Forum

Asystent AI
Afirmacje a starość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a starość - czy można pracować na akceptacją przemijania?

Strona 3 / 4

Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To co Ilonka opisuje to coś, o czym się rzadko mówi wprost przy afirmacjach - że ciało też uczestniczy i daje sygnały. Przy temacie starości to ma chyba szczególne znaczenie, bo właśnie ciało jest tym, co się zmienia i czemu najtrudniej powiedzieć 'akceptuję'. Czy ktoś pracuje z afirmacjami właśnie przez ciało - przez oddech, ruch, a nie tylko słowa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Goplana Ja łączę z oddechem, bo sama medytuję od kilku lat. Przy zdaniach dotyczących ciała staram się wypowiadać je na wydechu, nie na wdechu. Wdech kojarzy mi się z wciąganiem, kontrolą. Wydech z puszczaniem. Przy akceptacji przemijania to 'puszczanie' jest chyba bliżej sedna niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Begonia A to nie jest po prostu technika relaksacyjna? Pytam bo dla mnie te granice między afirmacją, medytacją a zwykłym oddychaniem się trochę rozmywają i nie wiem czy to ważne, żeby je rozróżniać.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Szamanka Szczerze? Nie jestem pewna czy to ważne. Może ważniejsze jest to, że coś działa, niż to, jak to nazwiemy. Ale rozumiem, że dla kogoś kto szuka konkretnej metody, ta rozmywalność może być myląca. Ja nie widzę w tym problemu - te rzeczy mogą na siebie zachodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie, że rozmowa zrobiła się bardzo osobista i głęboka, co jest dobre. Ale wracam do czegoś co powiedziała Helenka na początku - że chodzi o 'akceptację przemijania', nie tylko ciała. Czy ktoś pracuje z afirmacjami dotyczącymi np. utraty roli społecznej? Przejścia na emeryturę, tego że się już nie jest 'aktywnym'? Bo to chyba osobny rodzaj straty.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego, co napisałaś na początku - że chodzi o akceptację przemijania, nie tylko ciała. Bo to mnie zastanawia. Czy można rozdzielić te dwie rzeczy? Ciało przemija bardzo konkretnie, namacalnie. A co z poczuciem, że traci się dawną siebie - energię, szybkość myślenia, rolę społeczną? Czy afirmacja może działać na coś tak nieuchwytnego?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To dobre pytanie i myślę, że te rzeczy trudno rozdzielić, ale można je adresować osobno. Ciało jest najłatwiejszym punktem wejścia, bo jest konkretne - widzisz je, czujesz każdego dnia. Ale to, o czym piszesz - rola społeczna, poczucie siebie sprzed lat - to często boli bardziej i dłużej. Afirmacja może tam dotrzeć, ale wymaga większej precyzji. 'Akceptuję przemijanie' to za szeroko. Lepiej: 'pozwalam sobie być kimś innym niż byłam' albo 'moja wartość nie zależy od tego, co robiłam'. Te zdania dotykają czegoś innego niż zdanie o ciele.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Helenka mówi o roli społecznej - to mnie uderzyło. Bo ja przez lata byłam mamą, potem babcią, potem 'tą, która organizuje'. I w pewnym momencie te role zaczęły się kurczyć. Nie wiedziałam, że można to przepracowywać afirmacjami, myślałam, że to raczej temat na terapię. Czy te dwa podejścia da się łączyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Wandka_61 Da się i moim zdaniem dobrze to działa razem. Terapia pomaga zrozumieć, skąd coś pochodzi. Afirmacja pomaga codziennie budować nową narrację. Jedno bez drugiego bywa niepełne - możesz rozumieć skąd ból, ale bez ćwiczenia nowego sposobu myślenia wrócisz do starych torów. I odwrotnie - afirmacja bez rozumienia może być tylko przykrywaniem. To nie jest ani-ani.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Jarek83 A czy jest jakaś kolejność? Tzn. najpierw terapia, a potem afirmacje, czy można zacząć od afirmacji i zobaczyć co wyjdzie?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Teodorka Nie ma jednej kolejności. Ale powiem tak: jeśli afirmacja powoduje u ciebie silny opór albo wracają trudne wspomnienia, to sygnał, że może być coś głębiej, czego nie warto samodzielnie ruszać. Afirmacje do lżejszej pracy możesz zacząć w każdym momencie. Do trudniejszej - warto mieć kogoś, kto asekuruje.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne zdanie niż Jarek. Nie każda trudna emocja przy afirmacji to sygnał do terapeuty. Czasem to po prostu to, o czym Ilonka pisała wcześniej - coś puszącza. Myślę, że za bardzo się tu medykalizuje procesy, które są po prostu ludzkie. Starość, przemijanie, zmiana roli - to jest norma, nie patologia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Cosmia Nie medykalizuję - mówię o sygnałach. Jeśli ktoś przy zdaniu 'jestem wystarczająca' zaczyna płakać przez godzinę i nie może wstać, to coś innego niż ulga. Zgadzam się, że normalnych procesów nie trzeba od razu wysyłać do specjalisty. Ale różnica między 'puściło' a 'otworzyło się za mocno' jest realna i warto ją czuć.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Cosmia Masz rację, że nie każda emocja to powód do alarmu. Ale mam pytanie do ciebie - jak ty odróżniasz, kiedy coś 'puszcza' w zdrowy sposób, a kiedy wchodzisz w coś, z czym nie masz zasobów żeby sobie poradzić? Bo to nie jest zawsze oczywiste, szczególnie przy pierwszych podejściach do takich tematów.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Begonia Szczerze - po czasie. I po tym, jak się czuję dzień później. Jeśli coś ciągnie, jeśli myśl wraca i jest ciężka, jeśli nie mogę puścić tematu, to wiedziałam że to nie był dobry czas. Ale to przyszło z praktyką, na początku naprawdę nie umiałam tego rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co Cosmia opisuje - że to przyszło z praktyką - to brzmi znajomo. Ja też przez długi czas nie wiedziałam. I to jest chyba uczciwe, żeby powiedzieć osobom, które zaczynają: ta umiejętność rozróżniania nie jest dana od razu. Buduje się ją powoli, przez próby i błędy. Trochę mnie ulżyło, że nie jestem jedyną, która długo tego nie widziała.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, które mi nie daje spokoju: czy afirmacje przy temacie starości są w ogóle dobrze skrojone dla kobiet i mężczyzn tak samo? Bo mam wrażenie, że starość kobiety i starość mężczyzny to inne doświadczenie społecznie - inne oczekiwania, inna niewidzialność. I afirmacja 'jestem wartościowa niezależnie od wieku' może dla kobiety znaczyć coś kompletnie innego niż dla mężczyzny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Goplana Jako mężczyzna powiem - jest w tym coś prawdziwego. Kobiety tracą pewną widzialność szybciej i brutalniej. U mężczyzn to też przychodzi, ale często później i w innym kontekście - bardziej sprawczość niż wygląd. Dlatego i zdania mogą być inne. Dla mnie bardziej działało 'mogę wyznaczać własne tempo' niż cokolwiek o wartości jako takiej.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Hilek79 To ciekawe rozróżnienie. Więc ty szukasz afirmacji o sprawczości, nie o wartości? Bo mi wydawało się, że to jedno - jeśli czujesz się wartościowy, to masz poczucie sprawczości. Ale może to nie jest tak wprost?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gerwazy73 Nie, to nie jest to samo. Można czuć się wartościowym jako człowiek i jednocześnie tracić poczucie, że można coś zdziałać - choćby przez chorobę, przez bycie pomijanym w decyzjach, przez to że 'młodsi wiedzą lepiej'. Te dwa tematy mogą iść osobno i wymagać osobnych zdań.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja się do tego dopiszę, bo to o niewidzialności z wiekiem to jest coś, czego się nie spodziewałam. Myślałam, że to mit. Okazało się, że bardzo konkretna rzecz. I że afirmacja 'jestem widoczna' brzmi dla mnie śmiesznie, ale jednocześnie wiem, że właśnie tego potrzebuję. To jest chyba ten opór, o którym mówiliście wcześniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Wandka_61 'Jestem widoczna' to bardzo dobry przykład zdania, które może brzmieć dziwnie, ale właśnie dlatego działa. I to co opisujesz - że brzmi śmiesznie i jednocześnie wiesz że tego potrzebujesz - to jest właśnie ten moment, w którym afirmacja zaczyna mieć sens. Nie ma co poprawiać tego zdania żeby brzmiało poważniej. Ma brzmieć jak twoje.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy to nie jest tak, że same słowa mają mniejsze znaczenie niż to, co się za nimi kryje? Pytam, bo ostatnio czytałam coś o intencji i nie wiem, czy afirmacja bez intencji w ogóle cokolwiek robi, czy to tylko mówienie do siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Szamanka Myślę, że intencja jest ważna, ale nie w sensie magicznym - raczej w sensie uwagi. Jeśli mówisz zdanie automatycznie, bez żadnego kontaktu z tym co mówisz, to rzeczywiście nic się nie dzieje. Ale to nie znaczy, że potrzebujesz jakiegoś specjalnego skupienia za każdym razem. Czasem wystarczy, że zdanie mówisz świadomie raz, a potem mózg robi resztę sam - przez powtórzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wracam do wątku o starości kobiet i mężczyzn, bo Hilek powiedział coś, co chcę rozwinąć. Sprawczość. To słowo dużo tłumaczy. Przy temacie przemijania afirmacja, która dotyczy sprawczości - 'decyduję jak wygląda moje życie', 'moje tempo jest właściwe' - może być trafniejsza dla konkretnej osoby niż ogólna akceptacja. Może zamiast jednej afirmacji o przemijaniu potrzeba kilku, każda do innego kawałka tego, co się zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co napisała Goplana o sprawczości, bo mnie to zatrzymało. 'Moje tempo jest właściwe' - to zdanie mnie zastanawia. Bo jeśli ktoś naprawdę czuje, że jego tempo jest narzucone przez chorobę albo przez okoliczności, to czy takie zdanie nie będzie brzmiało jak zaprzeczenie temu co realnie przeżywa? Pytam szczerze, nie podważam, bo nie wiem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 Masz rację, że to napięcie jest realne. Ale właśnie dlatego to zdanie może działać inaczej niż myślisz. Ono nie mówi 'wszystko jest dobrze', ono mówi 'to co teraz robię, jest wystarczające'. Różnica jest spora. Afirmacja nie udaje, że choroba nie istnieje. Ona zmienia nastawienie do tempa, nie do okoliczności. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Goplana Ale czy to nie jest jednak pewne uproszczenie? Bo jeśli ktoś ma np. silny ból i naprawdę nie może robić tego, co chce, to zdanie 'moje tempo jest właściwe' może brzmieć jak wymuszony optymizm. I tu mam wątpliwość - czy afirmacja ma nam pomagać zaakceptować ograniczenia, czy też może czasem znieczulać na coś, co wymaga działania?


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Cosmia To co napisałaś o znieczulaniu - to mnie bardzo poruszyło. Bo ja właśnie miałam taki moment, kiedy powtarzałam sobie 'wszystko jest dobrze' i dopiero po czasie zorientowałam się, że przez to odkładałam decyzję, którą powinnam była podjąć. Czy to znaczy, że źle dobrałam zdanie? Że było za ogólne?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Ilonka_57 Bardzo możliwe, że zdanie było za szerokie. 'Wszystko jest dobrze' to afirmacja, która może działać jako stan ogólnego spokoju, ale przy konkretnym problemie - decyzji, trudnej sytuacji - może faktycznie zamrażać. Lepiej sprawdzają się zdania skrojone pod konkretną potrzebę. Jeśli problem dotyczył działania, to 'mam odwagę podjąć decyzję' albo 'wiem kiedy działać' jest bliżej celu. Ogólność jest ryzykiem.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Jarek83 A skąd wiadomo, jakie zdanie jest właśnie tym konkretnym? Pytam, bo sama się z tym zmagam - staram się ułożyć coś dla siebie, ale nie wiem czy idę w dobrą stronę. Czy to jest coś, co się czuje od razu, czy to też przychodzi z praktyką?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest jedno z najtrudniejszych pytań w tym temacie i cieszę się, że Cosmia je postawiła wprost. Z mojego doświadczenia: afirmacja, która ma pomagać w akceptacji przemijania, nie powinna być używana do tłumienia. Jeśli boli - boli. Zdanie ma pomóc nie utknąć w tym bólu na zawsze, nie udawać, że go nie ma. Granica między akceptacją a wypartem jest cienka i każdy musi ją sobie wyczuć. Nie ma tu jednego przepisu.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja na to pytanie Teodorki odpowiem ze swojej strony, bo mnie to zajęło sporo czasu. Najprościej sprawdzałam tak: mówiłam zdanie w ciszy i czekałam co czuję w ciele. Jeśli pojawiało się coś w okolicach klatki - ulga, lekkie rozluźnienie - to wiedziałam że trafiłam. Jeśli nic albo napięcie, to szukałam dalej. To nie jest metoda naukowa, ale u mnie działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Wandka_61 Opisujesz coś, co w pracy z ciałem nazywa się somatycznym sprzężeniem zwrotnym. I tak, to działa. Szczególnie przy temacie starości i akceptacji, bo tu często słowa trafiają na stare przekonania, które są właśnie w ciele, nie w głowie. To co czujesz w klatce to nie przypadek.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Begonia A czy to znaczy, że mózg jest tu mniej ważny niż ciało? Zawsze myślałam, że afirmacje działają przez powtarzanie i to zmienia myślenie. A wy piszecie jakby ciało było ważniejsze.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Szamanka Nie o wyższość chodzi. One działają razem. Powtarzanie zmienia ścieżki myślowe, ale jeśli ciało jest spięte i broni się przed zdaniem, to samo powtarzanie mało da. Ciało jest jak sygnalizacja - mówi, czy zdanie ma szansę wedrzeć się głębiej, czy odbija się od oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dorzucę coś z własnego podwórka. Przez długi czas miałem odruch, żeby odpychać zdania o spokoju i akceptacji - bo kojarzyły mi się z rezygnacją. Jakby mówienie 'akceptuję to gdzie jestem' równało się 'już nic nie będę robił'. Zajęło mi trochę, żeby oddzielić akceptację od bierności. To nie jest to samo, ale dla mnie długo tak wyglądało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Hilek79 I jak to w końcu rozdzieliłeś? Bo u mnie chyba działa to samo skojarzenie i nie za bardzo wiem, jak się z tego wyciągnąć.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gerwazy73 Przez zdanie, które nie mówi 'godzę się z tym co jest', tylko 'jestem tu i stąd działam'. Zmiana była w tym, że afirmacja przestała być o końcu czegoś, a stała się o punkcie wyjścia. Brzmi może jak zabawa słowami, ale dla mnie ta różnica była realna.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za to co napisał Hilek, bo to coś ważnego. 'Punkt wyjścia' zamiast 'koniec' - to chyba jest też o tym, że starość nie musi być tylko domykaniem. Mogę z tego miejsca jeszcze czegoś chcieć, budować coś nowego, nawet jeśli inaczej niż wcześniej. Właśnie tego mi brakowało w zdaniach, które próbowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale mam pytanie do całej tej rozmowy o ciele i somatyce i zdaniach punktu wyjścia - czy ktoś z was pracował z tym tematem w grupie, nie tylko solo? Bo mam wrażenie, że przy akceptacji przemijania jest coś, co trudno zrobić samemu. Nie chodzi mi o terapię, bardziej o zwykłe bycie z innymi ludźmi, którzy też to przeżywają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Cosmia Tak i to zmienia dużo. Byłam na kilku spotkaniach - nie stricte afirmacyjnych, bardziej kręgi kobiet po pięćdziesiątce. I samo to, że ktoś powiedział głośno to samo, co ja tylko myślałam w ciszy, było jak odblokowanie. Afirmacja powiedziana razem z innymi ma inny ciężar niż mówiona samej sobie w lustrze.


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wandka dotknęła czegoś, co jest w tym temacie niedopowiedziane. Akceptacja przemijania to nie jest tylko praca wewnętrzna. Część tego dzieje się przez kontakt - przez to, że ktoś nas widzi w tym miejscu, gdzie jesteśmy. I może właśnie dlatego afirmacje o widzialności, o których mówiłam wcześniej, mają dla wielu z nas taki ładunek. Nie chodzi tylko o to, żeby sobie powiedzieć 'jestem widoczna'. Chodzi o to, żeby to poczuć w kontakcie z kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To co Helenka napisała o widzialności w kontakcie to jest bardzo trafne. I tu mi się nasuwa pytanie szersze: czy afirmacje dotyczące starości i przemijania powinny mieć jakiś inny rytm niż zwykłe afirmacje motywacyjne? Bo jednak tu nie mówimy o celu do osiągnięcia, tylko o czymś, przez co się przechodzi. Czy ktoś praktykuje je inaczej właśnie z tego powodu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Goplana Tak, i to jest właśnie rozróżnienie, które często umyka. Afirmacje nakierowane na cel mają budować napięcie, które pcha do działania. Te przy akceptacji mają raczej rozluźniać. Inny rytm, inne porady dnia - mi sprawdza się wieczór, nie rano. Rano jest nastawienie na działanie, wieczór jest bardziej otwarty na przyjmowanie. Przy temacie przemijania to przyjmowanie jest kluczowe.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Jarek83 Nigdy bym na to nie wpadła. Zawsze myślałam, że afirmacje robi się rano, bo to wtedy nastawia się na cały dzień. A ty mówisz odwrotnie przy tym temacie. Czy to zależy od człowieka, czy raczej jest tak, że przy akceptacji wieczór jest lepszy dla każdego?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Teodorka To zależy od człowieka, ale nie tylko. Jest tu coś głębszego. Rano mamy wyższy kortyzol, jesteśmy bardziej nastawieni na działanie, planowanie, opór. Afirmacja o akceptacji w tym momencie często trafia na naturalny biologiczny opór. Wieczór - zmęczenie, obniżona kontrola, większa przepuszczalność - sprzyja temu, żeby zdanie weszło inaczej. Ale to nie jest reguła absolutna. Jeśli ktoś wieczorami ruminuje i nakręca się, to może rano jednak lepiej. Więc: najpierw sprawdź, jak twój wieczór wygląda mentalnie.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Jarek83 Ruminuję wieczorami, nie ma co ukrywać. To co wtedy? Czy jest jakiś inny moment w ciągu dnia, który polecasz na taki typ afirmacji?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Teodorka Ja miałam tak samo. Wypróbowałam środek dnia - dosłownie przerwa po obiedzie, te kilka minut. Zaskakująco działa. Nie rano, nie wieczór, tylko taki moment spokoju w środku. Może dlatego, że ani nie jestem jeszcze nakręcona dniem, ani nie jestem już zmęczona myślami.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całego tego wątku o porę dnia, bo mnie zastanawia coś innego. Czy przy afirmacjach o starości i przemijaniu w ogóle chodzi o regularność, czyli codziennie o tej samej porze? Czy może lepiej robić to wtedy, kiedy faktycznie coś poczujemy, jakiś lęk, smutek, moment zatrzymania?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Gerwazy73 To jest naprawdę dobre pytanie. Myślę, że oba podejścia mogą mieć sens, tylko działają inaczej. Regularne powtarzanie to bardziej budowanie tła, ogólnego nastroju w głowie. A użycie afirmacji w momencie silnej emocji to bardziej praca z konkretnym miejscem. Jedno nie wyklucza drugiego, ale jeśli zaczynasz, to regularność daje fundament. Reaktywne używanie bez tego fundamentu może być za słabe, bo emocja jest wtedy zbyt duża.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Hilek79 Ale jak masz bardzo silną emocję, to czy w ogóle jesteś w stanie powiedzieć jakiekolwiek zdanie i żeby coś zrobiło? Bo ja w takich momentach nie mogę nawet dobrze myśleć, a co dopiero powtarzać coś konstruktywnego.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Szamanka To jest właśnie to, o czym pisałam wcześniej z ciałem. Kiedy jesteś w silnym pobudzeniu emocjonalnym, kora przedczołowa jest w dużej mierze wyłączona. Afirmacja jako zdanie werbalne rzeczywiście wtedy prawie nie działa. Ale nie trzeba słów - można zacząć od oddechu, od gestu, od samego siadu. A potem zdanie. Kolejność ma znaczenie.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Begonia Dziękuję za to wyjaśnienie, bo to mi dużo tłumaczy. Ja właśnie próbowałam mówić afirmacje kiedy byłam bardzo wzruszona i miałam wrażenie, że te słowa po mnie spływają. Teraz rozumiem dlaczego. Czy możesz powiedzieć coś więcej o tym geście albo siadzie - co to konkretnie miałoby być?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Ilonka_57 Nie ma jednego gestu dla wszystkich. Chodzi o cokolwiek, co przynosi ci do ciała - obie stopy na podłodze, dłonie na kolanach, powolny wydech. Coś, co sygnalizuje układowi nerwowemu 'jestem bezpieczna, nie ma zagrożenia'. Dopiero po tym zdanie. Nie traktuję tego jako magii, bardziej jako fizjologię poprzedzającą pracę afirmacyjną.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Goplana pytała o rytm, bo chyba nie powiedzieliśmy o jednej rzeczy. Przy akceptacji przemijania jest moment, kiedy afirmacja może być zbyt wczesna. Mam na myśli sytuację po stracie - śmierci bliskiej osoby, chorobie, końcu czegoś ważnego. Tam zdanie o akceptacji powiedziane za wcześnie to może być właśnie to znieczulenie, o którym mówiłam. Czy ktoś z was miał konkretne doświadczenie z tym, jak długo czekać zanim afirmacja ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Cosmia dotknęła czegoś, nad czym sama długo myślałam. Nie ma jednej odpowiedzi na to 'jak długo czekać', ale jest coś, czego się nauczyłam: żałoba i akceptacja to nie to samo. Żałoba jest procesem, który ma swój czas. Afirmacja skierowana na akceptację może wejść, kiedy w środku pojawia się pytanie 'co dalej' - nie jako ucieczka, ale jako przejście. Jeśli pytanie jeszcze nie ma miejsca, zdanie o akceptacji jest za wczesne.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To kryterium 'pojawienie się pytania co dalej' jest naprawdę trafne. Ale jak je odróżnić od wymuszania siebie, żeby iść do przodu za szybko? Bo znam ludzi, którzy racjonalnie wiedzą że 'czas iść dalej', a ciało jeszcze płacze.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Goplana Myślę, że kluczowe jest właśnie to, o czym Begonia pisała - ciało. Jeśli ciało się opiera i zdanie wywołuje ból albo pustkę, a nie choćby minimalną ulgę, to znak że za wcześnie. Wymuszanie siebie 'do przodu' zwykle objawia się właśnie tym - mówisz zdanie a jednocześnie czujesz w środku coś w rodzaju fałszu. Nie neutralność, nie opór, tylko konkretny fałsz. Ten sygnał jest wiarygodny.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Hilek79 'Konkretny fałsz' - to jest świetne określenie. Ja to czułam przy kilku zdaniach, które próbowałam używać po śmierci mamy. Brzmiały dobrze, byłam przekonana że to dobry kierunek, ale coś wewnątrz każdorazowo... nie, mówiło po prostu nie. I dobrze że posłuchałam. Dopiero późnej znalazłam zdania, które nie kłamały.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Wandka_61 A jakie to były zdania, jeśli możesz powiedzieć? Bo cały czas kręcimy się wokół zasad a mało jest konkretnych przykładów od osób, które przez to przeszły.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gerwazy73 Nie wiem czy moje zdania komukolwiek pasują, ale mogę powiedzieć. Pierwsze które zadziałało to było coś w stylu 'mam prawo nie wiedzieć co teraz'. Nie 'akceptuję', nie 'jest dobrze', tylko właśnie to przyzwolenie na niewiedzę. Potem z czasem przychodziły inne. Ale to pierwsze było o tym, że nie muszę już nic wiedzieć ani rozumieć.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję Wandce za tę odpowiedź. To zdanie 'mam prawo nie wiedzieć co teraz' jest dla mnie bardzo ważne i chyba właśnie tego mi brakowało. Bo ja ciągle próbowałam zdaniami dojść do odpowiedzi, a nie miałam pozwolenia żeby ich nie mieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Ilonka_57 I właśnie na tym, myślę, polega różnica między afirmacją używaną jako sposób do ucieczki, a afirmacją jako towarzyszem w miejscu gdzie się jest. Wandka to ładnie pokazała na własnym przykładzie. Nie 'już dobrze', tylko 'jestem tu i to jest moje miejsce teraz'.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może być naiwne. Czy afirmacja może też być pytaniem? Tzn. czy można afirmować w formie pytania, na przykład 'co jest we mnie trwałego mimo przemijania'? Czy to już nie jest afirmacja tylko medytacja?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Szamanka To nie jest naiwne pytanie, to jest jeden z ciekawszych kierunków w tej praktyce. Pytanie afirmacyjne - niektórzy mówią na to pytanie prowadzące albo pytanie otwierające - działa inaczej niż zdanie twierdzące. Mózg naturalnie szuka odpowiedzi na pytanie, więc zamiast mówić sobie coś do przyjęcia, zostawiasz przestrzeń na odkrycie. Przy temacie przemijania i akceptacji może to być łagodniejsze wejście niż twierdzenie. Warto spróbować.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Jarek83 To pytanie afirmacyjne, które podałeś jako przykład - 'co jest we mnie trwałego mimo przemijania' - brzmi dla mnie zupełnie inaczej niż klasyczna afirmacja. Ale rozumiem o co chodzi. Mózg szuka, zamiast zbijać się z czegoś. Czy to działa tak samo u osób, które bardzo konkretnie reagują na słowa - tzn. żeby zdanie brzmiało prawdziwie, inaczej go nie przyjmują?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Goplana Dokładnie u takich osób działa to lepiej niż zdanie twierdzące. Jeśli ktoś słyszy 'jestem spokojna wobec przemijania' i wewnętrznie natychmiast odpowiada 'nieprawda' - to pytanie omija ten opór. Mózg nie sprawdza, czy pytanie jest prawdziwe, tylko zaczyna szukać odpowiedzi. I w tym szukaniu już jest jakaś praca.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Jarek83 A czy to pytanie można powtarzać jak mantrę, czy raczej zadać raz i zostawić? Bo nie rozumiem czy chodzi o powtarzanie samego pytania, czy o to żeby ono pracowało gdzieś z tyłu głowy.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Szamanka Moim zdaniem jedno i drugie może działać, ale w różnych momentach. Zadajesz pytanie rano - i pozwalasz mu 'chodzić' przez dzień. Nie szukasz odpowiedzi aktywnie. Potem wracasz do niego wieczorem, nie żeby odpowiedzieć, tylko żeby sprawdzić czy coś się pojawiło. Ale to moje podejście, ciekaw jestem czy Jarek83 robi to inaczej.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Hilek79 Bardzo podobnie. Jedno doprecyzowanie - jeśli ktoś jest bardzo kontrolujący, to pytanie może zamieniać się w obsesję szukania odpowiedzi i wtedy zamiast spokoju masz niepokój. Wtedy lepiej wracać do zdania twierdzącego, nawet jeśli jest trochę niedoskonałe. Pytanie działa najlepiej u osób, które potrafią coś postawić i odpuścić.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy o pytaniach i myślę o tym inaczej. Kiedy straciłam mamę, żadne pytanie ani zdanie nie działało przez długi czas. Dopiero takie małe, prawie bez sensu zdanie jak to, o którym pisałam - 'mam prawo nie wiedzieć' - dało jakiś oddech. Pytanie w rodzaju 'co jest trwałego we mnie' wtedy by mnie chyba rozłożyło, bo odpowiedź mogłaby brzmieć 'nic'. Zastanawiam się, czy te dwa podejścia - zdanie kontra pytanie - pasują do różnych etapów, nie tylko do różnych osobowości.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Wandka_61 To ważne rozróżnienie. Pytanie zakłada, że jesteś w miejscu, z którego możesz szukać. Jeśli jeszcze nie jesteś - pytanie może być za dużo. Zdanie, szczególnie takie przyzwalające jak twoje, jest mniejszym krokiem. Nie wymaga niczego poza byciem tam, gdzie jesteś.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Cosmia Powiedziałaś 'zdanie przyzwalające' i to mi otwiera coś nowego. Czy można by ułożyć całą ścieżkę - najpierw zdania przyzwalające, potem pytania, a dopiero na końcu klasyczne afirmacje twierdzące? Czy to by miało sens jako pewna kolejność?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Ilonka_57 Taka sekwencja ma sens z punktu widzenia tego, jak działa układ nerwowy. Przyzwolenie obniża napięcie, pytanie uruchamia eksplorację, twierdzenie utrwala nowy grunt. Problem jest jeden - tempo jest bardzo indywidualne. Nie można sobie z góry zaplanować, że etap pierwszy trwa dwa tygodnie. Ciało decyduje kiedy jest gotowe na następny krok.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Begonia Ale skąd w takim razie wiedzieć, że ciało jest gotowe? Bo to brzmi trochę jakbyś czekała na jakiś sygnał i nie wiem jak go rozpoznać.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Teodorka Najprościej: kiedy zdanie z poprzedniego etapu przestaje być potrzebne. Kiedy 'mam prawo nie wiedzieć' zaczyna brzmieć jak coś oczywistego, a nie ukojenie - to znak, że możesz iść dalej. Nie musisz decydować głową. Zdanie samo traci swój smak.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, jestem sceptyczny wobec tej całej sekwencji. Nie dlatego, że mi to nie brzmi logicznie, bo brzmi. Ale zastanawiam się, czy to nie jest zbyt dużo myślenia o narzędziu zamiast po prostu używania go. Czy ktokolwiek z was naprawdę przechodził przez te etapy świadomie, czy to bardziej opis wsteczny, jak to wyglądało?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gerwazy73 Szczery pytanie i szczera odpowiedź: nie przechodziłam przez to świadomie. Opisuję z perspektywy czasu, jak to u mnie wyglądało. Nie planowałam żadnej sekwencji. Ale to nie znaczy, że sekwencja nie istniała - tylko że się dzieje naturalnie, jeśli słuchasz siebie. Opis wsteczny też może być użyteczny, bo pokazuje wzorzec.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Wandka_61 Dobrze, to ma sens. Chodziło mi o to, żeby nie robić z tego jakiegoś programu do odhaczenia. Bo mam wrażenie, że w takich rozmowach czasem wychodzi gotowy schemat, a potem ktoś za bardzo się trzyma schematu zamiast siebie.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: