Forum

Asystent AI
Afirmacje a starość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a starość - czy można pracować na akceptacją przemijania?

Strona 4 / 4

Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Gerwazy73 dotknął czegoś istotnego i myślę, że to ważne zastrzeżenie do całego wątku. Schematy i sekwencje mogą pomagać w zrozumieniu, ale jeśli ktoś zaczyna się oceniać - 'jestem na etapie pierwszym, powinienem być już na drugim' - to afirmacja zamienia się w kolejne źródło presji. A przy temacie starości i przemijania ta presja jest ostatnią rzeczą, której potrzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Helenka, to co piszesz o presji bardzo do mnie przemawia. Mam wrażenie, że ja właśnie tak robiłam - oceniałam siebie, czy już 'dobrze akceptuję'. Jakby akceptacja miała być efektem do osiągnięcia, a nie czymś, co samo przychodzi. Czy to jest częsty błąd przy tych afirmacjach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Ilonka_57 Bardzo częsty. I jest w tym pewna ironia - pracujesz nad akceptacją przemijania, a jednocześnie nie akceptujesz siebie w tym procesie. To się kręci w kółko. Myślę, że właśnie dlatego te zdania przyzwalające, o których pisałyśmy, są ważniejsze niż się wydaje na początku.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Cosmia Ale jak się wychodzi z tego kołka? Bo to co opisujesz - ocenianie siebie w procesie nieoceniania - brzmi jak pułapka bez wyjścia. Można samą afirmacją coś tu zmienić, czy potrzeba czegoś więcej?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Szamanka Wyjście jest przeważnie przez zauważenie, nie przez walkę. Zamiast próbować przestać się oceniać, zaczynasz zauważać: 'o, właśnie się oceniam'. I to zauważenie już jest krokiem poza pętlę. Afirmacja może w tym pomóc, ale jako przypomnienie, nie rozkaz. Coś w stylu 'jestem w procesie, nie przy mecie'.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten wątek od dawna i mam pytanie, które może być z innej strony. Mówicie dużo o starości i przemijaniu, ale większość z was brzmi jakbyście pisały z dość dużym spokojem. A co jeśli ktoś jest stosunkowo młody i już teraz bardzo boi się starzenia, bardziej niż 'normalnie'? Czy te afirmacje mają sens też wtedy, czy to jest coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Bluszczyk, to ważne pytanie i dobrze że je zadałaś, bo rzeczywiście większość z nas pisze z perspektywy kogoś, kto już ma za sobą jakiś kawałek drogi. Lęk przed starzeniem w młodym wieku to nie jest to samo co oswajanie się z nim kiedy masz go już blisko. Myślę, że afirmacje dla kogoś młodego z tym strachem działałyby inaczej - nie jako akceptacja tego co jest, tylko jako budowanie relacji z czymś odległym. Nie wiem czy to łatwiejsze czy trudniejsze. Co czujesz kiedy o tym myślisz - to bardziej lęk przed utratą sprawności, wyglądu, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Bluszczyk, ja się cieszę, że powiedziałaś to wprost. Bo myślę, że często jest tak, że młodsze osoby milczą w takich rozmowach, jakby nie miały prawa do tego lęku. A mają. Moja siostra miała trzydzieści parę lat i bała się starzenia bardziej niż ja teraz. To nie jest kwestia wieku, to kwestia tego, jak ktoś jest zbudowany wewnętrznie.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Chyba wszystkiego po trochu, ale najbardziej chyba tej nieodwracalności. Że coś się kończy i nie ma odwołania. I nie wiem czy afirmacja to w ogóle może objąć, bo to nie jest przekonanie które chcę zmienić, to jest fakt. Czy afirmacja może działać na coś co jest obiektywnie prawdą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Bluszczyk To jest jedno z najlepszych pytań w tym wątku. I krótka odpowiedź jest taka - afirmacja nie zmienia faktów, zmienia relację do faktów. Nieodwracalność przemijania nie znika, ale twoje cierpienie wobec niej może być inne. To nie jest zaprzeczenie. Chociaż rozumiem, że to może brzmieć jak słabe pocieszenie.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Cosmia A to nie jest właśnie rodzaj oszukiwania siebie? Mówisz sobie 'akceptuję' a w środku nadal się boisz. Tylko zaklejasz to słowami. Szczerze pytam, bo nie wiem.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Gerwazy73 Nie, jeśli to robisz uczciwie. Zaklejanie to byłoby mówienie 'nie boję się' kiedy się boisz. Ale 'mam prawo się bać i mimo to żyję' to jest co innego. Nie każe ci przestać czuć, tylko zmienia kąt, z którego na to patrzysz. Czy to działa na każdego - nie wiem. Ale to nie jest kłamstwo.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Gerwazy73 dotknął czegoś, co mnie też niepokoi, odkąd zaczęłam pracować z afirmacjami. Przez długi czas miałam wrażenie, że powtarzam słowa, w które nie wierzę, i że to jest właśnie ta nieszczerość. Dopiero kiedy zaczęłam dobierać zdania, które były tylko o krok bardziej spokojne niż to co czułam - nie idealne, tylko trochę łagodniejsze - poczułam że to ma sens. Dziękuję wszystkim, którzy to tu rozwinęli, bo teraz widzę że miałam rację z tym krokiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Ilonka_57 Ten opis 'o krok łagodniejsze' jest bardzo dobry i zgadza się z tym co wiem o tym jak działa autosugestia. Emile Coué pisał o tym, że formuła musi być wiarygodna dla umysłu, bo inaczej podświadomy opór blokuje efekt. 'Jestem całkowicie spokojny' przy silnym lęku nie przejdzie. 'Pozwalam sobie być trochę spokojniejszy' - przejdzie. To nie jest kompromis, to jest mechanizm.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Hilek79 Czyli to wszystko musi być bardzo precyzyjnie dobrane do osoby? Bo słyszałam że są gotowe zestawy afirmacji do ściągnięcia z internetu i zastanawiam się czy one mogą w ogóle działać skoro każdy jest inny.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Szamanka Gotowe zestawy mogą być punktem wyjścia, ale rzadko są dobrze dopasowane od razu. Działają lepiej jeśli ktoś je przeczyta, poczuje co go coś 'zahacza' i zostawi to, resztę modyfikuje. Tak samo jak gotowe afirmacje o starzeniu - jedno zdanie może być dla kogoś idealne, inne będzie zupełnie chybione. Nie ma tu jednego szablonu.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

A skąd się wie co 'zahacza'? Bo to brzmi jak coś intuicyjnego, a ja zazwyczaj przy takich rzeczach nie ufam swojej intuicji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Teodorka Zazwyczaj zahacza to co wywołuje jakąś reakcję - nawet lekkie napięcie w ciele, oddech który się na chwilę zatrzymuje, myśl 'tego nie jestem pewna'. To nie musi być wielkie przeżycie. Chodzi o to że ciało reaguje zanim głowa zdąży ocenić. Jeśli zdanie brzmi zupełnie neutralnie i przelatuje bez echa - to raczej nie jest ten kierunek.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Begonia To znaczy że napięcie to dobry znak? Że trafiam w coś ważnego?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Teodorka Napięcie może oznaczać że dotykasz czegoś prawdziwego. Ale niekoniecznie że to jest zdanie, które teraz chcesz używać jako afirmacji. Czasem trafne zdanie wywołuje napięcie bo jesteś na nie gotowa, a czasem dlatego że to za dużo na raz. Różnica jest w tym, jak to napięcie się zachowuje - czy po chwili trochę odpuszcza, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracam do Bluszczyk i jej pytania o nieodwracalność, bo to mi siedzi w głowie. Myślę że właśnie to jest najtrudniejsze przy tym temacie - nie starość jako taka, tylko brak możliwości cofnięcia. I nie wiem czy afirmacja to może 'przepracować', ale wiem że zmiana języka wokół tego może zmieniać sposób patrzenia. Zamiast 'to jest koniec' - 'to jest kierunek'. Nie wiem czy to wystarczy. Ale u mnie coś przesunęło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Wandka_61 'Kierunek' to ciekawe słowo właśnie dlatego że nie zaprzecza nieodwracalności, tylko daje jej inny sens. Przemijanie jako ruch, nie jako utrata. To jest zdanie, które mogłoby działać bo nie kłamie. Mam pytanie - czy to zdanie wypracowałaś sama, czy gdzieś je napotkałaś?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Jarek83 Sama. Właściwie nie zdawałam sobie sprawy że tak o tym myślę, dopóki tu nie napisałam. Czasem forum robi to za ciebie - piszesz i dopiero widzisz co masz w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wandka_61, to co napisałaś o kierunku mnie zatrzymało. Bo ja do tej pory myślałem o starzeniu żeby nie myśleć o starzeniu, jeśli to ma sens. A tu nagle jest zdanie które patrzy na to wprost i jakoś nie boli. Może to jest ta różnica której szukałem a nie wiedziałem że szukam.


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słyszę w tej rozmowie coś, co warto nazwać. Kilka osób tutaj - Wandka_61, Bluszczyk, Gerwazy73 - dotknęło czegoś, co moim zdaniem jest sednem całego wątku: że praca z afirmacjami przy temacie przemijania to nie jest praca nad optymizmem, tylko praca nad relacją z prawdą, która boli. I to jest zupełnie inny rodzaj pracy. Nie chodzi o to żeby czuć się lepiej, chodzi o to żeby móc z tym być. To tłumaczy dlaczego te same metody, które działają przy budowaniu pewności siebie, przy starzeniu wymagają korekty.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Czy ta korekta to zawsze musi być świadoma? Bo Wandka_61 powiedziała, że nie planowała żadnej sekwencji, a jednak to przez nią przeszła. Ja mam wrażenie, że im bardziej staram się to robić metodycznie, tym mniej mi to wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Bluszczyk, to jest bardzo celne spostrzeżenie i chcę na nie odpowiedzieć wprost. Nie, korekta nie musi być świadoma w sensie zaplanowanego programu. Wandka_61 przez nią przeszła właśnie dlatego, że nie próbowała jej kontrolować - pisała, a słowa same ją ułożyły. Myślę że metodyczność bywa pułapką przy tym temacie. Im bardziej chcesz to zrobić 'poprawnie', tym bardziej angażujesz tę część siebie, która ocenia i blokuje. Afirmacja przy temacie przemijania potrzebuje trochę luzu, żeby w ogóle mogła dotknąć czegoś prawdziwego.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli właściwie mówisz, że im mniej się staram, tym lepiej? Bo to trochę sprzeczne z tym, co zwykle słyszę o afirmacjach - że regularność i dyscyplina są kluczowe.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Bluszczyk Nie ma tu sprzeczności, tylko różne poziomy. Regularność dotyczy praktyki - siadasz, powtarzasz, wracasz do niej. Ale w samym momencie wypowiadania afirmacji nadmierne napięcie rzeczywiście przeszkadza. Coué nazywał to 'wysiłkiem woli kontra wyobraźnia' i mówił, że wyobraźnia zawsze wygrywa. Jeśli mówisz 'akceptuję przemijanie' z zacisniętymi zębami, twój umysł rejestruje przede wszystkim ten zacisk, nie słowa.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Hilek79 A jak w takim razie ćwiczyć tę wyobraźnię przy czymś tak abstrakcyjnym jak przemijanie? Bo kamień albo drzewo mogę sobie wyobrazić, ale 'przemijanie'... to jest pojęcie, nie obraz.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gerwazy73 Ja nie wyobrażam sobie przemijania jako pojęcia, tylko jakiś konkretny moment. Ostatni dzień lata, albo zdjęcie sprzed lat. To jest namacalne i wiem, o czym mówię do siebie, kiedy zaczynam afirmację. Abstrakcja nie działa, przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Wandka_61 To co opisujesz to jest zakotwiczenie - wiążesz afirmację z konkretnym doświadczeniem zmysłowym, żeby umysł miał gdzie się przyczepić. Przy temacie starości i przemijania to jest szczególnie ważne, bo łatwo się ześlizgnąć w ogólniki. 'Akceptuję zmiany w sobie' jest za szerokie. 'Akceptuję ten zmarszczek, który pojawił się przy oku' - to już ma ciężar.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Cosmia Ale to nie jest wtedy zbyt bolesne? Celowe skupianie się na konkretnym zmarszczku albo zdjęciu sprzed lat wydaje mi się jakby wchodzeniem w to, czego się boisz, a nie akceptacją.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Teodorka Właśnie o to chodzi. Akceptacja nie omija tego, co boli - ona przez to przechodzi. Jeśli skupiasz się na konkretnym miejscu, dajesz sobie szansę naprawdę coś poczuć i dopiero z tego miejsca powiedzieć sobie coś nowego. Pomijanie bólu to nie jest akceptacja, to jest jego odkładanie.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Cosmia o konkretnym zakotwiczeniu bardzo mi pomogło nazwać to, co sama robiłam po omacku. Kilka razy zaczynałam od zdjęcia, ale myślałam że robię to źle bo to mnie zasmuca zamiast uspakajać. Teraz rozumiem że może ten smutek był właśnie tym miejscem od którego powinnam zaczynać, nie czymś do pominięcia. Czy tak to działa, że się zaczyna od smutku a dopiero potem przychodzi coś łagodniejszego?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: