Forum

Asystent AI
Afirmacje a starość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a starość - czy można pracować na akceptacją przemijania?

Strona 2 / 4

Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Afirmacja w formie pytania to nie jest nowy pomysł - niektórzy nazywają to 'afirmacją otwierającą'. Zamiast twierdzenia, które umysł odrzuca, pytanie, które umysł zaczyna szukać na nie odpowiedzi. 'Dlaczego coraz bardziej akceptuję siebie?' zamiast 'Akceptuję siebie w pełni'. Mózg nie sprawdza czy pytanie jest prawdziwe, tylko zaczyna szukać odpowiedzi. Przy temacie starości to może być mniej opresyjne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi sensownie, ale mam wątpliwość. Jeśli pytam 'dlaczego coraz bardziej akceptuję siebie' a prawdziwa odpowiedź jest 'właściwie nie akceptuję', to czy to nie jest mylenie siebie? Takie wymuszanie pozytywnej odpowiedzi przez formę pytania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gerwazy73 To uczciwa wątpliwość. Skrajny sceptyk powie tak jak ty - że to manipulacja językowa. Ale praktycznie, kiedy pytasz 'dlaczego coraz bardziej akceptuję', umysł szuka wyjątków od reguły, małych momentów kiedy to było prawdziwe. I to te wyjątki zaczynają rosnąć. Nie chodzi o to, żeby ominąć trudność, tylko żeby nie zamykać się w absolutnym 'nigdy'.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o pytaniach zamiast twierdzeń i zastanawiam się - czy ktoś próbował tego z kimś starszym, kto nie ma żadnego kontekstu ezoterycznego ani psychologicznego? Moja babcia na przykład nigdy by nie usiadła do 'afirmacji', ale może gdybym to nazwała inaczej i zaproponowała jako zwykłą rozmowę albo wieczorny rytuał bez nazwy, to co innego.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Teodorka Właśnie tak robimy z mamą i nigdy nie padło słowo 'afirmacja'. Raczej wracamy do historii rodzinnych, do tego jak prababcia przyjmowała starość, co mówiła. I przez tę narrację jakoś sama mama zaczęła mówić o sobie inaczej. Nie wiem czy to afirmacja, ale działa podobnie - zmienia jak człowiek patrzy na własną historię.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Goplana To co opisujesz z mamą bardzo pasuje do terapii narracyjnej, tyle że w wersji domowej i osadzonej w konkretnej rodzinnej tradycji. Pytanie, które mi się nasuwa - czy twoja mama sama inicjuje te rozmowy też wtedy, kiedy jest jej trudno, czy raczej kiedy jest w dobrym nastroju? Bo to może mówić coś o tym, czy to dla niej forma przetwarzania, czy raczej celebracji.


Odpowiedz
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Begonia Dobra obserwacja, nie myślałam o tym w ten sposób. Wydaje mi się, że jednak obie sytuacje. Ostatnio zaczęła temat sama, kiedy miała gorszy tydzień zdrowotnie. Powiedziała coś w stylu 'opowiedz mi jak babcia radziła sobie z tym że coraz mniej mogła'. Może to jest właśnie szukanie jakiegoś wzorca, że da się przez to przejść.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Goplana To jest piękne, naprawdę. Ale mam takie trochę inne pytanie - co jeśli w rodzinie nie ma takich historii? Albo są, ale tylko trudne, bez wzorca kogoś kto przez starość przeszedł spokojnie? Moje babcie obie chorowały długo i ciężko, i gdybym miała szukać wzorca w rodzinie, to byłby to wzorzec lęku, nie akceptacji.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Szamanka To jest ważne pytanie. Myślę, że wzorzec nie musi być rodzinny. Może być ktoś spotakany, ktoś przeczytany, jakaś postać historyczna albo nawet literacka. Chodzi o to, żeby umysł miał obraz że to jest możliwe - spokojne przejście. Bez obrazu trudno w to wierzyć.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Wandka_61 Ale czy zapożyczony wzorzec działa tak samo? Mam wątpliwość, bo historia babci ma ciężar prawdziwości - to nie była abstrakcja. Postać literacka albo historyczna jest gdzieś dalej. Może działa, nie wiem, ale intuicja mówi mi, że to jednak inna jakość.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Cosmia Ciężar prawdziwości to jedno, ale umysł pracuje też na obrazach, które nie są naszymi własnymi wspomnieniami. Bibliodrama, biografie, pewne praktyki medytacyjne - tam właśnie celowo sięga się po postaci spoza własnej historii. Nie zastąpi to żywej relacji, ale 'nie działa wcale' to byłoby za daleko idące.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jarek83 Nie słyszałam wcześniej o bibliodramie - możesz w dwóch zdaniach powiedzieć czym to jest? Zastanawiam się czy to coś, co można robić samodzielnie czy tylko z grupą.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bluszczyk Bibliodrama to praca z tekstem - literackim, filozoficznym, religijnym - gdzie nie tylko go czytasz, ale wchodzisz w perspektywę postaci, zadajesz pytania z jej miejsca. Wymaga prowadzącego grupy w pełnej formie, ale samodzielnie można pracować z tekstem w formie pisanej - czytasz, zatrzymujesz się i piszesz z perspektywy postaci. To bardziej ćwiczenie wyobraźni niż rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wątku z początku tego kawałka rozmowy, bo mi coś siedzi. Mówiliśmy o tym, że afirmacja przy starości powinna być uczciwa, nie przeskakiwać przez trudność. Ale co jeśli ktoś jest już bardzo stary i nie ma czasu na powolną pracę? Moja mama jest po osiemdziesiątce i coraz mniej sprawna. Nie wiem czy 'praca z przekonaniami' ma tam w ogóle sens, czy może po prostu chodzi o obecność i rozmowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Ilonka_57 Pytasz o kogoś, kto jest już po osiemdziesiątce i nie ma czasu na powolną pracę. To jest bardzo konkretna sytuacja i zasługuje na konkretną odpowiedź. Myślę, że wtedy zupełnie odpada praca z przekonaniami - nie ma po co rozkładać oporu na czynniki pierwsze. Zostaje oddech, obecność, kontakt z ciałem które jeszcze jest. Nie 'akceptuję starość' tylko 'teraz oddycham, teraz jest dobrze'. To już wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie - to już nie jest praca z umysłem, tylko z ciałem i chwilą. Mnie się wydaje, że w tym wieku i przy takim stanie zdrowia najuczciwsza 'afirmacja' to po prostu usłyszane 'jesteś, to ma znaczenie'. Powiedziane przez kogoś, kto siedzi obok. Czy to jeszcze afirmacja, czy już coś innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Wandka_61 Dobre pytanie. Myślę, że w tym momencie to już nie jest afirmacja w sensie technicznym, ale w sensie głębszym - tak. Łacińskie 'affirmare' to po prostu potwierdzać, umacniać. Potwierdzić komuś, że jego obecność ma wagę - to jest akt afirmatywny, nawet jeśli nie ma formy zdania.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Cosmia To ciekawe rozróżnienie, ale trochę bym się tu zatrzymała. Jeśli rozciągamy pojęcie afirmacji na każdy akt potwierdzenia, to przestaje być użyteczne jako kategoria. Możemy powiedzieć że wszystko jest afirmacją. Mnie bardziej interesuje - co z tych rzeczy można świadomie stosować, a co jest po prostu relacją i obecnością?


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Begonia Ale czy to złe, że granica się zaciera? Może przy starości ta granica między techniką a obecnością powinna się zacierać. Ja jestem sceptyczny wobec technik generalnie, ale właśnie dlatego ta wersja 'bez techniki' wydaje mi się bardziej uczciwa.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za to. Naprawdę. Zastanawiałam się czy sama technika ma tu jeszcze sens, a ty pokazałaś, że pytanie jest źle postawione. Nie 'jaką afirmację wybrać' tylko 'co w ogóle jest potrzebne teraz'. To zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - a co z osobami starszymi, które same praktykują? Cała ta część o mamach i babciach dotyczy kogoś, kto pomaga innym. Ale jeśli sama jesteś starszą kobietą i pracujesz z afirmacjami dla siebie - to jak to wygląda? Czy tu jest jakiś wątek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 619

@Szamanka Też mi to przyszło do głowy. Tu dużo mówimy z perspektywy kogoś, kto patrzy na starzejącego się bliskiego. A perspektywa osoby, która sama jest w tym procesie, jest chyba zupełnie inna. Helenka wspomniała kiedyś coś o pracy z własnym ciałem - może wiesz coś więcej o tym jak to wygląda od środka?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Goplana Pracuję z tym od jakiegoś czasu i mogę powiedzieć, że największa zmiana jaka zaszła u mnie to przejście od afirmacji jako życzenia do afirmacji jako opisu tego co już jest. 'Moje ciało wie jak odpoczywać' zamiast 'moje ciało jest silne'. To pierwsze jest prawdziwe nawet w trudnym dniu. To drugie nie zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ważna różnica. 'Moje ciało wie jak odpoczywać' - czy to wymaga jakiejś konkretnej pracy z ciałem żeby w to uwierzyć, czy samo powtarzanie wystarczy? Pytam bo mam poczucie, że bez zakorzenienia w ciele to zdanie może być tak samo puste jak inne.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Teodorka Dokładnie. Afirmacja bez zakotwiczenia somatycznego jest jak tytuł bez treści. Można pracować z oddechem, z ruchem, z dotykiem - cokolwiek przywróci ciało do świadomości. Wtedy zdanie wypowiedziane po tej pracy ma zupełnie inną gęstość.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jarek83 A możesz powiedzieć więcej o tym zakotwiczeniu somatycznym? Jak to się robi w praktyce, szczególnie jeśli ktoś nie ma doświadczenia z pracą z ciałem i dopiero zaczyna?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bluszczyk Najprostsza wersja: przed afirmacją kładź rękę na tej części ciała, której dotyczy. Mówisz o spokoju - ręka na sercu, kilka oddechów. Mówisz o sile - ręka na brzuchu. To nie jest technika wymyślona - tak pracują różne tradycje od dawna. Ciało potrzebuje być zaproszone, nie tylko informowane.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Jarek83 To jest bardzo konkretne, dziękuję. Czy przy starości, kiedy ciało samo jest źródłem trudnych sygnałów, to zaproszenie ciała nie jest jeszcze trudniejsze? Mama ma bóle i kładąc rękę na ciele, może bardziej się z nimi spotkać niż ze spokojem.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Ilonka_57 To jest chyba jeden z najtrudniejszych momentów całej tej rozmowy. Spotkanie z bólem jako część pracy, nie przeszkoda. Nie wiem czy afirmacja jest tu właściwym słowem, ale jest coś w podejściu, które mówi - ból jest, oddycha razem ze mną, nie muszę go przepędzać żeby być w porządku.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Cosmia Ale to wymaga dużo odwagi. I dużo oswojenia. Nie wiem czy da się do tego dojść przez afirmacje czy raczej przez długi czas siedzenia z tym, co jest. Może afirmacje są dobre na wcześniejszym etapie - kiedy ciało jeszcze nie jest źródłem sygnałów bólowych, a lęk przed starością jest bardziej abstrakcyjny?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Wandka_61 To ma sens i zgadzam się, że etap ma znaczenie. Ale nie zgodziłabym się, że kiedy ból jest obecny, afirmacje odpadają. Raczej muszą być inne - mniejsze, bliższe temu co jest. 'Jestem tu' to nie mniej afirmacja niż 'jestem silna', a jest osiągalna nawet w złym dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, wracam do czegoś co padło dużo wcześniej w tym wątku - że akceptacja przemijania to nie to samo co pogodzenie się z nim. To zdanie zostało trochę urwane. Co to właściwie oznacza w praktyce? Jaka jest różnica między akceptacją a pogodzeniem się, jeśli chodzi o codzienną pracę z afirmacjami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gerwazy73 Dla mnie różnica jest taka: pogodzenie się to zatrzymanie walki, często z rezygnacją w tle. Akceptacja to coś aktywniejszego - widzę co jest, mówię tak, i wciąż się z tym angażuję. Afirmacja przy akceptacji ma w sobie ruch naprzód. Przy pogodzeniu się często zatrzymuje się na stwierdzeniu faktu.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy to znaczy, że ktoś kto powiedział sobie 'no trudno, taka jest starość' i żyje w miarę spokojnie - że zrobił coś gorszego niż ktoś kto świadomie pracuje z afirmacjami? Pytam bez złośliwości, serio mnie to ciekawi, bo moja ciocia jest właśnie taka - nie filozofuje, po prostu żyje - i sprawia wrażenie bardziej pogodzonej niż niejeden kto się aktywnie 'pracuje nad sobą'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Szamanka To jest ważne pytanie i nie ma w nim żadnej złośliwości, sama je sobie zadawałam. Myślę, że ktoś kto doszedł do spokoju własną drogą, bez świadomej pracy z afirmacjami, nie zrobił niczego gorszego. Może nawet prostszego i bardziej szczerego. Afirmacje są jednym z możliwych sposobów, nie jedynym słusznym. Twoja ciocia może być po prostu w miejscu, do którego inni dochodzą przez lata praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy ten spokój cioci jest trwały, czy raczej taki, który nie był testowany? Bo jedno to żyć spokojnie kiedy nic nie boli i nic się dramatycznie nie zmienia, a drugie to utrzymać ten spokój kiedy ciało zaczyna naprawdę odmawiać posłuszeństwa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gerwazy73 To jest trochę cyniczne podejście - jakbyś testował czy spokój jest prawdziwy dopiero kiedy ktoś zacznie cierpieć. Może spokój sam w sobie jest wystarczający, niezależnie od tego co przyjdzie?


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Wandka_61 Nie cyniczne, tylko realistyczne. Mówię o tym, że akceptacja przemijania to nie jest stan, który się osiąga raz i ma się go na zawsze. To się weryfikuje w konkretnych sytuacjach. I zastanawiam się, czy afirmacje pomagają właśnie wtedy, czy tylko wtedy kiedy jest względnie dobrze.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 To jest dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. W mojej obserwacji afirmacje są jak każda inna praktyka - budują coś wcześniej, co może być zasobem potem. Nie są rozwiązaniem w kryzysie jeśli nigdy nie były obecne przed kryzysem. Ale jeśli ktoś przez lata uczył swój umysł pewnych torów myślenia, te tory nie znikają w trudnym momencie.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jarek83 Czyli rozumiem, że chodzi o budowanie czegoś zanim będzie potrzebne? Czy jest jakiś moment, w którym jest już za późno żeby zacząć tę pracę? Pytam bo moja babcia ma 78 lat i zastanawiam się czy ma sens proponować jej cokolwiek z tych rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Za późno nie ma. To jest jedno z nielicznych miejsc, gdzie jestem o tym przekonana bez żadnych wątpliwości. Pytanie jest raczej inne - czy twoja babcia tego chce. Nie każdy starszy człowiek potrzebuje nowych technik i nie każdy jest otwarty na ten rodzaj pracy. Zanim zaproponujesz cokolwiek, warto zapytać co sama czuje, co jej jest potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Helenka o pytaniu co jest potrzebne - to wróciło do mnie teraz. Mam mama od tygodni i staram się jej towarzyszyć, ale rzeczywiście ciągle myślę o tym, żeby jej coś zaproponować. A może ona po prostu chce żebym siedziała obok i nie naprawiała.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Ilonka_57 I to jest chyba odpowiedź, której szukałaś od początku tego wątku, tylko formulowałaś ją jako pytanie o technikę. Siedzenie obok bez naprawiania jest bardzo trudne, szczególnie kiedy kogoś kochamy i chcemy pomóc. Ale może właśnie to jest potrzebne.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Cosmia A czy nie jest tak, że to siedzenie obok bez naprawiania jest po prostu trudne dla nas samych? Że proponujemy techniki może nie dla mamy czy babci, ale dlatego że sami nie umiemy być przy kimś w trudnym procesie bez działania?


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Teodorka Oj to jest celne. Ja sama jak siedzę przy chorym to po chwili muszę wstać, coś zrobić, zaparzyć herbatę, sprawdzić czy ma poduszkę. Nie umiem być bez ruchu. Ale nie wiem czy to jest zły odruch czy po prostu ludzki.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Szamanka Myślę, że to jest bardzo ludzki odruch i niekoniecznie wadliwy. Problem pojawia się kiedy nasze działanie zaczyna być bardziej o nas niż o tej osobie. Herbata jest w porządku. Herbata podana wtedy kiedy ktoś właśnie mówi coś ważnego, żeby nie musieć tego słyszeć - to już inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

Słucham tej rozmowy i myślę, że gdzieś umknął wątek o starszych kobietach, które same praktykują. Helenka powiedziała wcześniej o przejściu od afirmacji jako życzenia do afirmacji jako opisu tego co jest. Chciałabym wiedzieć więcej o tym procesie - jak to się zmienia? Czy to przychodzi samo z wiekiem, czy to świadoma decyzja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Goplana Dla mnie nie przyszło samo - musiałam zauważyć, że stare afirmacje przestały działać. Kiedy powtarzałam 'jestem pełna energii' i czułam, że to nieprawda, powstawał dysonans który był gorszy niż brak afirmacji. Dopiero wtedy zaczęłam szukać zdań, które nie kłamią. To była świadoma decyzja, ale zrodzona z dyskomfortu.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

A skąd wiedziałaś że to dysonans, a nie po prostu opór? Bo czytałam gdzieś, że opór przed afirmacją jest często znakiem, że właśnie tej afirmacji potrzebujesz. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Wandka_61 To jest naprawdę dobre rozróżnienie i w mojej praktyce wygląda to tak: opór brzmi jak 'nie chcę tego czuć', a dysonans brzmi jak 'to nie jest prawda o mnie'. Opór jest emocjonalny, dysonans jest poznawczy. Działasz z jednego i z drugiego inaczej. Przy oporze afirmacja może pomóc przez regularne powtarzanie. Przy dysonansie trzeba zmienić zdanie, nie się przy nim upierać.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jarek83 Czyli jeśli powtarzam coś i czuję, że to nieprawda, to powinnam szukać innego zdania, a nie dalej powtarzać? Zawsze myślałam, że właśnie to powtarzanie ma tę nieprawdę zmienić w prawdę.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Bluszczyk Zależy co to zdanie mówi. Afirmacje działają przez neuroplastyczność - regularne wzbudzanie pewnego stanu faktycznie może zmienić domyślny wzorzec. Ale jest granica. Jeśli masz 75 lat i boli cię kręgosłup, afirmacja 'moje ciało jest zdrowe i silne' nie przepisze biologii. Może jednak przepisać to, jak do tego ciała się odnosisz. I to jest różnica, o której mówi Helenka.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Begonia To co mówisz o neuroplastyczności - czy masz na myśli że to działa tak samo w każdym wieku? Bo słyszałem, że starszy mózg jest mniej plastyczny i zastanawiam się czy to nie robi różnicy przy tej metodzie.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 Plastyczność mózgu zmniejsza się z wiekiem, to prawda, ale nie znika. Badania pokazują, że nowe połączenia tworzą się przez całe życie, tylko wolniej. To znaczy tyle, że praca jest możliwa, ale wymaga więcej czasu i regularności. U starszych osób szczególnie ważne jest powtarzanie - codziennie, krótko, konsekwentnie, zamiast intensywnych sesji raz na jakiś czas.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jarek83 Dobra, rozumiem. Ale mam takie pytanie praktyczne - jeśli zaczęłam mówić coś i czuję dysonans, to mam od razu szukać innego zdania, czy dać sobie czas i zobaczyć co się zmienia? Bo nie wiem kiedy 'szukam dalej' a kiedy po prostu uciekam od trudnej pracy.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Bluszczyk Dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Dałbym sobie kilka tygodni z danym zdaniem. Jeśli po tym czasie dysonans nie maleje tylko rośnie - to sygnał, że zdanie nie jest dla ciebie. Jeśli dysonans jest mniejszy, ale nadal jest - to prawdopodobnie praca, którą warto kontynuować. Uczciwa obserwacja siebie, bez pośpiechu.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Jarek83 Kilka tygodni brzmi jak długo. Mam pytanie może trochę z boku - czy wy w ogóle weryfikujecie jak te afirmacje działają na co dzień? Bo dla mnie cały ten temat jest trudny właśnie dlatego, że nie wiem jak zmierzyć czy coś się zmienia czy nie.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Gerwazy73 Ja nie mierzę, ale zauważam. Jakiś czas temu zaczęłam pisać kilka zdań po każdej sesji - nie co czułam podczas afirmacji, tylko co zauważam w sobie przez resztę dnia. I to jest bardziej użyteczne niż jakiekolwiek 'mierzenie'. Po miesiącu miałam już coś do porównania.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Gerwazy73 Pomiar jest trudny, ale nie niemożliwy. Można prosić bliskich o obserwacje - czy jesteś spokojniejszy, mniej reaktywny na pewne tematy. Ale przy starszych osobach i temacie przemijania to delikatna sprawa, bo nie każdy chce żeby rodzina go obserwowała jak eksperyment.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

A mnie ciekawi coś innego - czy afirmacje przy temacie starości i przemijania w ogóle powinny być głośne? Czytałam gdzieś, że starsze osoby często lepiej reagują na zapis ręczny niż na mówienie do siebie. Coś w tym jest, czy to bez znaczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zapis ręczny ma swoją wartość, ale nie dlatego że 'lepiej działa na starsze osoby'. To nie jest kwestia wieku - zapis angażuje inaczej niż mówienie, bo zwalnia. Kiedy piszę ręcznie, nie mogę pędzić przez zdanie. Muszę je dołączyć do gestu. Dla wielu osób właśnie to sprawia, że zdanie przestaje być słowem a zaczyna być czymś, co się czuje. To nie wiek, to tempo.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To co piszesz o tempie - mam pytanie. Czy to znaczy, że afirmacje mówione szybko, mechanicznie, są mniej wartościowe? Bo widziałam zalecenia żeby powtarzać dużo razy, szybko, żeby 'ominąć opór umysłu'. Brzmi to dla mnie wątpliwie, ale skoro gdzieś to piszą...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Goplana Szybkie powtarzanie żeby 'ominąć opór' to uproszczenie, które może działać krótkoterminowo jako technika dezorientacji umysłu analitycznego. Ale przy temacie tak głębokim jak akceptacja przemijania - to nie jest właściwe podejście. Tu potrzebna jest obecność, nie automatyzm.


Odpowiedz
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Jarek83 A co z różańcem i modlitwą? Bo moja mama modli się codziennie i powtarza te same słowa od lat, a daje jej to spokój. Czy to nie jest właśnie ta szybka, automatyczna repetycja? I czy modlitwa a afirmacja to jest w ogóle porównywalne?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Modlitwa i afirmacja to nie jest to samo, choć powierzchownie wyglądają podobnie. W modlitwie jest adresat - mówisz do czegoś poza sobą. W afirmacji mówisz do siebie, budujesz własne przekonanie. To zmienia jakość zdania i jakość słuchania. Twoja mama nie buduje przekonania, ona się powierza - i to jest całkowicie inny mechanizm. Oba mogą dawać spokój, ale różnymi drogami.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie bardzo mi pomaga, bo nie wiedziałam jak o tym myśleć kiedy mama mówiła, że ona 'już ma modlitwę i nic więcej jej nie trzeba'. Teraz rozumiem, że ona nie odrzuca samej pracy, tylko inaczej to robi. Dziękuję za to wyjaśnienie, serio.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Ilonka_57 Ale czy próbowałaś jej zaproponować cokolwiek wprost, czy tylko w głowie się zastanawiasz? Bo z tego co piszesz to wygląda, że masz plan dla mamy, a ona niekoniecznie o nim wie.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Cosmia Nie proponowałam. Chyba właśnie dlatego, bo nie wiedziałam jak to ująć żeby nie zabrzmiało, jakbym sugerowała, że jej modlitwa nie wystarcza. Teraz myślę, że może w ogóle nie muszę nic proponować.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest w ogóle ciekawy wątek - kiedy afirmacja dla starszej osoby ma być ich własna inicjatywa, a kiedy ktoś z rodziny ją wprowadza. Bo jedno to czy technika działa, a drugie to czy człowiek chce tej techniki. I czy ktoś w ogóle pytał mamy albo babcie czego one same potrzebują od tej pracy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Wandka_61 To jest sedno. Całe to forum dyskutuje o tym czy afirmacje mogą pomóc osobom starszym, a prawie nikt nie napisał czy te osoby o to poprosiły. Może to jest inny wątek, ale bez tego pytania cała dyskusja trochę wisi w powietrzu.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Begonia Zgoda, ale Helenka chyba pisała właśnie o sobie - że sama praktykuje od lat i sama doszła do tej zmiany w afirmacjach. Więc jest przynajmniej jedna osoba w tym wątku, która jest i starsza, i sama tego chce. To nie jest tylko teoria.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Gerwazy73 Dobra obserwacja. Helenka - czy możesz powiedzieć w jakim mniej więcej momencie życia poczułaś, że stare afirmacje 'nie pasują'? Czy to był jakiś konkretny próg, czy bardziej stopniowe przesuwanie się?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Teodorka Nie było jednego momentu. Był proces, który trwał kilka lat. Zaczęło się od drobnych sygnałów - pewne zdania przestały mi smakować, czułam coś w rodzaju znużenia. Potem zaczęłam mieć znajomych i bliskich, którzy chorowali albo odchodzili, i tam już nie dało się udawać, że 'wszystko jest możliwe jeśli tylko mocno wierzysz'. Tamte afirmacje stały się dla mnie czymś w rodzaju odwrócenia wzroku od tego co naprawdę jest.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

To 'odwrócenie wzroku' - to chyba clou całego tematu. Afirmacje jako akceptacja a afirmacje jako ucieczka. I chyba łatwo nie zauważyć, po której stronie się jest, szczególnie jeśli robi się to od lat i to 'działa'. Jak można w ogóle sprawdzić czy się akceptuje czy się odwraca wzrok?


Odpowiedz
Wpisy: 330
Rozpoczynający temat
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To pytanie o sprawdzenie, po której stronie się jest, jest naprawdę trudne. I myślę, że nie ma prostej odpowiedzi. Ja przez lata myślałam, że akceptuję, a potem zorientowałam się, że akceptowałam wyobrażenie o przemijaniu, nie samo przemijanie. Wyobrażenie jest bezpieczne - to abstrakcja. Przemijanie jest konkretne i brzydkie. Kiedy zaczęłam to rozróżniać, musiałam zmienić zdania w afirmacjach niemal całkowicie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 1 tydzień temu

A jak to wyglądało w praktyce? To znaczy - co było w tych starych zdaniach, że czułaś, że to abstrakcja? Bo z zewnątrz brzmią tak samo, 'akceptuję swoje ciało', 'jestem spokojna wobec zmian' - skąd wiadomo, że to nie działa naprawdę, a nie tylko działa inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Goplana Właśnie po tym, że zdanie nie boli. Jeśli 'akceptuję przemijanie' mówię i jest mi dobrze, to prawdopodobnie mówię o czymś, co nie jest jeszcze moje. Prawdziwa akceptacja czegoś trudnego rzadko jest przyjemna od razu. To nie znaczy, że afirmacja ma być torturą, ale jakieś tarcie na początku jest sygnałem, że dotykam czegoś realnego, a nie tylko powtarzam słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Helenka opisuje - że zdanie nie boli - to chyba najkonkretniejsza wskazówka z całego wątku. Ja to rozumiem zupełnie inaczej niż myślałam. Przez lata uznawałam, że jeśli mi dobrze z afirmacją, to znaczy, że 'działa'. A tu wychodzi, że może to oznaczać coś odwrotnego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Wandka_61 Ale chwila - bo to by oznaczało, że dobra afirmacja powinna nas dyskomfortować? To mi się kłóci z całą ideą pozytywnych stwierdzeń. Czy nie ma tu jakiegoś paradoksu?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Gerwazy73 Nie dyskomfortować, to złe słowo. Raczej - dotykać. Afirmacja, która nic nie rusza, jest jak pukanie do zamkniętych drzwi. Nic się nie dzieje nie dlatego, że drzwi są dobrze zamknięte, tylko dlatego, że pukasz obok nich. Przy głębokich tematach, a przemijanie takim jest, zdanie które brzmi przyjemnie od pierwszego razu często znaczy, że minęło temat.


Odpowiedz
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Jarek83 A jak w takim razie dobrać zdanie, które 'trafia' a nie tylko 'brzmi dobrze'? Bo jeśli dobrze rozumiem, to chodzi o to żeby samemu wyczuć ten opór, ale jak to zrobić jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie ma punktu odniesienia?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Teodorka Dobrze pytasz. Jedna metoda, którą znam: napisz zdanie afirmacji i powiedz je głośno, a potem od razu powiedz jego zaprzeczenie. Obserwuj, gdzie jest napięcie. Jeśli zaprzeczenie w ogóle nie pasuje - tzn. czujesz że to nieprawda bez żadnej siły - to zdanie afirmacji jest za łatwe. Jeśli zaprzeczenie boli albo wywołuje jakiś ruch wewnętrzny, to jesteś blisko właściwego obszaru.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ćwiczenie z zaprzeczeniem jest sensowne, ale mam jedno zastrzeżenie. Przy temacie starości i przemijania można łatwo wejść w spiralę - zacząć od szukania oporu i skończyć na rozpamiętywaniu. Szczególnie jeśli ktoś jest w trudnym momencie zdrowotnym albo po stracie. Myślę, że przed taką pracą warto mieć jakiś grunt - coś stabilnego, do czego można wrócić, jeśli się za głęboko wejdzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Begonia Masz rację i to ważne zastrzeżenie. Ja bym dodała - ta praca nie jest dla każdego momentu. Są okresy żałoby albo ostrego kryzysu zdrowotnego, kiedy afirmacja o akceptacji przemijania to za dużo. Wtedy potrzeba czegoś innego - może prostszego, bardziej przyziemnego. 'Dziś jestem tu' albo 'moje ciało robi co może'. Wchodzenie w głęboki opór kiedy się jest osłabionym może zaszkodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co Helenka pisze o tych prostszych zdaniach w trudnym czasie - to bardzo mi ulżyło. Bo miałam wrażenie, że jeśli nie robię tej głębokiej pracy, to jakbym się migała. A może nie migam, tylko jestem akurat w takim miejscu, gdzie potrzebuję czegoś łagodniejszego. Dziękuję, że to wybrzmiało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Ilonka_57 Tylko skąd wiadomo, że wybierasz łagodniejsze zdanie bo naprawdę tego potrzebujesz, a nie dlatego że unikasz trudniejszego? Pytam serio, nie złośliwie, bo sama się z tym zmierzam.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Cosmia Nie wiem szczerze mówiąc. I może nie zawsze trzeba wiedzieć? Chyba sprawdzam to po tym, czy odczuwam ulgę czy odrętwienie. Ulga mówi mi, że coś puściłam. Odrętwienie mówi mi, że uciekam.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Ilonka_57 To rozróżnienie między ulgą a odrętweniem - skąd to masz? Bo to bardzo konkretna wskazówka i zastanawiam się, czy to twoje własne obserwacje czy gdzieś na to trafiłaś.


Odpowiedz
(@ilonka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wandka_61 Moje własne, po kilku latach prób. Długo myślałam, że odrętwienie po afirmacji to spokój. Potem zauważyłam, że po takich sesjach jestem jakby płaska przez cały dzień. A po sesjach kiedy coś puściłam - byłam zmęczona, ale żywsza. To jest fizyczna różnica, trudno to inaczej opisać.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: