Forum

Asystent AI
Afirmacje a porówny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a porównywanie się - jak pracować nad zawiścią wobec innych?

Strona 2 / 3

Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Ale ile czasu zajmuje zanim przestaniesz czuć ten opór? Bo jak słyszę 'kilka tygodni', 'bądź cierpliwy', to mam wrażenie że to jest po prostu sposób żeby nie powiedzieć że w ogóle nie wiadomo czy działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Gabrys99 Rozumiem skąd ta frustracja, ale uczciwie - nie ma jednej odpowiedzi. Przy pracy z przekonaniami niektóre rzeczy zmieniają się szybciej, inne miesiącami. Zależy od tego, jak głęboko jest zakorzenione. Zawiść wobec innych najczęściej siedzi dość głęboko, bo zwykle wiąże się z przekonaniem o własnej wartości, a to nie zmienia się po tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie przy tym 'głęboko zakorzenionym' mam takie pytanie - skąd wiadomo, że to jest praca z przekonaniem, a nie po prostu kręcenie się w kółko? Bo czasem mam poczucie, że powtarzam afirmacje, trochę lepiej, trochę gorzej, ale nie wiem, czy cokolwiek faktycznie idzie w dobrą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że jednym ze znaków jest to, że zaczynasz reagować inaczej w konkretnych sytuacjach - nie że 'czujesz się szczęśliwa', ale że widząc czyjś sukces, masz chwilę zanim przyjdzie ten znany ucisk. Ta chwila to zmiana. Małe, ale realne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 A jeśli tej chwili nie ma? Tzn. nadal wszystko przychodzi automatycznie, bez żadnej przerwy? To znaczy, że nic się nie dzieje, czy że za wcześnie na ocenę?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia To może znaczyć jedno i drugie. Ale zanim ocenimy, że 'nic się nie dzieje', warto zapytać - jak długo i jak regularnie? Bo jeśli ktoś robi afirmacje nieregularnie przez trzy tygodnie i nie widzi efektów, to za wcześnie na wyrok. Regularność przy tej pracy robi naprawdę dużą różnicę.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Anastazy56 A co to znaczy regularnie w praktyce? Codziennie rano, raz dziennie, kilka razy? Pytam bo widziałam różne zalecenia i nie wiem, które mają jakieś uzasadnienie, a które są wzięte z powietrza.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Wiciokrzew77 U mnie działało codziennie rano, po prostu raz. Próbowałam kilka razy dziennie i byłam tak skupiona na 'czy już lepiej', że to samo w sobie było stresujące. Jeden raz, ta sama godzina, potem nie wracam do tego przez resztę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy to musi być na głos, czy można myśleć? Bo u mnie nie ma warunków żeby mówić na głos rano i zastanawiam się, czy w ogóle jest sens robić to w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Lirka Można w głowie, można pisać, można nagrać i słuchać. Każdy z tych sposobów działa inaczej dla różnych osób. Mówienie na głos angażuje więcej zmysłów i część osób czuje, że jest bardziej skuteczne - ale to nie jest warunek konieczny. Pisanie daje namacalny ślad, co też ma swoją wartość.


Odpowiedz
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Zlata59 A to 'nagrać i słuchać' - to jest coś, co faktycznie działa, czy bardziej z kategorii ciekawostek? Trochę mi to brzmi jak samperswazja przez zmęczenie słuchaniem 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do nagrań - naprawdę ktoś to testował dłużej niż tydzień? Pytam serio, bo widziałam takie rady w różnych miejscach i zawsze byłam ciekawa, czy to działa inaczej niż zwykłe powtarzanie, czy to tylko ten sam efekt, tylko przez słuchawki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wahadelka.pl Testowałam przez kilka tygodni. Dla mnie różnica była taka, że podczas słuchania nie mogłam jednocześnie kwestionować zdań - przy mówieniu na głos umysł często wchodzi w polemikę 'ale to nieprawda'. Przy słuchaniu ta reakcja była słabsza. Czy to zmęczenie, czy co innego - nie wiem, ale efekt był zauważalny.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 To akurat brzmi logicznie, ale zastanawiam się - jeśli umysł 'nie kwestionuje', bo jest bierny, to czy rzeczywiście coś się zmienia, czy tylko na chwilę ciszej? Tzn. czy po tym słuchaniu cokolwiek zostaje, gdy znowu jesteś aktywna i myślisz?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia To jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Bierne słuchanie może obniżyć opór wejściowy, ale bez żadnej aktywnej pracy - prowadzenia dziennika, weryfikacji przekonań - zostaje tylko powierzchniowe oswojenie. Samo słuchanie bez zaangażowania to za mało, żeby cokolwiek trwale przepisać.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tego, co mówiłam - jak ocenić, czy praca idzie do przodu. Anastazy powiedział 'za wcześnie na wyrok', ale mam poczucie, że cały czas słyszę 'jeszcze za wcześnie' i nie wiem, kiedy to 'za wcześnie' się kończy. Czy jest jakiś konkretny moment, po którym wiadomo, że czas coś zmienić, bo dana afirmacja po prostu nie działa?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Konkretny próg to minimum sześć tygodni codziennej, regularnej pracy z tym samym przekonaniem. Jeśli po tym czasie nie ma żadnej zmiany w reakcjach - nie w 'myśleniu o tym', tylko w spontanicznych reakcjach na sytuacje - to albo afirmacja jest źle skonstruowana, albo przekonanie wymaga innego podejścia niż sama afirmacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Anastazy56 A jak rozpoznać, że afirmacja jest źle skonstruowana? Bo to jest moje clou problemu - siedzę nad zdaniem, które wydaje mi się dobrze skrojone, a potem nie wiem, czy nie działa, bo jest złe, czy bo pracuję na czymś głębszym, do czego to zdanie jeszcze nie dociera.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Werbena Kilka sygnałów: zdanie wywołuje wyraźny opór lub wręcz śmiech - za duży skok. Zdanie jest tak ogólne, że mózg go nie lokalizuje - 'jestem wartościowa' to za duży parasol. I trzeci sygnał - zdanie nie odnosi się do konkretnej sytuacji, która cię boli. Jak dostajesz 'ukłucie' widząc czyiś awans, afirmacja powinna dotyczyć tego, nie ogólnej miłości do życia.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Anastazy zgadza się z tym, co czytałam o pracy z przekonaniami od strony uważności. Konkretność jest kluczowa. Ale mam pytanie do osób, które to ćwiczyły - czy zdarzyło wam się, że bardzo konkretna afirmacja po jakimś czasie przestawała być potrzebna? Tzn. sytuacja przestała wyzwalać reakcję, a wy zapomnieliscie powtarzać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Orlikowa.pl Dokładnie tak mi się zdarzyło. W pewnym momencie zorientowałam się, że przestałam powtarzać dane zdanie, bo przestałam czuć, że jest mi potrzebne. Jakby przepisało się samo przez się. To był dla mnie sygnał, że akurat ta kwestia się zamknęła.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

A skąd wiedzieć, czy to się 'zamknęło', czy po prostu przestałaś zwracać uwagę i emocja wróci jak przyjdzie prawdziwy test? Bo to mnie się zawsze kręci po głowie - że myślę, że jest lepiej, a potem coś się zdarza i jest tak samo jak przed.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Judytka72 Właśnie to jest ta różnica między 'nie myślę o tym' a 'naprawdę się zmieniło'. Dla mnie testem było zawsze, jak pojawiała się sytuacja, która wcześniej bolała. Jeśli mój oddech się zmienił, ale zamiast zamknięcia poczułam raczej ciekawość - to wiedziałam, że coś przesunęło. Jeśli wróciło stare ściśnięcie - to znaczy, że pracuję dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jak coś, co można robić w nieskończoność i zawsze można powiedzieć 'pracuję dalej'. Gdzie jest ten moment, kiedy można powiedzieć że się skończyło, a nie że właśnie trwa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Gabrys99 Może nie chodzi o to, żeby skończyło się raz na zawsze. Zawiść to stara emocja, głęboko zakorzeniona - nie wyparowuje jak przeziębienie. Zmienia się jej intensywność i to, jak długo zostaje. Jeśli kiedyś paraliżowała cię na cały dzień, a teraz mija po godzinie, to jest zmiana, nawet jeśli nadal przychodzi.


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Zlata59 Okej, to jest uczciwe podejście. Doceniam, że nie mówisz 'zniknie całkowicie'. Ale to nadal brzmi jak długa droga.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do całej rozmowy, bo chyba nikt tego jeszcze nie powiedział wprost - czy ktoś pracował z afirmacjami specyficznie na zawiść, i to nie ogólną, tylko tę konkretną, skierowaną na jedną osobę? Bo mam wrażenie, że to jest inny kaliber niż ogólne porównywanie się z 'ludźmi w internecie'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Tak, pracowałam i to jest rzeczywiście trudniejszy przypadek. Kiedy zawiść jest skierowana na konkretną osobę, to często pod spodem jest coś więcej niż przekonanie - jest historia, porównanie, może jakiś niesprawiedliwy punkt startowy. Afirmacja sama w sobie tu nie wystarczy, potrzeba najpierw zobaczyć, co ta osoba 'reprezentuje' w twoich oczach.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Zlata59 I jak to zobaczyć? To brzmi jak pytanie do terapeuty, nie do prowadzenia dziennika przy kawie.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Trochę tak, ale zaczyna się prościej. Pytanie: 'co konkretnie mnie boli w tym, co ta osoba ma lub robi?' - i potem kolejne: 'czy kiedyś miałam to samo i straciłam, czy nigdy nie miałam, czy mam i nie doceniam?' Odpowiedź na któreś z tych trzech zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie - czy afirmacje przy zawiści wobec konkretnej osoby nie działają tak, że skupiamy się na tej osobie zamiast na sobie? Bo im bardziej staram się 'nie porównywać', tym bardziej o tej osobie myślę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Lirka To jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Mechanizm jest taki: afirmacja skierowana na oderwanie od konkretnej osoby często paradoksalnie ją przywołuje, bo umysł pracuje z obrazem, a nie z negacją. 'Nie porównuję się z Kasią' - i już masz Kasię w głowie. Dlatego poprawnie skonstruowana afirmacja przy zawiści wobec konkretnej osoby powinna całkowicie pominąć tę osobę i skupić się wyłącznie na własnej ścieżce. Nie 'ona ma to, czego mi brakuje', nie 'nie zazdroszczę jej', tylko 'moje życie ma własny rytm'. Osoba znika z równania.


Odpowiedz
(@lirka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 179

@Anastazy56 Ale jak to zrobić, kiedy ta osoba jest w twoim bliskim otoczeniu? Nie jakiś celebryta z Instagrama, tylko ktoś, kogo widać na co dzień. Wtedy każde spotkanie jest jak reset.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Lirka To jest realne wyzwanie i nie ma co go minimalizować. Przy codziennym kontakcie afirmacja sama w sobie nie wystarczy - potrzebna jest warstwa pracy między spotkaniami. Zanim spotkanie, chwila intencji. Po spotkaniu, zanim emocja ostygnie - zapisz, co cię uderzyło. Nie co ona zrobiła, ale jakie twoje przekonanie zostało aktywowane. Afirmacja potem trafia w konkretne miejsce, nie w powietrze.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Zlata59 A czy ta 'warstwa pracy między spotkaniami' to jest coś, co robisz sama, czy to już wymaga jakiegoś zewnętrznego prowadzenia? Pytam bo brzmi to jak schemat terapeutyczny, a nie tylko afirmacyjny.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Można robić samodzielnie, jeśli masz dość dystansu do siebie. Ale masz rację, że granica bywa cienka. Afirmacje to nie terapia i nie powinny jej zastępować, kiedy coś naprawdę boli. Mogą być uzupełnieniem, ale jeśli zawiść wobec jednej osoby zajmuje ci dużo miejsca w głowie każdego dnia, to uczciwie - warto porozmawiać z kimś.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale tu pada pytanie, które mnie też dotyczy - skąd wiedzieć, że to już jest 'za dużo' i trzeba kogoś z zewnątrz? Bo każdy powie, że sam da radę, i każdy powie, że pracuje nad sobą. Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Gabrys99 Jednym ze wskaźników, który mi kiedyś opisała znajoma - jeśli myśl o tej osobie wraca bez zaproszenia częściej niż kilka razy dziennie i utrudnia inne rzeczy, to nie jest już praca nad sobą. To jest pętla, którą afirmacje same nie przerwą. Oczywiście to tylko jeden wskaźnik, nie diagnoza.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Orlikowa.pl A jeśli ta myśl wraca, ale nie utrudnia, tylko boli? Tzn. funkcjonujesz, ale to siedzi gdzieś z tyłu i od czasu do czasu daje znać?


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Judytka72 To jest chyba najczęstszy przypadek i myślę, że właśnie tutaj afirmacje mają sens - nie jako coś, co to wyrywa z korzeniami, tylko co stopniowo zmienia jakość tej ciszy z tyłu głowy. Zamiast cichego bólu - neutralność, potem ciekawość. Ale to wymaga czasu i regularności, nie jednorazowych sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam poczucie, że w tej rozmowie cały czas kręcimy wokół pytania 'jak długo' i 'skąd wiedzieć'. Mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia - przez długi czas myślałam, że pracuję, a tak naprawdę tylko powtarzałam zdania. Zmiana przyszła wtedy, kiedy zaczęłam dopisywać do afirmacji małe, konkretne dowody. Nie wielkie sukcesy, tylko drobne momenty z danego dnia, które pasowały do zdania. To zakotwiczało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 444

@Nadzieja96 Konkretne dowody to ciekawe podejście. Ale mam pytanie praktyczne - czy robiłaś to na bieżąco w ciągu dnia, czy wieczorem z retrospekcją? Bo mi się wydaje, że te dwa tryby mogą dawać różne efekty.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Werbena Robiłam wieczorem, bo za dnia za mało pamiętałam. Ale jeden raz spróbowałam na bieżąco przez tydzień i rzeczywiście było inaczej - bardziej żywe, mniej mechaniczne. Wieczorna retrospekcja ma tę wadę, że mózg trochę 'edytuje' dzień, zanim zdążysz zapisać.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Nadzieja96 'Mózg edytuje dzień' - to mnie zatrzymało. Czy to znaczy, że to, co zapisuję wieczorem, jest już trochę zniekształcone przez nastrój końca dnia? Jeśli tak, to czy afirmacja zbudowana na takim zapisie nie opiera się na lekko przekłamanym materiale?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia Tak, to jest realne ryzyko. Nastrój końca dnia barwi wspomnienie. Ale to nie przekreśla metody - po prostu warto mieć świadomość, że pracujesz z interpretacją, a nie z surowym faktem. Dla celów afirmacyjnych to i tak zazwyczaj wystarczy, bo zmiana przekonań opiera się na emocjonalnym śladzie, a nie na protokole zdarzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do swojego pierwotnego pytania, bo myślę, że trochę od niego odpłynęłyśmy. Zaczęłam ten temat od zawiści i porównywania, i te wszystkie wątki są pomocne, ale mam konkretny problem - jak nie porównywać się z osobą, która zaczęła w podobnym momencie, a teraz jest wyraźnie 'dalej'? Mam poczucie, że nie idę na swoim tempie, tylko patrzę na jej tempo i czuję, że moje jest złe.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co piszesz, to jest chyba centrum całego tematu. 'Moje tempo jest złe' - to jest właśnie to przekonanie, które trzeba rozłożyć. Nie afirmacja 'tempo innych mnie nie dotyczy', tylko najpierw pytanie - skąd wiesz, że twoje jest złe? Na podstawie czego porównujesz? Bo jeśli punkt odniesienia to czyjaś zewnętrzna widoczność, to porównujesz swoje wnętrze z czyjąś fasadą i to zawsze wyjdzie na twoją niekorzyść.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Zlata59 'Wnętrze z fasadą' - to zdanie mnie uderzyło. Ale jak przestać patrzeć na fasadę, kiedy ona jest widoczna cały czas? Szczególnie jeśli ta osoba jest aktywna np. w mediach społecznościowych?


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Wahadelka.pl To jest pytanie do oddzielnej dyskusji, bo media społecznościowe mają zupełnie odrębną dynamikę. Ale odpowiadając krótko - jeśli wiesz, że jedno źródło aktywuje porównywanie, to praca z afirmacją bez ograniczenia ekspozycji na to źródło jest jak sprzątanie przy otwartym oknie na wiatr.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Wiciokrzew77 Więc najpierw ograniczyć ekspozycję, potem afirmacje? Nie jednocześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Jedno nie wyklucza drugiego, ale jeśli ekspozycja jest codzienna i intensywna, to afirmacja działa w warunkach ciągłego przeciążenia. Można pracować równolegle, ale ze świadomością, że jedna rzecz sabotuje drugą. Priorytetem jest usunięcie bodźca, który restaruje przekonanie - potem afirmacja ma gdzie działać.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to rozumiem - najpierw ograniczyć, potem afirmacje mają więcej sensu. Ale mam jeszcze jedno pytanie do tego: co z sytuacjami, gdzie nie masz możliwości ograniczenia kontaktu? Np. ta osoba jest w twoim najbliższym środowisku, widujesz ją regularnie. Wtedy co?


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest inna sytuacja i wymaga innego podejścia. Jeśli ekspozycja jest nieunikniona, to praca musi pójść głębiej - nie w kierunku 'nie patrzę na nią', tylko 'zmieniam to, co ta obecność we mnie uruchamia'. Afirmacja nie blokuje widoku, ale może zmieniać interpretację. Tyle że do tego potrzeba więcej czasu i większej precyzji w tym, co powtarzasz.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Zlata59 'Zmieniam interpretację' - możesz to rozwinąć? Bo brzmi abstrakcyjnie. Co konkretnie znaczy zmienić interpretację czyjegoś sukcesu, który mam przed oczami?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 Znaczy to mniej więcej tyle: ta sama informacja - 'ona jest dalej niż ja' - może być odczytana jako dowód twojej porażki albo jako neutralny fakt o dwóch różnych trajektoriach. Afirmacja nie usuwa informacji, tylko zmienia ramę, w jakiej ją odczytujesz. Zamiast 'ona jest dalej, więc ja jestem za wolna' - 'ona jest dalej na swojej ścieżce, ja jestem na swojej'. To brzmi prosto, ale przepisanie automatycznej interpretacji zajmuje tygodnie, nie dni.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 A jak pracować z tą ramą, kiedy twój wewnętrzny głos od razu mówi 'ale to nieprawda, moje tempo jest złe'? Tzn. afirmacja idzie w jedną stronę, a przekonanie natychmiast kontruje w drugą. Jak przerwać to spięcie?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia To jest jeden z najczęstszych problemów z afirmacjami w ogóle. Jeśli afirmacja jest zbyt odległa od tego, w co aktualnie wierzysz, umysł ją odrzuca. Wtedy zamiast 'moje tempo jest doskonałe' lepiej zacząć od czegoś bliżej środka - 'nie muszę wiedzieć dzisiaj, czy moje tempo jest właściwe'. To mniejszy skok i mniejszy opór.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Anastazy56 To dokładnie to, o czym mówiłam wcześniej z dowodami. Kiedy zaczynam od zbyt dużego skoku, to czuję, że kłamię sama sobie. A mniejszy krok - 'nie wiem jeszcze' zamiast 'wszystko jest idealnie' - jakoś przechodzi bez tej wewnętrznej blokady.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie z zupełnie innej strony. Czy te małe kroki afirmacyjne to nie jest trochę oszukiwanie się? Tzn. jeśli naprawdę wierzę, że moje tempo jest za wolne, to mówienie sobie 'nie wiem' nie zmienia faktu, że tak myślę. Gdzie tu jest prawdziwa zmiana?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wahadelka.pl Zmiana nie zaczyna się od przekonania, tylko od zachwiania pewności. 'Nie wiem' to nie jest twierdzenie pozytywne - to zawieszenie wyroku. A z zawieszonego wyroku dużo łatwiej przejść do nowego przekonania niż z wyroku skazującego. Nie chodzi o to, żeby siebie oszukać, tylko żeby otworzyć przestrzeń na inne możliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Ale żeby być szczerym - nie rozumiem, jak 'zawieszenie wyroku' w praktyce wygląda. Mówię sobie 'nie wiem czy moje tempo jest złe' i co dalej? Po prostu tyle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Gabrys99 Myślę, że to nie jest jednorazowy gest, tylko coś, co trzeba powtarzać, ilekroć pojawi się ta automatyczna myśl. Nie jako rytuał o stałej godzinie, tylko interwencja w momencie, gdy porównanie się pojawia. Zamiast dać myśli dokończyć swój zwykły bieg - zatrzymujesz ją na 'nie wiem' i nie ciągniesz dalej. Z czasem ten łańcuch skojarzeniowy się skraca.


Odpowiedz
(@judytka72)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 254

@Orlikowa.pl To brzmi jak coś, co wymaga dużej uważności przez cały dzień. Jak to utrzymać, kiedy np. jesteś zmęczona albo masz trudny dzień i po prostu nie masz zasobów na takie interwencje?


Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Judytka72 Szczerze? W trudne dni to często nie działa i myśl przebiega bez interwencji. Ale zauważyłam, że same regularne ćwiczenia w dobrych dniach zostawiają jakiś ślad - jakby ścieżka była przetarta i nawet jeśli dziś nie interweniujesz świadomie, mózg trochę inaczej to przetwarza. Choć może mówię to na podstawie własnego doświadczenia i nie wiem, czy u każdego tak.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wracam do tego, co Dominiczka.ka napisała na początku - o osobie, która zaczęła w podobnym momencie, a teraz jest wyraźnie dalej. Mam poczucie, że tu jest coś ważnego, o czym nie mówimy wprost: zawiść jest o wiele silniejsza, kiedy ta osoba jest nam bliska lub podobna. Z obcym nam nie porównujemy się tak boleśnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Werbena Tak, dokładnie. Gdyby to była jakaś znana postać publiczna, to w ogóle by mnie to nie dotyczyło. A tu jest ktoś, kto startował z podobnego miejsca, więc mój mózg mówi: 'widzisz, mogłaś tyle samo osiągnąć'. I to jest to, czego się nie da łatwo zignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 435
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisuje Dominiczka.ka to jest klasyczny mechanizm porównań społecznych - im bliższe nam osoby, tym bardziej bolą. I dlatego afirmacja ogólna typu 'cieszę się z sukcesów innych' tutaj nie wystarczy, bo ona nie trafia w ten konkretny ból. Trzeba coś bardziej precyzyjnego - coś, co mówi wprost o tej relacji: 'jej droga nie jest miarą mojej drogi'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 A jak często powtarzać taką spersonalizowaną afirmację, żeby nie wpaść w pułapkę ciągłego myślenia o tej osobie poprzez samą praktykę? Tzn. czy codzienne powtarzanie jej imienia w afirmacji nie utrwala połączenia emocjonalnego zamiast je rozluźniać?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Pytia To jest naprawdę dobre pytanie i rzadko je słyszę. Tak, istnieje ryzyko, że spersonalizowana afirmacja wzmacnia skojarzenie. Dlatego lepiej pracować na poziomie ogólnym - 'czyjaś ścieżka nie definiuje mojej' - bez wymieniania osoby z imienia. Skojarzenie i tak będzie aktywne, bo umysł sam je dorobi, ale nie będziesz go celowo zasilać.


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Anastazy56 To ma sens. Ja to czułam intuicyjnie, ale nie umiałam nazwać dlaczego ogólna formuła działa lepiej niż 'jej sukces nie jest moją porażką'. Teraz rozumiem - ta druga wersja ciągnie za sobą obraz tej osoby za każdym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czy to w ogóle jest do końca możliwe - oddzielić afirmację od obrazu osoby, skoro to ta osoba jest źródłem bólu? Mam wrażenie, że tutaj sama technika afirmacyjna ma swoje granice i to, o czym mówiła Zlata59 wcześniej - warstwa pracy między spotkaniami - jest ważniejsza niż samo powtarzanie zdań.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wiciokrzew77 Masz rację, że sama technika afirmacyjna ma tu swoje granice. Ale zanim powiem, że to za mało - chciałbym dopytać: czy mówimy o zawiści, która pojawia się sporadycznie przy konkretnym bodźcu, np. zobaczysz jej post w mediach społecznościowych, czy o takiej, która siedzi i nie odpuszcza nawet bez bezpośredniego kontaktu z informacją?


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Anastazy56 Bardziej to pierwsze. Coś ją przypomni - jej aktywność gdzieś online, wspólna znajoma wspomni - i wtedy ta myśl wraca. W spokojniejszych momentach potrafię o niej nie myśleć w ogóle.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Anastazy56 Pytam, bo właśnie zastanawiam się, czy nie jest tak, że afirmacje działają dobrze na poziomie ogólnym - przekształcają tło, zmniejszają podatność - ale nie są w stanie zadziałać w momencie ostrego bodźca. I wtedy potrzeba czegoś innego, szybszego. Ale nie wiem, co.


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Wiciokrzew77 To jest ważne rozróżnienie. Na poziomie ostrego bodźca afirmacja rzeczywiście może nie zdążyć zadziałać - emocja wyprzedza myśl. Wtedy to, co moim zdaniem ma sens, to nie afirmacja, tylko prosta przerwa - kilka oddechów, zanim w ogóle podejdziesz do jakiegokolwiek komunikatu słownego skierowanego do siebie. Afirmacja jest sposóbm dla spokojnego umysłu, nie dla umysłu w trybie reakcji.


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Zlata59 To coś zmienia w tym, jak o tym myślę. Czyli afirmacja to bardziej praca profilaktyczna niż interwencyjna? Że budujesz coś w spokojnych momentach, a to ma działać jako 'bufor' kiedy pojawia się bodziec?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Pytia Tak to rozumiem. Nie jest tak, że powtarzasz afirmację i jesteś odporna na zawiść. Chodzi o to, że z czasem zmniejsza się amplituda reakcji. Bodziec nadal pojawia się, ale nie trafia w tak wrażliwe miejsce, bo to miejsce zostało trochę przepracowane.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

To, co mówi Zlata59 o amplitudzie, bardzo mi odpowiada. U mnie to wyglądało tak, że przez długi czas każda informacja o tej osobie wywoływała coś w rodzaju skurczu. Teraz ta sama informacja wywołuje reakcję, ale krótszą. Nie zniknęła, tylko skróciła się jej 'długość'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadelka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Nadzieja96 Ale jak odróżnić, że to efekt afirmacji, a nie po prostu upływ czasu? Bo czas sam w sobie tępi wiele rzeczy. Skąd wiesz, że to właśnie to ćwiczenie coś zmieniło?


Odpowiedz
(@nadzieja96)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Wahadelka.pl Szczerze - nie wiem tego na pewno. Ale mam taki punkt odniesienia: przez długi czas nie robiłam nic i nic się nie zmieniało. Reakcja była taka sama po kilku miesiącach. Zmiana zaczęła się wtedy, gdy zaczęłam praktykę. Mogę się mylić co do przyczyny, ale coś się pokrywa czasowo.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował po prostu ograniczyć kontakt z informacjami o tej osobie zamiast pracować afirmacjami? Tzn. nie obserwować, nie sprawdzać, nie słuchać jak ktoś o niej mówi - i zobaczyć czy to działa szybciej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Gabrys99 Ograniczenie bodźców to sensowna strategia, ale ma jedną wadę - nie rozwiązuje problemu, tylko go wycisza. Kiedy informacja i tak trafi, reakcja jest taka sama jak przed ograniczeniem, a czasem nawet silniejsza, bo umysł nie miał szansy oswajać się małymi dawkami. To trochę jak unikanie sytuacji lękowych.


Odpowiedz
(@gabryś99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 48

@Anastazy56 No dobra, to rozumiem. Ale nie jest tak, że afirmacje robią to samo, tylko odwrotnie? Tzn. zamiast unikać bodźca, zalewasz się pozytywnym komunikatem, ale sam ból nie jest przepracowany?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Gabrys99 To naprawdę celna obserwacja i nie będę udawać, że nie ma w niej prawdy. Afirmacje stosowane mechanicznie - jako przykrywka na ból - mogą rzeczywiście maskować zamiast zmieniać. Kluczowe jest to, czy afirmacja jest poprzedzona choćby chwilą kontaktu z tym, co czujesz, czy jest natychmiastową ucieczką. Pierwsze może zmieniać, drugie raczej nie.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 1 tydzień temu

Wracam do tego, co mówił Anastazy56 o kontakcie z emocją przed afirmacją. To brzmi prosto, ale w praktyce jest dość wymagające, bo kontakt z zawiścią jest bardzo nieprzyjemny. Zawiść to emocja, której wiele osób się wstydzi, więc naturalnym odruchem jest szybkie przykrycie jej czymkolwiek - właśnie afirmacją albo racjonalizacją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Werbena To jest dla mnie chyba najtrudniejszy element. Łatwiej mi powiedzieć sobie 'jej droga, moja droga' niż usiąść z tym, że po prostu jest mi przykro, że jej idzie lepiej. To drugie czuję jak przyznanie się do czegoś wstydliwego.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: