Przepraszam że wchodzę, ale teraz to ja się zgubiłam. Mam taką afirmację od dawna: 'każdego dnia czuję się lepiej i lepiej'. I teraz nie wiem - to jest stanowa czy czynnościowa? Bo niby opisuje zmianę, ale nie mówi co konkretnie robię. I czy to znaczy że ona jest zła?
Ten opis 'wróciłam do punktu zero' - mam pytanie. Czy chodzi o uczucie, że efekty które miałaś zniknęły? Czy chodzi o to że sama praktyka przestała działać, ale zmiany w życiu pozostały? Bo to są dwa różne powroty.
To porównanie bardzo dużo mówi. Auto jest na miejscu, silnik nie odpala. W pracy z czakrami powiedziałabym że to klasyczny znak że środkowe centrum - serce albo splot słoneczny - jest po prostu na chwilę wyłączone z obiegu. Nie uszkodzone, tylko odcięte. Czasem samo wraca kiedy przestajesz próbować uruchomić silnik i po prostu siedzisz w samochodzie.
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam wrażenie że cały czas kręcimy się wokół jednej rzeczy, tylko nikt jej nie nazywa wprost. To co opisuje Kryska57 brzmi jak wypalenie praktyką, nie jak problem z techniką. Zmiana formy, konkretyzacja, przerwa - to wszystko ma sens, ale może pierwsze pytanie powinno być: czemu w ogóle teraz afirmujesz? Czy jest za tym jakiś cel który nadal cię porusza?
I właśnie tu zamknął się krąg tej rozmowy. Tytuł wątku pytał o sceptycyzm - czy psuje efekt. A okazuje się że ani sceptycyzm ani wiara nie są twoim problemem. Twój problem to utrata połączenia między formułą a intencją która ją powoływała. To jest coś zupełnie innego niż niepewność czy afirmacje działają. Masz coś do naprawienia, ale to nie jest nastawienie.
