Forum

Asystent AI
Afirmacje a niepewn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a niepewność - jak pracować z beznamiętnym pytaniem czy to działa

Strona 1 / 3

Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Praktykuję afirmacje od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że robię to "źle" - bo kiedy powtarzam np. "jestem spokojna i pewna siebie", gdzieś z tyłu głowy siedzi taki głosik, który mówi: "no nie bardzo". I zamiast tę myśl odpędzać, zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogole nie niszczy całej roboty. Czytałam różne rzeczy na ten temat i jedni mówią że sceptycyzm to koniec, inni że bez różnicy. Ktoś tu praktykuje z takim wewnętrznym oporem i ma jakies doświadczenia?


Odpowiedz
185 odpowiedzi
Wpisy: 688
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie było dokładnie tak samo na początku. Ten głosik jest normalny i według mnie nie przekreśla całej praktyki. Pamiętam że przestawiłam się na afirmacje w formie pytania, np. zamiast "jestem pewna siebie" - "dlaczego coraz bardziej ufam sobie?". Podobno mózg inaczej reaguje na pytanie niż na twierdzenie, którego nie akceptuje. Nie wiem czy to sprawdzone naukowo, ale u mnie coś w tym jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Michasia To co opisujesz to afirmacje w stylu Noville'a, czyli pytania otwarte. Rzeczywiście jest różnica w tym jak umysł przetwarza twierdzenie kontra pytanie. Twierdzenie, w które nie wierzysz, uruchamia opór. Pytanie - niekoniecznie, bo umysł zaczyna szukać odpowiedzi zamiast odruchowo zaprzeczać. Ale mam do Ciebie pytanie - jak długo stosowałaś tę metodę zanim coś poczułaś?


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Stellaria93 Kilka tygodni zanim w ogóle przestałam czuć ten wewnętrzny sprzeciw. Nie powiem, że efekty były od razu spektakularne, ale właśnie ten opór zmalał. Mniej walczyłam z własną głową podczas powtarzania.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Sceptycyzm nie rujnuje afirmacji, ale utrudnia. To nie jest zero-jedynkowe. Chodzi o to, że przy pełnym oporze większość energii idzie w walkę z własnym umysłem, a nie w budowanie nowego wzorca. Afirmacja działa na poziomie powtórzeń i stopniowego oswajania - nie potrzebujesz wiary na wejście, ale opór aktywny, czyli dosłowne "to bzdura" powtarzane w kółko, to już inna sprawa. Pytanie czy Kryska57 ma opór pasywny - po prostu brak wiary - czy aktywny, czyli aktywne zaprzeczanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Bylica To jest dobre rozróżnienie. Mój to raczej pasywny - nie mówię sobie aktywnie że to nie działa, bardziej jest takie wzruszenie ramionami. Zobojętnienie chyba. Ale właśnie się zastanawiam czy to gorsze niż emocjonalne zaangażowanie, bo słyszałam że emocja to klucz do manifestacji.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Emocja jako klucz to mocno uproszczone ujęcie, które pochodzi głównie z literatury popularyzatorskiej. W badaniach nad autosugestią - np. w pracach nawiązujących do metody Coué - nie mówi się o emocjach jako warunku koniecznym. Mówi się o powtórzeniu i stanie obniżonej krytyczności. Emocja może ten stan pogłębić, ale nie jest bramą, bez której nic nie przejdzie. Zobojętnienie jest po prostu neutralne - nie pomaga, ale nie blokuje tak jak aktywna negacja.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tu o emocjach i muszę dodać swoje trzy grosze. Pracuję też z ciałem przy afirmacjach - tzn. staram się podczas powtarzania fizycznie poczuć stan, który opisuje afirmacja. Nie chodzi o udawanie emocji, bardziej o zakotwiczenie jej w ciele. Jak mówię coś o spokoju, to staram się przypomnieć sobie moment kiedy byłam naprawdę spokojna i wchodzę w tę cielesną pamięć. Nie wiem czy to na pewno działa inaczej niż samo powtarzanie, ale subiektywnie czuję różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Ludwinia.1 To co opisujesz to jest właściwie praca ze stanem zasobu, znana z NLP. Pytanie czy Ty to robiłaś z jakiejś konkretnej metody czy sama do tego doszłaś? Bo ciekawi mnie skąd ten pomysł z zakotwiczaniem w ciele.


Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Zdzichu57 Właściwie sama do tego doszłam przez praktykę z czakrami - przy pracy z czakrą serca naturalnie wchodzi się w kontakt z ciałem i uczuciami, więc jakoś to mi się połączyło. Potem trafiłam na coś o somatyce i zobaczyłam że to zbieżne. Ale nie pracowałam świadomie z NLP jako systemem.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo troszkę się gubię - mówicie o stanie obniżonej krytyczności i o zakotwiczeniu w ciele, ale jak to praktycznie zrobić żeby jedno i drugie połączyć? Czy to znaczy że afirmacje najlepiej robić np. tuż po medytacji albo przed snem kiedy jest się w takim półśnie? Bo słyszałam że wtedy umysł jest bardziej otwarty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Hematytka80 Tak, stan graniczny między snem a czuwaniem - hipnagogiczny albo hipnopompiczny - rzeczywiście charakteryzuje się obniżoną aktywnością fal beta, które odpowiadają za krytyczne myślenie. Dlatego afirmacje tuż przed snem lub zaraz po przebudzeniu są często wskazywane jako skuteczniejsze niż w ciągu dnia. To nie magia - to po prostu fizjologia mózgu. Medytacja daje podobny efekt jeśli naprawdę wchodzi się w stan skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam takie pytanie, może naiwne - ale czy jeśli się nie wierzy w ogóle w afirmacje i robi się je tylko "bo powiedzieli żeby spróbować", to w ogóle ma to jakiś sens? Bo moja siostra mi powiedziała żebym zaczęła i ja próbuję, ale czuję się trochę głupio siedząc i powtarzając zdania których nie czuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Grazynka58 Uczucie głupoty na początku jest normalne i chyba każdy przez to przechodzi. Kwestia jest taka: jeśli powtarzasz mechanicznie i jednocześnie przez cały czas myślisz "ale to bez sensu" - efekt będzie minimalny. Ale jeśli po prostu nie wierzysz, ale też nie aktywnie negujemy, i powtarzasz regularnie - coś tam się może zmieniać. Mózg uczy się przez powtórzenie, nie przez wiarę. To trochę jak ćwiczenie fizyczne - nie musisz wierzyć że siłownia działa, żeby mięśnie w końcu odpowiedziały.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie mam z tym problem z tą siłownią jako metaforą - bo na siłowni masz obiektywny efekt, który widzisz w lustrze. Przy afirmacjach skąd wiesz że to afirmacje zadziałały a nie to że np. po prostu coś się w życiu ułożyło samo? Jak odróżnić efekt od zbiegu okoliczności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Salomejka.pl To jest chyba jedno z najtrudniejszych pytań w całej tej praktyce i szczerze - nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Możesz prowadzić dziennik i obserwować wzorce w czasie, ale to nadal nie jest kontrolowany eksperyment. Ja podchodzę do tego pragmatycznie: nie staram się udowodnić że afirmacje były przyczyną, patrzę raczej czy moje wewnętrzne nastawienie się zmieniło i czy ta zmiana poprzedzała zewnętrzne zdarzenia. To nie dowód, ale daje jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Salomejka.pl Właśnie! To mnie też dręczy. Bo jak coś się udaje, to człowiek mówi "o, zadziałało", a jak nie - to "jeszcze za mało pracowałam". I to jest trochę zamknięty krąg, nie? Nie ma takiego momentu gdzie afirmacja może po prostu nie zadziałać bez szukania przyczyny w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Ten zamknięty krąg to rzeczywiście pułapka i dobrze że to widzicie. Sceptycyzm podczas afirmacji jest uczciwy. Gorzej jest z bezkrytycznym entuzjazmem, który sprawia że każdy przypadkowy zbieg okoliczności staje się dowodem. Sensowna praktyka afirmacji powinna mieć zdefiniowany cel i czas obserwacji, inaczej nie jesteś w stanie ocenić nic. Poza tym - i to jest istotne - afirmacje to nie zaklęcia. Nie zastępują działania. Jeśli ktoś oczekuje że samo powtarzanie zmieni rzeczywistość bez żadnego ruchu z jego strony, to sceptycyzm jest w tym przypadku zdrowy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Oleandra_50 Zgodnie z tym co mówisz - to jak w takim razie wyznaczyć ten czas obserwacji? Bo czytałam o 21 dniach, o 40 dniach, o 66 dniach... każde źródło podaje coś innego i nie wiem które jest bardziej oparte na czymś konkretnym a które to po prostu tradycja.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Michasia 21 dni to mit wywodzący się z bardzo zawężonej interpretacji obserwacji chirurga plastycznego Maxwella Maltza z lat 60. - on pisał o minimum 21 dniach dla pewnych zmian w obrazie ciała, a to zostało wyrwane z kontekstu i urosło do rangi prawa. Badania nad formowaniem nawyków wskazują na zakres od 18 do ponad 200 dni w zależności od złożoności zachowania i osoby. 40 i 66 dni to lepsze szacunki dla złożonych nawyków umysłowych, ale żadna liczba nie jest uniwersalna.


Odpowiedz
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Wisia88 No dobrze, ale to znaczy że te 21 dni które wszędzie podają to po prostu ktoś kiedyś uproszczył i poszło w świat? Bo moja siostra mówiła że akurat tyle trzeba i jakoś tego pilnuje. Mam jej powiedzieć że to nieprawda?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Grazynka58 Nie powiedziałabym 'nieprawda' - powiedziałabym 'uproszczenie'. Jeśli 21 dni pomaga twojej siostrze utrzymać dyscyplinę, to ta liczba pełni funkcję praktyczną, nawet jeśli nie ma za sobą solidnego oparcia w badaniach. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś po 21 dniach stwierdza, że 'nie zadziałało', i rezygnuje - bo przyjął arbitralną granicę jako kryterium. To jest ta pułapka.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie to mnie zastanawia od początku tego wątku - skoro nie wiemy ile czasu trzeba, nie wiemy jak mierzyć efekty, i nie wiemy czy sceptycyzm przeszkadza czy nie... to po czym w ogóle poznać że się idzie w dobrym kierunku? Czy jest jakiś sygnał wewnętrzny, coś co czujesz, zanim jeszcze cokolwiek się zmieni na zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

U mnie był taki sygnał że przestało mi być głupio. To brzmi trywialnie, ale naprawdę - przez pierwsze tygodnie miałam opór żeby w ogóle zacząć powtarzać, a potem w pewnym momencie po prostu zaczęłam to robić bez wewnętrznego komentowania. Nie widziałam jeszcze żadnych efektów, ale sam opór zniknął. I to mnie zachęciło żeby kontynuować.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Ludwinia.1 Mnie to akurat spotkało podobnie i to co opisujesz chyba jest właśnie tym progiem, o którym Bylica pisała wcześniej - że zmniejszenie oporu to już jest efekt, tylko go nie liczymy jako efekt bo czekamy na coś zewnętrznego. Może właśnie od tego trzeba zacząć - od zauważenia kiedy przestaje się walczyć z samą praktyką?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Michasia Dokładnie. I to jest moment, w którym warto zacząć obserwować uważniej. Nie dlatego że zaraz coś spektakularnego się stanie, ale dlatego że umysł zaczyna być bardziej podatny na nowe wzorce. Sceptycyzm na tym etapie nie znika - ale przestaje być aktywny. A to duża różnica.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Bylica A jak to odróżnić od zwykłego przyzwyczajenia? Bo można się też przyzwyczaić do czegoś i robić to machinalnie, a to chyba nie to samo co realna zmiana nastawienia. Pytam bo mam znajomego który mówi że robi afirmacje od miesięcy ale jakby nic z tego nie wynosił - robi je jak mycie zębów, bez żadnego skupienia.


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Zdzichu57 To ważne pytanie i myślę że granica jest właśnie w tym - mechaniczne powtarzanie to nie to samo co afirmacja. Jeśli ktoś mówi słowa bez żadnego kontaktu z ich treścią, to jest bardziej mantra wykonywana nawykowo niż praca z przekonaniem. Nie twierdzę że to bezwartościowe, bo powtórzenie samo w sobie coś robi, ale to znacznie wolniejszy proces. Twój znajomy może po prostu potrzebować jakiegoś elementu który go z powrotem wciągnie w treść - zmiany afirmacji, formy, czasu dnia.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Oleandra_50 Tylko że zmiana afirmacji co jakiś czas to też ryzyko - jeśli zmienisz zanim nowa zdąży się utrwalić, to trochę jak zaczynanie od zera. Czy jest jakiś sygnał że czas zmienić afirmację? Bo nie wiem jak to ocenić.


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Stellaria93 Zwykle czuć. Jeśli dana afirmacja nadal powoduje choćby lekki opór - to znak że jeszcze pracuje. Kiedy jest zupełnie neutralna, ani nie drażni ani nie budzi żadnego echa, wtedy można rozważyć zmianę albo pogłębienie. Ale to nie jest reguła - to jest obserwacja własnego stanu, więc wymaga pewnej uważności na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale czy ktoś próbował afirmacje przy kamiennym wsparciu? Znaczy - medytować z kamieniem i jednocześnie powtarzać? Zastanawiam się czy to mogłoby jakoś wzmocnić skupienie, bo sama mam problem z tym rozpraszaniem się w trakcie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Hematytka80 Próbowałam z kwarcem różowym i dla mnie działało głównie jako kotwica - tzn. sam fakt trzymania kamienia pomagał mi nie uciekać myślami. Nie wiem czy sam kamień 'wzmacniał' afirmację, ale skupienie było lepsze. Może to po prostu efekt zaangażowania ciała, o którym pisałam wcześniej?


Odpowiedz
(@morganitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Ludwinia.1 A jaki kamień polecasz dla kogoś kto dopiero zaczyna z afirmacjami i ma dużo tej niepewności o której jest w tym temacie? Pytam bo czytałam o selenicie ale nie wiem czy to dobry kierunek.


Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Morganitka Szczerze to nie polecałabym konkretnego kamienia bez wiedzy o tym co ci w afirmacjach sprawia trudność. Selenin jest dobry przy oczyszczaniu i wyciszeniu, ale jeśli chodzi o budowanie pewności - to raczej tygrysie oko albo właśnie ten kwarcyk różowy. Tylko że kamień to wsparcie, nie rozwiązanie problemu z wiarą w afirmacje.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do głównego wątku - bo trochę odpłynęliśmy do kamieni - zastanawia mnie co z osobami które mają nie neutralny sceptycyzm jak Kryska57, tylko aktywny sprzeciw. Tzn. powtarzają 'jestem spokojny' a głos w głowie natychmiast mówi 'ale nieprawda'. Czy ktoś miał taką sytuację i co wtedy robił?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Wahadlarka_Z Miałam. I wtedy pomocne były afirmacje progresywne - zamiast 'jestem spokojna' zaczęłam od 'uczę się być spokojna' albo 'spokój jest dla mnie możliwy'. To jest właśnie ta idea żeby nie przeskakiwać przez opór tylko obchodzić go. Umysł nie protestuje tak bardzo bo to twierdzenie jest bliższe prawdy.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Bylica To mi coś wyjaśnia, bo sama przez długi czas używałam afirmacji które były dla mnie ewidentnie nieprawdziwe i zastanawiałam się czemu zamiast lepiej czuć się gorzej. Mogło właśnie o to chodzić. A skąd wiadomo że afirmacja progresywna już 'zrobiła swoje' i można przejść do mocniejszej formy?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Salomejka.pl Też bym chciała wiedzieć, bo to jest konkretny problem - jak ocenić kiedy przejść dalej. Mnie trochę brakuje jakiegoś zewnętrznego odniesienia przy tej pracy, bo wszystko jest bardzo wewnętrzne i subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta subiektywność jest i siłą i słabością tej metody jednocześnie. Ale jest jedna rzecz którą można próbować mierzyć dość konkretnie - czas zanim pojawi się wewnętrzny sprzeciw po wypowiedzeniu afirmacji. Na początku jest natychmiastowy. Z czasem, jeśli praktyka działa, ten odstęp się wydłuża. Nie jest to metoda naukowa, ale daje jakiś punkt odniesienia który jest przynajmniej powtarzalny. Czy ktoś z was próbował tego świadomie obserwować?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Wisia88 Nie obserwowałam tego w ten sposób, ale teraz jak o tym piszesz to sobie uświadamiam że mój wewnętrzny komentarz faktycznie gdzieś ucichł. Nie wiem kiedy dokładnie, ale był moment kiedy przestałam go słyszeć tak wyraźnie. Może właśnie o to chodzi z tym 'obniżeniem oporu' - nie że opór znika, tylko że przestaje być głośny?


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Michasia Mam podobne doświadczenie, choć u mnie to przyszło przy okazji pracy z runami i dopiero potem zobaczyłam że coś podobnego dzieje się z afirmacjami. Jakby praktyka z runami nauczyła mnie nie oceniać na bieżąco tego co powtarzam. Nie wiem czy to zbieżność czy rzeczywiście te praktyki jakoś na siebie oddziałują.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 792

@Michasia Ciekawe co mówisz o runach, bo u mnie było podobnie - praca z Ansuz nauczyła mnie jakby puszczania kontroli nad tym, czy słowa 'brzmią prawdziwie'. Może dlatego afirmacje poszły mi potem łatwiej. Ale nie wiem czy to reguła czy po prostu mój przypadek.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Filomena_67 A to jest ciekawe połączenie, bo runy to jednak zupełnie inny system pracy. Zastanawiam się czy to nie jest tak, że każda praktyka która wymaga zawieszenia racjonalnego oceniania jakoś przygotowuje grunt pod kolejną. Czyli nie chodzi o runy same w sobie, tylko o ten tryb pracy.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Zdzichu57 Masz rację co do mechanizmu, ale powiedziałabym to inaczej - to nie jest 'zawieszenie racjonalnego oceniania', tylko przesunięcie uwagi z oceniania na obserwowanie. Ocenianie nie znika, po prostu przestaje być w centrum. To ważna różnica, bo myślę że właśnie tu gubi się wiele osób - próbują wyciszyć sceptycyzm zamiast po prostu pozwolić mu być tłem.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Bylica Ale jak to praktycznie wygląda? Bo 'pozwolić mu być tłem' brzmi sensownie, ale nie wiem jak to zrobić kiedy ten głos jest dosłownie głośniejszy niż afirmacja.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Wahadlarka_Z Jedno co pomaga - nie walczyć z tym głosem, tylko po prostu go zauważyć i wrócić do afirmacji. Coś w stylu technik mindfulness, gdzie nie odpychasz myśli, tylko obserwujesz że się pojawiły i dalej robisz swoje. Problem zaczyna się kiedy zaczynasz z tym głosem dyskutować, bo to wciąga.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

A czy to nie jest trochę sprzeczne z całą ideą afirmacji? Bo jeśli jednocześnie powtarzam 'jestem pewna siebie' i w tle mam 'ale nieprawda', to które przekonanie 'wygrywa'? Czytałam gdzieś że podświadomość rejestruje jedno i drugie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Hematytka80 To uproszczenie, które krąży w dużo materiałów o LOA i często wprowadza niepotrzebny lęk. Podświadomość nie działa jak konkurs gdzie jedno przekonanie pokonuje drugie. Zmiana przekonań to proces stopniowego przesuwania, a nie zastępowania jednego komunikatu drugim. Ten głos sceptyczny nie 'wygrywa' przez sam fakt istnienia - wygrywa tylko wtedy, gdy całkowicie porzucasz praktykę.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Oleandra_50 To mi trochę ulżyło, bo właśnie ten lęk że 'niszczę efekt własnym wątpieniem' był u mnie bardzo silny na początku. Skąd to przekonanie w ogóle pochodzi? Bo jest bardzo rozpowszechnione i musiało skądś wyrosnąć.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Michasia Pochodzi głównie z uproszczonej interpretacji prawa przyciągania w wersji popularnej - tej z filmów takich jak Sekret. Tam przekaz jest: myśl negatywnie i przyciągasz negatyw. To jest skrajne uproszczenie czegoś znacznie bardziej złożonego i miało swój czas popularności, ale wyrządziło sporo szkód właśnie tym że u ludzi generowało lęk przed własnym umysłem.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Bylica I to jest chyba jeden z powodów dla których tyle osób porzuca afirmacje po kilku tygodniach. Zamiast pracować ze sceptycyzmem, próbują go wyeliminować, nie wychodzi, i odchodzą z poczuciem że 'to nie dla mnie'. Czy da się to jakoś inaczej wytłumaczyć ludziom którzy są na samym początku, żeby nie wpadali w tę pułapkę?


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tego i myślę że mój temat w sumie dotyczy dokładnie tego. Mnie nie chodzi o aktywny sprzeciw, raczej o takie beznamiętne 'nie wiem czy to działa' które mi towarzyszy przez cały czas. Nie walczę z afirmacjami, po prostu jest mi obojętne czy działają czy nie. I zastanawiam się czy ta obojętność też jest przeszkodą, czy może jest lepsza niż aktywne wątpienie.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

To jest w sumie ciekawe pytanie bo obojętność może być dwóch typów. Jedna to taka znieczulica - robię mechanicznie, nic mnie nie porusza. Druga to spokojne działanie bez przywiązania do efektu, które jest de facto stanem zalecanym w wielu praktykach. Jak to u ciebie wygląda od środka - czy to jest obojętność z rezygnacji, czy bardziej spokój?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Wisia88 Dobre pytanie i muszę się zastanowić. Chyba bardziej spokój, ale nie jestem pewna. Nie mam poczucia rezygnacji, po prostu nie wiem jak sprawdzić czy idę w dobrym kierunku i to chyba powoduje tę obojętność wobec efektów.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisujesz brzmi jak brak punktu odniesienia, a nie brak zaangażowania. Może pomocne byłoby ustawienie sobie jakiegoś małego, konkretnego 'testu' - nie wielkiego życiowego efektu, tylko czegoś co możesz zaobserwować w ciągu tygodnia. Na przykład czy inaczej reagujesz w sytuacji która wcześniej wywoływała jakiś dyskomfort.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Stellaria93 Ale tu jest ryzyko że zaczniemy szukać dowodów na działanie afirmacji w każdym drobiazgu. Znam kogoś kto po tygodniu afirmacji na pewność siebie uznał że działa, bo kelner go dobrze obsłużył. To trochę jak z potwierdzeniem wybiórczym - szukamy tego co pasuje.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Zdzichu57 Dlatego napisałam o konkretnej sytuacji, nie o przypadkowych zdarzeniach. Chodzi o coś powtarzalnego, co wcześniej wyglądało zawsze tak samo a teraz może wyglądać inaczej. Rozmowa z szefem, kontakt z kimś bliskim, coś z codziennego życia. To nie jest szukanie cudów.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego co pisała Bylica o Sekrecie - ten film zrobił naprawdę dużo zamieszania bo wymieszał kilka różnych tradycji i spłaszczył je do jednego przekazu. Praktyki afirmacyjne mają znacznie dłuższą historię niż New Age i nie były nigdy oparte na założeniu że wątpliwość to wróg. W różnych tradycjach mądrościowych niepewność jest wręcz stanem który poprzedza realną zmianę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Alchemik60 Możesz powiedzieć coś więcej o tych tradycjach? Bo rzeczywiście dużo materiałów o afirmacjach które krążą to ten cały nurt coachingowo-newage'owy i nie wiem co było wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@jadzieńka04)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle powinna wyglądać afirmacja żeby nie była tym mechanicznym powtarzaniem o którym tu piszecie? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią czas teraźniejszy, inni że lepiej 'staję się', jedni że na głos, inni że pisanie ręczne jest ważne. Nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Jadzienka04 Nie ma jednej recepty i to jest odpowiedź której pewnie nie chcesz słyszeć, ale jest uczciwa. Czas teraźniejszy działa dla jednych, forma progresywna dla innych - zależy głównie od tego jak silny masz wewnętrzny sprzeciw wobec danego stwierdzenia. Pisanie ręczne angażuje więcej zmysłów i dla wielu osób pomaga w skupieniu, ale nie jest konieczne. Zacznij od czegoś co nie budzi w tobie od razu reakcji 'to nieprawda' i obserwuj przez jakieś trzy tygodnie co się zmienia.


Odpowiedz
(@jadzieńka04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 53

@Oleandra_50 Okej, ale to znaczy że muszę po prostu metodą prób i błędów znaleźć swoje? Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić który format zadziała u mnie zanim zmarnuję kilka tygodni na coś co nie pasuje?


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Jadzienka04 Kilka tygodni to nie jest zmarnowany czas, nawet jeśli format okaże się niewłaściwy - już samo obserwowanie własnej reakcji na różne formy afirmacji jest informacją. Ale żeby skrócić szukanie: powiedz na głos jedno stwierdzenie w czasie teraźniejszym i jedno w formie 'coraz bardziej...' i zwróć uwagę gdzie pojawia się wewnętrzny opór. To nie jest ezoteryka, to zwykła samoobserwacja.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Wisia88 Tylko że ten opór to właśnie jest to co Kryska57 opisuje na początku wątku - nie ma go wcale. Więc jak oceniać który format działa, jeśli na oba reagujemy tym samym neutralnym 'nie wiem'?


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie o to mi chodzi. Ja nie mam oporu żeby go przeskakiwać. Mam pustkę. I nie wiem czy to dobry znak czy po prostu wyłączenie się.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czy ta pustka jest zawsze, czy pojawia się tylko przy afirmacjach? Pytam bo jeśli to szerszy stan - coś w rodzaju emocjonalnego wyciszenia - to może warto to rozpatrzeć oddzielnie od samej techniki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Stellaria93 Trochę szerzej chyba jest. Nie tylko przy afirmacjach. Ale najbardziej zauważam to właśnie przy tej praktyce, bo tu oczekuję jakiegoś efektu a efektu nie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz może być związane z czakrą solarną albo sercową - kiedy jest blokada w obszarze poczucia sprawczości, każde ćwiczenie które wymaga 'poczucia' efektu będzie lądować w tej pustce. Miałam przez jakiś czas podobnie i dopiero praca z ciałem zaczęła to ruszać. Afirmacje same z siebie nie przebiją się przez blokadę energetyczną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Ludwinia.1 Ostrożnie z diagnozowaniem blokad czakralnych na podstawie jednego opisu. To co Kryska57 opisuje brzmi jak stan, który ma kilka możliwych przyczyn i nie wszystkie są energetyczne. Może być przewlekłe zmęczenie, może być dysocjacja, może być właśnie ten stan neutralny który w niektórych tradycjach jest wyjściowym punktem dobrej praktyki, a nie przeszkodą.


Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Wisia88 Nie diagnozuję, tylko mówię o własnym doświadczeniu. Miałam podobne objawy i u mnie akurat był ten powód. Kryska57 sama może ocenić czy to do niej pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do tego co pisał Alchemik60 o historii afirmacji - mam wrażenie że ten cały spór o to czy sceptycyzm szkodzi wynika właśnie z pomieszania różnych tradycji. Bo w podejściu Coué autosugestia miała działać przez powtarzanie bez emocjonalnego zaangażowania. Tam właśnie chodziło o mechaniczne, spokojne powtarzanie. Więc z tej perspektywy stan Kryski57 jest idealny, nie żaden problem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Zdzichu57 Dokładnie to miałem na myśli. Coué mówił wyraźnie że zaangażowanie woli przeszkadza, a nie pomaga. Jego formuła 'każdego dnia, pod każdym względem, jest mi coraz lepiej' miała być wypowiadana bez zastanawiania się nad jej sensem. Opór intelektualny według niego był po prostu nieistotny. To zupełnie inne założenie niż w wersji LOA gdzie musisz 'czuć' że to prawda.


Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Alchemik60 Czy to znaczy że te dwa podejścia są ze sobą sprzeczne? Bo jeśli jedno mówi że emocje są kluczowe a drugie że przeszkadzają, to nie mogą oboje mieć racji?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Michasia Mogą, jeśli działają przez różne mechanizmy. Coué pracował z powtarzalnością i nawykiem - to co powtarzasz często, wchodzi głębiej bez udziału świadomej oceny. LOA w wersji popularnej operuje na wyobraźni emocjonalnej, co to inny kanał. Pytanie nie jest 'które jest prawdziwe' tylko 'które z tego jest dla ciebie dostępne teraz'.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli mechanizm Coué działa przez powtarzanie bez emocji, to skąd w ogóle wiadomo że cokolwiek się zmienia? Jak to mierzyć? Bo bez żadnego odczucia to trochę jak wiara w ciemno.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Hematytka80 Mierzysz to przez zachowanie, nie przez odczucie. Czy w sytuacjach w których wcześniej reagowałaś w konkretny sposób, teraz reagujesz inaczej? To jest jedyny mierzalny wskaźnik zmiany przekonania. Czekanie na wewnętrzne odczucie że 'już uwierzyłam' to trochę czekanie na coś, co może nigdy nie przyjść jako wyraźny sygnał.


Odpowiedz
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Oleandra_50 To bardzo konkretne i użyteczne, ale mam jedno pytanie - ile czasu powinno minąć zanim zacznę szukać takich zmian w zachowaniu? Bo jeśli zbyt wcześnie patrzę i nie widzę, to zaczynam wątpić. A jeśli zbyt późno, to może coś przeoczę.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Wahadlarka_Z To zależy od tego jak głęboko zakorzenione jest przekonanie które próbujesz zmienić. Przy czymś powierzchownym zmiany w zachowaniu możesz zobaczyć już po paru tygodniach. Przy czymś co nosi się od lat - kilka miesięcy to absolutne minimum. Dlatego właśnie krótkookresowe testy o których pisałam wcześniej mają sens - nie mierzysz tym samym całej zmiany, tylko czy praktyka w ogóle ma jakiś kontakt z twoim życiem.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie głupie pytanie może - czy te afirmacje trzeba mówić na głos, czy myślenie też działa? Bo ja przez większość dnia mam w głowie różne myśli i nigdy nie wiedziałam czy to już jest coś czy nic.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Grazynka58 Nie ma głupich pytań. Różne podejścia mówią różnie - wypowiadanie na głos angażuje dodatkowe zmysły, słyszysz własny głos, co podobno wzmacnia odbiór. Ale pisanie też bywa polecane, i myślenie też ma swoją wagę. Pytanie raczej brzmi czym się różni świadome powtarzanie afirmacji od przypadkowego myślenia. To drugie jest chaotyczne i nie buduje niczego trwałego.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Zdzichu57 I tu wracamy do tego co jest sednem tego tematu - czy intencja i regularność robią różnicę, nawet jeśli nie ma towarzyszącego przekonania że to działa. Bo Kryska57 robi to świadomie i regularnie, tylko bez emocjonalnego zaangażowania. I ja nadal nie wiem po tej całej rozmowie czy to wystarczy, czy potrzeba czegoś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 714
Rozpoczynający temat
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

No właśnie, wracam do tego co napisała Salomejka.pl na końcu - czy intencja i regularność wystarczą bez towarzyszącego przekonania. I mam poczucie że to jest sedno całego tego tematu a my trochę kręcimy wokół. Bo ja robię to regularnie, z intencją, tylko bez efektu w sensie odczucia. I nie wiem czy mam to kontynuować, zmienić podejście, czy po prostu czekać.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: