Powiem ci jak to widzę po swojej stronie. Intencja i regularność to warunki konieczne ale nie wystarczające. Brakuje jeszcze tego co nazwiemy 'nieoporem' - czyli że nie blokujesz aktywnie tego co powtarzasz. Pustka którą opisujesz to nie jest blokada, to może być właśnie ten stan nieoporu. Pytanie brzmi czy w tej pustce jest jakiś cichy głos który mówi 'to i tak nie zadziała'. Bo to jest co innego niż neutralność.
To jest ważna informacja. 'Jakbym czytała listę zakupów' - to mi sugeruje że afirmacje są oderwane od czegoś konkretnego. Czy te afirmacje są ogólne, jak 'jestem wartościową osobą', czy dotyczą czegoś bardzo konkretnego z twojego życia?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie pytanie do Bylicy albo Wisia88 - czy jest w ogóle jakaś technika żeby sprawdzić, czy ta pustka to dobry znak czy zły? Pytam bo sama nie wiem jak to u siebie ocenić. Kiedy robię afirmacje to czasem też mam taki stan i nie rozumiem co to znaczy.
To bardzo ciekawe ćwiczenie z tym niedźwiedziem. Sama sobie spróbuję. Ale mam głupie pytanie - jeśli okazuje się że na wszystko reaguję tak samo, czyli nic nie czuję, to co to w ogóle znaczy dla całej tej praktyki afirmacji? Że po prostu nie jestem do tego typem?
Mam takie pytanie które może być naiwne - ale skoro Coué twierdził że emocje i zaangażowanie przeszkadzają, to ta pustka którą opisuje Kryska57 nie powinna być idealnym warunkiem do jego metody? Czemu wszyscy traktują tę pustkę jako problem?
Wracam do tego co Oleandra_50 pisała wcześniej o mierzeniu zmiany przez zachowanie, nie przez odczucie. Zastanawiam się - jeśli jest się w stanie znieczulenia jak mówi Alchemik60, to czy zmiany w zachowaniu też będą trudniej dostrzec? Czy ten stan blokuje nie tylko odczucia ale też obserwację siebie?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie może z innej strony - czy ktoś próbował łączyć afirmacje z medytacją na czakry? Zastanawiam się czy praca z czakrą serca przed afirmacjami mogłaby w ogóle pomóc przy tej pustce o której pisze Kryska57.
Słucham tego wszystkiego i trochę się gubię. Zaczęłam od pytania czy sceptycyzm podczas afirmacji coś psuje i teraz okazuje sie że może w ogole nie chodzi o sceptycyzm tylko o jakieś głębsze odcięcie. Ale skąd mam wiedzieć które to jest u mnie?
Kryska57, to jest właśnie sedno. Sceptycyzm to aktywny głos który mówi 'nie wierzę'. Odcięcie to cisza. Ty pisałaś wcześniej że nie ma ani tak ani nie - to brzmi bardziej jak to drugie. Ale żeby mieć pewność - czy pamiętasz moment kiedy afirmacje w ogóle cokolwiek w tobie ruszały? Nawet dawno temu?
To jest ważna informacja. Jeśli był moment kiedy działało, a potem przestało - to nie jest kwestia temperamentu ani 'bycia typem do afirmacji'. To bardziej wygląda na wypalenie konkretnej praktyki. Afirmacje powtarzane zbyt długo w tym samym formacie mogą stać się dokładnie tą listą zakupów o której pisałaś - mózg przestaje je przetwarzać bo już je zna.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale nie rozumiem - to jak mamy robić te afirmacje żeby nie stały się tą listą zakupów? Ogólne nie działają, konkretne też nie działają jak pisała Kryska57. Gdzie jest złoty środek?
Próbowałam tego ćwiczenia z niedźwiedziem i coś jednak poczułam - taki lekki śmiech wewnętrzny, absurd. Na afirmację nic. Więc po tym co mówi Bylica - to by oznaczało że u mnie to jest jednak sceptycyzm, nie zobojętnienie? Czy dobrze rozumiem?
A ja mam pytanie do całej tej rozmowy o pomostach i zdaniach bliższych prawdzie - co jeśli nawet te pomostowe brzmią pusto? Próbowałam 'otwieram się na...' i też nic. Nie ma oporu, nie ma akceptacji, jest po prostu nic.
Kryska57, to co opisujesz to nie jest problem z formułą afirmacji. Żadna formuła nie zadziała jeśli jest ta pustka o której mówimy. Czy próbowałaś kiedyś całkowicie porzucić afirmacje na jakiś czas? Nie jako kapitulację, ale świadomie, żeby zobaczyć co jest pod spodem?
Ale jak to rozróżnić u siebie? Jak mam wiedzieć czy afirmacja coś zmienia czy tylko maskuje? Bo przecież w obu przypadkach przez jakiś czas możesz się czuć lepiej.
Trochę się gubię w tym wszystkim. Zaczęło się od pytania Kryski57 o sceptycyzm, teraz mówimy o maskowaniu, o wzorcach, o ciele. Mam wrażenie że im dalej w las tym więcej drzew. Czy jest jakaś kolejność do tego - od czego w ogóle zacząć diagnozę u siebie?
Słucham tej rozmowy i mam inne skojarzenie. Pracuję z runami i tam jest podobny problem - powtarzasz galdr mechanicznie i po jakimś czasie dźwięk przestaje nieść intencję. Rozwiązanie nie jest w zmianie runy ani zmianie dźwięku, ale w tym żeby przed pracą w ogóle wyjść z głowy i wejść w ciało. Może z afirmacjami jest podobnie - problem nie jest w treści, tylko w stanie z którego się zaczyna.
U mnie działa bardzo fizycznie - kilka głębokich oddechów z naciskiem na wydech, albo po prostu dotknięcie czegoś zimnego. Brzmi banalnie, ale chodzi o sygnał dla układu nerwowego że jest teraz i tutaj. Potem dopiero cokolwiek zaczynam. Nie wiem czy to universal, ale mnie wyciąga z trybu autopilota.
Przy innych praktykach jest podobnie, choć nie zawsze. Medytacja niekiedy coś daje - chodzi o to że przynajmniej siedzę i cisza jest ciszą, nie dzieje się nic sztucznego. Ale afirmacje mają ten problem że wymagają żebym aktywnie coś tworzyła, jakiś ładunek. I właśnie tego ładunku nie ma. Wahadlarka_Z, pytasz czy to tylko przy afirmacjach - powiem tak, przy afirmacjach to jest najbardziej widoczne, bo tu nie można się ukryć za spokojnym siedzeniem.
To jest ważne rozróżnienie - medytacja nie wymaga tworzenia czegoś aktywnie, a afirmacja tak. Zastanawiam się czy to nie jest po prostu kwestia tego, że jesteś teraz w fazie gdzie każda aktywna intencja napotyka na pustkę, a nie tylko afirmacje. Czy zauważyłaś to samo przy jakiejś innej intencjonalnej praktyce, nie koniecznie słownej?
To co zaczyna się w tej rozmowie - to jest sedno całego tematu który Kryska57 otworzyła. Sceptycyzm to jedno, ale to co ona opisuje to coś innego - brak zapalnika. Sceptyk ma opór, czuje że coś mu przeszkadza. Kryska57 nie ma oporu, ma pustkę. To są dwa różne stany i wymagają zupełnie różnych podejść. Przy sceptycyzmie pracujesz z przekonaniem. Przy pustce pytanie brzmi - co poprzedza intencję? Co ją w ogóle uruchamia?
Mnie to bardzo pasuje - znaczy, bardzo mi to bliskie to co opisujesz. Czy przed tym wyłączeniem może zmieniłaś coś w praktyce? Dodałaś nowe afirmacje, zmieniłaś czas, coś takiego? Pytam bo u siebie widzę że kiedy za dużo zaczynam kombinować to coś się sypie.
I jedno i drugie ma rację w pewnym sensie - to nie jest sprzeczność, tylko dwa różne problemy. Zbyt częste zmiany nie dają kotwicy. Zbyt długie powtarzanie bez refleksji tworzy właśnie to co opisujesz - automatyzm. Różnica jest między powtarzaniem a odnawianiem. Czy kiedykolwiek zatrzymałaś się przy afirmacji i zapytałaś siebie dlaczego akurat to zdanie, co w nim jest prawdziwego teraz, w tej chwili?
Nie rozumiem tej różnicy między powtarzaniem a odnawianiem. Myślałam że właśnie o to chodzi w afirmacjach - żeby powtarzać aż wejdzie w głowę. Czy możesz to jakoś prościej wyjaśnić? Bo trochę czuję że tu mówimy o dwóch różnych podejściach do afirmacji i nie wiem które jest właściwe.
To jest bardzo konkretna i ważna obserwacja. Jeśli masz sygnał przy czymś wyraźnym, a nie masz przy afirmacji - to znaczy że afirmacja nie jest dla twojego ciała ani prawdą ani kłamstwem, tylko abstrakcją. I tu właśnie wracamy do tego o czym mówiłam - co by musiało być w zdaniu żeby było choć trochę namacalne? Nie koniecznie w pełni prawdziwe, ale żeby tkwiło w czymś konkretnym a nie w tym co chciałabyś żeby było.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje. Mówimy dużo o tym co czuć w ciele, o sygnałach, o dysocjacji - ale czy to wszystko nie zakłada że każdy człowiek ma taki sam dostęp do swoich sygnałów wewnętrznych? Bo znam osoby które po prostu nie czują nic w ciele podczas jakiejkolwiek praktyki i nie jest to dla nich problemem - po prostu inaczej są skonstruowane. Czy afirmacje mogą działać też bez tego fizycznego wymiaru?
Nie musisz robić ani jednego ani drugiego od razu. Możesz wziąć jedną z tych które masz i dopisać do niej jakieś konkretne zakotwiczenie - jeden szczegół fizyczny, jeden kontekst. Nie zmieniasz całej afirmacji, tylko dajesz jej coś do czego ciało może się przyczepić. Sprawdź najpierw na jednej czy to cokolwiek zmienia.
