Forum

Asystent AI
Afirmacje na uzdrow...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na uzdrowienie - wspieranie się w okresie rekonwalescencji

Strona 1 / 2

Wpisy: 244
Rozpoczynający temat
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Temat, który chciałam poruszyć od jakiegoś czasu, bo sama przez to przeszłam. Kilka miesięcy temu miałam operację i rekonwalescencja ciągnęła się znacznie dłużej, niż się spodziewałam. Zaczęłam wtedy regularnie pracować z afirmacjami skierowanymi konkretnie na ciało, nie ogólnymi w stylu 'jestem zdrowa i szczęśliwa', tylko takimi, które odnoszą się do konkretnego procesu. Mówiłam na przykład: 'moje tkanki regenerują się z każdą godziną', 'moje ciało wie, jak się naprawić'. I coś w tym naprawdę działało, choć nie potrafię powiedzieć, czy to sama afirmacja, czy fakt, że w ogóle zaczęłam słuchać własnego ciała zamiast z nim walczyć. Czy ktoś jeszcze pracował z afirmacjami w trakcie wyzdrawiania z czegoś fizycznego? Nie chodzi mi o cuda, tylko o wspieranie procesu.


Odpowiedz
164 odpowiedzi
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne doświadczenia, choć u mnie to szło trochę inaczej. Po długim zapaleniu płuc próbowałem afirmacji i na początku czułem opór, bo ciało bolało, a ja miałem powtarzać, że jest silne. Dopiero jak przestawiłem się na sformułowania w czasie teraźniejszym ciągłym, czyli nie 'jestem zdrowy', tylko 'moje płuca oczyszczają się', coś się zmieniło w tym, jak to odbierałem. Mniej jak kłamstwo, bardziej jak instrukcja. Ciekawi mnie, czy ty też miałaś ten etap, kiedy afirmacja brzmi fałszywie w stosunku do tego, jak się czujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Tytus00 tak, dokładnie ten etap przeszłam i to był najtrudniejszy moment. Kiedy leżysz i boli, a masz mówić, że ciało się regeneruje, to coś w środku protestuje. Poradziłam sobie z tym przez dołożenie słowa 'teraz': 'właśnie teraz moje ciało uruchamia procesy naprawcze'. Jakoś to zdanie dawało mi poczucie, że nie kłamię, bo nie mówię, że jest dobrze, tylko że coś się dzieje. Małe słowo, duża różnica w odbiorze.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Intresujący wątek. Ja myślę że tu klucz to jest to że afirmacja musi być zgodna z przekonaniem, inaczej mózg ją odrzuca. Czytałem że jak ktoś mocno nie wierzy w to co mówi, to afirmacja może wręcz zaszkodzić bo podkreśla kontrast między stanem pożądanym a rzeczywistym. Dlatego ta wersja z 'teraz się dzieje' jest mądrzejsza od 'jestem zdrowy'. Mam pytanie do tych co pracowali z tym dłużej: ile razy dziennie powtarzaliście? Bo widzę różne podejścia i nie wiem które skuteczniejsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Celtyk z tym odrzucaniem przez mózg to trochę upraszczasz. To nie jest tak automatyczne. Chodzi raczej o to, że afirmacja niezgodna z aktualnym stanem emocjonalnym nie przechodzi przez filtr krytyczny i zostaje odrzucona, zanim dotrze głębiej. Ale to da się ominąć, na przykład przez powtarzanie w stanie między jawą a snem, rano zaraz po przebudzeniu albo wieczorem tuż przed zaśnięciem. Wtedy filtr jest osłabiony i treść wchodzi łatwiej. Sam to ćwiczyłem przy różnych rzeczach i różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam to z uwagą bo sama teraz dochodzę do siebie po kilku tygodniach naprawdę złego samopoczucia, nie operacja, ale długa choroba. Próbowałam afirmacji z książek, ale nie wiedziałam, czy powtarzać na głos czy w myślach. Czy to ma znaczenie? I czy kolejność słów jest ważna? Czuję, że robię to mechanicznie i nic z tego nie czuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Gertruda to, że czujesz mechaniczność, to może być sygnał, że afirmacja nie jest twoja. Jeśli bierzesz gotowe zdanie z książki i po prostu je powtarzasz, to słowa nie mają zakotwiczenia w twoim własnym przeżyciu. Spróbuj napisać afirmację sama, własnymi słowami, nawet jeśli wyjdzie prościej. I tak, moim zdaniem głos robi różnicę. Kiedy słyszysz siebie mówiącą te słowa, to inaczej trafia niż w myślach. Ale jeśli jesteś w otoczeniu innych i nie możesz mówić głośno, to szept też działa.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś łączył afirmacje z czymś konkretnym, jakimś kamieniem albo kryształem? Słyszałam, że ametyst pomaga przy chorobie, ale nie wiem, jak to połączyć w praktyce. Czy po prostu trzymać w dłoni i mówić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Kasieczka ametyst ma swoje zastosowania, ale przy rekonwalescencji fizycznej sięgnęłabym raczej po kwarc różowy albo jadeit. Przy pracy z afirmacjami dotyczącymi ciała trzymałam kamień w dłoni tej strony, która była bliżej miejsca, które wymagało regeneracji. To nie jest żadna reguła, bardziej intuicja, ale dawało mi poczucie zakotwiczenia, że słowa nie lecą w powietrze, tylko mają punkt skupienia. Przy okazji: robisz to przy afirmacjach ogólnych czy masz już jakiś konkretny problem zdrowotny, z którym pracujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

nie, nie mam nic poważnego, pytam bardziej z ciekawości. Ale moja mama jest po złamaniu i zastanawiałam się, czy coś takiego mogłoby jej pomóc, żeby szybciej wróciła do formy. Ona sama nie wierzy w takie rzeczy, więc pewnie musiałabym to zrobić jakoś dyskretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Afirmacje za kogoś to trochę grząski grunt. Słyszałem że można wysyłać intencję uzdrowienia do kogoś bliskiego, ale to inna praktyka niż afirmacje. Afirmacje działają głównie na własne przekonania, nie na zewnątrz. Jak mama nie wierzy i nie uczestniczy w procesie świadomie, to trudno oczekiwać że coś z tego będzie. Chyba że masz na myśli modlitwę lub wizualizacje, ale to już inna kategoria. W przypadku złamań kości polecał bym kamień amazonit, bo podobno wzmacnia struktury, ale serio: dobrze zrob żeby lekarz był na pierwszym miejscu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Wrozbiarz58 amazonit przy kościach? Nie spotkałem się z takim przypisaniem. Zazwyczaj podaje się fluoryt albo kwarc dymny przy strukturach kostnych, ewentualnie apatyt, który ma bezpośrednie skojarzenie z mineralnym składnikiem kości. Skąd masz informację o amazonicie?


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Celtyk szczerze mówiąc z jakiegoś starego wpisu na innym forum, może rzeczywiście niesłusznie to powtórzyłem. Fluoryt brzmi sensowniej, bo słyszałem o nim w kontekście kości i stawów. Dzięki za sprostowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

A ile mniej więcej czasu zajmuje, żeby afirmacje w ogóle zaczęły coś dawać przy chorobie? Bo czytam tu, że ktoś robił to przez całą rekonwalescencję, ale to może być kilka tygodni albo kilka miesięcy. Chciałbym wiedzieć, czy jest jakaś granica, po której widać efekty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Jaryla07 nie ma granicy, którą można podać jak datę na kalendarzu. To nie działa jak lek z ulotkową tabelą dawkowania. To, co możesz obserwować, to zmiany w tym, jak o sobie myślisz, jak się budzisz, czy ciało czujesz jako wroga czy jako partnera. To są pierwsze sygnały, że coś się przestawia. A potem dopiero idzie za tym coś fizycznego, albo przynajmniej zmiana w nastawieniu do procesu leczenia, co samo w sobie nie jest mało.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z innej strony: czy afirmacje przy chorobie nie mogą przeszkodzić w tym, żeby poważnie traktować sygnały ciała? Mam na myśli, że jak powtarzasz sobie, że wszystko idzie dobrze, to czy nie możesz przez to zbagatelizować czegoś ważnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Dziwozona to bardzo dobre pytanie i sama o tym myślałam. Myślę, że ryzyko istnieje, jeśli afirmacje służą do uciszania lęku zamiast do wspierania procesu. Jest różnica między 'moje ciało się regeneruje' a 'na pewno jest dobrze, nic nie muszę sprawdzać'. To pierwsze daje mi spokój do działania, to drugie może zamknąć oczy na rzeczywistość. Afirmacje dobrze skonstruowane nie zaprzeczają faktom, raczej wspierają kierunek. Czy miałaś konkretną sytuację, gdzie coś takiego cię zaniepokoiło, czy to bardziej teoretyczne zastrzeżenie?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

bardziej teoretyczne, czytałam gdzieś o takich przypadkach, ale to dobrze, że to rozróżniasz. Ta różnica między wspieraniem a zaprzeczaniem ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy na chwilę do tego, co mówiła Pentagramia o czasie teraźniejszym ciągłym. Sam kiedyś próbowałem afirmacji zdrowotnych i utknąłem na tym samym co Tytus, że brzmiały jak kłamstwo. Ale nie próbowałem tej wersji procesowej, tylko skałem do 'jestem w pełni zdrowy'. Mam teraz spróbować z formą 'moje ciało pracuje nad powrotem do równowagi'? Czy to jest poprawny kierunek, czy można to jakoś lepiej sformułować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jaroslaw75 to dobry kierunek. Możesz też wzmocnić, dodając coś co czujesz naprawdę w danej chwili: 'mimo zmęczenia moje ciało uruchamia swoje zasoby'. To zdanie zawiera prawdę o tym, jak jest, i jednocześnie otwiera na to, co się dzieje pod spodem. Taka konstrukcja daje mniej oporu.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Tytus00 to 'mimo zmęczenia moje ciało uruchamia swoje zasoby' brzmi naprawdę inaczej niż to, czego próbowałem. Mam jedno pytanie: czy tę afirmację też stosowałeś rano, czy raczej wieczorem przed snem? Bo słyszałem różne zdania o tym, kiedy to lepiej działa.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jaroslaw75 sam robiłem rano, zaraz po przebudzeniu, zanim jeszcze wstałem z łóżka. Logika była prosta: o tej porze jeszcze nie zdążyłem się naładować codziennymi myślami i ciało było spokojniejsze. Ale wieczorem też ma sens, bo wtedy możesz podsumować dzień i zamknąć go lepiej. Nie wiem, czy jedna pora jest obiektywnie lepsza, bo to zależy też od tego, jak ty funkcjonujesz w ciągu dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie o tym myślałam czytając ostatnie posty. Rano mi najgorzej, bo ból jest wtedy mocniejszy i od razu mam opór przed całą praktyką. Wieczorem jestem zmęczona, ale spokojniejsza. Czy to znaczy, że wieczór byłby u mnie lepszy, mimo że podobno rano to 'czysta karta'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Gertruda to pytanie o porę to tak naprawdę pytanie o to, kiedy twój filtr krytyczny jest luźniejszy. U jednych to rano, u innych wieczorem, u niektórych tuż po medytacji albo po relaksacji ciała. Jeśli rano boli i od razu masz opór, to afirmacja nie przejdzie, bo ciało wysyła sprzeczny sygnał. Wieczór, jeśli jesteś spokojniejsza, może być wtedy sensowniejszym oknem. Spróbuj i sprawdź, co się dzieje po kilku dniach.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Tu wychodzi coś ważnego, że nie chodzi o porę samą w sobie, tylko o stan układu nerwowego w tej porze. Czytałem o tym w kontekście rytmów dobowych i kortyzolu, który rano jest wysoki. Wysoki kortyzol to wyższy stan czujności i łatwiej o krytyczne odrzucenie. Wieczorem kortyzol spada i ciało jest bardziej otwarte na sugestię. Nie mówię, że rano nie działa, bo działa, ale Gertruda może po prostu mieć taki profil, że wieczór będzie lepszy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Celtyk to ma sens, choć to trochę brzmi jak biologia bardziej niż ezoteryka. Nie mówię, że źle, po prostu nie spodziewałam się tu takiego wytłumaczenia. A co z powtarzalnością? Ile razy dziennie? Bo w jednym miejscu czytałam, że trzy razy, a w innym, że sama liczba nie ma znaczenia.


Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Gertruda liczba powtórzeń sama w sobie naprawdę nie jest kluczowa. Ważniejsze jest, żeby powtarzać z uwagą, a nie mechanicznie. Jak zaczynasz odpływać myślami w połowie zdania, to dwadzieścia powtórzeń da mniej niż trzy skupione. Ja miałam etap, kiedy liczyłam powtórzenia i sprawdzałam w głowie, czy to już wystarczy, co oczywiście całkowicie rozbijało jakiekolwiek skupienie. Lepszy wyznacznik to to, czy po skończeniu czujesz jakąś zmianę w ciele, choćby drobną.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to skupienie, o którym piszecie, to jest coś, co trzeba ćwiczyć osobno? Bo jak jestem chory albo zmęczony, to skupienie mi nie wychodzi nawet przy zwykłych rzeczach, a co dopiero przy afirmacjach. Zastanawiam się, czy nie powinienem najpierw nauczyć się medytować, a potem dopiero zacząć afirmacje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Domowik niekoniecznie musisz zaczynać od 'pełnej' medytacji. Wystarczy chwila zanim powiesz afirmację: kilka powolnych oddechów, poczucie ciężaru ciała w łóżku albo na krześle. To nie jest formalna medytacja, to po prostu zatrzymanie się. Choroba i zmęczenie nie są przeszkodą, bo właśnie wtedy ciało jest bardziej wyciszone. Pytanie, czy nie mylisz skupienia z energią, bo to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Tytus00 dobry punkt, chyba faktycznie myliłem skupienie z energią. Jak mało energii, to zakładam, że nic mi nie wychodzi, a to może nieprawda. Spróbuję tych kilku oddechów przed.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tematu kamieni, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Pentagramia pisała, że trzymała kamień po stronie bliższej miejscu regeneracji. Ale jak ktoś ma problem na przykład z kręgosłupem albo narządami wewnętrznymi, to gdzie wtedy? Trzymać z tyłu? Kłaść na ciele?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Kasieczka przy kręgosłupie kładłam kamień pod plecy podczas leżenia. Przy narządach wewnętrznych bezpośrednio na ciele w miejscu, które chcesz wspierać. Jadeit przy wątrobie kładzie się po prawej stronie brzucha. Przy pracy leżąc to w ogóle najwygodniejszy sposób, bo nie musisz go trzymać i możesz skupić się na afirmacji, a nie na tym, żeby kamień nie wypadł z dłoni.


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Kasieczka tylko pamiętaj żeby kamien wcześniej oczyścić, zwłaszcza jeśli nowy albo kupiony z drugiej ręki. Przy chorobie i tak organizm jest osłabiony i nie warto brać czegoś, co może mieć cudze energie. Najprosciej woda źródlana albo noc na parapecie przy pełni.


Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Wrozbiarz58 co do oczyszczania przy pełni, to pełnia nie jest konieczna, można oczyścić kamień w każdej fazie księżyca, choć faktycznie pełnia wzmacnia. Przy pilnej potrzebie sól kamienna przez kilka godzin działa szybciej i skutecznie. Nie ma co czekać na pełnię jak ktoś potrzebuje kamienia do pracy teraz.


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Celtyk racja, sól to szybsza opcja, masz rację. Ja z nawyku piszę o pełni bo tak mnie uczono, ale przy pilnej potrzebie faktycznie nie ma sensu czekać.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa poszła trochę w kierunku kamieni, a ja dalej nie wiem jednej rzeczy z mojego wcześniejszego pytania. Whisper pisał, że nie ma granicy jak data w kalendarzu, ale czy jest jakiś minimalny czas, po którym w ogóle ma sens oceniać, czy afirmacje coś robią? Tydzień? Miesiąc? Bo jak nie widzę nic po tygodniu, to nie wiem, czy kontynuować, czy coś zmienić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Jaryla07 tydzień to za mało, żeby oceniać, ale nie dlatego, że trzeba dłużej czekać na cuda. Chodzi o to, że pierwsze zmiany są subtelne i łatwo je przeoczyć, jeśli szukasz czegoś dużego. Dwa, trzy tygodnie spokojnej obserwacji, nie oceniania, tylko patrzenia na to, jak się budzisz, jak mówisz o chorobie do siebie w głowie, jak reagujesz na pytania 'jak się czujesz'. Jeśli po tym czasie absolutnie nic się nie zmieniło w tym, jak myślisz, to warto sprawdzić, czy afirmacja jest twoja, czy forma jest dobra. Nie wyrzucać, tylko sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Dwa, trzy tygodnie to długo, jak się czeka na jakikolwiek efekt i czujesz się źle. Nie mówię, że to zły pomysł, ale chciałabym wiedzieć, czy jest coś, co można zrobić, żeby efekt przyszedł szybciej. Czy na przykład wizualizacja dodana do afirmacji przyspiesza cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Otylka86 wizualizacja rzeczywiście może wzmocnić praktykę, bo angażuje więcej zmysłów. Ale 'szybciej' to nie jest gwarantowane słowo, które tu pasuje. To, co wizualizacja daje, to głębsze zaangażowanie emocjonalne, a to z kolei sprawia, że afirmacja ma więcej 'ciężaru'. Możesz wyobrażać sobie miejsce, które chce się zregenerować, jak wygląda zdrowe, jak przepływa przez nie energia. Nie jako magiczne przyspieszenie, ale jako sposób, żeby nie mówić słów do powietrza.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

a czy ta wizualizacja nie może przeszkadzać, jeśli ktoś nie potrafi jej robić dobrze? Bo słyszałam, że jak wizualizujesz coś niepoprawnie, na przykład za bardzo skupiasz się na tym, co jest chore zamiast na tym, co zdrowe, to możesz wzmacniać problem. To prawda czy mit?


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Dobre pytanie. Sam miałem wątpliwość podobną, bo jak mam wizualizować zdrowy kręgosłup, skoro nie wiem dokładnie, jak zdrowy kręgosłup wygląda w środku. Czy tu chodzi o jakiś realny obraz anatomiczny, czy raczej o metaforę, na przykład ciepło albo światło w tym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Jaroslaw75 tu nie chodzi o anatomię. Jak wizualizujesz zdrowy kręgosłup, nie musisz widzieć kręgów ani dysków. Wystarczy poczuć ciepło w tym miejscu, lekki przepływ, albo wyobrazić sobie, że ten obszar jest po prostu swobodny i lekki. Metafora działa równie dobrze, a często lepiej, bo mniej angażuje myśl analityczną. Obraz anatomiczny to pułapka, bo od razu zaczynasz sprawdzać, czy robisz to dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Jaroslaw75 poruszył coś ważnego. Ta kwestia z anatomią mnie też zastanawiała, bo sam próbowałem kiedyś wizualizować coś konkretnego i skończyło się tym, że zacząłem się zastanawiać, czy robię to poprawnie, zamiast po prostu być przy praktyce. Może to jest właśnie sedno problemu z wizualizacją u osób chorujących - za dużo głowy, za mało odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

to mi bardzo pomogło, bo faktycznie utknąłem na tym 'jak to powinno wyglądać'. Ciepło albo lekkość są dla mnie dużo bardziej osiągalne. Mam teraz pytanie praktyczne: czy ta wizualizacja ma trwać przez całą afirmację, słowo po słowie, czy można zacząć od obrazu, a potem przejść do słów?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego, co mówiłam wcześniej o skupianiu się na tym, co chore zamiast na tym, co zdrowe - czy to w ogóle jest realny problem, czy raczej coś, o czym ludzie piszą w internecie i brzmi logicznie, ale w praktyce nie ma znaczenia? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią, że to kluczowe, a inni że intencja i tak trafia tam, gdzie trzeba.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Dziwozona to nie jest mit. Jest takie pojęcie w psychologii poznawczej, że mózg ma trudność z przetwarzaniem negacji w obrazach. Jak myślisz 'nie boli', mózg najpierw musi zbudować obraz 'boli' żeby go zanegować. Stąd w dobrze sformułowanej afirmacji nie piszemy 'nie jestem chory', tylko 'moje ciało jest silne i zdrowe'. Wizualizacja działa podobnie, kieruj ją zawsze ku temu, czego chcesz, nie od tego, czego nie chcesz.


Odpowiedz
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Celtyk to wyjaśnia, czemu wszystkie afirmacje są zawsze w formie pozytywnej. Zawsze to słyszałam, ale nie wiedziałam czemu. Mam teraz pytanie: czy to znaczy, że jak ktoś ma już napisaną afirmację z negacją, na przykład 'nie czuję bólu', to powinna ją przepisać? Czy jest jakiś sposób żeby to poprawić zachowując ten sam sens?


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Gertruda tak, warto przepisać, i to jest proste. 'Nie czuję bólu' zamień na 'moje ciało jest spokojne i wygodne' albo 'czuję coraz większą ulgę'. Sens zostaje, kierunek się zmienia. Przy regeneracji to szczególnie ważne, bo stan zapalny czy ból to silny sygnał, który ciało i tak dobrze zna, nie trzeba mu o nim przypominać nawet przez zaprzeczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Okej, ale czy to znaczy, że przez cały czas muszę udawać, że mi nie boli? Bo to wydaje się trochę... niehonorowe wobec siebie samej? Jak coś mnie boli i powiem sobie 'czuję coraz większą ulgę', to wiem że to nieprawda i ta myśl mnie blokuje. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Otylka86 nie chodzi o udawanie. Afirmacja zdrowotna nie jest kłamstwem powiedzianym do lustra, tylko kierunkiem, w którym chcesz żeby ciało zmierzało. Możesz nawet dodać na początku 'wybieram' albo 'moje ciało uczy się' - 'moje ciało uczy się znajdować ulgę'. To jest uczciwe, bo opisuje proces, nie stan, który jeszcze nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To, o czym pisze Whisper, ma swoje korzenie w czymś starszym niż współczesny self-help. W tradycji runicznej galdr, czyli śpiewane formuły, też nigdy nie zaprzeczały, zawsze budowały. Nie ma runy 'bez choroby', jest runa siły, przetrwania, przepływu. Forma pozytywna to nie wymysł coachingu, to zasada stara jak magia słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Rydwanka.ka nie wiedziałem, że galdr jest powiązany z afirmacjami w takim sensie. Czy to znaczy, że melodia albo rytm też mają znaczenie przy afirmacjach? Bo czytałem gdzieś, że śpiewanie afirmacji jest skuteczniejsze niż mówienie, ale nie wiem czy to prawda czy kolejna teoria bez podstaw.


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Jaroslaw75 rytm na pewno coś robi z umysłem, to nie jest mit. Powtarzalny rytm wycisza analityczną część myślenia, podobnie jak mantra. Galdr był skandowany, nie wypowiadany swobodnie. Czy 'skuteczniejszy' w wymiernym sensie - tego nie powiem, bo nie ma jak zmierzyć. Ale jeśli ktoś ma trudność z koncentracją przy cichym powtarzaniu, wersja mówiona z rytmem albo lekko zaśpiewana może mu pomóc utrzymać uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam pytanie do Rydwanki.ka albo do kogokolwiek kto wie: czy jak się mówi afirmację na głos, to działa inaczej niż jak się ją tylko myśli? Bo w czasie choroby często jestem tak zmęczony, że samo myślenie jest łatwiejsze, ale zastanawiam się czy nie robię sobie w ten sposób gorzej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagramia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Domowik z mojego doświadczenia - mówiona afirmacja angażuje więcej ciała, fizycznie słyszysz własny głos i to daje inny rodzaj zakorzenienia. Ale myślana, zrobiona uważnie, też jest czymś, nie jest gorsza z zasady. Jak nie masz siły mówić, myśl. Jak możesz mówić szeptem, to zrób szeptem. Hierarchii od 'najlepszej' do 'najgorszej' formy tu nie ma, ważna jest jakość uwagi, nie kanał.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam taką myśl do tego wątku o głosie i myśleniu: czy nie jest tak, że przy rekonwalescencji samo ciało jest już w jakimś sensie w procesie uzdrawiania, bo to robi naturalnie? Czy afirmacja to wtedy wsparcie dla tego procesu, czy można powiedzieć, że ona go inicjuje? Pytam bo zastanawiam się, czy afirmacje mają w ogóle sens przy chorobach, gdzie ciało samo się regeneruje, tylko wolniej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Madzialena inicjuje to za mocne słowo, bo ciało i tak będzie się regenerować. Afirmacja raczej zmienia środowisko, w którym ta regeneracja przebiega. Stres, lęk i negatywne oczekiwania fizycznie spowalniają procesy naprawcze, to jest strona fizjologiczna. Redukcja tego napięcia przez regularną spokojną praktykę, w tym afirmacje, to realne wsparcie. Nie cuda, wsparcie.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Celtyk a jak ktoś robi afirmacje, ale dalej się boi i stresuje? Czy to znaczy, że afirmacje nie działają, czy że robi je źle, czy że po prostu potrzeba więcej czasu? Bo jak choruje i się boję, to afirmacja jedną ręką coś buduje, a stres drugą rozkłada i nie wiem, co ma sens.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Otylka86 to normalne i to nie znaczy, że robisz je źle. Afirmacja i stres mogą coexistować, to nie jest sytuacja zero-jedynkowa. Możesz się bać i mimo to robić praktykę. Strach nie anuluje afirmacji, tak jak chmury nie anulują słońca. Ono dalej jest, tylko mniej widoczne. Z czasem proporcje się zmieniają, ale wymaga to właśnie regularności, nie perfekcji.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dobrze, ale to ciągle wraca do 'z czasem'. Jak długo? Tytus00 mówi o regularności, Whisper pisał wcześniej o dwóch, trzech tygodniach obserwacji. Ja jestem po kontuzji i po tygodniu pracy z afirmacjami czuję się dokładnie tak samo fizycznie. Czy to normalne? Czy w ogóle spodziewać się jakiegoś sygnału, który mówi 'idziesz w dobrym kierunku', zanim pojawi się realna poprawa?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Jaryla07 fizycznie po tygodniu to rzeczywiście za wcześnie oczekiwać zmiany. Ale zapytaj siebie o inne rzeczy: czy śpisz trochę inaczej, czy masz chwilami mniej lęku o tę kontuzję, czy zdarza ci się przez chwilę zapomnieć o bólu? To są sygnały wcześniejsze niż fizyczna poprawa. Nie szukaj zmiany w ciele, szukaj zmiany w tym, jak o tym myślisz. Ciało przychodzi za głową, nie przed nią.


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Whisper okej, to ma sens, że fizycznie za wcześnie. Ale te inne rzeczy, które wymieniłeś, sen, lęk, chwile bez bólu - to mam jakoś celowo monitorować? Bo jak zacznę się przyglądać czy śpię inaczej, to chyba będę się jeszcze bardziej kręcić wokół tej kontuzji, nie?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Jaryla07 nie musisz prowadzić dziennika pomiarów. Chodzi raczej o to, żeby nie oceniać wyłącznie przez pryzmat bólu fizycznego, bo to najwolniej reaguje. Jak po kilku dniach zauważysz, że rano wstajesz bez tego pierwszego ciężkiego myślenia o kontuzji, to już jest informacja.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Jaryla07 dodam do tego co napisał Whisper: ja przy rekonwalescencji po operacji kolana miałem dokładnie ten problem, że każdy ranek zaczynałem od sprawdzania czy boli. I afirmacje zaczęły cokolwiek robić dopiero wtedy, gdy przestałem codziennie oceniać czy działają. Brzmi paradoksalnie, ale to była realna zmiana.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Tytus00 to jak w ogóle przestałeś sprawdzać? Bo to jest chyba najtrudniejsza część. Jak coś boli albo nie boli, to to po prostu wiesz, nie możesz tego zignorować.


Odpowiedz
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Otylka86 nie chodzi o ignorowanie bólu, tylko o to, żeby pierwsza myśl po przebudzeniu nie była 'no to sprawdzam'. Zmieniłem kolejność, najpierw afirmacja, potem wstawanie, potem ewentualnie ocena. To małe, ale przestawia priorytet.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: