Forum

Asystent AI
Afirmacje a niedost...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a niedostatek - pracowanie z poczuciem braku

Strona 3 / 3

Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, ta 'drabinka' afirmacji ma dla mnie sens. Zaczynasz od szczebla, na który możesz bezpiecznie stanąć, a nie od razu skaczysz na dach. Ale mam pytanie: czy ktoś wie, jak długo się stoi na tym pierwszym szczeblu, zanim przejdzie do następnego? Czy to jest kwestia tygodni, miesięcy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G nie ma jednej odpowiedzi na to, bo to nie jest zegar. To raczej kwestia tego, kiedy dana afirmacja przestaje wywoływać opór. Jak mówię coś i to brzmi normalnie, nie jak kłamstwo, to znaczy, że 'weszło'. Wtedy mogę spróbować czegoś odrobinę bardziej wymagającego. U mnie jeden poziom to czasem tydzień, czasem miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To co piszecie o drabince bardzo do mnie trafia. Ja przez długi czas uważałam, że nie robię afirmacji 'poprawnie', bo moje są takie małe i ostrożne. A może właśnie o to chodzi, żeby były dopasowane do miejsca, w którym się jest?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Też to czułam, że moje afirmacje są za skromne. Że powinnam mówić coś bardziej z rozmachem. A potem i tak wracałam do tych skromniejszych, bo tylko te jakoś wychodziły. Dopiero tutaj zaczynam rozumieć, że może to nie był błąd.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Rozyczka77 dokładnie nie był błąd. Chodzi o to, żeby afirmacja nie wchodziła w kolizję z tym, co twój umysł uważa za realne. Jak mówisz coś zbyt odległego od swojego aktualnego przekonania, to uruchamia się coś w rodzaju wewnętrznego weryfikatora i on to odrzuca. Małe, stopniowe kroki tego weryfikatora nie uruchamiają.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówimy o tym, że afirmacja ma być w zasięgu wiary, nie w zasięgu celu? Bo to jest dość duże odwrócenie tego, czego uczy większość podejść, które mówią: mów tak jakby już było.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 tak i nie. Chodzi raczej o to, że 'mów jakby już było' działa, ale tylko jeśli emocjonalnie jesteś w stanie to choć trochę poczuć. Jak jesteś w głębokim niedostatku, to mówisz 'jestem bogaty' i każda komórka w tobie krzyczy, że to nieprawda. Wtedy ta technika nie tylko nie pomaga, ale jeszcze wzmacnia poczucie dysonansu.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 tak, ten dysonans jest okropny. Pamiętam jak mówiłam afirmacje o pieniądzach i czułam się po tym gorzej niż przed, bo uświadamiałam sobie jak daleko mi do tego. To nie była motywacja, tylko ból.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Agatka i co zrobiłaś z tym? Zmieniłaś treść afirmacji, czy robiłaś coś inaczej?


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Lunaki zmieniłam treść. Zaczęłam od czegoś zupełnie innego, mniej o pieniądzach, bardziej o spokoju i stabilności. I dopiero jak to jakoś weszło, wróciłam do kwestii finansowych, ale z innych drzwi. Przez coś w stylu 'jestem w stanie zadbać o swoje potrzeby'. To brzmiało mniej jak marzenie, bardziej jak zamiar.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co Agatka opisuje z zamianą afirmacji finansowych na afirmacje o spokoju i stabilności jest ciekawe, bo sugeruje, że niekoniecznie trzeba uderzać wprost w temat niedostatku. Czasem obejście go przez poczucie bezpieczeństwa może być skuteczniejsze. Ktoś jeszcze próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Niezapominajka_68 ja trochę nieświadomie robiłam coś takiego. Zamiast mówić o pieniądzach, mówiłam o tym, że 'mam dość na dziś'. Dosłownie tylko na dziś. I to dziwnie działało lepiej niż cokolwiek długoterminowego.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Kwarcowa_G 'mam dość na dziś' to prawie afirmacja uważności, nie finansowa. Ale widzę sens. Pytanie tylko, czy to nie jest jakieś ograniczenie horyzontu myślenia? Że zamiast pracować nad przekonaniem o długoterminowej stabilności, zostajemy przy minimum?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 myślę, że to jest kwestia etapu. Na początku, kiedy ktoś jest w niedostatku, horyzont 'dziś' jest jedynym, który jest psychologicznie dostępny. Rozciąganie go na przyszłość jest możliwe, ale trzeba do tego dojść. Zostanie przy 'dość na dziś' nie jest porażką, to punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę dopytać o jedną rzecz, bo pojawia się tu wątek czasu. Czy w pewnym momencie te krótkoterminowe afirmacje o 'dość na dziś' same w sobie budują coś długoterminowego, czy trzeba świadomie je rozszerzać? Bo zastanawiam się czy wystarczy po prostu kontynuować, czy trzeba aktywnie 'awansować' swoją afirmację.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

myślę, że to zależy od tego, jak praktykujesz. Jeśli po prostu mechanicznie powtarzasz 'mam dość na dziś' bez żadnej refleksji, to raczej nie zbudujesz długoterminowego przekonania samo z siebie. Ale jeśli to naprawdę czujesz i wchodzi głębiej, to z czasem może się rozszerzać naturalnie. Tylko nie wiem czy tak działa u każdego.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Wozka90 to jest ważne rozróżnienie. Mechaniczne powtarzanie i świadome czucie to dwie różne rzeczy, nawet jeśli słowa są identyczne. Ale mam wrażenie, że wiele osób zaczyna od mechanicznego i dopiero z czasem to nabiera głębi. Czy to też jest jakiś etap, czy od razu powinno być z czuciem?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Niezapominajka_68 moim zdaniem mechaniczne powtarzanie na początku jest w porządku, bo buduje samą strukturę nawyku. Problem zaczyna się kiedy ktoś oczekuje zmiany po tygodniu mechanicznych powtórzeń i nie rozumie, dlaczego nic się nie dzieje. Czucie przychodzi, ale nie na żądanie.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl no ale to jest trochę rozmyta odpowiedź, nie? 'Czucie przychodzi' brzmi jak 'poczekaj a będzie'. Nie ma jakiegoś sposobu żeby to przyspieszyć albo przynajmniej sprawdzić czy się w ogóle zbliża?


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Gustlik06 u mnie przyszło, jak przestałam się skupiać na tym, czy już czuję. Serio, jak zaczęłam to traktować jak mycie zębów, bez oceniania, coś w tym się zmieniło. Może głupio brzmi, ale naprawdę tak to odczułam.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Agatka a ile czasu minęło zanim to poczułaś? Pytam bo jestem gdzieś na początku i nie wiem czy robię to za rzadko, czy za często, czy w ogóle dobrze.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Lunaki kilka tygodni, ale szczerze nie liczyłam. Po prostu w pewnym momencie zauważyłam, że mówię afirmację i nie mam już tego wewnętrznego 'no tak, jasne' na końcu. Dziękuję ci za pytanie, bo teraz sama sobie to uświadomiłam wyraźniej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja zastanawiam się czy ta 'mechaniczność' nie jest czasem ochronna. Jak mam gorszy dzień i naprawdę czuję niedostatek dosłownie w żołądku, to nie dam rady nic poczuć pozytywnie. Ale mogę powiedzieć słowa. I może to jest właśnie ta rola mechanicznego powtarzania, żeby w złe dni coś po prostu powiedzieć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G to ma sens i mi też tak bywa. Ale mam pytanie do siebie i do was: czy afirmacja wypowiedziana bez żadnego czucia, z czystej siły woli, robi jakąkolwiek różnicę? Czy to jest lepsze od milczenia, czy neutralne?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Niezapominajka_68 myślę, że nie jest neutralne. Nawet jeśli nie czujesz, to nadal wybierasz, co mówisz do siebie zamiast pozwolić żeby głowa sama goniła w kółko. To jest jakiś wybór kierunku, nawet bez emocji za nim.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to co Wozka90 napisała uderzyło. Bo ja chyba właśnie dlatego wracałam do tych skromniejszych afirmacji, że one chociaż nie wywoływały aktywnego sprzeciwu. Nawet bez wielkiego czucia. Trochę jak przestawianie się na inne tory, powoli.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Rozyczka77 ale tu pojawia się kwestia, którą ciągle mam w głowie: jeśli afirmacja jest tak ostrożna, że nie wywołuje oporu, to czy w ogóle cokolwiek zmienia? Opór jest może właśnie sygnałem, że dotykamy czegoś ważnego, a nie że robimy coś złego?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 to jest pomieszanie dwóch rzeczy. Opór jako sygnał 'to jest ważne' i opór jako sygnał 'to jest zbyt duży skok dla mnie teraz'. Pierwsze jest cenne, drugie po prostu blokuje. Trudność polega na tym, że z zewnątrz wyglądają podobnie i łatwo je pomylić.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Salomejka.pl i jak je rozróżnić? Bo naprawdę nie wiem, gdy czuję ten opór, czy on znaczy 'ważne, idź dalej' czy 'cofnij się o krok'. Może jest jakiś sposób żeby to odczytać?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

ja to odróżniam tak: jeśli opór jest jak ściana z przekonaniem 'to nieprawda i nigdy nie będzie', to za daleko. Jeśli opór jest bardziej jak 'to dziwne, nie nawykłam tak myśleć', to można przy tym zostać. Ale to moje subiektywne odczucie, nie wiem czy to działa tak samo u innych.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Niezapominajka_68 to rozróżnienie jest dla mnie bardzo pomocne. Mam jeszcze jedno pytanie z tym związane: czy zmiana afirmacji to cofnięcie, czy po prostu korekta kursu? Bo bałam się, że jak zmienię, to znaczy że 'odpuściłam'.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Kwarcowa_G to nie jest odpuszczenie, to jest słuchanie siebie. Jeśli coś nie działa, to upieranie się przy tym nie jest wytrwałością, to jest opór zupełnie innego rodzaju. Wytrwałość to kontynuowanie praktyki, nie konkretnych słów.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 o, to jest zdanie, które chcę sobie zapisać. 'Wytrwałość to kontynuowanie praktyki, nie konkretnych słów.' Bo ja się kilka razy zatrzymałam właśnie dlatego, że chciałam zmienić afirmację i myślałam, że to zdrada całego procesu. Dziękuję za to.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A mam takie podstawowe pytanie, bo nie wiem czy się mylę: czy powinno się mieć jedną afirmację i przy niej trwać, czy można mieć kilka na raz? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią jedna, drudzy mówią lista.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Lunaki nie ma jednej zasady, ale jeśli jesteś na początku i masz poczucie niedostatku, to zbyt długa lista może rozpraszać uwagę i żadna z nich nie osiągnie głębokości. Lepiej jedna, dobrze dobrana, niż dziesięć powtarzanych bez przekonania. Przynajmniej na start.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl okej, to przyjmuję. Ale jak mam się dowiedzieć, która to sytuacja, zanim już wylecę za daleko? Bo jak czuję opór, to po prostu czuję opór, nie ma przy nim naklejki 'zbyt duży skok' ani 'ważne, nie odpuszczaj'.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Gustlik06 to jest właśnie to pytanie, które sobie zadawałam długo. Dla mnie pomocne okazało się sprawdzenie, co ten opór mówi konkretnie. Czy to jest 'to niemożliwe', czy raczej 'to niezwykłe'. Pierwsze zamyka, drugie tylko dziwi. Ale to naprawdę trzeba wyłapać w sobie, nikt z zewnątrz tego za ciebie nie odczyta.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Niezapominajka_68 'to niemożliwe' kontra 'to niezwykłe' - to jest dla mnie dużo bardziej konkretne niż cokolwiek, co do tej pory czytałam. Dziękuję. Chcę to przetestować na sobie, bo moje afirmacje o pieniądzach zawsze trafiają właśnie w 'niemożliwe'.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A ja wracam do czegoś, co zostało bez odpowiedzi, mianowicie do tej kwestii zmiany afirmacji. Wozka90 napisała, że wytrwałość to kontynuowanie praktyki, a nie konkretnych słów. Ale zastanawiam się, czy za szybka zmiana nie jest przypadkiem formą ucieczki od dyskomfortu, który właśnie powinniśmy przetrzymać?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Kwarcowa_G to dobre pytanie i chyba nie ma na nie jednej odpowiedzi. Zależy co ta zmiana robi z twoim zaangażowaniem. Jeśli po każdej zmianie zaczynasz od nowa z nową energią, to może być w porządku. Jeśli zmieniasz, żeby uniknąć konfrontacji, to już inna historia.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Wozka90 a jak to odróżnić? Bo jak słyszę, że coś mi nie służy, to chcę zmienić, ale teraz już nie wiem, czy to mądrość czy unikanie. Czy jest jakiś sygnał, który to pokazuje?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Lunaki moim zdaniem sygnałem jest to, czy po zmianie czujesz ulgę, czy raczej obojętność. Ulga może oznaczać, że znalazłaś coś bliższego tobie. Obojętność może oznaczać, że po prostu uciekłaś od czegoś, co było trudne, ale ważne.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Salomejka.pl o, to jest coś, czego sama bym nie wyartykułowała, a teraz jak to czytam, to dokładnie tak to czułam przy tej jednej afirmacji, którą zmieniłam i poczułam tylko taką... pustkę. Może powinnam do niej wrócić?


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

To co Agatka opisuje mi coś przypomina. Ja raz zmieniłam afirmację bo była 'za trudna', a potem przez długi czas chodziłam z poczuciem, że coś zostawiłam w połowie drogi. Nie wiem czy to była intuicja czy tylko sumienie, ale to uczucie nie odpuszczało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Rozyczka77 i co z tym zrobiłaś? Wróciłaś do tamtej, czy to uczucie samo przeszło?


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Gustlik06 wróciłam po jakimś czasie. I o dziwo poszło łatwiej niż za pierwszym razem. Jakby coś się we mnie przestawiło, może dlatego że miałam już za sobą ten pierwszy nieprzyjemny kontakt.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co Rozyczka77 pisze pasuje do tego, co słyszałam o pracy z przekonaniami w ogóle. Pierwsza konfrontacja z trudną afirmacją robi pewne przetarcie, choć tego nie czuć od razu. Trochę jak pierwsze wejście do zimnej wody, za drugim razem ciało jest mniej zaskoczone.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Niezapominajka_68 tylko że przy niedostatku to zimne wody jest szczególnie zimna. Afirmacje o tym, że mam dość, albo że przyciągam pieniądze, często trafiają na konkretne dowody z życia, że jest odwrotnie. I wtedy nie wiem, czy mam to przepracować, czy to po prostu kłamstwo, które sobie powtarzam.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G i tu jest sedno tego tematu, moim zdaniem. Afirmacja przy poczuciu niedostatku, jeśli jest za bardzo oderwana od aktualnej rzeczywistości, nie otwiera, tylko zamyka. Dlatego część podejść proponuje tzw. afirmacje pomostowe, coś pomiędzy tym gdzie jesteś a tym gdzie chcesz być. Nie 'jestem bogata', ale 'uczę się dostrzegać gdzie mam więcej niż myślę'.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Salomejka.pl właśnie o to chciałam zapytać od początku tego tematu. Czy te afirmacje pomostowe to jest coś, co można samemu sformułować, czy trzeba znać jakieś reguły? Bo ja jak próbuję je układać, to albo brzmią sztucznie, albo znów wpadam w to 'niemożliwe'.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

samemu można, ale warto sprawdzać każde zdanie jednym pytaniem: czy moje ciało się przy tym kurczy, czy nie? To trochę prymitywna metoda, ale u mnie działa lepiej niż analizowanie słów. Jak jest skurcz, to za duży skok. Jak jest luz albo neutralność, to można z tym pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 34
(@sebek)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam może głupie pytanie: to czy sama metoda afirmacji w ogóle ma sens przy niedostatku? Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie, że jest tu dużo komplikowania czegoś, co albo działa albo nie. Nie chcę podważać, tylko zastanawiam się czy nie prościej zająć się czymś konkretnym zamiast dobierać słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Sebek to nie jest głupie pytanie, tylko inne podejście. Tyle że afirmacje nie są alternatywą dla działania, a przynajmniej nie powinny być. Chodzi o zmianę tego, co dzieje się w głowie zanim zaczniesz działać. Jeśli wychodzisz z przekonania, że i tak ci się nie uda, to działasz inaczej niż kiedy masz choćby neutralne nastawienie.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Sebek nie zgadzam się, że to komplikowanie. Właśnie dlatego tyle osób rzuca afirmacje po tygodniu, że myśli, iż wystarczy powtarzać słowa i coś się stanie. A jak rozumiesz, co się dzieje z oporem, z tym czuciem, z doborem słów, to przestajesz to traktować jako magiczną formułkę i zaczynasz to faktycznie stosować.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zgadzam się z Gustlik06, chociaż rozumiem, skąd Sebek to poczucie. Ja sama przez długi czas myślałam, że to jest ezoteryczne samookłamywanie. Dopiero jak zaczęłam traktować afirmacje jako rozmowę z własnymi przekonaniami, a nie zaklęcia na życie, to coś zaczęło się zmieniać. I wciąż nie wiem do końca czy to afirmacje, czy po prostu bardziej świadome myślenie, które do nich doszło.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Kwarcowa_G to co napisałaś o zaklęciach na życie - ja chyba właśnie tak to traktowałam przez długi czas. I teraz rozumiem, dlaczego nic się nie zmieniało. Ale jak zacząć traktować to jako rozmowę z własnymi przekonaniami, jeśli te przekonania są naprawdę głęboko zakorzenione? To nie jest tak, że po prostu zmieniam słowa i nagle coś miękknie.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lunaki a co rozumiesz przez głęboko zakorzenione? Bo to może oznaczać różne rzeczy. Jedno to przekonanie, które masz od dziecka i wiąże się z konkretnym doświadczeniem. Drugie to przekonanie, które po prostu powtarzałaś sobie tak często, że zaczęło brzmieć jak fakt. Sposób pracy jest inny w obu przypadkach.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Niezapominajka_68 chyba to pierwsze. U mnie w domu pieniędzy zawsze brakowało i to nie był jeden epizod, tylko ciągły stan przez całe dzieciństwo. Słyszałam 'nie stać nas' tak często, że to chyba weszło jako coś oczywistego, a nie jako przekonanie, które można zmienić.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki i właśnie dlatego afirmacja 'jestem bogata' albo 'pieniądze łatwo do mnie płyną' przy takim bagażu będzie brzmiała jak kpina dla twojego układu nerwowego. On pamięta inaczej. Nie dlatego że jesteś 'zablokowana energetycznie', tylko dlatego że masz bardzo konkretny zapis doświadczeń, z którym ta afirmacja jest sprzeczna.


Odpowiedz
(@sebek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Wozka90 okej, to rozumiem. Ale co wtedy? Jeśli afirmacja jest za daleka, a układ nerwowy ją odrzuca, to co właściwie powtarzać? Bo wracamy do tego samego problemu, tylko z innej strony.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Sebek właśnie tu wchodzą te afirmacje pomostowe, o których pisałam wcześniej. Zamiast 'mam wszystkiego pod dostatkiem' - 'jestem otwarta na to, że moja sytuacja może się zmienić'. Zamiast 'pieniądze łatwo do mnie przychodzą' - 'zaczynam dostrzegać możliwości, których wcześniej nie widziałam'. To nie jest kłamstwo i nie wywołuje tego skurczu, o którym pisała Wozka90.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Salomejka.pl te przykłady są konkretne i nareszcie coś mi kliknęło. Tylko mam pytanie: czy to nie jest za miękkie? Znaczy, czy coś tak ostrożnie sformułowanego w ogóle działa? Mam wrażenie, że te 'zaczynam dostrzegać' to prawie nic w porównaniu do tych wszystkich afirmacji, które widać w internecie.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

to zależy, co rozumiesz przez 'działać'. Jeśli oczekujesz, że w ciągu miesiąca zmienisz głębokie przekonanie z dzieciństwa, to żadna afirmacja nie zadziała, ani mocna, ani pomostowa. Ale jeśli chodzi o to, żeby stopniowo zmieniać automatyczne myślenie, to właśnie delikatniejsze sformułowania mają większą szansę, bo nie uruchamiają natychmiastowego oporu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Gustlik06 ale jak długo to trwa? Bo czytam ten wątek i rozumiem mechanizm, ale nadal nie wiem, czy mówi się tu o tygodniach, miesiącach, czy latach. Przy niedostatku, który jest realny i bieżący - bo czynsz trzeba płacić teraz - ciężko mi się przestawić na 'stopniowo'.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G to szczere pytanie i rozumiem ten dyskomfort. Ale chcę powiedzieć jedną ważną rzecz: afirmacje nie zastępują działania w kierunku zmiany sytuacji materialnej. To nie jest tak, że powtarzasz zdania i czynsz się sam zapłaci. Chodzi o to, co się dzieje w głowie, kiedy szukasz rozwiązań. Czy szukasz z przekonaniem 'i tak nic nie znajdę', czy z przekonaniem 'może coś jest, czego jeszcze nie widzę'. To drugie nie gwarantuje efektu, ale daje inne podejście do szukania.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, które mi się kręci w głowie. Czy ktoś z was próbował pisać te afirmacje odręcznie, zamiast tylko powtarzać je w głowie albo na głos? Bo gdzieś słyszałam, że pisanie angażuje inaczej i że przy pracy z przekonaniami robi różnicę. Nie wiem, czy to prawda.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Rozyczka77 próbowałam i mam mieszane zdanie. U mnie pisanie pomogło przy afirmacjach, które były neutralne albo lekko pozytywne. Ale przy tych, które mocno mi się spierały z przekonaniami - pisanie sprawiało, że jeszcze wyraźniej widziałam sprzeczność. Robiłam to rano i dosłownie po trzech zdaniach przychodziła myśl 'ale to nieprawda' i to wybijało mnie z rytmu.


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Wozka90 i co wtedy robiłaś z tą myślą? Zatrzymywałaś się, czy pisałaś dalej mimo wszystko?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Rozyczka77 zaczęłam to zapisywać obok. Tzn. pisałam afirmację, a poniżej zapisywałam, co mi w odpowiedzi przyszło do głowy. Nie walczyłam z tym, tylko dawałam temu miejsce. I paradoksalnie po jakimś czasie te kontr-myśli stawały się mniej agresywne. Nie wiem, czy to metoda dla każdego, ale mi to dało poczucie, że nie udaję.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 to jest niesamowite, że sama na to wpadłaś, bo to brzmi podobnie do tego, co robi się w terapeutycznym prowadzeniu dziennika. Nie odpychasz trudnej myśli, tylko dajesz jej miejsce obok. Czy to znaczy, że te dwie kolumny - afirmacja i reakcja - prowadziłaś przez dłuższy czas?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Agatka przez kilka tygodni. Potem przestałam potrzebować drugiej kolumny, bo reakcje były coraz cichsze. Nie zniknęły, ale przestały być tak głośne.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, o czym pisała Dominiczka.ka na początku - czy afirmacje pomostowe brzmią 'za miękko'. Myślę, że to jest pułapka myślenia, że siła afirmacji zależy od jej intensywności. Tymczasem zbyt intensywna afirmacja przy poczuciu niedostatku może działać jak naciskanie na skaleczenie. Nie leczy, tylko boli.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl dobra metafora, ale mam do niej pytanie. Bo jeśli naciskanie boli - to co zamiast? Samo pisanie dwukolumnowe jak u Wozki90? Czy jest jakiś schemat, który bardziej stopniuje to przejście od 'boli' do 'działa'?


Odpowiedz
(@sebek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Gustlik06 ja to samo chciałem zapytać. Bo mam wrażenie, że im więcej czytam, tym bardziej widzę, czego nie robić, ale nadal nie wiem, od czego zacząć. I mówię to bez złośliwości - ten wątek naprawdę dużo mi wyjaśnił - ale to przejście od zrozumienia do praktyki gdzieś mi umyka.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Sebek to uczciwe. Spróbuję konkretnie. Jeden możliwy punkt startowy: nie zaczynaj od afirmacji o pieniądzach czy dostatku, jeśli tam masz największy opór. Zacznij od afirmacji o czymś, co jest prawdziwe i neutralne - 'oddycham', 'jestem tu', 'moje ciało działa'. To brzmi banalnie, ale buduje nawyk mówienia sobie prawdy w tej formie, zanim przejdziesz do czegoś trudniejszego. To nie jest etap, który trwa wiecznie - to raczej rozgrzewka dla głowy.


Odpowiedz
(@sebek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Niezapominajka_68 dobra, to spróbuję od 'oddycham, jestem tu'. Ale szczerze - czemu właśnie to? Rozumiem, że chodzi o coś, czemu układ nerwowy nie zaprzecza, ale czy nie za bardzo odpływamy od tematu pieniędzy i niedostatku? Czyli te pierwsze afirmacje mają nie być w ogóle o tym, o co nam chodzi?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Sebek tak, dokładnie o to chodzi. Nie uciekasz od tematu, tylko budujesz grunt pod niego. Jeśli zaczniesz od czegoś, czemu ciało nie stawia oporu, to potem łatwiej jest zrobić krok dalej. Nie musisz przez miesiące pracować tylko z 'oddycham' - to może być kilka dni, tyle żeby poczuć, że coś w ogóle może być neutralne.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Niezapominajka_68 a co jeśli ktoś ma taki poziom stresu związanego z pieniędzmi, że nawet te neutralne zdania nie dają spokoju, bo i tak w tle leci myśl o rachunkach? U mnie tak jest - siadam do afirmacji i już po chwili mam w głowie listę rzeczy do zapłacenia. Jak to w ogóle wyciszyć zanim się zacznie?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Kwarcowa_G to nie jest błąd, który trzeba 'naprawić' zanim zaczniesz. Ta lista w głowie to normalny efekt chronicznego napięcia. Ja przez długi czas myślałam, że muszę najpierw się wyciszyć, a potem robić afirmacje. Ale to trochę odwrócone - po części właśnie dlatego się nie wyciszasz, że masz poczucie, że nic nie robisz w kierunku zmiany.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Wozka90 okej, to rozumiem. Ale jak się trzymać tych afirmacji, kiedy ta lista rachunków jest głośniejsza niż jakiekolwiek zdanie, które powtarzam? Bo to nie jest tak, że je ignoruję - one po prostu krzyczą.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G może zamiast tłumić tę listę, dać jej miejsce przed afirmacją? Tzn. najpierw napisać albo powiedzieć na głos: 'wiem, że mam teraz X do zapłacenia i to jest stresujące' - i dopiero po tym przejść do zdania pomostowego. Nie jako magiczny rytuał, tylko jako sygnał dla układu nerwowego, że go słyszysz, a nie walczysz z nim.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl ale to nie za bardzo wygląda jak afirmacja? Bo afirmacja ma być pozytywna, a tu zaczynamy od potwierdzania problemu. Czy to w ogóle nie wzmacnia tego poczucia braku zamiast go zmniejszać?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 to zależy od tego, jak rozumiesz 'wzmacnianie'. Jeśli napięcie jest i tak cały czas obecne, to jego nazwanie nie dodaje mu siły - ono już jest maksymalne. Natomiast udawanie, że go nie ma, przy powtarzaniu 'wszystko jest dobrze' może tworzyć dysonans, który robi więcej szkody niż samo napięcie.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl no dobrze, przekonałaś mnie co do dysonansu. Ale mam inne pytanie - czy to znaczy, że każda sesja z afirmacjami ma się zaczynać od tego wstępu z nazwaniem problemu? Bo to brzmi jak coś, co może z czasem utrwalić nawyk wracania do tego, co złe, zamiast iść do przodu.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co Gustlik06 pyta, jest sensowne. Myślę, że ten wstęp z nazywaniem nie jest konieczny na zawsze - to raczej technika na etap, kiedy napięcie jest bardzo duże i afirmacje w ogóle nie przechodzą. Jak sytuacja trochę się stabilizuje, albo jak te pomostowe zdania przestają wywoływać opór, ten wstęp staje się zbędny. Nie ma sensu robić go mechanicznie w kółko, jeśli już nie potrzebujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Zaczynam się gubić, bo mam wrażenie, że każda technika tutaj ma warunek: 'działa, ale tylko jeśli nie masz za dużego oporu'. A ja mam ten opór i właśnie dlatego tu jestem. Czy jest cokolwiek, co działa nawet przy bardzo dużym oporze, czy zawsze najpierw trzeba go zmniejszyć jakimś innym sposobem?


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

nie ma techniki, która omijaopór całkowicie. Różnica jest taka, że jedne techniki starają się go sforsować, a inne idą inną drogą - wokół niego. Afirmacje pomostowe to to drugie. Ale jeśli opór jest naprawdę duży, to czasem zanim w ogóle zaczniesz z afirmacjami, potrzebne jest coś, co go fizycznie rozładuje - ruch, oddech, cokolwiek co działa na ciało, nie na głowę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Wozka90 a co konkretnie przez 'cokolwiek co działa na ciało'? Bo ja przy stresie o pieniądzach zwykle nie mam energii na nic fizycznego, to jest trochę błędne koło.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki nie mówię o ćwiczeniach. Może to być 5 głębokich oddechów, może zimna woda na nadgarstki, może dosłownie wyjście na 3 minuty na zewnątrz. Chodzi o to, żeby ciało dostało sygnał, że nie jesteś w trybie zagrożenia. Nie musi to być wielkie.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 to naprawdę ważna rzecz, dziękuję że to napisałaś. Czytam ten wątek od dawna i właśnie to mi brakowało - że można zacząć od czegoś tak małego. Mam pytanie: czy to też działa jeśli robisz to regularnie, nawet gdy nie jesteś akurat w stanie dużego stresu? Czy trzeba czekać na 'moment oporu' żeby to miało sens?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Agatka lepiej robić to regularnie niż tylko w kryzysie. Jeśli czekasz na moment oporu, to zaczynasz od dużego poziomu napięcia i wszystko jest trudniejsze. Regularna praktyka, nawet krótka, sprawia że próg, przy którym układ nerwowy wchodzi w ten tryb alarmowy, jest wyższy.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pisania odręcznego, o które pytałam wcześniej - po tej dyskusji zastanawiam się, czy połączenie pisania dwukolumnowego z tymi pomostowymi zdaniami mogłoby działać razem. Tzn. kolumna jedna to afirmacja pomostowa, kolumna dwa to co przychodzi w odpowiedzi, i tak przez kilka tygodni. Czy ktoś próbował coś takiego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Rozyczka77 ja robiłam coś zbliżonego, tylko nie miałam tego tak nazwane. I tak, moim zdaniem to sensowne połączenie - afirmacja pomostowa jest mniej prowokująca niż ta mocna, więc reakcja w drugiej kolumnie też jest zazwyczaj mniej agresywna. Łatwiej z nią pracować.


Odpowiedz
(@sebek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Rozyczka77 a jak długo to robiłaś zanim zobaczyłaś jakiś efekt? Bo boję się, że zacznę, tydzień mi minie i nie będę wiedział, czy cokolwiek się zmienia, czy marnuję czas.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Sebek to uczciwy strach, ale efekt, którego szukasz na początku, nie jest zmianą sytuacji materialnej - to jest zmiana tego, jak reagujesz na myśl o pieniądzach. Jeśli po dwóch tygodniach ta myśl wywołuje trochę mniejszy skurcz w klatce niż wcześniej, to jest efekt. Tylko że go łatwo przeoczyć, bo nie jest spektakularny.


Odpowiedz
(@sebek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Niezapominajka_68 okej, czyli nie szukam zmiany w portfelu, tylko zmiany w tym, jak reaguje moje ciało na myśl o portfelu. To faktycznie trochę inaczej ustawia cel. Ale jak mam w ogóle to zmierzyć? Bo jeśli czekam na 'mniejszy skurcz w klatce', to bardzo niekonkretne i mogę się okłamywać, że coś się zmienia, kiedy tak naprawdę nic się nie dzieje.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: