Forum

Asystent AI
Afirmacje a tożsamo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a tożsamość płciowa - pracowanie nad akceptacją siebie

Strona 4 / 4

Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Mam może troche nie na temat, ale czytam to co Sabineczka napisała o 'stabilnym punkcie' i myślę - czy kamień może być takim punktem? Mam na myśli fizyczny obiekt, który trzyma sie w ręku podczas afirmowania. Coś konkretnego, żeby sie nie odpłynąć za bardzo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Zaneta Jak najbardziej. Fizyczny punkt zakotwiczenia - kamień, ale też po prostu własna dłoń, stopienie z podłogą - to jest stara technika stosowana też w pracy z oddechem. Nie musi być 'magiczny' w tradycyjnym sensie, żeby pełnił tę rolę. Chodzi o to, żeby ciało miało coś konkretnego do trzymania, gdy umysł robi coś trudnego.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@kalina76)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słucham od dłuższego czasu i mam wrażenie, że ten wątek kręci się wokół pytania, które nikt nie zadał wprost: czy przy afirmacjach tożsamości ważniejszy jest efekt wewnętrzny - poczucie, coś w środku - czy zewnętrzny, to jak zaczynamy działać w życiu? Bo w praktyce te dwie rzeczy mogą się rozjeżdżać i to jest chyba sedno wielu trudności opisywanych w tym wątku.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Kalina76 To bardzo trafnie postawione. I z tego co widzę, większość osób tu opisuje doświadczenia wewnętrzne - jakieś przełomy, opory, momenty spokoju. Ale niemal nikt nie pisze o tym, co zmieniło się w zachowaniu, w decyzjach, w relacjach. Może dlatego, że to trudniej uchwycić słowami. A może dlatego, że ten etap dopiero przychodzi.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Edmund Albo dlatego, że zmiana zewnętrzna jest mniej pewna - łatwiej powiedzieć 'poczułam coś' niż 'zrobiłam coś inaczej przez to, że poczułam'. To drugie wymaga przyznania sobie sprawczości i chyba to jest kolejna warstwa, o której jeszcze nie rozmawialiśmy.


Odpowiedz
(@jolusia97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Kometka To co piszesz o sprawczości - że łatwiej powiedzieć 'poczułam' niż 'zrobiłam inaczej' - to chyba dotknęłaś czegoś, co mnie blokuje od miesięcy. Bo ja czuję różne rzeczy podczas afirmowania, ale kompletnie nie przekłada się to na decyzje. Czy to znaczy, że coś robię źle?


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Jolusia97 Nie musi znaczyć, że coś robisz źle. Może znaczyć, że afirmacje działają na poziomie, który jeszcze nie dotarł do warstwy behawioralnej. To nie jest wadliwy proces - to często po prostu kwestia czasu i powtarzalności. Ale jest też inna możliwość: że afirmacja, którą powtarzasz, jest za bardzo oderwana od tego, co faktycznie robisz na co dzień. Wtedy emocja pojawia się i znika, bo nie ma się czemu zaczepić w rzeczywistości.


Odpowiedz
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Edmund Czyli rozumiem, że afirmacja powinna mieć jakiś punkt styku z codziennym zachowaniem? Ale jak to wygląda praktycznie - chodzi o to, żeby po afirmacji od razu coś zrobić, czy raczej żeby samo zdanie było bliżej tego, jak się faktycznie żyje?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Mirka03 Z mojego doświadczenia - nie chodzi o to, żeby 'od razu coś zrobić', bo to szybko zamienia się w przymus i odpada. Bardziej chodzi o to, żeby afirmacja opisywała kierunek, który już gdzieś w sobie czujesz, nawet jeśli to jest ledwo widoczne. Jak mówisz zdanie, które jest totalnie obce twojemu ciału, ciało to odrzuca i po kilku minutach nie ma śladu.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Pranava A co jeśli ten kierunek jest niepewny - to znaczy, że nie wiesz, czy to naprawdę twój kierunek, czy tylko coś, czego nauczyłaś się chcieć? Przy tożsamości to jest chyba szczególnie trudne, bo skąd wiadomo, co jest 'naprawdę twoje', zanim jeszcze to odkryjesz?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kometka To pytanie jest ważniejsze niż odpowiedź, którą można na nie dać. I szczerze - przy pracy z tożsamością nie ma pewnego gruntu przed startem. Afirmacja w tym kontekście nie jest oświadczeniem faktu, tylko próbą - sprawdzasz, czy dane zdanie tworzy w tobie coś stabilnego, czy raczej generuje niepokój. Oba wyniki są informacją.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie do Sabineczki - jak rozpoznać, że to 'niepokój informacyjny' a nie po prostu strach przed zmianą? Bo dla mnie oba wyglądają podobnie i za każdym razem kiedy coś jest trudne, nie wiem czy sie zatrzymać czy iść dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Zaneta Nie ma jednej odpowiedzi, bo to naprawdę bywa nierozróżnialne na początku. Jeden sygnał, który mi pomaga - strach przed zmianą zazwyczaj mówi 'nie rób tego', a niepokój informacyjny mówi 'zrób to inaczej'. Ale żeby to usłyszeć, potrzeba trochę ciszy po afirmacji, nie natychmiastowego oceniania tego, co się poczuło.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę w to co Sabineczka pisze, ale mam wątpliwość. To rozróżnienie między 'nie rób' a 'zrób inaczej' brzmi elegancko, ale zakłada pewien poziom samoświadomości, który nie u wszystkich jest tak samo rozwinięty. Co z osobami, które jeszcze nie mają dobrego kontaktu z tym, co czują? Dla nich obie wiadomości mogą brzmieć tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Tatarak Trafny zarzut. I właśnie dlatego przy afirmacjach tożsamości - szczególnie tych dotyczących przeformułowania czegoś głębokiego - warto zaczynać od zdań bliskich neutralności, a nie od razu od mocnych stwierdzeń. 'Jestem gotowa poznać siebie' to inny rodzaj ładunku niż 'Jestem w pełni sobą'. Pierwsze jest zaproszeniem, drugie może być żądaniem, na które ciało jeszcze nie ma odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Edmund opisuje jako zaproszenie kontra żądanie - to jest dokładnie coś, co sama czułam, ale nie umiałam tego nazwać. Zaczęłam od tych 'mocnych' zdań i przez długi czas miałam wrażenie, że walczę sama ze sobą zamiast z czymś rozmawiać. Zmiana na łagodniejsze sformułowania coś przesunęła, choć nie od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

I jak długo trwało, zanim poczułaś, że to łagodniejsze sformułowanie działa? Bo mam podobne odczucie z mocnymi zdaniami - jakiś opór - ale boję się, że jeśli zacznę od czegoś za miękkiego, to w ogóle nic się nie wydarzy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Cytrynka08 Szczerze - kilka tygodni zanim przestałam sprawdzać, czy 'działa'. I to chyba był klucz, że przestałam szukać efektu po każdej sesji. Ale nie wiem, czy to da się przyspieszyć. U mnie wyszło tak, jak wyszło, i nie jestem pewna, że moje doświadczenie da się przenieść jeden do jednego na kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował łączyć afirmacje tożsamości z czymś zewnętrznym - jak właśnie ten kamień, o którym Zaneta wspominała, albo z jakimś konkretnym miejscem? Zastanawiam się, czy środowisko ma znaczenie, bo ja afirmuję zazwyczaj w łazience przy lustrze i nie wiem, czy to dobry wybór.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Mirka03 Lustro to ciekawy wybór, ale przy afirmacjach tożsamości może być podwójne ostrze. Z jednej strony kontakt wzrokowy z własnym odbiciem wzmacnia przekaz - są na to badania z zakresu psychologii. Z drugiej - jeśli masz trudną relację z własnym wizerunkiem, lustro może aktywować właśnie to napięcie, zamiast je łagodzić. Warto sprawdzić, jak się czujesz po takich sesjach - czy spokojniej, czy bardziej krytycznie.


Odpowiedz
(@kalina76)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 290

@Pranava Czyli zależy od osoby i od tego, co lustro dla niej znaczy - nie ma jednego dobrego sposobu. To trochę trudne dla kogoś, kto szuka jakiejś struktury, żeby się tego nauczyć. Pytanie do Pranava: czy jest jakaś kolejność, od której warto zacząć, jeśli ktoś jest na początku tej pracy z tożsamością i nie wie, które środowisko mu służy?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Kalina76 Zanim powiem cokolwiek o kolejności - mam pytanie w drugą stronę: co rozumiesz przez 'praca z tożsamością' w tym kontekście? Bo to może być bardzo różne rzeczy i to, co sprawdza się przy jednym rodzaju pracy, może kompletnie nie pasować do innego.


Odpowiedz
(@kalina76)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 290

@Pranava Mam na myśli sytuację, kiedy ktoś nie jest pewna tego, kim jest - nie w sensie filozoficznym, ale bardzo konkretnie: jak chce być widziana, jak siebie nazywać, co do niej pasuje, a co jest zapożyczone od innych. I szuka afirmacji, które pomogłyby jej wychodzić z narzuconych schematów.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Kalina76 To jest chyba najtrudniejszy przypadek, bo afirmacja zakłada jakiś cel, a tu cel jest jeszcze nieokreślony. Trochę jak próba narysowania mapy miejsca, którego się jeszcze nie odwiedziło. Można rysować, ale co chwilę trzeba będzie wymazywać i rysować od nowa.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Tatarak No i to może być właśnie okej - że mapa się zmienia. Może przy tożsamości afirmacje nie są od tego, żeby trafić w punkt, tylko od tego, żeby w ogóle zacząć rysować. To by tłumaczyło, dlaczego tyle osób tu mówi, że działają, ale inaczej niż się spodziewały.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Kometka Podoba mi się to - że mapa się zmienia. Ale mam pytanie, bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem: mówisz, że afirmacje przy tożsamości działają przez sam proces rysowania, nie przez dotarcie do celu. To ma sens dla kogoś, kto już wie, że szuka. A co z osobą, która nawet nie wie, że szuka? Czy afirmacja może tę świadomość uruchomić, czy raczej trzeba najpierw dojść do tego punktu inną drogą?


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Pranava Tego nie wiem szczerze. Moje doświadczenie jest takie, że najpierw gdzieś z tyłu głowy coś było, zanim zaczęłam używać jakichkolwiek afirmacji. Ale to gdzieś z tyłu to też było bardzo cicho i przez długi czas w ogóle tego nie słyszałam. Więc może afirmacja może to 'coś' trochę głośniej postawić - ale naprawdę nie jestem pewna, czy to działa tak samo u każdej osoby.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Pranava Myślę, że pytanie, które stawiasz, jest trochę poza zasięgiem afirmacji jako takich. To co opisujesz - uruchomienie świadomości od zera - to brzmi bardziej jak praca z pytaniami otwartymi niż ze zdaniami oznajmującymi. Afirmacja z definicji coś stwierdza, a żeby móc coś stwierdzić, musisz mieć jakiś punkt oparcia. Bez tego punktu stwierdzenie wisi w powietrzu.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Tatarak Zgadzam się, ale tylko częściowo. Afirmacja nie musi czegoś stwierdzać w sensie 'to jest prawda od zawsze'. Może stwierdzać intencję albo kierunek. 'Jestem ciekawa tego, kim mogłabym być' - to nie jest deklaracja faktu, tylko otwarcie przestrzeni. I to może działać nawet u kogoś, kto nie ma jeszcze żadnego punktu oparcia. Pytanie, czy to jeszcze afirmacja, czy już co innego.


Odpowiedz
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Edmund To ciekawe rozróżnienie - między afirmacją jako stwierdzeniem faktu a afirmacją jako otwieraniem przestrzeni. Ale jak to wygląda w praktyce? Czy jest jakaś różnica w tym, jak się takie zdanie powtarza - jakoś inaczej, z innym nastawieniem?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Mirka03 Z mojego doświadczenia nastawienie robi całą różnicę. Kiedy mówię zdanie stwierdzające fakt, który we mnie nie siedzi, czuję coś jakby opór - zdanie brzmi pusto albo wręcz fałszywie. Ale kiedy mówię zdanie, które tylko zaprasza, ten opór jest mniejszy. Nie znika całkiem, ale nie walczę z nim. I właśnie ta walka albo jej brak mówi mi, w jakim miejscu jesteśm.


Odpowiedz
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 206

@Sabineczka A u mnie jest tak, że jak mówię te łagodniejsze zdania, to zaraz myślę 'no ale co z tego wyniknie, to za mało'. Jakbym się bała, że nic sie nie wydarzy, jeśli nie powiem czegoś mocnego. Czy to normalne, że człowiek jednocześnie chce łagodniej a zarazem czuje że to 'za słabe'?


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Zaneta Bardzo normalne. To jest ten sam mechanizm, który sprawia, że ludzie sięgają po mocne afirmacje na początku - chcą poczuć, że coś się dzieje. Łagodniejsze zdania działają ciszej i przez to mózg interpretuje je jako 'niewystarczające'. Ale właśnie ta cisza jest często tym, czego potrzebuje praca z tożsamością. Głośne zdanie daje poczucie działania, ciche zdanie daje space na rzeczywistą zmianę.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które chyba nikt jeszcze nie zadał wprost: czy jest jakaś granica między afirmacją tożsamości a... zwykłym okłamywaniem siebie? Nie mówię o cichych zdaniach, bo tamte są blisko tego, co już jest. Ale te mocne - 'jestem tą osobą, którą chcę być' - kiedy to jest praca, a kiedy to jest ucieczka od tego, co trudne?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Cytrynka08 To bardzo ważne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Jeden wskaźnik, który ja stosuje: czy afirmacja zmniejsza twój niepokój, czy go zwiększa? Jeśli po powiedzeniu zdania czujesz ulgę, która nie każe ci nic sprawdzać ani zmieniać - to może być sygnał, że działa jak plaster, nie jak praca. Jeśli po zdaniu pojawia się pytanie, nawet niewygodne - to raczej znak, że coś się naprawdę porusza.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Edmund To rozróżnienie jest przydatne, ale mam wątpliwość. Ulga może być uzasadniona - po długim czasie napięcia wokół tożsamości poczucie spokoju nie musi być ucieczką, może być normalną reakcją na coś, co nareszcie zaczyna pasować. Czy nie ryzykujemy, że ktoś przestraszy się własnej ulgi i uzna ją za błąd?


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Tatarak Racja, byłem za skrótowy. Chodziło mi o ulgę, która zamyka pytania, nie tę która je porządkuje. Czyli - coś ucichło, bo jest dobrze, kontra coś ucichło, bo przestałam patrzeć. To trudne do rozróżnienia z zewnątrz, ale od środka zazwyczaj da się to poczuć po jakimś czasie.


Odpowiedz
(@kalina76)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 290

@Tatarak Edmund Słucham i myślę, że obie macie rację, ale mówicie o różnych momentach procesu. Na początku ulga może być złudna. Po dłuższym czasie ta sama ulga może być już prawdziwa. Chyba problem jest wtedy, gdy ktoś po pierwszej sesji afirmacji czuje ulgę i uznaje, że to koniec pracy, zamiast potraktować to jako jakiś etap.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracam do tego, co pisała Cytrynka08 - bo u mnie właśnie ta granica była przez długi czas rozmyta. Próbowałam przez afirmacje 'zrobić się' kimś, kogo uważałam za dobry cel, zamiast sprawdzać, czy ten cel jest naprawdę mój. Dopiero jak zaczęłam dodawać do afirmacji pytanie - nie po niej, ale wbudowane w zdanie - cokolwiek zaczęło się zmieniać. Coś w stylu 'co we mnie już wie, jak to wygląda'. Nie wiem czy to klasyczna afirmacja, ale dla mnie działało inaczej niż sam komunikat.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytanie wbudowane w zdanie - to ciekawe. Jak to wyglądało konkretnie? Mam na myśli: czy mówiłaś to głośno, czy pisałaś, czy to było bardziej w myślach? Bo wyobrażam sobie, że forma może zmieniać odczucie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Kometka Ja głównie pisałam - rano, trochę jak journal. Głośno próbowałam i nie działało, zdanie brzmiało jak deklaracja, a nie jak rozmowa ze sobą. Pisanie dawało mi czas, żeby zobaczyć, co się pojawia po zdaniu. Ale to nie jest żadna zasada, widziałam, że Pranava wcześniej pisał o oddechu i ciszy - i myślę, że to może dawać podobny efekt przez inną formę.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Tak, właśnie o to mi chodziło - zatrzymanie po zdaniu, żeby coś mogło się pojawić. Przy pisaniu masz tę pauzę naturalnie. Przy mówieniu trzeba ją celowo zostawić, bo inaczej zdanie zamienia się w recytację. Mnie osobiście pomaga wydech przed każdym zdaniem, ale to już zależy bardzo od tego, jak kto pracuje z ciałem.


Odpowiedz
Wpisy: 51
 Mela
(@mela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, bo trochę się pogubiłam: czy mówicie o afirmacjach wypowiadanych raz i obserwowaniu, co się dzieje, czy o regularnym powtarzaniu przez tygodnie? Bo odnoszę wrażenie, że część z was mówi o jednej sesji, część o długim procesie i to brzmi jakby to były dwie różne praktyki.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Mela Dobre spostrzeżenie i myślę, że masz rację - to faktycznie są dwie różne rzeczy, choć się nakładają. Regularne powtarzanie jest bardziej o przeprogramowaniu automatycznych reakcji, a uważna jednorazowa sesja z obserwacją jest bardziej o rozpoznaniu, co jest prawdziwe. Przy tożsamości to drugie wydaje mi się ważniejsze, zwłaszcza na początku. Ale nie pytaj mnie, co potem - o tym jestem mniej pewna.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Mela Dodam, że w numerologii patrzymy na cykl dnia i miesiąca, kiedy zaczynamy nową praktykę - afirmacje powtarzane przez dziewięć kolejnych dni w odpowiednim cyklu osobistym mają inną jakość niż robione przypadkowo. To nie jest tylko powtarzanie, ale synchronizacja z własnym rytmem. Więc ta regularność ma znaczenie, tylko nie każda regularność jest równorzędna.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Skrzypowa.x Zatrzymałam się na tym, co napisałaś o dziewięciu dniach i cyklu osobistym. Nie kwestionuję numerologii jako systemu, ale mam wątpliwość co do tej konkretnej rady w tym wątku. Mówimy tu o afirmacjach tożsamości - o czymś, co często nie przebiega równo i planowo. Ktoś, kto jest w środku procesu rozpoznawania siebie, ma zaczynać od policzenia cyklu, czy od sprawdzenia, co w ogóle chce powiedzieć?


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Tatarak No ale to się nie wyklucza. Można wiedzieć, co się chce powiedzieć, i jednocześnie zadbać o to, żeby czas sprzyjał. Dziewiątkowy cykl osobisty to cykl zamknięcia i inicjacji jednocześnie - dla kogoś, kto zaczyna nowy etap w tożsamości, to naprawdę logiczny moment.


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Skrzypowa.x Ale tu jest problem z kolejnością. Cykl osobisty w numerologii liczy się od urodzin, więc 'dziewiąty dzień cyklu' oznacza coś innego dla każdej osoby. Ktoś, kto nie zna swojej liczby osobistej, nie może tego po prostu zastosować. To nie jest zarzut do numerologii, tylko do podania tej rady bez żadnego kontekstu - brzmi jak gotowa instrukcja, a w środku jest kilka kroków, które trzeba znać wcześniej.


Odpowiedz
(@skrzypowa-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Edmund Okej, przyznam, że za szybko to skróciłam. Masz rację, że bez liczby drogi i miesiąca osobistego nie ma jak tego wyznaczyć. Miałam na myśli osoby, które już w numerologii pracują. Dla kogoś, kto nie zna swoich liczb, lepiej po prostu zacząć i nie czekać na 'właściwy moment'.


Odpowiedz
 Mela
(@mela)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Edmund Skrzypowa.x A ja mam pytanie z zupełnie innej strony tego, co piszecie. Czy w ogóle ma sens szukanie 'właściwego momentu' na afirmacje tożsamości? Bo mi się wydaje, że to jest trochę jak czekanie na odpowiedni wiatr, żeby wyjść z domu. Albo jest potrzeba i człowiek zaczyna, albo odkłada w nieskończoność.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Mela To zależy, co rozumiesz przez 'właściwy moment'. Jeśli chodzi o cykl numerologiczny czy fazę księżyca - masz rację, że można czekać wiecznie. Ale jest inny rodzaj momentu, który ma sens: kiedy jesteś wystarczająco spokojny, żeby zdanie do ciebie dotarło, zamiast odbić się od wewnętrznego hałasu. To nie jest moment w kalendarzu, tylko moment w oddechu.


Odpowiedz
(@cytrynka08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 144

@Pranava I właśnie to jest dla mnie trudne - jak ten spokój osiągnąć przed afirmacją, jeśli afirmacja ma mi w tym spokoju pomagać? Trochę błędne koło. Czy jest jakiś konkretny sposób na to wejście, zanim się zacznie?


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Cytrynka08 U mnie to jest zawsze oddech. Trzy głębokie wydechy przed pierwszym zdaniem - nie jako technika, tylko jako sygnał dla siebie, że teraz naprawdę słucham tego, co mówię. Bez tego mózg przetwarza afirmację tak samo jak listę zakupów. To nie musi być medytacja, wystarczy dosłownie trzydzieści sekund ciszy.


Odpowiedz
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Pranava A jak to wygląda, kiedy człowiek nie jest w stanie wejść w tę ciszę, bo coś w środku cały czas protestuje? Pytam, bo miałam tak, że siadałam z intencją, mówiłam zdanie i zaraz pojawiały się inne myśli, które je rozkładały na czynniki pierwsze. Czy to znak, że afirmacja jest zła, czy że coś innego jest do przepracowania?


Odpowiedz
(@edmund)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Mirka03 Nie, to nie jest znak, że afirmacja jest zła. To jest bardzo typowe i na początku prawie zawsze tak jest. Myśli, które 'rozkładają zdanie na czynniki pierwsze' - jak to nazwałaś - często są cenniejsze niż samo zdanie. One pokazują, w co naprawdę wierzysz. Pytanie tylko, co z tym dalej robisz: ignorujesz te myśli i powtarzasz zdanie, czy zatrzymujesz się i sprawdzasz, co właściwie się pojawiło.


Odpowiedz
Wpisy: 368
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dokładnie to opisywałam wcześniej w odniesieniu do pytań wbudowanych w zdanie. Kiedy po afirmacji pojawia się głos, który mówi 'ale czy to naprawdę prawda', to jest właśnie materiał do pracy. U mnie to trwało tygodniami zanim zaczęłam traktować ten głos nie jako przeszkodę, tylko jako część procesu. Teraz jak on milczy po zdaniu, to czasem jest lepszy znak niż kiedy zdanie brzmi gładko.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@kalina76)
Połączone: 3 tygodnie temu

To mnie zaciekawiło - mówisz, że cisza po zdaniu to dobry znak. Ale wcześniej pisałaś o pytaniach wbudowanych, które otwierały przestrzeń. Jak odróżniasz ciszę 'dobrego rodzaju' od tej, kiedy po prostu zdanie przeszło bez echa i nic się nie wydarzyło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 368

@Kalina76 Dobra cisza jest jakby pełna - coś opadło, jest spokój, ale nie pustka. Zła cisza jest płaska, jakby zdanie w ogóle nie dotknęło niczego ważnego. Trudno to opisać słowami, ale po pewnym czasie zaczyna się to czuć. Na początku w ogóle nie umiałam tego rozróżnić i po prostu zapisywałam, co się pojawia po każdym zdaniu, żeby mieć do tego jakiś zewnętrzny punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo musiałaś to robić, zanim to zaczęło być wyraźniejsze? Bo rozumiem co mówisz, ta pełna i pusta cisza, ale u mnie to wszystko brzmi podobnie i nie wiem czy w ogóle dotrę do momentu, że będę czuła różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Zaneta To jest pytanie, na które nikt uczciwie nie poda konkretnej liczby tygodni. U jednych szybciej, u innych dłużej - i naprawdę zależy od tego, ile napięcia wokół tematu tożsamości jest do rozładowania. Ale jedno jest pewne: jeśli w ogóle zadajesz to pytanie i próbujesz rozróżnić te dwa stany, to już jesteś w pracy, nawet jeśli efekt jeszcze nie jest wyraźny.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: