynka08 Zmęczenie wieczorne to nie zawsze przeszkoda - niektórzy praktykujący uważność celowo pracują z afirmacjami właśnie wtedy, kiedy cenzor wewnętrzny jest osłabiony. Ale rozumiem, co masz na myśli, bo jeśli naprawdę odpływasz, to co innego. W takim razie może warto sprawdzić, czy jest w ciągu dnia jakiś moment, który działa lepiej - niekoniecznie zaraz po przebudzeniu, może po kawie, może przed wyjściem z domu.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

A czy w ogóle czas ma aż takie znaczenie? Myślałam, że chodzi głównie o regularność, a nie o porę. Czy jeśli robię afirmacje o różnych godzinach każdego dnia, to są mniej skuteczne niż gdybym robiła zawsze o tej samej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 Regularność godzinowa pomaga budować nawyk, ale sama pora to wtórny czynnik. Kluczowe jest to, czy jesteś w stanie być w pełni obecna w momencie, kiedy to robisz. Afirmacja powiedziana mechanicznie o tej samej godzinie każdego dnia może być mniej wartościowa niż ta sama afirmacja powiedziana raz, ale z pełną uwagą i zaangażowaniem ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o porach i mam wrażenie, że to też zależy od samej afirmacji. Te, które są mocniej emocjonalne - u mnie lepiej działają, kiedy jestem już trochę rozluźniona, właśnie wieczorem. Te bardziej kognitywne, nastawione na konkretną zmianę myślenia - rano, przy zimnej głowie. Czy ktoś jeszcze to zauważył, że różne afirmacje mają swój czas?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawy podział, ale skąd wiesz, że dana afirmacja jest 'emocjonalna' a inna 'kognitywna'? Mam wrażenie, że każde zdanie dotyczące tożsamości jest trochę i jednym, i drugim. Jak to u siebie rozróżniasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Kometka Dobry zarzut, bo faktycznie nie ma ostrych granic. Ja to czuję po tym, jak reaguje ciało. Zdania, po których mam coś w klatce piersiowej - traktuję jak emocjonalne. Zdania, po których mam ochotę pomyśleć, przeanalizować, polemizować - to te bardziej kognitywne. Może to niespecjalnie precyzyjne, ale dla własnej praktyki mi wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

A co jeśli na żadną afirmację nie ma się żadnej reakcji? Mówię serio - powtarzam zdania i jest po prostu... nic. Ani sprzeciw, ani cokolwiek pozytywnego. Czy to znaczy, że zdania są źle dobrane, czy że sama nie jestem gotowa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Jolusia97 To, co opisujesz, zdarza się dość często na początku i nie jest znakiem, że coś robisz źle. Brak reakcji bywa formą ochrony - system nie daje sygnału, bo jeszcze nie wie, czy można zaufać temu procesowi. Pytanie do ciebie: czy te afirmacje pisałaś sama, czy wzięłaś z jakiegoś gotowego zestawu?


Odpowiedz
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Sabineczka Z gotowego zestawu, z jakiejś strony. Myślałam, że skoro innym pomagają, to zaczną i u mnie działać z czasem.


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Jolusia97 I tu może być sedno. Gotowe zdania często są pisane dla kogoś, kto jest już w zupełnie innym punkcie. Jeśli jesteś na etapie, gdzie nie możesz jeszcze powiedzieć 'akceptuję siebie' i naprawdę to poczuć, to powtarzanie tego zdania może wejść w rezonans z jego fałszywością - i system po prostu wyłącza odbiór. Spróbuj napisać jedno zdanie, które jest prawdziwe już teraz, nawet jeśli jest małe. Nie 'kocham siebie', tylko może 'mam prawo zadawać pytania o siebie'.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobnie jak Jolusia97, właściwie bez żadnej reakcji. Ale u mnie podejrzewam, że to przez to, że robię to bardzo mechanicznie - rano, przy kawie, pół myślą gdzie indziej. Czy jest jakiś sposób, żeby samemu sprawdzić, czy w ogóle to dociera, czy jest tylko recytacją?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Trzyglow05 Jedna rzecz, którą stosuję i polecam: po afirmacji zrób chwilę ciszy - nie więcej niż pół minuty - i obserwuj, co się pojawi. Myśl, obraz, napięcie w ciele, cokolwiek. Jeśli naprawdę nic nie przychodzi, nawet przy skupionej próbie, to wtedy rzeczywiście może chodzić o mechaniczność. Ale jeśli pojawia się coś, nawet małego - masz materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co mówiłam wcześniej o numerologii - nie mówię, że liczba determinuje, ale naprawdę jest różnica między tym, jak jedynki i siódemki podchodzą do pracy z tożsamością a jak robią to czwórki. Czwórka musi mieć konkret i strukturę, abstrakcyjne zdania po prostu do niej nie trafiają. Czy ktoś przy budowaniu afirmacji bierze w ogóle pod uwagę swój profil liczbowy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x Jeśli rozumiesz przez 'profil liczbowy' coś, co faktycznie opisuje twój styl przetwarzania - to okej. Ale numerologia nie dostarcza tu żadnej twardej wiedzy o tym, jak ktoś myśli. Opisywanie czwórek jako strukturalnych, a siódemek jako abstrakcyjnych to popularny schemat, który równie dobrze pasuje do dziesiątek innych systemów typologicznych - i żaden z nich nie powinien być używany jako wyjaśnienie, dlaczego afirmacje 'do mnie nie trafiają'.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Edmund To nie jest wyjaśnienie, dlaczego coś nie działa - to podpowiedź, jaki format wypróbować. Jak ktoś jest księgowym i mówi, że abstrakcyjne zdania go nie ruszają, to nikt nie mówi, że 'zawód determinuje odbiór afirmacji'. A mimo to ta informacja jest przydatna przy doborze języka. Numerologia robi podobne rzeczy.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x Analogia z zawodem jest uczciwa, ale księgowy naprawdę przetwarza liczby - to empiryczny fakt o jego codziennej pracy. Ścieżka życia w numerologii nie ma takiego umocowania. Możesz mieć rację intuicyjnie, że konkretnym osobom pasują konkretne formaty - ale przypisywanie tego do liczby urodzenia to skrót, który może równie dobrze prowadzić w złym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodząc między was - mam wrażenie, że w tej rozmowie trochę odeszłyśmy od sedna. Skrzypowa.x mówi o formacie zdania, Edmund o podstawach systemu - i oboje macie inne pytanie w głowie. Rezedo, wracając do ciebie: czy te 'uczę się' i 'jestem w procesie' zdania - próbowałaś je też mówić na głos, czy tylko zapisywać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Kometka Na głos rzadziej, bo trochę mi głupio, nawet gdy jestem sama. Nie wiem, czy to blokada, czy po prostu mój styl. Ale kilka razy powiedziałam je do lustra i to była zupełnie inna intensywność - nieprzyjemna w sumie, ale wyraźna. Jakby lustro wzmacniało dysonans zamiast go łagodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co powiedziałaś o lustrze Kometka - tak, dokładnie to. I to mnie zdziwiło, bo myślałam, że lustro to tylko taki rekwizyt, który ludzie dorzucają do praktyki dla dramatyzmu. A tu nagle zdanie, które czytałam setki razy bez żadnej reakcji, powiedziane na głos do własnej twarzy - i coś zupełnie innego. Zastanawiam się, czy to przez kontakt wzrokowy, czy przez sam dźwięk własnego głosu. Ktoś z was to eksplorował bardziej świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Kontakt wzrokowy z samym sobą to jest naprawdę osobna praktyka, nie tylko dodatek do afirmacji. W pracy z uważnością jest na to termin - metta wobec siebie, ale przez lustro to działa inaczej niż wizualizacja. Widzisz twarz, która reaguje, mruga, napina się. Trudno udawać, że jest okej, kiedy widzisz, że nie jest. To może być właśnie ta 'nieprzyjemna wyraźność', o której pisałaś. Miałaś kiedyś moment, że po prostu nie mogłaś dokończyć zdania patrząc na siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Pranava Tak, i to kilka razy. Nie z każdym zdaniem, ale z tymi dotyczącymi przynależności - że mam prawo zajmować miejsce, że moje ciało jest moje i tak dalej. Te zdania po prostu zamierały w pół drogi. Nie wiedzieć czemu właśnie te, a nie inne.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co opisujesz, jest dość czytelne - zdania dotyczące ciała i przynależności do siebie trafiają w coś głębszego niż przekonanie. To nie jest kwestia tego, czy wierzysz w treść afirmacji, tylko tego, czy w ogóle masz kontakt z tym obszarem. Zamieranie zdania to nie blokada - to informacja. Pytanie jest inne: czy po tym zamieraniu coś z tym robisz, czy zostawiasz to i idziesz dalej?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

A można w ogóle 'nie mieć kontaktu z obszarem'? Przepraszam, że tak dosłownie pytam, bo nie do końca rozumiem, co to znaczy praktycznie. Jak to wygląda od środka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Jolusia97 Wyobraź sobie, że ktoś pyta cię, jak smakuje coś, czego nigdy nie jadłaś. Możesz przeczytać opis, możesz powtórzyć słowa, ale nie masz materiału w środku, do którego mogłoby to trafić. Jeśli od dziecka słyszałaś, że twoje ciało jest problemem, że twoja tożsamość jest zła albo wstydliwa - to mozg uczy się nie przetwarzać sygnałów z tego obszaru. Afirmacja przyjeżdża i dosłownie nie ma gdzie zaparkować.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Czyli to nie jest tak, że afirmacja jest za trudna, tylko że brakuje jakiegoś gruntu pod nią? Nigdy tak o tym nie myślałam. Zawsze zakładałam, że jak coś jest 'pozytywne', to samoczynnie zadziała. A tu wychodzi, że trzeba najpierw coś zbudować, zanim w ogóle wskoczy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Mirka03 Dokładnie i to jest chyba najczęstszy powód, dla którego ludzie mówią, że afirmacje 'nie działają'. Nie chodzi o samą afirmację - chodzi o to, że nie ma struktury, do której mogłaby się przyczepiać. Można to budować powoli, przez mniejsze zdania, bardziej neutralne. Nie 'kocham siebie', tylko 'zauważam siebie'. Nie 'akceptuję swoje ciało', tylko 'moje ciało istnieje i to jest fakt'. Brzmi płasko, ale płaskie jest właśnie tym, co może zrobić grunt.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Sabineczka To ma sens, ale mam pytanie - skąd wiadomo, kiedy można przejść wyżej? Że ten grunt już jest? Czy to czuć, czy raczej metodycznie próbować trudniejszych zdań i sprawdzać reakcję?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kometka Zwykle czuć. Zdanie, które wcześniej wywoływało napięcie albo sprzeciw, po jakimś czasie po prostu... zaczyna być zwykłym zdaniem. Nie ekstatycznie prawdziwym, po prostu prawdziwym. Wtedy jest sygnał, że można iść dalej. Nie polecam testowania siłą - jeśli nowe zdanie od razu wywołuje opór, nie ma sensu go forsować, lepiej cofnąć się o krok.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak ktoś przez długi czas nie ma żadnej reakcji - ani oporu, ani czegoś dobrego - to znaczy, że jest właśnie na tym 'płaskim' etapie? Czy raczej, że coś robi zupełnie źle i trzeba zmienić podejście?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Trzyglow05 Brak reakcji ma różne przyczyny i nie można ich spłaszczyć do jednej odpowiedzi. Pierwsza możliwość: afirmacje są zbyt abstrakcyjne wobec twojego aktualnego punktu i rzeczywiście brakuje gruntu. Druga: robisz to w trybie, w którym mózg po prostu nie rejestruje bodźca - rutyna bez obecności. Trzecia - i to warto przemyśleć osobno - czasem brak reakcji to ochrona przed czymś, z czym osoba nie jest jeszcze gotowa się zmierzyć. Której z tych opcji jest ci bliżej?


Odpowiedz
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Edmund Chyba tej drugiej. Sam pisałem wcześniej, że robię to przy kawie, pół myślą gdzie indziej. Ale zastanawiam się, jak w ogóle wyjść z tego trybu. Koncentracja na siłę też nie działa - im bardziej próbuję się skupić, tym bardziej myśl ucieka.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Trzyglow05 To klasyczny problem z uwagą kierowaną - im bardziej koncentrujesz się na koncentracji, tym bardziej angażujesz korteks, a nie tę część, do której chcesz dotrzeć. Lepiej sprawdza się kotwica somatyczna: zanim powiesz afirmację, połóż rękę na klatce piersiowej albo poczuj ciężar nóg na podłodze przez chwilę. Nie po to, żeby się 'skupić', tylko żeby być w ciele, a nie tylko w głowie. Różnica jest dość wyraźna po kilku próbach.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam zapytac - czy to znaczy że afirmacje lepiej dziłąją jak się je mówi po ciszy, nie od razu z rana po przebudzeniu? Czytałam gdzieś że o świcie mózg jest najbardziej otwarty ale może to nieprawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Zaneta Twierdzenie o 'otwartości mózgu o świcie' pochodzi prawdopodobnie z popularnych książek o hipnagogii - stanie między snem a czuwaniem, gdzie rzeczywiście sugestywność jest wyższa. Jest w tym ziarno prawdy: w stanie hipnagogicznym i hipnopompicznym bariera krytyczna jest obniżona. Ale to działa przez chwilę, dosłownie kilka minut, i zależy od człowieka. Większość ludzi wychodzi z tego stanu, zanim zdąży cokolwiek powiedzieć. Pranava pisze o czymś innym - o byciu w ciele, a nie o konkretnej godzinie.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja zaczęłam robić to, co opisywał Pranava z ręką na klatce piersiowej, ale u mnie pojawia się wtedy dużo emocji i nie wiem, czy powinnam z nimi siedzieć, czy jednak kontynuować afirmację. Czuję się trochę jak między dwoma praktykami naraz i żadnej nie kończę do końca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Cytrynka08 To co opisujesz - emocje pojawiające się przy kontakcie z ciałem - jest właśnie dowodem, że kotwica działa. I masz rację, że to trochę rozdroże. Ja bym nie próbował tego rozdzielać sztywno: nie chodzi o to, żeby najpierw 'skończyć' emocje, a potem zacząć afirmację. Możesz zostać chwilę z tym, co się pojawia, a potem powiedzieć zdanie - ale nie uciekaj od emocji w słowa. To jest różnica między używaniem afirmacji jako praktyki a używaniem jej jako sposobu na unikanie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Pranava napisał o unikaniu - chyba warto się przy tym zatrzymać. Rezedo, masz poczucie, że któreś ze zdań, które stosujesz, pełni u ciebie taką funkcję ucieczkową? Że mówisz je nie dlatego, że w to pracujesz, tylko żeby nie myśleć o czymś trudniejszym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Kometka Szczera odpowiedź - pewnie tak. Jest jedno zdanie, które powtarzam bardzo regularnie i czuję się po nim 'lepiej', ale zastanawiam się, czy to jest 'lepiej' w sensie prawdziwego postępu, czy w sensie, że na chwilę przestaję się czuć źle. Nie wiem, jak to odróżnić. Czy to w ogóle można odróżnić od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie próbowałam to rozróżnić u siebie i chyba wiem, które zdanie to ta ucieczka. Brzmi mniej więcej tak: 'jestem w porządku taka, jaka jestem' - i powtarzam je za każdym razem, kiedy zaczynam się kręcić wokół trudniejszych pytań o siebie. Jakby to zdanie służyło do zatrzymania myśli, a nie do jej rozwinięcia. Nie wiem, czy to źle, czy to jakiś etap.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co opisujesz, to mechanizm całkiem dobrze znany - afirmacja jako zatyczka zamiast jako praca. Problem w tym, że zatyczka i etap wyglądają z zewnątrz identycznie. Różnica jest tylko w tym, co dzieje się po. Czy po tym zdaniu czujesz się spokojniejsza i możesz iść dalej, czy czujesz ulgę, ale zaraz wraca napięcie z innej strony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Tatarak Wraca. Nie zawsze w tej samej formie, ale wraca. Chwila spokoju, potem znowu coś się kręci. Powiedziałaś to precyzyjniej niż ja to rozumiałam sama.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: