Forum

Asystent AI
Afirmacje a niedost...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a niedostatek - pracowanie z poczuciem braku

Strona 2 / 3

Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

a próbowałaś wtedy zmienić afirmację na coś mniejszego? Nie 'mam wszystkiego pod dostatkiem', tylko coś w stylu 'jestem w stanie zrobić jeden krok dziś'. Coś, na co twój umysł nie krzyczy od razu, że to nieprawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Wozka90 dokładnie o to chodzi. To się chyba nazywa afirmacje pomostowe albo stopniowe, nie pamiętam dokładnie terminu. Idea jest taka, że zamiast skakać z minus pięciu do plus dziesięciu, idziesz powoli w górę. Mózg ma mniejszy opór wobec małych kroków.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 'afirmacje pomostowe' - tak, słyszałam tę nazwę. Ale mam pytanie, bo mnie to nurtuje: jeśli cały czas zostajemy przy małych krokach, to czy kiedykolwiek dotrzemy do tego głębszego przeprogramowania? Czy to nie jest trochę jak obchodzenie problemu zamiast wejścia w niego?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie się zastanawiam nad tym, co piszecie o małych krokach. Czy to znaczy, że im bardziej ktoś jest w dołku finansowym, tym bardziej musi zaczynać od mikro-afirmacji? Bo jeśli tak, to może właśnie dlatego osoby z głębokim poczuciem braku nie widzą efektów, bo próbują zacząć od razu z wielkimi stwierdzeniami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G myślę, że trafiasz w coś ważnego. Tyle że to nie jest tylko kwestia głębokości dołka, ale też tego, jak mocno dana osoba utożsamia się z tym niedostatkiem. Znam kogoś, kto finansowo miał stabilnie, ale psychicznie żył w ciągłym strachu przed biedą i te duże afirmacje też jej nie działały.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Niezapominajka_68 to trochę zmienia mi perspektywę. Myślałam, że to problem zewnętrzny, a ty sugerujesz, że to może być coś głębszego niż sama sytuacja. Tylko jak się w ogóle pracuje z czymś tak zakorzenionym? Afirmacje do tego wystarczą?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Lunaki sama afirmacja raczej nie wystarczy, jeśli przekonanie jest bardzo stare i głęboko zakorzenione. To trochę jak próba pomalowania ściany bez zagruntowania. Ale afirmacja może być jednym z elementów, jeśli wiesz, po co ją stosujesz i co chcesz nią osiągnąć.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Salomejka.pl tylko tu wracamy do pytania, które Kwarcowa_G postawiła wcześniej: skąd wiadomo, co pomaga, skoro ludzie robią kilka rzeczy naraz? Może afirmacja sama nigdy nie działa, a efekty to zasługa czegoś innego obok.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od chwili i mam wrażenie, że trochę krążymy wokół jednej kwestii. Czy afirmacja ma zmieniać coś w środku, czy ma przyciągać coś z zewnątrz? Bo jeśli to pierwsze, to mamy inne oczekiwania, inne metody, inny czas. Jeśli to drugie, to jakiś mechanizm musi istnieć. I chyba nie mamy zgody w tym wątku, o którą z tych rzeczy właściwie pytamy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Rozyczka77 myślę, że masz rację, że to jest problem definicji. Ale może te dwie rzeczy nie są rozdzielne? Jeśli coś zmienia się w środku, zmienia się to, jak działasz na zewnątrz, a to z kolei zmienia okoliczności. Tylko że to wymaga czasu i jest dużo mniej magiczne niż niektórzy by chcieli.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 ale właśnie o tym mówiła Dominiczka.ka na początku, że ona czuje małą zmianę wewnątrz, a okoliczności stoją w miejscu. I chyba nie jest sama z tą frustracją. Ile czasu trzeba, żeby ta zmiana wewnętrzna przełożyła się na cokolwiek zewnętrznego?


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Agatka to chyba zależy od tego, jak głęboka jest ta wewnętrzna zmiana i od jak dużej odległości zaczyna się. Ale nie znam odpowiedzi, szczerze. Czy ktoś tu faktycznie widział realną zmianę w okolicznościach finansowych, nie tylko w nastroju?


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie skierowane chyba trochę do całego wątku. Sama bardzo chciałabym usłyszeć, że tak, bo moje kilka tygodni to za mało, żeby wyciągać wnioski. Ale chciałabym wiedzieć, czy ktoś miał naprawdę konkretny efekt, nie subiektywny, nie nastrój, tylko coś, co można sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Próbowałam odpowiedzieć na to pytanie uczciwie i nie potrafię powiedzieć, że widzę bezpośredni związek przyczynowy między afirmacjami a konkretnymi zdarzeniami. Widzę, że po pewnym czasie decyduję się na rzeczy, których wcześniej bym nie zrobiła. Ale czy to afirmacja, czy po prostu upływ czasu i zmęczenie staniem w miejscu, naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Niezapominajka_68 to jest chyba uczciwa odpowiedź i myślę, że w tym leży pułapka całego tematu. Nie wiemy, co zadziałało, więc przypisujemy efekt temu, co robiliśmy świadomie. Ale nie przekreślam afirmacji z tego powodu, bo nawet jeśli mechanizm jest inny niż myślimy, efekt może być realny.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne pytanie, może trochę z boku, ale mi to nie daje spokoju: czy te afirmacje robione z poczucia kompletnego braku mogą coś pogorszyć? Boję się, że skupianie się bardzo intensywnie na temacie pieniędzy, nawet pozytywnie sformułowane, może tylko bardziej przykuwać uwagę do problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki to jest coś, o czym rzeczywiście się mówi w kontekście prawa przyciągania, że skupiasz się na 'braku pieniędzy' nawet gdy chcesz 'mieć pieniądze', bo emocja za tym stoi ta sama. Ale nie wiem, czy to prawda w praktyce, czy tylko teoria. Dominiczka.ka, czy ty miałaś wrażenie, że przez te tygodnie bardziej myślisz o pieniądzach niż przed afirmacjami?


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wozka90 pytasz, czy skupianie się na pieniądzach pogarsza sprawę... szczerze nie wiem. Ale mam wrażenie, że kiedy robię afirmacje z poczucia paniki, to jest inaczej niż kiedy robię je z jakiegoś spokojniejszego miejsca. Problem w tym, że to spokojniejsze miejsce bardzo trudno znaleźć, gdy naprawdę brakuje.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

i tu właśnie jest ten paradoks, o którym chyba mało kto mówi wprost. Afirmacje mają działać najlepiej, gdy jesteś w dobrym stanie, ale sięgasz po nie właśnie wtedy, gdy w złym. To trochę jak z ćwiczeniami, które pomagają na depresję, ale depresja sprawia, że nie masz siły ćwiczyć.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Gustlik06 to jest dobre porównanie, ale co z tego wynika praktycznie? Że nie ma sensu robić afirmacji gdy jest naprawdę źle?


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Lunaki nie, nie o to mi chodziło. Raczej że trzeba zacząć od obniżenia poziomu stresu, zanim afirmacja cokolwiek zdziała. Najpierw regulacja układu nerwowego, potem praca z przekonaniami. Odwrotna kolejność daje małe efekty.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Gustlik06 hmm, ale skąd ta kolejność? Skąd wiesz, że tak to działa? Bo to brzmi sensownie, ale zastanawiam się, czy to twoja obserwacja, czy gdzieś to czytałaś.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 trochę jedno i drugie, szczerze. Czytałem o tym w kontekście pracy z traumą, że ciało musi czuć się bezpiecznie, żeby w ogóle zaczęło przyjmować nowe informacje. Ale nie jestem ekspertem od neurologii, więc mogę to upraszczać.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 właściwie to ma sens w kontekście tego, co wiem o czakrach. Jeśli czakra podstawy jest rozregulowana przez poczucie zagrożenia egzystencjalnego, to praca na poziomie myślowym i słownym może nie przenikać głębiej. Ale czy to przekłada się bezpośrednio na afirmacje, tego nie jestem pewna.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Wozka90 a czy próbowałaś połączyć jedno z drugim, czyli najpierw jakieś uziemienie, a potem afirmacje? Ciekawi mnie, czy to daje inny efekt niż samo powtarzanie słów.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Salomejka.pl próbowałam, ale szczerze trudno mi ocenić, co zrobiło robotę. Kilka głębokich oddechów, chwila ciszy, a potem afirmacje. Subiektywnie czułam, że łatwiej wchodzę w to, co mówię. Ale to za mało, żeby wyciągać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A czy ktoś próbował robić afirmacje nie rano, tylko wieczorem, przed snem? Czytałam gdzieś, że umysł jest bardziej otwarty na sugestię właśnie wtedy. Ale nie wiem, czy to ma znaczenie przy takim głębokim poczuciu braku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Kwarcowa_G ja próbowałam wieczornych i dla mnie były gorsze, bo zasypiałam z myślami o pieniądzach i budziłam się z niepokojami. Może zależy od człowieka.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Rozyczka77 to ciekawe, bo ja słyszałam dokładnie odwrotnie, że wieczorne są skuteczniejsze właśnie przez ten sen po nich. Ale jeśli wywoływały u ciebie niepokój, to chyba rzeczywiście nie ma jednej reguły dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, co powiedziała Dominiczka.ka na początku, że czuje małą zmianę wewnątrz, ale zewnętrznie nic. Zastanawiam się, czy ta zmiana wewnętrzna jest w ogóle mierzalna dla samej osoby, czy to złudzenie spokoju, które daje samo robienie czegokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Niezapominajka_68 nie wiem, jak to zmierzyć. Wiem, że inaczej reaguję na pewne rozmowy o pieniądzach, mniej natychmiastową paniką. Ale czy to afirmacje, czy po prostu minął czas i trochę przyzwyczaiłam się do swojej sytuacji, tego nie potrafię rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

to jest uczciwa odpowiedź. I chyba właśnie dlatego tak trudno cokolwiek powiedzieć o skuteczności. Czy ta mniejsza panika w rozmowach o pieniądzach zmieniła cokolwiek w twoich decyzjach albo działaniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Salomejka.pl może trochę. Złożyłam jedno podanie o pracę, którego wcześniej bym nie złożyła, bo uznałabym, że jestem za słaba na to stanowisko. Czy to efekt afirmacji, czy coś innego, naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

ale to jest właśnie ten mechanizm, o którym mówiłem. Zmiana w środku, potem inna decyzja. Nie magiczne pojawienie się pieniędzy, tylko inne zachowanie. Szkoda tylko, że to tak trudno zobaczyć od środka.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Gustlik06 ale to rodzi kolejne pytanie, co jeśli ta zmiana w zachowaniu nie wystarczy? Co jeśli ktoś składa podania i nadal dostaje odmowy? Czy wtedy wraca do afirmacji i zaczyna od nowa, czy to jest sygnał, że coś w podejściu nie działa?


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Lunaki właśnie to mnie niepokoi w całym tym temacie. Nie ma chyba żadnego sygnału, który by jasno mówił: stop, to nie jest dla ciebie. Można tkwić w praktyce bardzo długo bez efektów i ciągle mówić sobie, że jeszcze nie dość albo nie tak.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G to jest ważna obserwacja. Myślę, że każda praktyka powinna mieć jakiś horyzont, po którym uczciwie oceniamy, co się zmieniło. Nie po tygodniu, ale też nie nieskończenie. Tylko kto i jak ma to ocenić, skoro zmiany są tak subiektywne?


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 horyzont czasowy to dobry pomysł, ale jak go wyznaczyć, skoro każda praktyka mówi, że "jeszcze nie dość"? Bo jeśli po trzech miesiącach nie ma efektów, to zawsze można powiedzieć, że afirmacje były złe, albo intencja nieczysta, albo coś blokowało. Nie ma żadnego falsyfikatora.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 to jest problem z wieloma praktykami, nie tylko afirmacjami. Ale może horyzont nie musi być wyznaczony datą, tylko konkretną zmianą, którą chcemy zaobserwować? Coś mierzalnego, niekoniecznie wielka przemiana.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Wozka90 to sensowne, ale to wymaga od początku bardzo precyzyjnego sformułowania celu. A większość osób, które pracują z afirmacjami przy poczuciu braku, nie zaczyna od konkretnych celów, tylko od mglistego "chcę się czuć lepiej". I jak tu mierzyć?


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Salomejka.pl a czy dobre samopoczucie jest złym celem? Pytam serio, bo jak czytam o afirmacjach, to wszędzie piszą, żeby być konkretnym, ale kiedy mam naprawdę trudny okres finansowo, to nie wiem, co miałabym wpisać jako konkretny cel. Że chcę zarabiać X złotych? To brzmi dziwnie.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lunaki nie brzmi dziwnie, to jest po prostu niekomfortowe, bo wymagałoby przyznania, ile tak naprawdę potrzebujesz i uwierzenia, że to możliwe. Myślę, że ta mglistość, o której pisała Salomejka.pl, jest właśnie formą ochrony. Jak nie powiem konkretnie czego chcę, to nie poniosę konkretnej porażki.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Niezapominajka_68 trafia w coś prawdziwego. Chyba właśnie dlatego moje afirmacje były takie ogólne. Nie chciałam być konkretna, bo bałam się, że i tak nie wyjdzie. Tylko że w ten sposób nie wiadomo, czy wychodzi, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

ale to trochę błędne koło, nie? Boisz się konkretności, bo się boisz porażki, ale bez konkretności nie możesz stwierdzić, czy cokolwiek działa. Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób na wyjście z tego.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Kwarcowa_G można zacząć od małych, konkretnych rzeczy. Nie od razu 'chcę zarabiać X', tylko 'chcę bez strachu otworzyć przychody w aplikacji'. Coś, co jest prawie na wyciągnięcie ręki, a nie cel oddalony o lata.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Gustlik06 to już bardziej brzmi jak praca z lękiem niż z niedostatkiem. Afirmacja skierowana na konkretną emocję, nie na zewnętrzny efekt. Ale czy to wciąż jest afirmacja, czy już coś innego?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Niezapominajka_68 i tu jest chyba sedno problemu z tym tematem. Wielu ludzi miesza afirmacje z wizualizacją, z modlitwą, z intencją, z medytacją. A każde z tych podejść działa trochę inaczej i wymaga innych warunków. Może dlatego jedni mówią, że działa, a inni, że nie.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Wozka90 właśnie to mnie zawsze zastanawiało. Czy da się te podejścia jakoś sensownie od siebie oddzielić, czy to naprawdę się tak splata, że nie warto nawet próbować? Bo kiedy czytam opisy ćwiczeń, to jedno przechodzi w drugie i nie wiem, od czego zależy, że coś zadziała.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Agatka ja bym rozróżniała to tak: afirmacja to zdanie skierowane do siebie, które chcesz, żeby stało się przekonaniem. Wizualizacja to obraz. Intencja to kierunek działania. Można je łączyć, ale nie muszą iść razem. Przy poczuciu niedostatku problem z afirmacją jest taki, że mózg natychmiast ją weryfikuje i odrzuca, bo nie pasuje do doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które nie daje mi spokoju od jakiegoś czasu. Jeśli afirmacja jest weryfikowana i odrzucana przez mózg, to czy nie lepiej zacząć od bardzo małych kroków, na przykład od potwierdzania rzeczy, które już są prawdą? Zamiast 'jestem bogata', to 'zapłaciłam dziś rachunek'.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Rozyczka77 to się nazywa metodą przejściowych afirmacji albo stopniowania. Czytałam o tym i brzmi logicznie, bo nie atakujesz przekonania wprost, tylko budujesz mostek. Tylko wymaga dużo dyscypliny, bo przez długi czas afirmacje są bardzo przyziemne i nie dają tego poczucia uniesienia.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 mam wrażenie, że to 'uniesienie' jest właśnie pułapką. Ludzie szukają w afirmacjach emocji, a nie zmiany przekonania. I przez to wolą powtarzać wielkie hasła, które nic nie robią, niż małe stwierdzenia, które powoli budują nowe ścieżki.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Gustlik06 ale czy to złe szukać emocji? Emocje to motywacja. Jeśli afirmacja nie daje żadnego uczucia, to czy w ogóle ma sens ją robić? Może właśnie to jest różnica między pustym powtarzaniem a prawdziwą pracą.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Kwarcowa_G a co z sytuacją, gdy ktoś jest tak przybity przez niedostatek, że nie jest w stanie poczuć żadnej pozytywnej emocji podczas afirmacji? Czy wtedy w ogóle warto zaczynać, czy to tylko nakładanie kolejnej warstwy udawania?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Lunaki to jest chyba najważniejsze pytanie w całym wątku i nikt jeszcze nie dał na nie dobrej odpowiedzi. Bo jedna strona mówi, że działanie wymaga emocji, a druga, że samo powtarzanie wystarczy. A co jeśli ktoś jest tak wyczerpany, że nie ma ani emocji, ani siły na dyscyplinę powtarzania?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Salomejka.pl myślę, że wtedy afirmacja nie jest pierwszym krokiem. Może nie drugim ani trzecim. Jeśli ktoś jest w głębokim wyczerpaniu z poczucia braku, to afirmacja może być skuteczna dopiero po jakimś wstępnym odciążeniu, czy to przez rozmowę, ciało, oddech, cokolwiek. Inaczej to jak próba wlewania wody do dziurawego naczynia.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Wozka90 to jest coś, co słyszę po raz pierwszy w tej rozmowie i co mi coś wyjaśnia. Zaczynałam afirmacje właśnie w najgorszym momencie i może dlatego przez długi czas nic się nie kleilo. Teraz, kiedy trochę stabilniej stoję, chyba wchodzą łatwiej. Tylko nie byłam świadoma, że kolejność może mieć znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

ale to 'trochę stabilniej stoję' to jest właśnie ten moment, o którym pisał Wozka90. Mam wrażenie, że tu mamy odpowiedź na pytanie Lunaki z kilku postów wyżej. Może afirmacje przy niedostatku są skuteczne dopiero po osiągnięciu jakiegoś minimum stabilności, a nie od samego dna?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 ale jak to minimum stabilności zdefiniować? Bo każdy ma inny próg. Dla jednej osoby minimum to dach nad głową, dla innej to poczucie, że jutro nic złego się nie stanie. Skąd wiadomo, że już 'wystarczająco' się ustabilizowało, żeby afirmacje zaczęły działać?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 to nie jest kwestia definicji zewnętrznej, tylko wewnętrznej. Myślę, że to minimum jest wtedy, gdy jesteś w stanie przez chwilę skupić uwagę na czymś innym niż sam problem. Jeśli każda minuta świadomości to myśl o długu albo braku, to afirmacja nie ma nawet kiedy zaistnieć. Ale to moje własne rozumowanie, nie wiem czy jest poparte czymś konkretnym.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Salomejka.pl a co z techniką, którą czytałam gdzieś, że zamiast afirmacji robić coś, co nazywają 'neutralizacją'? Czyli nie mówić sobie, że jest dobrze, tylko że 'jest jak jest i to przejdzie'. Brzmi mniej kłamliwie niż 'jestem bogata i szczęśliwa'.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki to ma sens jako krok pośredni. Ale uważałabym z określeniem 'to przejdzie', bo bez jakiegoś kierunku może być tylko biernym oczekiwaniem. Neutralizacja jest dobra, żeby zejść z poziomu paniki, ale potem potrzeba jednak jakiegoś kroku naprzód. Nie wiem tylko czy tym krokiem musi być klasyczna afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

A może ten krok naprzód niekoniecznie musi być słowny? Zastanawiam się, czy samo wykonanie jakiejś małej, konkretnej czynności nie działa na przekonania lepiej niż zdanie, które sobie powtarzamy. Takie działanie jako afirmacja.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Kwarcowa_G to jest właściwie teoria warunkowania sprawczego. Zachowanie, które prowadzi do małego sukcesu, przebudowuje przekonanie. Tyle że to już wychodzi poza afirmacje jako takie. Chociaż może właśnie o to chodzi, że sama afirmacja bez żadnego zakotwiczenia w działaniu to za mało?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Gustlik06 tylko tu się pojawia problem, który na początku wątku sygnalizowała chyba Dominiczka.ka. Ktoś w niedostatku często nie ma energii na działanie. To jest właśnie to błędne koło: żeby działać, trzeba wierzyć, że to ma sens, a żeby wierzyć, trzeba mieć jakiś dowód, że działa. I krąg się zamyka.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Niezapominajka_68 dokładnie to samo czułam kiedy byłam w bardzo trudnym miejscu finansowo. Czytałam o afirmacjach i wszystko brzmiało sensownie, ale jak siadałam i próbowałam je robić, to czułam się jak komediantka. Dopiero kiedy zaczęłam od zdań w stylu 'mam na chleb dzisiaj' i to była prawda, coś zaczęło się przestawiać.


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Agatka to jest ten mostek, o którym pisałam wcześniej. Ale jak długo trzeba być na tym poziomie zanim można zacząć iść wyżej? Bo mam wrażenie, że utknęłam na afirmacjach typu 'jakoś daję radę' i nie wiem, kiedy mogę pójść dalej bez kłamstwa.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Rozyczka77 myślę, że to nie jest kwestia czasu, tylko emocjonalnego ładunku. Kiedy mówisz 'jakoś daję radę' i czujesz ulgę zamiast ironii, to znak, że jesteś gotowa na kolejny krok. Jeśli nadal brzmi to jak kpina z samej siebie, to zostań na tym poziomie. Nie ma terminu ważności.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To co pisze Salomejka.pl o uldze zamiast ironii, to chyba jest konkretne kryterium, którego mi brakowało. Do tej pory myślałam, że powinnam 'chcieć' wierzyć w afirmację. Ale ulga to coś innego, bardziej fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, ulga jest reakcją ciała. I to jest sygnał, że coś naprawdę przeszło, a nie tylko zostało myślowo zaakceptowane. Ciekawe czy ktoś świadomie z tego kryterium korzystał podczas układania afirmacji.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Wozka90 a co jeśli ktoś ma tak stłumione reakcje, że nie czuje ani ulgi, ani oporu? Znam osoby, które mówią, że są 'za bardzo odcięte', żeby cokolwiek poczuć podczas takich ćwiczeń. Czy wtedy w ogóle można pracować z afirmacjami, czy to jest ślepa uliczka?


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kwarcowa_G to jest dobre pytanie, ale mam wrażenie, że wychodzi poza samą technikę afirmacji. Jeśli ktoś jest dysocjacyjnie odcięty od emocji, to to jest temat na inną pomoc niż afirmacje. Nie dlatego że afirmacje są złe, ale dlatego że to nie jest właściwe sposób do pracy z dysocjacją. Afirmacje potrzebują przynajmniej minimalnego kontaktu z własnym stanem.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 ale to trochę zamyka furtkę. Co jeśli ktoś przyjdzie i powie, że właśnie z niedostatku czuje się 'odcięty'? Mamy mu powiedzieć, żeby najpierw poszedł do terapeuty, a potem wrócił do afirmacji? To brzmi jak wymówka, żeby nie próbować.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 to nie jest wymówka, to jest uczciwa diagnoza. Afirmacje mogą być elementem pracy z sobą, ale nie zastąpią wszystkiego. Nie widzę sprzeczności w tym, żeby robić jedno i drugie równocześnie. I nie mówię o terapii jako jedynej opcji, chodzi o jakikolwiek kontakt z własnym ciałem, czy to przez ruch, czy przez oddech. Coś co otwiera zanim zaczniesz mówić do siebie.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Salomejka.pl oddech to ciekawy kierunek, bo jest darmowy i dostępny zawsze. Słyszałam, że kilka świadomych oddechów przed afirmacją robi różnicę. Próbowałaś kiedyś tak to łączyć?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki tak, kilka spokojnych oddechów przed afirmacją to coś, co naprawdę zmienia jakość tej chwili. Nie twierdzę, że to działa na zasadzie magicznej, ale przestajesz recytować zdania z myślami gdzieś indziej. Po prostu jesteś bardziej obecna. A to przy pracy z niedostatkiem, gdzie głowa pracuje na pełnych obrotach, jest naprawdę ważne.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Wozka90 spróbuję tego. Mam wrażenie, że przez większość czasu robiłam afirmacje automatycznie, myślami przy rachunkach albo przy planowaniu dnia. Może właśnie dlatego nie czułam tej ulgi, o której mówiłaś wcześniej. Zobaczę, czy kilka minut spokoju wcześniej coś zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

a jak to jest u ciebie z tym automatyzmem? Znaczy, pytam, bo mam podobnie, że afirmacje robiłam przy okazji innych czynności i zastanawiam się, czy to jest kwestia nawyku czy po prostu trudno się skupić, kiedy jest się w tym stanie niedostatku.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To co opisuje Dominiczka.ka z tym robieniem afirmacji 'przy rachunkach' to chyba bardzo powszechne. Sama tak miałam długo. Problemem nie jest automatyzm jako taki, tylko że wtedy afirmacja trafia na tło pełne dokładnie tych myśli, które chcemy przepisać. Efekt jest odwrotny do zamierzonego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 ale skąd pewność, że efekt jest odwrotny? Bo znam podejście, że powtarzanie nawet nieuważne i tak odkłada się gdzieś w umyśle. Jak reklamy, które słyszysz w tle i nie słuchasz, a potem nucisz jingiel. Może nieuważna afirmacja jest lepsza niż żadna?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Gustlik06 porównanie do reklam jest trochę naciągane, bo reklama nie konkuruje z aktywną kontrnarracją. A kiedy robisz afirmację i jednocześnie myślisz o długu, to masz dwa komunikaty naraz. I ten silniejszy emocjonalnie wygra. Nie sądzę, żeby nieuważna afirmacja przy silnym lęku była neutralna.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Salomejka.pl to znaczy, że jeśli jestem w stanie dużego stresu finansowego, to właściwie nie powinnam w ogóle próbować afirmacji? Albo że powinnam najpierw jakoś ten stres obniżyć? Jak to wygląda praktycznie?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Lunaki nie chodzi o to, żeby czekać aż stres minie, bo mógłby nie minąć nigdy. Chodzi o to, żeby przed afirmacją dać sobie dosłownie chwilę przerwy od myśli o problemie. Dlatego te oddechy, o których pisałam wcześniej, mają sens. To nie jest magia, to po prostu zmiana stanu przed wejściem w ćwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tak, oddech naprawdę robi różnicę i dziękuję że to piszecie, bo sama o tym nie myślałam. Ja kiedyś zaczęłam od spaceru przed afirmacją, żeby fizycznie zmienić otoczenie. Nie wiem czy to był przypadek, ale tego dnia afirmacje pierwszy raz nie brzmiały kpiarsko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Agatka a ten spacer to był wymóg, żeby wyjść z domu, czy chodziło o ruch jako taki? Bo ja mieszkam w bloku i czasem trudno mi nawet wyjść, jak jest naprawdę ciężko.


Odpowiedz
(@agatka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 410

@Rozyczka77 myślę, że chodzi o ruch w ogóle. Kilka minut chodzenia po pokoju pewnie też działa. Chodzi o to, żeby ciało nie było w tym samym bezruchu co kiedy się siedzi i martwi.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Zaraz, zaraz. Robimy z afirmacji coraz bardziej złożony protokół: najpierw spacer, potem oddech, potem właściwa afirmacja. Na jakim etapie to przestaje być afirmacja, a zaczyna być coś innego? Bo mam wrażenie, że gubimy oryginalny temat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Gustlik06 tylko że temat od początku jest o pracy z niedostatkiem, a nie o afirmacji jako technice w idealnych warunkach. Jeśli ktoś jest w niedostatku, to te warunki nigdy nie są idealne i właśnie dlatego te kroki wokół afirmacji mają sens. To nie jest dygresja, to jest odpowiedź na tytuł wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie właśnie to miałam na myśli zakładając ten temat. Wszystko co czytałam o afirmacjach było napisane jakby z pozycji kogoś, kto już ma jako taką stabilność i chce poprawić nastawienie. A jak się jest w dołku, to te same instrukcje nie przystają.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

To ciekawe co mówisz, bo miałam podobne odczucie czytając różne poradniki. Jakby zakładały, że czytelnik jest w stanie słuchać. A kiedy jesteś naprawdę w niedostatku, to nie słuchasz, tylko przetrwujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G i to jest właśnie ta różnica między afirmacją jako techniką poprawy nastawienia a afirmacją jako pierwszym krokiem wychodzenia z głębokiego dołu. To są dwie różne sytuacje i wymagają innego podejścia. Szkoda że większość materiałów tego nie rozróżnia.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tych, które dłużej z tym pracowały: czy w pewnym momencie afirmacje zaczęły przychodzić naturalnie, bez całego tego przygotowania? Czy zawsze potrzebujecie jakiegoś rytuału przed?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Wozka90 u mnie zmieniło się to po kilku tygodniach. Nie powiem, że przychodzi 'naturalnie', ale opór jest mniejszy. Myślę, że sam nawyk ich robienia sprawia, że ciało mniej protestuje. Chociaż nadal mam gorsze dni, kiedy wracam do oddechów.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował pisać afirmacje zamiast mówić? Czytałam gdzieś, że zapisywanie ma inny efekt niż wymawianie na głos. Zastanawiam się, czy przy silnym poczuciu niedostatku jedno działa lepiej niż drugie.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Lunaki ja próbowałam i dla mnie pisanie jest trudniejsze w złym sensie. Kiedy piszę, mam więcej czasu, żeby zobaczyć jak bardzo mi to nie wierzy. Mówienie na głos jest szybsze i jakoś mniej wnikam w każde słowo. Ale może dla kogoś innego jest odwrotnie.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Rozyczka77 to jest akurat sensowna obserwacja, bo pisanie angażuje inną część uwagi. Tylko że to co opisujesz, to że widzisz 'jak bardzo ci nie wierzy', brzmi jak coś użytecznego, nie jako problem. To jest informacja zwrotna, nie przeszkoda.


Odpowiedz
(@kwarcowa_g)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Gustlik06 ale jak ktoś jest w niedostatku i podczas pisania afirmacji widzi głównie swój własny niedowierzający komentarz, to ta informacja zwrotna może go po prostu zniechęcić do kontynuowania. Nie każda prawda powiedziana sobie w złym momencie jest pomocna.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Kwarcowa_G no właśnie, i to jest ten problem z większością podejść do afirmacji. Zakładają, że masz już pewien bufor emocjonalny, z którego możesz czerpać. A przy głębokim niedostatku tego buforu po prostu nie ma. Więc informacja zwrotna w postaci własnego niedowierzania nie buduje, tylko kopie głębiej.


Odpowiedz
(@lunaki)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Salomejka.pl to jak w takim razie ten bufor zbudować, zanim zacznie się w ogóle z afirmacjami? Bo trochę brzmi jak 'żeby zacząć, najpierw musisz być w lepszym miejscu', a to jest koło.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Lunaki to koło jest realne i myślę, że wiele osób się o nie rozbija. Jedna rzecz, która mi pomogła, to zaczęcie od bardzo małych afirmacji, które są prawdziwe już teraz. Nie 'mam wszystkiego pod dostatkiem', tylko coś w stylu 'daję sobie radę jeden dzień na raz'. To nie jest wielka zmiana, ale nie wywołuje też natychmiastowego sprzeciwu głowy.


Odpowiedz
(@gustlik06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 220

@Niezapominajka_68 ale to jest już prawie stwierdzenie faktu, nie afirmacja. Gdzie tu jest ten element zmiany przekonania, o którym w ogóle mówimy? Bo jeśli mówię tylko to, w co już wierzę, to co właściwie buduję?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gustlik06 myślę, że budujesz bazę zaufania do samego procesu. Jeśli pierwsza afirmacja, którą wypowiadasz, nie wywołuje w tobie natychmiastowego 'to nieprawda', to masz większą szansę, że za tydzień zrobisz kolejny krok w górę. A jeśli zaczniesz od czegoś, czego kompletnie nie czujesz, to po trzech dniach rzucasz.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: