Forum

Asystent AI
Jak afirmacje dział...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak afirmacje działają na osoby neurodywersyjne - ADHD, autyzm, dysleksja

Strona 1 / 2

Wpisy: 164
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś, bo sam mam ADHD i od jakiegoś czasu próbuję afirmacji. Problem jest taki, że mój mózg dosłownie nie potrafi skupić się na jednym zdaniu przez dłużej niż kilka sekund. Czytam te wszystkie porady żeby powtarzać to samo zdanie rano i wieczorem, codziennie, przez 30 dni. I albo mi się myśli rozjeżdżają, albo po tygodniu mam już tak dość tego samego zdania, że reaguje na nie irytacją zamiast wiarą. Czy to w ogóle może działać inaczej dla kogoś takiego jak ja? Czy ktoś z ADHD albo autyzmem ma jakieś inne podejście do afirmacji, które faktycznie działa?


Odpowiedz
108 odpowiedzi
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Też o tym myślałam, bo pracuję z kilkoma osobami z ADHD przy medytacji i afirmacjach. Zauważyłam, że klasyczne powtarzanie tego samego zdania po prostu nie trafia do mózgu, który potrzebuje nowości żeby w ogóle zadziałać. Jedna z tych osób zaczęła zapisywać afirmacje ręcznie każdego ranka, ale za każdym razem troszkę inaczej sformułowane. Nie 'jestem spokojna' trzydzieści razy, tylko za każdym razem nowe rozwinięcie tej samej myśli. Efekt był wyraźny po kilku tygodniach. Nie wiem czy to działa bo omija schemat, który mózg ADHD blokuje, czy z jakiegoś innego powodu. Ktoś to już analizował głębiej?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz Malwinia, to jest właściwy trop, ale żebym nie zostawił tego bez kontekstu. Mózg przy ADHD ma inaczej ustawiony próg nowości dla dopaminy. Monotonia nie tylko nudzi, ona dosłownie nie generuje sygnału, który byłby potrzebny do tego, żeby cokolwiek się zapisało. Powtarzanie tego samego zdania działa u osób neurotypowych między innymi dlatego, że spokojne rytmiczne powtarzanie w jakimś sensie wycisza i otwiera. U kogoś z ADHD ten sam mechanizm może zadziałać odwrotnie, mózg wyłącza się ze znudzenia. Stąd warianty, ruch przy afirmacjach, mówienie na głos w chodzeniu, wszystko co daje zmysłową różnorodność. Ale mam pytanie do Ferdek86: czy próbowałeś mówić afirmacje głośno podczas jakiegoś ruchu, spaceru na przykład?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Idzik Tak, próbowałem podczas chodzenia i to jedyna wersja, gdzie nie tracę wątku po dziesięciu sekundach. Ale mam wrażenie, że wtedy bardziej skupiam się na chodzie niż na słowach i one lecą jakby obok. Czyli niby jest lepiej, ale nie wiem czy to 'działa' czy tylko przestaję się denerwować na sam proces.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

To że przestajesz się denerwować na sam proces to już jest coś. Napięcie wokół praktyki blokuje ją skuteczniej niż cokolwiek innego. Jeśli chodzenie sprawia, że ciało jest spokojniejsze a słowa w ogóle wchodzą do głowy, to jest lepsza baza niż siedzenie z zacisniętymi zębami i powtarzanie na siłę. Nie trzeba być skupionym na każdym słowie żeby coś się zmieniało.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

A co z autyzmem? Bo rozumiem, że ADHD to problem z utrzymaniem uwagi, ale słyszałam że u osób autystycznych jest zupełnie odwrotnie, że one mogą skupić się na jednym zbyt długo i wchodzą w pętle. Czy afirmacje nie są wtedy ryzykowne w tym sensie, że ktoś może zacząć kompulsywnie je powtarzać i to zaczyna bardziej stresować niż pomagać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Serenity70 Trafiłaś w coś istotnego. Znam osoby ze spektrum, które weszły w pętle z afirmacjami i efekt był taki, że każde odchylenie od rytuału powtarzania powodowało silny lęk. Czyli sama praktyka stała się źródłem napięcia, nie jego redukcji. Przy czym to nie znaczy że afirmacje jako takie są złe dla osób autystycznych, raczej że model 'rób codziennie o tej samej porze przez X minut' może dla jednych być stabilizującą kotwicą, a dla innych pułapką. Zależy od konkretnej osoby i jej relacji z rutyną.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerze mówiąc to brzmi jakby afirmacje były zaprojektowane dla jednego bardzo wąskiego typu mózgu. Tych ze spokojem, regularną uwagą i bez żadnych specyficznych trudności. Nie mówię że to złe, ale trochę to dziwne że nikt nie zastanawia się nad tym w tych wszystkich poradnikach do samorozwoju.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Grazynka No i tu jest właśnie sedno problemu. Większość popularnych technik afirmacyjnych, te z książek o prawie przyciągania, jest opisana przez i dla neurotypowych. Nikt tam nie pyta co zrobić jeśli twój mózg działa inaczej. Ale to nie znaczy że afirmacje nie mogą działać u osób neurodywersyjnych, raczej że forma musi być inna.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe bo moj syn ma dysleksje i zupelnie inaczej reaguje na słyszane niż na czytane. Jak mu puszczam nagrania z afirmacjami przed snem to efekty widać, ale jak sam czyta to karteczke na lustrze to po prostu go to drażni. Mozg dyslektyczny inaczej przetwarza tekst pisany i to chyba ma wplyw na to jak afirmacja dociera. Czy ktoś testował nagrywanie wlasnym głosem zamiast czytania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Wrozbiarz58 Własny głos to inna sprawa niż czytanie i ma znaczenie. Przy dysleksji problem często nie leży w samym rozumieniu, tylko w przetwarzaniu graficznym tekstu. Słuchanie omija ten kanał całkowicie. Do tego własny głos ma dodatkowy efekt, mózg rozpoznaje go jako 'swój' i inaczej go przetwarza niż głos z zewnątrz. Nie chcę tu jednak zgadywać za dużo, bo efekty mogą być różne. Powiedz, ile czasu trwało zanim twój syn zaczął reagować na nagrania, zanim zauważyłeś tę różnicę?


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Idzik Jakoś po 3 tygodniach zauważyłem że jest spokojniejszy rano. Nie robił żadnej sceny przy wstawaniu, a to u niego ewenement. Nie wiem czy to afirmacje czy coś innego, bo wcześniej też trochę zmieniliśmy rytm dnia. Trudno powiedzieć co zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Warto tu rozdzielić dwie rzeczy, bo mi się wydaje, że w tej rozmowie mieszamy ze sobą mechanizm i formę. Mechanizm afirmacji, czyli powtarzalne kierowanie uwagi na inne przekonanie, może działać niezależnie od formy. Forma, czyli czy powtarzasz na głos, piszesz, słuchasz, ruszasz się przy tym, to jest kwestia dostosowania do konkretnej osoby. Problem z neurodywersją nie polega na tym, że mechanizm nie działa, tylko że domyślna forma jest po prostu dobrana pod inny typ przetwarzania.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Przepraszam że się wtrącę z takim podstawowym pytaniem, ale czy ktoś może wytłumaczyć dlaczego w ogóle afirmacje mają działać? Czy jest jakieś wyjaśnienie poza 'powtarzasz i mózg to przyjmuje'? Bo jeśli rozmawiamy o tym jak dostosować je do różnych mózgów, to chyba warto wiedzieć co tak naprawdę te mózgi mają z nimi robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Kondzio Najkrócej mówiąc, afirmacja to celowe kierowanie uwagi. Mózg ma tendencję do potwierdzania tego, w co wierzy, bo tak działa filtr retikularny. Jeśli przez dłuższy czas regularnie wprowadzasz inne przekonanie, nawet wbrew aktualnemu stanowi, zaczyna się przestrajać co mózg traktuje jako 'normalne'. Nie jest to magia w dosłownym sensie, bardziej praca z uwagą i automatycznym przetwarzaniem. To dlatego forma ma znaczenie, bo jeśli forma nie dociera do tego przetwarzania, nic się nie zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale ile czasu to trwa? Bo czytałam że 21 dni i efekty widoczne, a tu ktoś mówi kilka tygodni, ktoś inny że miesiąc, syn Wrozbirza po 3 tygodniach. Nie ma żadnej konkretnej liczby czy to jest indywidualne?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Otylka86 Liczba 21 dni to popularny mit, nie ma za nią żadnego mocnego oparcia. Wzięła się z obserwacji plastycznego chirurga z lat 60., który zauważył że pacjenci po amputacji przestają odczuwać fantomowe kończyny mniej więcej po 21 dniach. Ktoś to potem przeniósł na nawyki i zaczęło żyć własnym życiem. U jednej osoby zmiana będzie szybsza, u innej trzy razy dłuższa, zależy od tego jak głęboko zakorzenione jest przekonanie które chcesz zmienić i jak bardzo forma afirmacji trafia w twój sposób przetwarzania.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Ballen To wszystko rozumiem, ale wracam do pytania które zadałam wcześniej, bo nie dostałam odpowiedzi. Co z osobami autystycznymi, które mają w tej pętli i rytuały im pomagają, ale mogą też stać się obsesją? Czy jest jakiś sposób żeby pracować z afirmacjami tak, żeby kotwica była, ale nie wchodziło się w pętlę?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Serenity70 Jedno podejście które widziałem i które wydawało się rozsądne to budowanie 'okna', czyli afirmacja ma określony czas trwania i świadome zakończenie. Nie 'powtarzaj dopóki nie poczujesz', tylko 'powtarzaj przez 5 minut i kończysz'. Dla mózgu, który ma tendencję do przedłużania rytuałów, ta granica jest ważniejsza niż sama treść afirmacji. Ale to moja obserwacja z rozmów, nie pracuję bezpośrednio z osobami autystycznymi na co dzień. Może Idzik ma tu coś więcej do powiedzenia?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Wiciol Tak, to 'okno' to dobry kierunek. Dodałbym jeszcze że warto żeby zakończenie było jakimś fizycznym sygnałem, coś co zamyka praktykę w wyraźny sposób. Osoby ze spektrum często lepiej reagują na sygnały ciała niż na czas zegarowy. Trzy głębokie oddechy na koniec, zamknięcie zeszytu, wstanie. Cokolwiek, co mózg zaczyna kojarzyć z 'koniec, to na tyle'. To samo zresztą można powiedzieć o ADHD, tyle że tam problem jest inny, nie za długo, tylko za krótko i zbyt nieregularnie. Pytanie do Ferdek86 wraca: czy pracujesz z jakimś stałym sygnałem początku i końca, czy to bardziej 'jak mi się przypomni'?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Idzik Fizyczny sygnał zamknięcia to dobry pomysł, ale mam pytanie praktyczne. Czy to nie jest wchodzenie w kolejny rytuał, który też może stać się obowiązkowy? Czyli zamiast jednej pętli mamy dwie, tylko jedna jest teraz 'wyjściem'. Czy ktoś widział jak to działa długofalowo, czy po kilku miesiącach to okno faktycznie zostaje oknem, czy jednak się zacieśnia?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Malwinia To jest uczciwe zastrzeżenie. Widziałem obie wersje. Część osób po czasie naturalnie odpuszczała rygor zamknięcia, bo przestawał być potrzebny. Ale u tych, u których tendencja do pętli była silniejsza, sygnał zamknięcia faktycznie się uwewnętrzniał i stawał się kolejnym punktem obowiązkowym. Więc odpowiedź brzmi: zależy od osoby. To nie jest rozwiązanie dla każdego ze spektrum, tylko jeden z wariantów do sprawdzenia.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Wiciol A jak w takim razie w ogóle odróżnić, że coś stało się pętlą problemową, a nie po prostu dobrym nawykiem? Bo dla mnie brzmi to podobnie. Nawyk też jest powtarzalny, też może wywołać dyskomfort jeśli go pominiesz.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Serenity70 Dobra granica jest moim zdaniem jedna. Nawyk, który możesz pominąć bez silnej reakcji emocjonalnej, to nawyk. Jeśli pominięcie wywołuje lęk, poczucie że coś złego się stanie albo silną potrzebę natychmiastowego nadrobienia, to sygnał że mechanizm przestał służyć, a zaczął kontrolować. Przy czym to nie jest specyficzne dla spektrum, to może dotknąć każdego przy długich praktykach afirmacyjnych.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Czy to znaczy że afirmacje mogą być generalnie ryzykowne przy pewnych typach osobowości, nie tylko przy neuroróżnorodności? Bo z tego co czytam w tym wątku to wychodzi, że mechanizm jest neutralny, a cały problem leży w tym jak konkretny mózg go przetwarza.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Kondzio Tak, i tu dochodzimy do czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. Afirmacja to mechanizm kierowania uwagi, a uwaga jest zasobem który każdy mózg zarządza inaczej. Przy OCD, przy niektórych stanach lękowych, ale też przy silnym perfekcjonizmie neurotypowym, ten sam mechanizm może się zachowywać podobnie jak to, co opisują osoby ze spektrum. Różnica jest w progu, nie w zasadzie.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Cohen Czyli w sumie afirmacje mają tyle samo wad co inne techniki, tylko że te wady są mniej nagłaśniane bo brzmi to nieładnie w poradnikach self-help. Nie krytykuję, po prostu dopowiadam. Wszystkie te książki o prawie przyciągania jakoś nie zawierają rozdziału o tym kiedy nie stosować.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Grazynka Trochę tak. Ale to nie jest specyfika afirmacji, to jest specyfika poradników w ogóle. Dieta, ćwiczenia, medytacja, wszystko jest opisywane jako 'dla każdego', a każde z tych narzędzi ma populacje, dla których nie jest neutralne. Afirmacje nie są wyjątkiem, po prostu ten wątek stawia pytanie które rzadko się słyszy.


Odpowiedz
Wpisy: 164
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego przypadku, bo tu mam ADHD i to był punkt wyjścia. Spróbowałem tego co Ewaryst pisał wcześniej, czyli bez presji na formę. Przez kilka dni nie powtarzałem nic konkretnego, tylko rano mówiłem coś co aktualnie czułem jako prawdziwe, niekoniecznie żadna gotowa afirmacja. Było to dziwne ale nie denerwujące. Nie wiem czy to 'działa' w tym sensie co klasyczne, ale przynajmniej nie mam tej irytacji po pierwszych sekundach.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie to miałem na myśli. Że wejście bez oporu jest ważniejsze niż trzymanie formy. Jeśli to co mówisz jest prawdziwe dla ciebie w tej chwili, to mózg nie musi walczyć z disonansem. Przy ADHD to opór generuje ucieczkę uwagi, nie sama treść. Ciekawe co z tego wyniknie po kolejnym tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jeśli mówisz tylko to co akturalnie czujesz jako prawdziwe, to gdzie tu w ogóle afirmacja? Afirmacja ma być czymś do czego dążysz, nie opisem stanu bieżącego. Przynajmniej tak to rozumiałam. Czy to nie jest zwykłe mówienie do siebie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Otylka86 Nie do końca. Część podejść, szczególnie ACT i terapia oparta na wartościach, celowo zaczyna od stwierdzania rzeczy które są prawdziwe teraz, jako most do tego co chcesz zmienić. Klasyczna afirmacja 'jestem pewna siebie' wypowiedziana przez kogoś kto nie czuje się pewny wywołuje opór poznawczy. Jeśli zaczniesz od 'uczę się być pewna siebie' albo 'zauważam momenty w których mi to wychodzi', to jest inne napięcie w zdaniu. Mózg to inaczej przyjmuje.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Malwinia Dobra, to ma sens. Tylko wtedy mam pytanie, czy w ogóle da się powiedzieć ile czasu zajmuje przejście od takiego mostu do faktycznej zmiany? Bo to brzmi jakby efekty były jeszcze bardziej odległe niż przy klasycznych afirmacjach.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Otylka86 Czas to zły miernik, bo zależy od tego co chcesz zmienić, jak długo dane przekonanie było zakorzenione i jak często pracujesz. Przy ADHD dochodzi jeszcze zmienność, jeden tydzień może dać więcej niż poprzedni miesiąc i odwrotnie. Szukanie konkretnej liczby dni przy neuroróżnorodności to droga donikąd.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Mój syn probował tej wersji ze zdaniami blizszymi prawdy i powiedzial ze mu latwiej to mowic bez wstydz. Bo jak mu dawałem klasyczne 'jestem dobry w czytaniu' to sie krzywił bo wiedział że to nieprawda. A 'czytanie mi idzie coraz lepiej' był dla niego do przyjecia. Czyli może to bardziej kwestia wiarygodnosci niż długosci powtarzania.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Wrozbiarz58 To co opisujesz jest zbliżone do tego co w psychologii określa się jako możliwe ja, czyli przekonanie o kierunku zmiany, nie o aktualnym stanie. I rzeczywiście mózg przetwarza to inaczej niż twierdzenie sprzeczne z doświadczeniem. Przy dysleksji i trudnościach z czytaniem afirmacja oparta na procesie, nie na wyniku, ma więcej sensu ze względu właśnie na wiarygodność. Syn trafnie to wyczuł.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Cohen A jak to wygląda przy autyzmie, gdzie literalne rozumienie zdań jest częste? Czy 'coraz lepiej' nie jest zbyt abstrakcyjne i mózg nie wie co z tym zrobić, bo nie ma jasnego kryterium?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Serenity70 To jest coś o czym za mało się mówi. Przy mocnym literalizmie zdania porównawcze jak 'coraz lepiej' mogą faktycznie być trudniejsze do zakotwiczenia, bo brak im konkretnego punktu odniesienia. Jedno podejście które widziałem działające to dodanie kontekstu sytuacyjnego. Nie 'jestem spokojniejszy', tylko 'w sytuacji X jestem spokojniejszy niż byłem'. To daje mózgowi coś konkretnego do przetworzenia.


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Wiciol Tu jest jednak pewne ryzyko. Jeśli afirmacja jest zbyt kontekstowa, to może nie generalizować się na inne sytuacje. Pracujesz nad spokojem w sytuacji X i zostaje on w sytuacji X. Zastanawiam się czy przy spektrum nie lepiej byłoby budować kilka równoległych, sytuacyjnych afirmacji, zamiast jednej ogólnej, i pozwolić na naturalne przenoszenie z biegiem czasu.


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Ewaryst To sensowne, ale zakłada że osoba jest w stanie utrzymać kilka równoległych praktyk bez przeciążenia. Przy wrażliwości sensorycznej i tendencji do przeciążeń u części osób ze spektrum to może być zbyt dużo na raz. Myślę że tu nie ma jednej odpowiedzi i to jest właśnie ten wątek tej rozmowy który jest najbardziej użyteczny, że każda z tych modyfikacji ma swoje warunki działania i swoje ograniczenia.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Malwinia No dobrze, ale to co mówisz brzmi jakby jedyną odpowiedzią było 'zależy od człowieka'. To nie jest odpowiedź. Ile to miałoby trwać zanim w ogóle coś poczujesz? Tygodnie? Miesiące? Bo jeśli każdy musi dostosować metodę pod siebie, to po co są jakiekolwiek wskazówki?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Otylka86 Rozumiem niecierpliwość, ale tu nie ma obejścia. Afirmacje nie działają jak lek z ulotką, gdzie masz dawkę i czas działania. To co widzisz jako brak odpowiedzi jest właśnie odpowiedzią, tylko niekomfortową. Przy neuroróżnorodności ten czas jest jeszcze mniej przewidywalny, bo dochodzą zmienne których neurotypowa metoda nie uwzględnia.


Odpowiedz
Wpisy: 164
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Ja mogę powiedzieć tyle, że po kilku tygodniach tej luźniejszej wersji nie mam jakiegoś przełomu, ale jest jedna konkretna zmiana. Przestałem się budzić z poczuciem że powinienem coś zrobić a nie zrobiłem. Nie wiem czy to afirmacje czy coś innego, ale zbiegło się w czasie. Może dla mnie miernikiem nie powinno być jakieś wielkie 'czuję się pewny siebie', tylko takie małe rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest właśnie warte uwagi. Zmiana w tym codziennym szumie tła jest często pierwszym sygnałem, że coś się przesuwa. Nie wielki przełom, tylko że coś przestało ciążyć. Przy ADHD te małe przesunięcia są trudniejsze do zauważenia, bo uwaga leci gdzie indziej. Dobrze że to wyłapałeś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Ewaryst A to co mówisz o szumie tła, to ma coś wspólnego z tym jak działa mindfulness? Bo słyszałam że przy ADHD medytacja jest trudna z podobnych powodów co afirmacje, a mimo to się ją poleca. Zastanawiam się czy te dwie praktyki mają sens razem czy raczej wykluczają się przy innym funkcjonowaniu.


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Serenity70 Nie wykluczają się, ale mogą wchodzić w konflikt jeśli obie wymagają skupionej, nieruchomej uwagi. Klasyczna medytacja siedząca przy ADHD potrafi wygenerować więcej napięcia niż spokoju. Dlatego dla wielu osób lepiej działa medytacja w ruchu albo z punktem zakotwiczenia, podobnie jak afirmacje w działaniu zamiast powtarzania na siedząco.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@kondzio)
Połączone: 4 tygodnie temu

Czy ktoś próbował robić afirmacje właśnie w ruchu? Chodzenie, bieganie, cokolwiek. Ciekawi mnie czy rytm fizyczny faktycznie pomaga czy to tylko teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Moj syn robi to na rowerze. Stacjonarnym, w domu. Mówi że mu łatwiej bo nie musi myśleć o tym że mówi, po prostu mówi i jedzie. Nie wiem czy to działa tak jak powinno, ale przynajmniej w ogóle to robi, a wcześniej rzucał po kilku dniach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Wrozbiarz58 To ma sens fizjologicznie. Rytmiczny ruch aktywuje inaczej układ nerwowy niż bezruch, a przy ADHD może obniżać próg oporu przed zadaniem wymagającym skupienia. Nie jest tak że rower 'wzmacnia' afirmację, ale może usuwać barierę która blokuje wejście w ogóle.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Malwinia Czyli wystarczy cokolwiek co angażuje ciało i przy okazji mówisz te zdania? To brzmi trochę zbyt prosto. Jeśli tak to po co w ogóle ten cały temat o neuróżnorodności, skoro rozwiązanie to po prostu ruszaj się.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Otylka86 Ruch to nie rozwiązanie, to jeden z adaptatorów dostępu. Sama treść afirmacji, moment jej stosowania, forma językowa, sprzeczność z przekonaniem, to wszystko nadal ma znaczenie i nadal jest inne przy neuroróżnorodności. Ruch tylko zmienia warunki w jakich mózg może w ogóle tę pracę podjąć. To nie jest uproszczenie, to jeden z elementów.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam wrażenie że im dłużej czytam, tym mniej wiem co afirmacja właściwie robi. Najpierw była mowa o przeprogramowaniu przekonań, potem o kierowaniu uwagi, teraz o wejściu w odpowiedni stan przez ruch. To są trzy różne mechanizmy czy jeden?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Grazynka Różne poziomy tego samego. Ruch obniża opór, stan uwagi otwiera okno, a treść jest tym co przez to okno wchodzi. Żadna z tych warstw samodzielnie nie wystarczy. Problem polega na tym że większość poradników opisuje tylko tę trzecią i udaje, że dwie pierwsze są nieistotne albo automatyczne.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Idzik To dobry podział, ale mam pytanie. Czy przy spektrum autyzmu, gdzie przetwarzanie sensoryczne i tak jest już obciążone, dodanie bodźca ruchowego nie może przeciążyć systemu zamiast go odblokować? Słyszałem różne opinie i nie jestem pewien jak to działa w praktyce.


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Wiciol Zależy od profilu sensorycznego. Dla jednych osób ze spektrum ruch proprioceptywny, czyli nacisk, opór, ciężar, jest regulujący. Dla innych każdy dodatkowy bodziec to za dużo. Nie ma tu reguły ogólnej, co trochę podważa całą koncepcję jednej metody afirmacji dla osób neurodywersyjnych jako grupy.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Malwinia Ale to chyba nie tylko problem neuroróżnorodności, prawda? Nawet wśród neurotypowych ludzi jedna metoda nie pasuje do wszystkich. Mam wrażenie że tytuł tego wątku trochę nas prowadzi do szukania 'metody dla ADHD' i 'metody dla autyzmu', a może to w ogóle zły kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 164
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z tym co napisała Serenity70. Wchodząc tu szukałem czegoś w stylu 'afirmacje dla ADHD krok po kroku' i wychodzę z poczuciem że takiego przepisu nie ma i być nie może. To jest trochę frustrujące, ale jednocześnie jakoś ulga, że nie robię tego źle tylko dlatego że nie trzymam się schematu.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest chyba najważniejszy wniosek z całej tej dyskusji. Nie ma schematu, ale są kierunki. Mniejszy dysonans, bliżej prawdy, kotwica kontekstowa zamiast abstrakcji, dostęp przez ruch jeśli pomaga. To nie jest instrukcja, to zestaw pytań do sprawdzenia na sobie. Czy ktoś ma doświadczenie z prowadzeniem tego jakoś zapisywanego, żeby móc porównywać co działa?


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Mój syn ma zeszyt. Zapisuje co mówił i jak sie czuł, ale nieregularnie. Raz na kilka dni, nie codziennie. Zastanawiam się czy ta nieregularność go dyskwalifikuje, bo czytałem że przy afirmacjach liczy się systematyczność.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Wrozbiarz58 Systematyczność to mit z podręczników sprzedających prostotę. Liczy się częstotliwość wystarczająca do budowania śladów pamięciowych, a ta jest różna dla różnych osób i różnych treści. Przy ADHD nieregularny ale szczery wpis może dawać więcej niż codzienne mechaniczne powtarzanie. Sam zapis jest wartościowy niezależnie od rytmu, bo daje możliwość porównania stanu sprzed i po kilku tygodniach.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Cohen Dobra, przyjmuję że systematyczność to mit. Ale to brzmi jak wymówka dla leniwych. Jeśli nie wiadomo ile, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak, to po co w ogóle jest jakaś metoda? Bo wychodzi na to że możesz robić cokolwiek i to zawsze będzie 'wystarczająco'.


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Otylka86 Nie ma wymówki i nie ma dowolności. Jest różnica między 'rób kiedy chcesz' a 'znajdź swoją minimalną częstotliwość skuteczną'. Jeden potrzebuje codziennie, drugi co kilka dni. Ale obaj potrzebują regularności na tyle, żeby mózg rozpoznał wzorzec. Całkowita nieregularność rzeczywiście nie działa. Cohen mówił o czymś innym, o tym że sztywny rytuał co rano o 6:00 przez 21 dni nie jest jedyną dopuszczalną formą.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Idzik Ale jak rozpoznać tę swoją minimalną częstotliwość? Czy to jest coś, co się po prostu czuje, czy da się jakoś sprawdzić? Pytam bo sama próbowałam różnych podejść i nigdy nie wiedziałam czy nie działa metoda, czy za rzadko to robię.


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Serenity70 Praktycznie: jeśli po kilku tygodniach afirmacja nadal wywołuje ten sam poziom oporu co na początku, to albo za rzadko, albo treść jest zbyt odległa od aktualnego przekonania. Jeśli opór maleje, coś się dzieje. To jest sygnał, że częstotliwość jest wystarczająca. Nie ma liczby sesji tygodniowo, jest obserwacja zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale mnie to nurtuje od dłuższego czasu. Czy jest jakaś różnica między tym, że afirmacja przestaje budzić opór, a tym że po prostu się do niej przyzwyczajasz i przestaje w ogóle cokolwiek robić? Bo te dwa stany chyba wyglądają podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Grazynka Bardzo dobre rozróżnienie. Przyzwyczajenie to zobojętnienie, treść staje się neutralna ale pusta. Zmiana przekonania to coś innego, zamiast oporu pojawia się coś w rodzaju rozpoznania. Możesz to sprawdzić próbując powiedzieć to zdanie w sytuacji która wcześniej by je sfalsyfikowała. Jeśli nadal działa, jeśli nie wywołuje wewnętrznego 'ale to nieprawda', to przekonanie się zmieniło. Jeśli jest po prostu cicho i pusto, to może być tylko habituacja.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

A jak to sprawdzić u kogoś kto nie bardzo umie obserwować swoje stany wewnętrzne? Mój syn mówi że nic nie czuje kiedy mówi te zdania. Nie oporu, nie rozpoznania, nic. Czy to jest ten problem z ADHD o którym tu pisaliście wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Wrozbiarz58 To może być aleksytymia, trudność z rozpoznawaniem i nazywaniem emocji, która często współwystępuje z ADHD i ze spektrum. Jeśli ktoś nie ma dostępu do własnych stanów emocjonalnych, całe podejście 'obserwuj czy czujesz opór' po prostu odpada. Trzeba szukać wskaźników zewnętrznych: zachowania, decyzje, czy coś konkretnego się zmienia w działaniu, nie w odczuciu.


Odpowiedz
Wpisy: 164
Rozpoczynający temat
(@ferdek86)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Malwinia trochę mnie uderza. Ja też nie jestem pewien czy to co czuję to 'opór' czy po prostu nie lubię tego robić. Jak odróżnić że coś nie działa od tego że coś jest po prostu niewygodne w procesie?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dyskomfort procesu i opór wobec treści mają różne podpisy. Dyskomfort procesu to 'nie chce mi się, nudne, za długo'. Opór wobec treści to 'to zdanie mnie irytuje, brzmi fałszywie, chce je skończyć szybciej niż inne'. Jeśli masz jedno zdanie które mówisz z większym napięciem niż pozostałe, to jest twój opór. On wskazuje na przekonanie które wymaga pracy.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: