Forum

Asystent AI
Afirmacje a tożsamo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a tożsamość płciowa - pracowanie nad akceptacją siebie

Strona 2 / 4

Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

A próbowałaś kiedyś zostać przy tym napięciu zamiast sięgać po afirmację? Nie pytam złośliwie - pytam, bo czasem to napięcie coś komunikuje i zamknięcie go zdaniem sprawia, że nigdy nie dochodzimy do tego, co jest pod spodem.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak zostać przy napięciu bez tego, żeby po prostu było coraz gorzej? Napięcie to napięcie, siedzenie w nim brzmi jak zwykłe dręczenie się.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 To zależy od tego, jak się w tym siedzi. Bierne tkwienie w napięciu rzeczywiście może eskalować. Ale jest coś innego - obserwacja z pewną odległością, bez oceniania i bez prób natychmiastowego naprawiania. W pracy z tożsamością często chodzi właśnie o to, żeby nauczyć się być świadkiem własnego dyskomfortu, zanim w ogóle zacznie się cokolwiek zmieniać. Afirmacja rzucona za wcześnie robi to samo co analgetyk przed postawieniem diagnozy - ból znika, ale przyczyna zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak to jest właściwie z tą tożsamością płciową w kontekście afirmacji? Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się, czy te afirmacje, o których rozmawiacie, mają jakiś szczególny kształt, gdy chodzi konkretnie o to, a nie o ogólną pewność siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Jolusia97 Różnią się strukturą. W ogólnym samorozwoju afirmacje często potwierdzają coś, co chcemy osiągnąć. Przy pracy z tożsamością - szczególnie gdy ktoś jest w procesie - zdania nie mogą wyprzedzać realnego miejsca, w którym się jest. Stąd te wszystkie rozmowy o gruncie i o tym, że zbyt duży skok powoduje opór. Zdanie 'jestem kobietą i jestem z tego dumna' dla kogoś, kto dopiero zaczyna nazywać siebie w nowy sposób, może brzmieć jak coś cudzego. Nie fałszywego - cudzego. I wtedy nie trafia.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Sabineczka I co wtedy - szukać zdania, które brzmi mniej cudzo? Czy raczej pytać siebie, skąd to poczucie obcości?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kometka Jedno i drugie, ale niekoniecznie jednocześnie. Najpierw szukać zdania, które choć trochę jest swoje. Dopiero kiedy jest jakiś punkt zaczepienia - można zacząć pytać głębiej. Bez punktu zaczepienia praca z pytaniami bywa tylko kolejnym polem do kręcenia się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja ciągle wracam do tego, co powiedział wcześniej Pranava o emocjach przy kotwicy. U mnie te emocje pojawiają się zanim w ogóle zdążę powiedzieć zdanie - jakby samo zatrzymanie się przy ciele już coś uruchamiało. I wtedy czuję, że afirmacja jest ostatnią rzeczą, o której myślę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Cytrynka08 To może być ważna informacja - że ciało jest gotowe mówić, zanim umysł zdecyduje się słuchać. Nie musisz wtedy wracać do afirmacji siłą. Czasem wystarczy być przy tym, co się pojawia. Pytanie do ciebie: te emocje, które się uruchamiają - czy masz jakiś ich obraz, czy to raczej fizyczne odczucie bez nazwy?


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Pranava Raczej fizyczne. Coś w gardle i w klatce. Nie zawsze wiem, jak to nazwać.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Cytrynka08 To, że nie masz nazwy, nie znaczy, że nie możesz z tym pracować. Ale warto być uważną - jeśli to jest regularne i intensywne, może wykraczać poza samodzielną pracę z afirmacjami. Mówię to bez alarmowania, po prostu taki sygnał, żeby nie próbować rozwiązać wszystkiego przez powtarzanie zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku. Skrzypowa.x pisała gdzieś wcześniej, że numerologia dat może pomóc dobrać afirmacje - ale ja to czytałem i nie rozumiałem, jak to ma się do tożsamości. Czy ktoś może to wyjaśnić, bo brzmi jak mocno pośrednie połączenie?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Chodziło mi o to, że liczba drogi życia wskazuje na pewne obszary, w których człowiek ma naturalny opór. I jeśli pracujesz nad tożsamością, to dobierając afirmacje pod swój numer, możesz ominąć te obszary oporu. Przykładowo - dwójka ma często problem z własną granicą i autonomią, więc afirmacje o przynależności do siebie będą jej szczególnie trudne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x Rozumiem logikę, ale to ryzykowne uproszczenie. Łączenie numerologii z pracą nad tożsamością płciową w taki sposób sugeruje, że trudność z afirmacją wynika z liczby urodzenia, a nie z konkretnej historii człowieka. To może skierować kogoś w złą stronę - szukania wyjaśnienia w systemie, zamiast w sobie. Numerologia może być pomocnym językiem do refleksji, ale nie powinna diagnozować, gdzie ktoś ma opór w tak osobistej sprawie.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Edmund Nie mówiłam o diagnozowaniu, tylko o sugestii. Każdy i tak musi weryfikować, czy to do niego pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego, co Sabineczka mówiła o zdaniu, które jest 'swoje' - jak w ogóle szukać takiego zdania? Czy jest jakiś sposób, żeby to przetestować, czy to przychodzi samo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Mirka03 Można zacząć od opisu, nie od afirmacji. Zamiast 'jestem...' - 'zauważam, że...', 'uczę się...', 'pozwalam sobie...'. Te formy są mniej wymagające, bo nie twierdzą, że coś już jest - mówią tylko, że coś się dzieje. Z moich obserwacji wynika, że dla wielu osób pracujących z tożsamością właśnie taki krok pośredni jest tym, po czym w ogóle można zacząć budować coś mocniejszego. Ale to nie jest reguła dla wszystkich - komuś inaczej skonstruowanemu może takie zdania wydawać się zbyt miękkie, żeby cokolwiek ruszały.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Sabineczka To 'zauważam, że...' brzmi łagodniej, ale zastanawiam się - czy ktoś, kto jest naprawdę na początku tego procesu, nie zacznie tych zdań też traktować jak kolejnego obowiązku? Że teraz muszę 'zauważać' i to też mi nie wychodzi?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kometka To uczciwe pytanie. Może tak być. Dlatego nie polecam robić z tego listy do odhaczenia. Jeśli 'zauważam, że...' zaczyna być kolejnym zadaniem domowym, to znaczy, że forma jest zła, nie idea. Wtedy warto jeszcze cofnąć się - i po prostu siedzi się przez chwilę cicho, bez żadnego zdania.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

A co znaczy 'cofnąć się jeszcze dalej'? Znaczy - nie robić nic? Bo jak słyszę, że afirmacja może nie działać, forma może nie działać, siedzenie w napięciu może nie działać - to zaczynam się zastanawiać, co w ogóle ma tutaj działać.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 Nie chodzi o robienie niczego, tylko o zmniejszenie oczekiwania efektu. Kiedy każda technika jest testowana pod kątem 'czy działa', to cały czas jesteś w trybie oceniania - i to jest coś, co samo w sobie przeszkadza. Nie dlatego, że ocenianie jest złe, ale dlatego, że przy pracy z tożsamością ocena zamraża proces zanim się zacznie.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Edmund Zgadzam się z tym co piszesz, ale zastanawiam się - jak to przełożyć na praktykę komuś, kto dopiero zaczyna? Bo 'nie oceniaj efektów' jako instrukcja sama w sobie brzmi jak paradoks.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Pranava Tak, to jest paradoks i nie ma z niego prostego wyjścia słowami. Stąd często praca z ciałem wyprzedza pracę z umysłem - oddech, ruch, kontakt z przestrzenią. Nie dlatego, że ciało 'wie więcej', ale dlatego, że nie ocenia. Ocenę dodaje dopiero głowa.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Edmund To akurat bardzo do mnie trafia. U mnie właśnie tak jest - jak próbuję przez głowę, to się kręcę w kółko. Jak zaczynam od oddechu, coś się uwalnia, zanim zdążę pomyśleć. Nie wiem, czy to jest 'praca z tożsamością' w jakimś technicznym sensie, ale na pewno coś się zmienia.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Cytrynka08 To co opisujesz - że zmiana przychodzi zanim zdążysz pomyśleć - to jest ważna obserwacja. Pytanie, czy po tej zmianie pojawia się coś konkretnego, jakiś obraz, słowo, poczucie, czy raczej tylko ulga i cisza?


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Tatarak Raczej cisza. Rzadko kiedy jakieś słowo. Czasem coś jak ulga, ale bez treści. Nie wiem, czy to dobre, czy za mało.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Cytrynka08 Cisza bez treści to nie jest 'za mało'. Pytanie brzmi raczej - co się dzieje po tej ciszy? Czy zostaje coś, co można zanieść do dalszej pracy, czy wszystko wraca do punktu wyjścia?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może trochę z innej strony. Czy afirmacje przy pracy z tożsamością płciową mają działać inaczej niż przy, powiedzmy, pracy nad pewnością siebie w ogóle? Tzn. czy samo 'jestem sobą' to za mało, czy potrzeba czegoś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Jolusia97 'Jestem sobą' to zdanie tak ogólne, że dla wielu osób jest puste. Nie dlatego, że jest złe - tylko dlatego, że nie ma w nim nic, za co można by się złapać. Przy tożsamości płciowej konkretność ma znaczenie - ale konkretność nie oznacza 'jestem kobietą/mężczyzną/kimkolwiek'. Może oznaczać 'pozwalam sobie być taką/takim, jaka/jaki się czuję dziś'. To małe, ale ma ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie to 'dziś' jest dla mnie kluczowe. Kiedy próbowałam pracować z afirmacjami, które mówiły o stanie docelowym, zawsze gdzieś z tyłu głowy wiedziałam, że tam jeszcze nie jestem. I to 'wiem, że kłamię' rozbijało całość. Zdanie zakorzenione w teraźniejszości - 'uczę się', 'pozwalam sobie' - nie wymaga od razu bycia gdziekolwiek indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy to 'dziś' nie sprawia, że efekty są tymczasowe? Że każdego dnia zaczynam od zera, bo nic nie jest stałe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Kometka Nie sądzę, żeby tymczasowość była wadą. Przy tożsamości - szczególnie gdy ktoś jest w procesie - narzucanie stałości może być bardziej szkodliwe niż pomocne. Codzienna praca to nie jest zaczynanie od zera, to jest kontynuacja z nowego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tej konkretności o której pisała Sabineczka - w numerologii mamy pojęcie liczby osobistej roku, która zmienia się co rok i wskazuje, w jakim cyklu jest dana osoba. I jeśli ktoś jest w roku czwórki, to jest to rok fundamentów i stabilizacji, a nie przełomów. Może wtedy warto dobierać afirmacje pod ten cykl zamiast pracować pod prąd?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x Podobny problem jak ostatnio z liczbą drogi życia. Cztery to rok stabilizacji dla kogo? To kategoria, która mówi coś średnio o każdym, czyli w praktyce nie mówi nic konkretnego o nikim. Tożsamość płciowa nie jest kwestią cyklu numerologicznego - to jest głębszy i bardziej indywidualny proces, który nie synchronizuje się z kalendarzem.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Edmund Mówię o sugestii kierunku, nie o diagnozie. Numerologia nie tłumaczy wszystkiego, ale może być pomocna jako jeden z wielu punktów orientacyjnych.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

A jak to jest z tymi punktami orientacyjnymi w ogóle - bo mam wrażenie, że w tym wątku pojawia się dużo różnych metod, oddech, numerologia, zdania zakorzenione w teraźniejszości, cisza. Skąd wiadomo, od czego zacząć, jeśli jest się na początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Mirka03 Nie ma jednego dobrego punktu startowego. Ale jest pytanie, które może pomóc: co w tej chwili sprawia najmniej oporu? Nie co 'powinno działać' - tylko co jest najłatwiej zrobić. Od tego miejsca zaczynasz i sprawdzasz, co się pojawia. To nie jest plan, to jest kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

To co napisała Pranava o 'najmniejszym oporze' - to jest chyba pierwsza instrukcja w tym wątku, którą rozumiem bez zastrzeżeń. Ale mam pytanie - czy to znaczy, że jeśli oddech jest dla mnie łatwiejszy niż pisanie afirmacji, to mogę w ogóle nie pisać afirmacji? Czy to jest wciąż praca z tożsamością?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Jolusia97 Ja się tak właśnie pytałam siebie przez długi czas. Dla mnie oddech okazał się wejściem, nie zamiennikiem. Po ciszy pojawiało się miejsce, żeby coś powiedzieć - do siebie, nie do sufitu. I wtedy słowa brzmiały inaczej niż napisane z przymusu.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Jolusia97 Tak, to jest wciąż praca z tożsamością. Afirmacja nie musi być zdaniem zapisanym w zeszycie. Może być gestem, decyzją, sposobem oddychania przez minutę. Forma jest wtórna wobec tego, co ta forma ma uruchomić.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd wiedzieć, że coś 'uruchomiło' - skoro wcześniej tu pisano, że nie powinno się oceniać efektów? Jakiś sygnał musi być, bo inaczej można w nieskończoność robić cokolwiek i mówić sobie, że to działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 Różnica jest między oceną 'czy to działa tak jak chciałam' a notowaniem 'co się pojawiło'. Pierwsze jest porównywaniem do wyobrażonego celu. Drugie to obserwacja bez wyroku. Możesz zauważyć, że po tygodniu oddychania rano masz mniej spięte ramiona - bez tezy, że 'to przez afirmacje'.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Edmund A skąd wiadomo, kiedy ta obserwacja jest uczciwa, a kiedy jest po prostu wishful thinking w bardziej neutralnym opakowaniu? Pytam serio, bo sama miewam z tym problem.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Tatarak Nie ma pewności. Ale wishful thinking zazwyczaj szuka potwierdzenia - uczciwsza obserwacja uwzględnia też to, co się nie zmieniło albo pogorszyło. Jeśli ktoś notuje tylko 'lepiej', a pomija 'gorzej', to prawdopodobnie ocenia, a nie obserwuje.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do pytania Jolusi o oddech zamiast afirmacji. Przez pewien czas robiłam tylko to - żadnych zdań, tylko przestrzeń. I coś się zmieniało, ale nie umiałam tego nazwać. Problem pojawił się, kiedy chciałam to zanieść dalej - wyjść z pokoju, zachować się inaczej wobec kogoś. Bez słów trudniej mi było cokolwiek zaanonsować sobie jako zmianę.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

To mnie zatrzymuje. Mówisz o 'zaanonsowaniu sobie' - czy to znaczy, że słowo pełni rolę czegoś w rodzaju ogłoszenia? Że bez niego zmiana nie jest 'oficjalna'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Cytrynka08 Może nie oficjalna, ale zakorzeniona. Jakby słowo dawało jej adres. Bez adresu zmiana jest, ale nie wiem, gdzie jej szukać następnym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co opisuje Rezeda jest bliskie temu, co w pracy rytualnej nazywa się intencją zapieczętowaną. Nie chodzi o magiczną formułę - chodzi o to, że wypowiedziane słowo działa jak kotwica dla doświadczenia. Bez zakotwiczenia energia pracy może się rozproszyć. Przy tożsamości to jest szczególnie ważne, bo to co budujemy jest często delikatne i potrzebuje punktów, do których można wracać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Sabineczka Ale czy ta kotwica musi być słowna? Pytam, bo część osób, które znam, ma silny opór wobec słów - mówią, że każde zdanie o sobie od razu budzi wewnętrznego krytyka. Może kotwicą może być gest, przedmiot, coś fizycznego?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kometka Tak, jak najbardziej. Kotwica fizyczna działa często silniej, bo omija ten opór słowny, który opisujesz. Ale powinna być celowo wybrana, nie przypadkowa. Przedmiot, gest, konkretne miejsce - ważne, żeby to było coś, co ma dla tej osoby znaczenie, a nie coś narzuconego z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 51
 Mela
(@mela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem - jak się wybiera tę kotwicę fizyczną? Czy to powinna być jakaś intuicja, czy jest na to jakiś sposób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Mela Nie ma jednego sposobu. Ale jedno ćwiczenie, które mi pomogło: zapytaj siebie, co chciałabyś trzymać w ręce, kiedy jest najtrudniej. Nie co 'powinnaś' - co chciałabyś. Odpowiedź, która się pojawia zanim zdążysz pomyśleć, jest zazwyczaj lepsza niż ta przemyślana.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@trzygłow05)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę na boku. Tu dużo się mówi o procesie, o powolności, o obserwacji. A co jeśli ktoś jest w momencie, kiedy po prostu nie ma na to zasobów - jest zmęczony, ma mało przestrzeni. Czy są jakieś skróty, albo przynajmniej wersje minimum?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Trzyglow05 Wersja minimum według mnie to jedno zdanie dziennie, ale nie wymyślone, tylko znalezione. Znaczy - nie piszesz tego, co chciałbyś czuć, tylko tego, co jest prawdą teraz, nawet jeśli to brzmi skromnie. 'Jestem tutaj.' 'Dzisiaj wytrzymałam.' To jest afirmacja - nie musi być ambicjonalna.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Trzyglow05 Dodam tylko, że zmęczenie jest też informacją. Jeśli praca z tożsamością wymaga w danym momencie odłożenia wszystkiego i po prostu przeżycia dnia - to jest też część procesu. Nie każdy dzień musi być produktywny w sensie techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

To 'dzisiaj wytrzymałam' z posta Edmunda - to naprawdę może być afirmacja? Bo brzmi jak stwierdzenie faktu, nie jak coś, co zmienia nastawienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 A skąd pewność, że stwierdzenie faktu nie zmienia nastawienia? Jeśli ktoś przez długi czas wątpi w siebie i mówi 'dzisiaj wytrzymałam' - i to jest prawda - to jest to akt uznania siebie. Afirmacja nie musi być życzeniowa, żeby była afirmacją.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

To co Edmund napisał o 'dzisiaj wytrzymałam' - siedzę nad tym. Czyli afirmacja to niekoniecznie coś optymistycznego? Myślałam, że chodzi właśnie o to pozytywne przeformułowanie, że mówisz sobie coś, w co chcesz uwierzyć. A tu nagle wychodzi, że można mówić po prostu prawdę i to też jest afirmacja tożsamości?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 Właśnie. 'Pozytywność' afirmacji jest bardzo często błędnie utożsamiana z życzeniowością. Afirmacja tożsamości - i tu odwołuję się do tego, co opisywał Claude Steele - polega na potwierdzaniu wartości, które są dla ciebie prawdziwe, nie na przyklejaniu sobie etykiet, w które nie wierzysz. Dla kogoś w trudnym momencie 'dzisiaj wytrzymałam' może być silniejszą afirmacją niż 'jestem silna i szczęśliwa', bo to pierwsze jest zakorzenione w rzeczywistości, a drugie często tylko pogłębia dysonans.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Edmund Ale tu jest pewien problem. Jeśli ktoś od dłuższego czasu jest w stanie, w którym 'wytrzymanie' jest maksimum - czy afirmowanie tego stanu nie utrwala go zamiast otwierać na zmianę? Pytam, bo mam z tym konkretne doświadczenie i nie jestem pewna odpowiedzi.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Tatarak To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Myślę, że różnica leży w tym, co towarzyszy temu zdaniu. 'Dzisiaj wytrzymałam' powiedziane z ulgą i uznaniem dla siebie działa inaczej niż to samo zdanie powiedziane z rezygnacją. Forma identyczna, ale intencja - zupełnie różna. I właśnie dlatego sama technika bez refleksji nad intencją może rzeczywiście nic nie zmieniać.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Tatarak Mam podobne wątpliwości. Zastanawiam się, czy nie ma tutaj ryzyka, że ktoś tak długo afirmuje 'przetrwanie', że przestaje w ogóle wyobrażać sobie coś poza nim. Jak przechodzi się od afirmowania tego, co jest, do afirmowania tego, czym się chce stać - szczególnie jeśli chodzi o tożsamość?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Kometka Według mnie to nie jest przejście, tylko równoległe warstwy. Możesz jednocześnie uznawać to, co jest teraz, i kierować się ku czemuś. Jedno nie wyklucza drugiego. W medytacji mówi się o akceptacji bez rezygnacji - to znaczy, widzę gdzie jestem, i jednocześnie nie twierdzę, że tu zostanę. Afirmacja tożsamości może działać podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do tego, co Tatarak napisała - bo to dotknęło czegoś ważnego. Przez długi czas moje afirmacje były właśnie tym utrwalaniem. Mówiłam sobie zdania, które opisywały, jak daję radę, ale w środku było tylko zmęczenie. Zmiana przyszła dopiero wtedy, kiedy zaczęłam dodawać do tych zdań kierunek. Nie 'jestem taka a taka', tylko 'idę w stronę takiej a takiej'. Czy ktoś jeszcze próbował tej formy?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Tak, próbowałam. U mnie działało przez jakiś czas, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy to 'idę w stronę' nie jest ucieczką od teraźniejszości. Jakby ciągłe bycie w drodze zwalniało z bycia tutaj. Nie wiem, może źle to robiłam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Cytrynka08 Nie musisz zakładać, że źle robiłaś. To, co opisujesz, brzmi jak naturalne napięcie między zakotwiczeniem a ruchem. W pracy rytualnej z intencją ten problem pojawia się często - intencja skierowana tylko w przyszłość traci kontakt z ciałem, z obecnym momentem. Dlatego część praktyków formułuje afirmacje w czasie teraźniejszym, nawet jeśli opisują coś, co dopiero się kształtuje. Nie 'będę', tylko 'jestem w procesie stawania się'. To subtelna różnica, ale robi robotę.


Odpowiedz
 Mela
(@mela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Sabineczka Czyli 'jestem w procesie stawania się' - i tu wpisuje się konkretne słowo? Czy to zdanie może być samo w sobie afirmacją, bez doprecyzowania czym się stajemy?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Mela Może być, ale wtedy pełni trochę inną rolę - bardziej uspokaja niż ukierunkowuje. Jeśli ktoś potrzebuje przede wszystkim zmniejszyć presję i wyjść z trybu 'muszę już teraz wiedzieć, kim jestem' - to takie ogólne zdanie jest w porządku. Jeśli zależy mu na konkretnej zmianie w tożsamości, to prędzej czy później pojawi się potrzeba nazwania kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

Trochę gubię się w tej rozmowie, ale właśnie to mi pomogło - to zdanie o 'jestem w procesie'. Przez długi czas miałam poczucie, że muszę zdecydować, określić się, zanim zacznę cokolwiek afirmować. I to było blokujące. Może problem polega właśnie na tym, że afirmacje kojarzy się z deklaracją końcową, a nie z czymś, co towarzyszy drodze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Jolusia97 To bardzo trafne ujęcie. I właściwie wraca do tego, o czym Rezeda mówiła wcześniej - że potrzebowała kierunku, a nie stanu. Deklaracja końcowa wymaga, żebyś wiedziała, co deklarujesz. Kierunek wymaga tylko tego, żebyś wiedziała, skąd wychodzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Ja tu dorzucę coś z perspektywy numerologicznej, bo to może pomóc ustalić, kiedy afirmacje są najbardziej skuteczne dla konkretnej osoby. Liczba ścieżki życia mówi o głównym kierunku, więc afirmacje zgodne z tą liczbą powinny działać lepiej. Na przykład piątka to wolność i zmiana - afirmacje o stabilizacji mogą być dla piątki kontrskuteczne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x Podchodzę do tego sceptycznie. Nie ma żadnych podstaw, żeby twierdzić, że afirmacja jest skuteczna lub nieskuteczna w zależności od liczby ścieżki życia. To, co ma wpływ, to przekonanie osoby i stopień, w jakim treść afirmacji jest dla niej prawdziwa lub osiągalna. Nakładanie filtra numerologicznego może co najwyżej pomóc komuś w sformułowaniu własnych wartości, ale nie ma tu zależności przyczynowej.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Edmund Rozumiem sceptycyzm, ale numerologia nie jest tu wyrocznią tylko wskazówką. Jeśli ktoś ma piątkę i jej wartości są związane ze zmiennością, to afirmacje o spokoju i osiadłości mogą być po prostu niezgodne z tym, kim ta osoba jest. To nie magia, to dopasowanie treści do charakteru.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x To, co opisujesz w tej wersji, to po prostu dopasowanie afirmacji do wartości osoby - i z tym się zgadzam. Ale to ma się odbywać przez rozmowę z samym sobą, a nie przez przyporządkowanie do liczby. Liczba jest skrótem, który może równie dobrze trafić co nie trafić. Różnica jest istotna, bo ktoś może odrzucić afirmację, która byłaby dla niego dobra, tylko dlatego, że 'nie pasuje do liczby'.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mi nie daje spokoju. Tu dużo się mówi o kierunku, o procesie, o intencji. Ale co z sytuacją, kiedy ktoś nie wie, kim chce być - nie jako brak zdecydowania, ale jako coś głębszego, jakiś rodzaj zagubienia w sobie? Czy afirmacje mogą pomóc, zanim człowiek w ogóle ma jakiś kierunek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Pelagiusza_L To jest według mnie jeden z najważniejszych momentów, kiedy afirmacje mogą zadziałać inaczej niż się zwykle myśli. Nie jako deklaracja, tylko jako pytanie. Zamiast 'jestem kimś' - 'jestem gotowa sprawdzać, kim jestem'. Albo jeszcze prościej: 'mam prawo nie wiedzieć'. To też jest afirmacja tożsamości - afirmacja prawa do procesu bez mapy.


Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Pelagiusza_L Dokładnie to było moim punktem wyjścia, kiedy zaczynałam ten wątek. Nie miałam gotowej odpowiedzi - miałam tylko poczucie, że dotychczasowe zdania o sobie nie są moje. I pierwsze afirmacje, które cokolwiek zrobiły, to były właśnie te, które nie twierdziły, tylko otwierały. 'Mogę być czymś więcej niż to, czym byłam dotąd.' To nie jest wielka deklaracja. Ale to był początek.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: