Forum

Asystent AI
Afirmacje a porówny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a porównywanie się - jak pracować nad zawiścią wobec innych?

Strona 3 / 3

Wpisy: 287
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

A co gdyby zamienić 'wstyd' na 'informację'? Tzn. zawiść mówi ci coś o tym, czego chcesz i co ci na razie nie wychodzi. Nie jako wyrok, ale jako sygnał. Czy to zmienia coś w tym, jak ją postrzegasz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Orlikowa.pl To ciekawe ujęcie, ale zastanawiam się - czy taka reinterpretacja zawiści nie jest właśnie tym samym, co mówiłaś wcześniej o interwencji? Że zmienia się ramę? Czy to jest coś innego?


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Judytka72 Myślę, że to pokrewne, ale trochę inne. Zmiana ramy sukcesu tej osoby ('ona jest dalej' -> 'różne trajektorie') działa na zewnątrz - zmienia sposób patrzenia na drugiego człowieka. To, o czym mówię teraz, działa do wewnątrz - zamiast odpychać zawiść jako złą emocję, pytasz, co ona mówi o twoich własnych potrzebach. Te dwa ruchy razem mogą dać więcej niż każdy osobno.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Orlikowa.pl Czyli rozumiem, że proponujesz coś w rodzaju dwuetapowości: najpierw rozbroisz emocję od środka przez zapytanie 'czego mi ta zawiść pokazuje', a dopiero potem wchodzi afirmacja jako następny krok? Czy dobrze to odczytuję?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Bardzo dobrze to ująłaś i właśnie w tej kolejności to ma sens. Afirmacja jako pierwszy krok - bez żadnego wcześniejszego kontaktu z emocją - często jest za lekka na coś tak konkretnego jak zawiść wobec bliskiej osoby. Jako drugi krok, po chwili z tą emocją, jest już na swoim miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego, co napisała Zlata59 o kolejności - najpierw kontakt z emocją, potem afirmacja. Mam pytanie praktyczne: jak długo ten kontakt powinien trwać? Bo mam wrażenie, że u mnie 'kontakt z emocją' bardzo szybko przeradza się w ruminację i zamiast się oczyszczać, zakręcam się w kółko.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia To jest bardzo ważne rozróżnienie, bo kontakt z emocją i ruminacja to nie to samo, choć z zewnątrz mogą wyglądać podobnie. Kontakt to zatrzymanie się i poczucie - gdzie to jest w ciele, jak intensywne, bez oceniania. Ruminacja to wchodzenie w historię wokół emocji - dlaczego ona, dlaczego mi tak źle, co to o mnie mówi. Jeśli zaczynasz tworzyć narrację, to znak, że przekroczyłaś ten próg. Krótkie zatrzymanie - kilka oddechów, nazwanie emocji - i dalej. Nie trzeba godziny.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Zlata59 A czy to nie jest tak, że różne osoby mają różny próg tego przejścia? Mnie osobiście bardzo trudno jest zostać przy samym doznaniu bez wchodzenia w myśli. To chyba kwestia temperamentu albo nawyku?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Werbena Tak, to jest bardzo indywidualne. Dlatego część tradycji pracy z emocjami zaleca zakotwiczenie w ciele właśnie jako antidotum na ten odruch - skupienie na oddechu, na konkretnym odczuciu fizycznym, nie na myśli. To skraca czas podatności na wejście w ruminację. Ale masz rację, że to nie przychodzi samo - trzeba to ćwiczyć oddzielnie od samych afirmacji.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego wszystkiego i zastanawiam się, czy nie zrobiłam do tej pory wszystkiego odwrotnie. Zawsze zaczynałam od afirmacji kiedy czułam, że zawiść narasta - jakby gasić ogień słowami. Ale z tego, co mówicie, to trochę jakbym zalewała coś, czego nawet nie obejrzałam.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dokładnie to masz - i to jest bardzo uczciwa obserwacja sama z siebie. Nie martwiłabym się tym, że 'robiłaś odwrotnie', bo to, że to teraz widzisz, już zmienia sposób, w jaki to zadziała następnym razem. Pytanie, czy masz jakiś konkretny moment z ostatniego czasu, gdzie czułaś, że coś zadziałało inaczej niż zwykle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Orlikowa.pl Tak, właściwie jeden. Ostatnio zamiast od razu powtarzać afirmacje, po prostu usiadłam i powiedziałam sobie w głowie 'no tak, to boli'. I przez chwilę tylko z tym siedziałam. I dopiero potem przyszła jakaś ulga - nie przez afirmację, tylko przez to przyznanie. Nie wiem czy to przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

To nie przypadek. U mnie było bardzo podobnie - ten moment, kiedy przestałam walczyć z emocją i po prostu ją nazwałam, był wyraźnym przełomem. Afirmacje potem działały zupełnie inaczej, jakby trafiały w coś, co już nie stawiało oporu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Nadzieja96 Ale jak to możliwe, że samo nazwanie emocji coś zmienia? Tzn. nie robisz nic z emocją, tylko mówisz 'boli mnie' i to wystarczy? To brzmi zbyt prosto.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Wahadelka.pl Brzmi prosto, ale w praktyce jest dość trudne, bo naprawdę powiedzieć sobie 'jest mi przykro, że jej lepiej idzie' to wymaga przyznania się przed sobą do czegoś, czego wiele osób się wstydzi. To nie jest łatwe, tylko krótkie.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wahadelka.pl Dodam do tego, że jest na to całkiem sporo badań - nazywanie emocji zmniejsza aktywność ciała migdałowatego, czyli tej części mózgu, która generuje reakcję stresową. To się po angielsku nazywa 'affect labeling'. Efekt jest realny, nawet jeśli mechanizm wydaje się niemal za prosty.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Zlata59 Ok, to faktycznie zmienia postać rzeczy. Myślałam, że to taka trochę ludowa mądrość, a tu masz konkretny mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do całej tej rozmowy o nazywaniu emocji. Co z sytuacją, gdy zawiść dotyczy kogoś bliskiego - siostry, przyjaciółki? Tam wstyd jest chyba podwójny, bo do zawiści dochodzi jeszcze poczucie winy za to, że w ogóle tak czujesz wobec kogoś, kogo lubisz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Judytka72 To chyba najtrudniejszy wariant. Bo tam masz warstwy: zawiść, wstyd z powodu zawiści, i często jeszcze lęk, że gdyby ta osoba wiedziała, to relacja by ucierpiała. Afirmacje przy takim splocie emocji naprawdę wymagają dużo wcześniejszego rozkręcenia tej cebuli, zanim cokolwiek zacznie zmieniać. Czy to jest twoja sytuacja, czy pytasz ogólnie?


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Anastazy56 I ogólnie, i trochę z własnego podwórka. Nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, ale ta podwójność - zawiść plus wina - jest u mnie bardzo wyraźna.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Judytka72 Myślę, że właśnie dlatego temat tego wątku jest trudniejszy niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Afirmacje w stylu 'cieszę się sukcesami innych' brzmią niewinnie, ale gdy ta 'inna' to bliska ci osoba, to ta afirmacja musi jakoś przejść przez całą tę warstwę winy i nie może jej ominąć. Inaczej będziesz ją powtarzać, a w środku coś będzie nieruchome.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Wiciokrzew77 To chyba najcelniejsza rzecz, jaką tu dzisiaj ktoś powiedział. Mam wrażenie, że wiele gotowych zestawów afirmacji na zawiść jest pisanych z założeniem, że zawiść dotyczy kogoś obcego - celebryty, koleżanki z pracy, którą ledwo znasz. Ale zawiść wobec bliskiej osoby to zupełnie inny poziom skomplikowania.


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Pytia I to by tłumaczyło, dlaczego te same afirmacje działają u jednej osoby, a u innej nie. Może kontekst relacji z osobą, do której czujemy zawiść, jest kluczową zmienną, której nikt nie uwzględnia przy budowaniu tych zestawów?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Chcę do tego dorzucić jedną obserwację z własnej praktyki. Odkryłam, że afirmacja skierowana bezpośrednio na relację - np. 'jest nam dobrze razem, nasze ścieżki są niezależne' - działała u mnie lepiej niż ogólna 'jej sukces nie umniejsza mojego'. Może dlatego, że ta pierwsza była prawdziwsza dla mojej konkretnej sytuacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Werbena To jest naprawdę ciekawy trop. Zastanawiam się, czy nie powinnam spróbować napisać afirmacji samodzielnie, do konkretnej sytuacji, zamiast korzystać z gotowych. Tylko szczerze - nie bardzo wiem, od czego zacząć, żeby nie wyszło coś, co brzmi sztucznie albo życzeniowo.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dominiczka.ka, to że nie wiesz od czego zacząć jest tak naprawdę dobrym punktem wyjścia. Pisanie własnych afirmacji zaczyna się zwykle od jednego prostego kroku: zadaj sobie pytanie, co dokładnie boli. Nie 'czuję zawiść', tylko konkretnie - 'boli mnie, że ona awansowała, bo czuję się w tyle'. I z tego konkretu możesz zbudować afirmację, która rzeczywiście dotyczy twojej sytuacji, a nie jakiejś uśrednionej zawiści z poradnika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Anastazy56 To brzmi sensownie, ale mam odruch, żeby nie pisać czegoś tak dosłownego. Jakby sama afirmacja miała mi to utrwalić zamiast zmienić. Czy to błędne myślenie?


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo częste przekonanie i trochę rozumiem, skąd pochodzi - bo jeśli afirmacja ma 'programować', to po co pisać to, czego nie chcesz? Ale tu jest ważne rozróżnienie: afirmacja nie jest punktem startowym, tylko docelowym. Dlatego nie piszesz 'boli mnie, że ona awansowała' jako afirmacji - to jest materiał roboczy, żeby wiedzieć, czego naprawdę szukasz. A afirmacja wynika z tego, dokąd chcesz dotrzeć. Np. 'moje tempo jest moje i wystarczające'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Zlata59 Ok, ale jak mam wiedzieć, czy ta afirmacja jest 'moja', a nie kolejna ogólna formułka? Bo 'moje tempo jest moje' brzmi dla mnie tak samo pusto jak 'jestem wystarczająca'. Gdzie jest granica między ogólnym a konkretnym?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wahadelka.pl Dobry trop. Powiem tak: jeśli afirmacja nie wywołuje żadnej reakcji - ani ulgi, ani oporu - to znaczy, że jest za ogólna albo za daleka od twojej rzeczywistości. Jeśli wywołuje lekki opór, tzn. że trafia w coś realnego. Opór to sygnał, że jesteś blisko.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Słyszałam kiedyś podobną zasadę i myślę, że jest w tym coś trafnego. Sama testowałam afirmacje, które brzmiały 'łatwo' i takie, które mnie trochę uwierały przy pierwszym czytaniu - i te drugie faktycznie coś ruszały. Ale mam pytanie: co z sytuacją, gdy afirmacja wywołuje bardzo silny opór, niemal złość? Czy to znaczy, że jest jeszcze lepsza, czy że jest po prostu za daleko?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Werbena To zależy, o jaki rodzaj oporu chodzi. Jeśli to jest 'to nieprawda i nigdy nie będzie' - to afirmacja jest za bardzo oderwana od aktualnego stanu i powinna być złagodzona. Jeśli to jest 'to nieprawda, ale chciałabym żeby było' - to jest dokładnie to miejsce, gdzie warto pracować. Różnica jest subtelna, ale da się ją wyczuć.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Anastazy56 A jak to 'złagodzenie' miałoby wyglądać w praktyce? Bo rozumiem zasadę, ale nie wiem, jak przerobiłabyś np. 'jestem spokojna, gdy ona dostaje to, czego ja chcę' na coś między prawdą a celem.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia Np. 'uczę się być spokojna, gdy ona dostaje to, czego ja chcę'. Albo 'coraz łatwiej mi zaakceptować, że jej droga wygląda inaczej'. Tryb ciągły, proces, nie stan gotowy. Mózg łatwiej przyjmuje coś, co jest w drodze, niż coś, co ma być faktem, a nim jeszcze nie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Notuję to sobie, bo to jest naprawdę konkretna zmiana w podejściu. Do tej pory myślałam o afirmacjach jak o deklaracjach - 'jestem, mam, czuję'. A tu wychodzi, że forma procesowa może być bardziej uczciwa i przez to bardziej skuteczna. Mam pytanie: czy ta zasada dotyczy tylko afirmacji przy zawiści, czy ogólnie przy emocjach trudnych?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Wiciokrzew77 Z tego, co obserwuję w pracy z ciałem i energią, to forma procesowa działa szerzej - szczególnie przy przekonaniach, które siedzą głęboko. Przy zawiści jest to może bardziej widoczne, bo zawiść aktywuje porównanie, a porównanie zawsze ujawnia dystans między tym 'co jest' a tym 'co chcę'. I wtedy deklaracja tego dystansu nie zamyka, tylko go uwypukla.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Orlikowa.pl Czyli masz na myśli, że jeśli powiem 'jestem spokojna' a wiem, że nie jestem, to afirmacja jakby podkreśla tę przepaść zamiast jej zmniejszać?


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Judytka72 Dokładnie to. I to jest chyba główny powód, dla którego wiele osób porzuca afirmacje po kilku dniach - bo zamiast ulgi czują rosnące poczucie, że 'to i tak nie jest prawda o mnie'. Forma procesowa to trochę obchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

U mnie to działało właśnie tak jak mówi Orlikowa. Przez długi czas powtarzałam standardowe afirmacje i czułam coraz większy dysonans. Dopiero kiedy zaczęłam pisać 'pozwalam sobie...' albo 'otwieram się na...' coś zaczęło się zmieniać. To nie jest tak, że afirmacja od razu stała się prawdą - ale przestała być kłamstwem, które samo sobie zaprzecza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Nadzieja96 'Pozwalam sobie' - to jest coś, o czym nie myślałam. Czy można połączyć to z konkretną osobą albo sytuacją? Tzn. 'pozwalam sobie nie porównywać się z Kasią' czy to za bardzo personalizuje afirmację?


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Osobiście wolę nie wstawiać konkretnych imion do afirmacji, bo wtedy afirmacja zaczyna krążyć wokół tej osoby, a nie wokół mnie. Cel chyba jednak jest taki, żeby wrócić do siebie, nie skupiać się na Kasi, prawda? Może 'pozwalam sobie nie śledzić cudzych kroków' jest bardziej wewnętrzne.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

A skąd wiadomo, że afirmacja 'wraca do siebie' a nie jest tylko unikaniem tematu? Bo 'nie śledzę cudzych kroków' brzmi jak zakaz, nie jak realna zmiana w środku.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wahadelka.pl To jest naprawdę trafne rozróżnienie. Afirmacje w formie 'nie robię X' rzeczywiście często działają jak nakaz, bo umysł przetwarza zaprzeczenie z opóźnieniem i i tak przez chwilę musi przetworzyć 'śledzę cudze kroki'. Lepiej szukać pozytywnego odpowiednika - nie 'nie porównuję się', ale 'wracam do swojej ścieżki', 'mój rytm mi wystarczy'. Kierunek ku czemuś, nie odwrót od czegoś.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Zlata59 Czy to znaczy, że każda afirmacja powinna mieć jakiś 'kierunek do' zamiast 'odejście od'? Bo to dość duże przeformułowanie całego sposobu pisania afirmacji, który znałam.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wiciokrzew77 Nie każda, ale przy trudnych emocjach - szczególnie tych opartych na porównaniu - tak. Zawiść żywi się kontrastem: 'ona ma, ja nie mam'. Afirmacja odwracająca kontrast działa inaczej niż afirmacja zaprzeczająca emocji. Jeśli piszesz 'buduję swoje', to twój umysł dostaje obraz budowania - konkretniejszy niż 'nie zazdroszczę'. To nie jest reguła bez wyjątków, ale przy tej konkretnej pracy nad zawiścią wydaje mi się kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co napisał Anastazy, o kierunku 'do' zamiast 'od' - czy to znaczy, że afirmacja powinna zawierać jakiś obraz docelowy? Tzn. nie tylko 'buduję swoją drogę', ale może coś bardziej konkretnego, co ta droga oznacza dla mnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia Niekoniecznie obraz, bo to już trochę inna technika - wizualizacja. Afirmacja działa na poziomie języka i przekonania, nie obrazu. Wystarczy, że zdanie opisuje kierunek, nie stan gotowy. 'Buduję swoje życie we własnym rytmie' jest już wystarczająco konkretne, jeśli słowo 'rytm' znaczy dla ciebie coś realnego. Jeśli nie znaczy nic - to rzeczywiście jest pusta formułka.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Anastazy56 A jak sprawdzić, czy dane słowo 'znaczy coś realnego'? Bo 'rytm' dla mnie brzmi abstrakcyjnie, ale jednocześnie wiem, że coś mi mówi. Nie umiem tego zdefiniować.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Jeden sposób: powiedz afirmację na głos i obserwuj, czy twoje ciało jakoś reaguje. Nie chodzi o dreszcze ani olśnienie - chodzi o takie ciche 'tak, o to chodzi' albo wręcz przeciwnie, delikatne napięcie w okolicach klatki. To nie magia, to po prostu sygnał, że zdanie trafia w coś, co już wiesz, ale nie powiedziałaś głośno.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli afirmację powinno się mówić na głos, nie tylko pisać albo czytać w myślach? Pytam, bo ja głównie piszę i zastanawiam się, czy to wystarczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Judytka72 Z mojego doświadczenia - pisanie działa inaczej niż mówienie na głos, ale jedno nie zastępuje drugiego. Pisanie jest bardziej analityczne, jakbyś formułowała myśl powoli. Mówienie na głos angażuje coś innego - słyszysz siebie i to jest inna informacja zwrotna. Przy zawiści szczególnie warto mówić na głos, bo wtedy słyszysz, jak brzmi ta afirmacja w twoich własnych ustach, i możesz poczuć, gdzie jest opór.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Nadzieja96 Próbowałam raz powiedzieć na głos 'jej sukces nie umniejsza mojego' i prawie się roześmiałam, bo brzmiało to tak... nieautentycznie. Czy to znaczy, że ta afirmacja jest zła, czy że muszę ją tylko 'przepracować'?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Śmiech to bardzo konkretna reakcja - i dobra informacja. Znaczy, że zdanie jest za bardzo w przyszłości w stosunku do tego, co teraz faktycznie czujesz. To nie jest zła afirmacja jako taka, ale nie jest twoja afirmacja w tym momencie. Gdybyś zaczęła od 'staram się pamiętać, że jej sukces nie musi umniejszać mojego' - czy to też wywołałoby śmiech?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Anastazy56 Nie, to już brzmi bardziej... prawdziwie. Chociaż 'nie musi' jest trochę słabe, jakby zostawiało tylne wyjście.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To 'tylne wyjście' to akurat dobrze. Umysł nie lubi być zmuszany do ostatecznych stwierdzeń, które czuje jako kłamstwo. Miękkie sformułowania - 'nie musi', 'pozwalam sobie myśleć', 'coraz częściej' - to nie jest słabość afirmacji, to jest jej dopasowanie do realnego stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ale to mi się trochę kręci w kółko. Jak afirmacja ma cokolwiek zmienić, jeśli dopasowujemy ją do 'realnego stanu', który chcemy zmienić? Czyli mówię coś, w co już trochę wierzę, żeby wierzyć w to bardziej?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Wahadelka.pl Chyba właśnie o to chodzi - to nie jest skok z miejsca A do Z, tylko seria małych kroków. Nie przekonasz mózgu jednym zdaniem, że wszystko jest świetnie, jeśli nie jest. Ale możesz go powoli przesuwać. Przynajmniej tak to rozumiem, choć sama nadal testuję, ile w tym efektu a ile autosugestii.


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Werbena Autosugestia i efekt to nie muszą być oddzielne rzeczy. Pytanie, co rozumiesz przez 'efekt'. Jeśli efektem ma być zmiana emocjonalna - to autosugestia jest jedną z dróg do tej zmiany. Nie znam osoby, która przez same myśli przestała czuć zawiść z dnia na dzień, ale znam osoby, którym regularna praca z językiem wewnętrznym zmieniła reakcje automatyczne po kilku tygodniach.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Orlikowa.pl 'Kilka tygodni' - czy jest jakaś orientacyjna regularność, o której warto wiedzieć? Tzn. raz dziennie, kilka razy, rano, wieczorem? Bo czytałam różne zalecenia i każde jest inne.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia Nie ma jednej odpowiedzi, ale jest jedna zasada: lepiej rzadziej i uważnie niż często i mechanicznie. Dwadzieścia razy szybko przeczytana lista to mniej niż trzy razy powiedziane zdanie z pełną uwagą. Przy zawiści szczególnie ważne jest to, żeby afirmacja nie stała się rytuałem obronnym - tzn. żebyś nie powtarzała jej po to, żeby nie myśleć o zawiści, tylko po to, żeby naprawdę ją przesunąć.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

A to jest ciekawe rozróżnienie - afirmacja jako ucieczka od emocji kontra afirmacja jako praca z emocją. Jak w praktyce wygląda ta różnica? Bo wydaje mi się, że możesz zacząć od pierwszego, a skończyć na drugim albo odwrotnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Wiciokrzew77 U mnie ta różnica wyglądała tak: afirmacja jako ucieczka to taka, którą powtarzam, żeby poczuć się lepiej przez chwilę i żeby nie wchodzić w to, co mnie boli. Afirmacja jako praca - to taka, przy której najpierw pozwalam sobie przez chwilę poczuć, co czuję, a dopiero potem mówię afirmację. Jakby najpierw uznanie, potem kierunek.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Nadzieja96 A to nie sprawia, że za każdym razem na nowo wchodzisz w to poczucie zawiści? Bo to brzmi jakby za każdym razem przypominać sobie coś nieprzyjemnego.


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Judytka72 Nie chodzi o wchodzenie w zawiść na pełne obroty - tylko o chwilowe uznanie, że ona jest. To coś innego niż rozpamiętywanie. Możesz powiedzieć sobie 'widzę, że to czuję' i to trwa sekundę, a potem idziesz dalej z afirmacją. Bez tego kroku afirmacja często siada na warstwie wyparcia i nic nie zmienia.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Orlikowa.pl Dokładnie. I to jest chyba najważniejsza rzecz w tej całej rozmowie - afirmacja przy zawiści to nie jest naklejka na coś, co chcesz przykryć. To jest raczej odpowiedź na coś, co już widzisz. Jeśli pominiesz 'widzę', to 'chcę zmienić' nie ma podstawy.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale wróćmy do tego, co napisała Zlata59 - że 'widzę' musi być przed 'chcę zmienić'. To znaczy, że każdą sesję z afirmacją trzeba zaczynać od jakiegoś rodzaju rachunku sumienia z zawiści? Dosłownie: usiąść i powiedzieć sobie, kogo się zazdroszczę i dlaczego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wahadelka.pl Nie rachunku sumienia - to za duże słowo, niesie ze sobą winę. Raczej obserwacja. Siedzisz przez chwilę i zauważasz, co jest. Nie musisz wiedzieć dlaczego, nie musisz analizować. Wystarczy: 'teraz to czuję'. To może być minuta. Chodzi o to, żeby afirmacja nie zaczynała się w próżni.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Anastazy56 A jeśli ktoś przez tę minutę obserwacji zaczyna się nakręcać zamiast obserwować? Mnie to się zdarza - zaczynam 'zauważać' i nagle jestem głębiej w tym niż przed chwilą.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 To jest ważny sygnał i warto go zapamiętać. Jeśli samo 'siadanie z emocją' cię nakręca, to możliwe, że ta emocja potrzebuje innej pracy zanim w ogóle wejdziesz w afirmacje. Afirmacja nie jest pierwszym krokiem w każdej sytuacji. Przy bardzo świeżej zawiści - gdzie to jeszcze boli - czasem lepiej zaczekać dzień albo dwa, zanim zaczniesz cokolwiek 'przerabiać' afirmacją.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

A jak odróżnić 'świeżą zawiść' od tej, która już trochę opadła? Bo ja mam takie poczucie, że moja zawiść wobec jednej znajomej ciągnie się od miesięcy i nie wiem, czy ona jest 'świeża' czy 'stara'.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Sprawdzian jest prosty - pomyśl o tej osobie i obserwuj, czy to, co czujesz, od razu wyskakuje z dużą siłą, czy raczej jest jakimś cichym dyskomfortem w tle. Intensywna, nagła reakcja to znak, że emocja jest nadal żywa i blisko powierzchni. Cichy dyskomfort to coś, z czym można już pracować spokojniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Orlikowa.pl I w obu przypadkach afirmacje mogą działać, tylko inaczej?


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Pytia Mniej więcej tak. Przy tej cichszej - możesz od razu pracować z afirmacją, bo emocja nie jest już na tyle głośna, żeby zagłuszać wszystko inne. Przy tej intensywniejszej - afirmacja sama w sobie może nie wystarczyć i często potrzeba czegoś wcześniej, choćby zwykłego zapisania tego, co czujesz, bez cenzurowania.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli pisanie może być tym krokiem 'przed' afirmacją, nie zamiast niej? Bo wcześniej myślałam, że pisanie afirmacji to jedno, a to, co tu opisujecie, to coś zupełnie innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Judytka72 Tak, to inne rzeczy. Pisanie afirmacji to zapis zdania, które chcesz wzmocnić. A pisanie o emocji to bardziej... wyprowadzanie jej na zewnątrz, żeby przestała siedzieć tylko w głowie. Jedno i drugie ma sens, ale w innym momencie procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Mam pytanie do Anastazy56 albo Zlaty - czy są jakieś afirmacje, które konkretnie sprawdzają się przy porównywaniu się z innymi? Nie chodzi mi o ogólne 'jestem wystarczająca', tylko coś, co naprawdę bierze ten mechanizm porównania za rogi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Werbena Powiem ci, co u mnie i u kilku osób, z którymi rozmawiałem, faktycznie robiło różnicę. Zdania, które przesuwają punkt odniesienia z 'ona/on ma' na 'co ja robię ze swoim'. Nie 'jestem wystarczająca', bo to ocena, i umysł od razu szuka kontrargumentów. Raczej: 'moje tempo jest moje' albo 'to, co inne osoby osiągają, nie zabiera mi niczego'. Kluczowe jest to przesunięcie z porównania na własną oś.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ale 'moje tempo jest moje' brzmi dla mnie równie pusto jak 'jestem wystarczająca'. Skąd wiadomo, że to nie jest to samo tylko innymi słowami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wahadelka.pl Bo 'jestem wystarczająca' to ocena twojej wartości - i umysł zaraz pyta: wystarczająca do czego, dla kogo, według czego. 'Moje tempo jest moje' to stwierdzenie faktu, nie oceny. Tempo każdego człowieka jest jego własne - to jest po prostu prawdziwe. I właśnie dlatego łatwiej to przyjąć, bo nie wymaga od ciebie wiary w coś, czego jeszcze nie czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To chyba coś dla mnie. Spróbuję z 'to, co inne osoby osiągają, nie zabiera mi niczego' - to brzmi jak zdanie, w które jestem w stanie uwierzyć przynajmniej częściowo. Dziękuję za tę rozmowę, serio. Nie spodziewałam się, że tak głęboko w to wejdziemy.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: