Ostatnio zalewa mnie TikTok z afirmacjami w stylu 'jestem bogata i zdrowa, pieniądze same do mnie płyną' i zastanawiam się czy to w ogóle ma sens. Bo z jednej strony widzę, że miliony ludzi to stosuje, z drugiej - brzmi jak zwykłe życzeniowe myślenie. Czy ktoś z was próbował tych tiktokowych afirmacji? Mam na myśli konkretnie te 5-minutowe nagrania gdzie masz powtarzać za lektorem. Działają czy to tylko placebo dla mas?
Sama korzystam z afirmacji od dłuższego czasu, ale nie z TikToka, tylko ze sprawdzonych źródeł. I powiem szczerze - jest ogromna różnica między afirmacją ułożoną świadomie pod siebie a jakimś masowym nagraniem pod algorytm. Te tiktokowe często są tak ogólne, że nie trafiają w nic konkretnego. Afirmacja ma działać wtedy, gdy adresuje twój rzeczywisty blok przekonaniowy, a nie ogólny 'przyciągam obfitość'. Masz poczucie, że gdy powtarzasz te zdania, cokolwiek w tobie drga, czy to czysta mechanika?
No właśnie, tu jest clou sprawy. Afirmacje jako technika to nie jest wynalazek TikToka - Émile Coué opisywał to już na początku XX wieku, a metoda autosugestii działa według bardzo konkretnych zasad. Problem z tiktokowym podejściem jest taki, że bierze się gotowy tekst bez żadnego zrozumienia mechanizmu. A to trochę jak brać leki bez wiedzy po co i ile. Może zadziałać, może zaszkodzić, może nic.
Ale czekajcie, bo ja nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli mechanizm jest znany i opisany od stu lat, to czemu nie ma twardych dowodów że to działa? Pytam serio, bo szukałem i jest z tym krucho. Placebo u pacjentów bez wiedzy o placebo to jedno, ale tu człowiek wie że sobie coś powtarza.
Krystynka dobrze to ujęła, ale chcę dodać jedną kwestię, o której rzadko się mówi. TikTok sprzedaje afirmacje jako coś, co ma działać pasywnie - słuchasz, leżysz, efekt sam przychodzi. Tymczasem każda poważna tradycja pracy z umysłem - nieważne czy mówimy o autosugestii Coué, czy o metodach medytacyjnych - zakłada aktywne zaangażowanie. Nie ma tu drogi na skróty. Co innego słyszeć zdanie raz, a co innego naprawdę intencjonalnie je przyjąć.
Selenaa ma rację, że nie wszystko jedno worku. Ale mam pytanie do osób, które ćwiczą to regularnie - jak długo zanim poczuliście jakąkolwiek zmianę? Bo czytam różne rzeczy: jedni mówią trzy tygodnie, inni rok. Skąd ta rozbieżność?
Przepraszam że wchodzę, bo dopiero zaczynam się tym interesować - czy te afirmacje muszą być mówione na głos? Bo widziałam na TikToku, że niektórzy je piszą w notesie, inni puszczają w słuchawkach do snu. Co ma znaczenie?
To nie jest tak, że jedna forma jest 'poprawna'. Mechanizm jest wspólny - chodzi o powtórzenie + emocjonalne zaangażowanie. Głos angażuje więcej zmysłów niż czytanie, więc dla wielu osób działa mocniej. Pisanie angażuje motorykę. Słuchanie do snu trafia w stan między jawą a snem, kiedy krytyczny filtr umysłu jest osłabiony - to dlatego działa inaczej niż powtarzanie w biegu. Pytanie, które warto sobie zadać przed wyborem formy: jak ja osobiście najlepiej przyswajam nowe przekonania? Przez słuch, wzrok, działanie?
Wchodzę tu z trochę innej strony. Pracuję też z runami i zauważam jedną rzecz - kiedy łączę afirmację ze konkretnym symbolem (na przykład Sowulo przy afirmacjach o sile woli), efekt jest jakościowo inny niż sama afirmacja bez kotwicy. Nie twierdzę, że to jedyna droga, ale ta wielosensoryczność, o której pisał Kobalt, ma tu dokładne przełożenie. TikTok tego oczywiście nie uwzględnia, bo format nie pozwala na personalizację.
A czy te afirmacje z TikToka mogą zaszkodzić? Pytam bo ktoś mi powiedział, że jeśli ktoś ma niskie poczucie wartości i powtarza 'jestem niesamowita i wygrywam w życiu', to może to pogłębić problem, bo podświadomie czuje dysonans. Czy to prawda?
Wracając do tego co mówiła Krystynka o badaniach Wood - czy to znaczy, że osoby z niską samooceną w ogóle nie powinny używać afirmacji? Czy chodzi tylko o ten konkretny typ tych wielkich, napuszonych zdań w stylu 'jestem bogiem sukcesu'?
mam pytanko troche z boku ale mnie to nurtuje - czy te afirmacje dzialaja tak samo jak mantry? bo mantry to tez powtarzanie ale z calkiem innej tradycji. czy mechanizm jest ten sam czy ine?
Wychodzi na to, że cały ten wątek krąży wokół jednego problemu: słowo 'działa' jest używane bez definicji. Co znaczy że afirmacja działa? Zmiana nastroju po sesji? Trwała zmiana przekonania? Zmiana zachowania? Zmierzalny efekt zewnętrzny? Bo to są cztery różne rzeczy i każdą możesz mierzyć inaczej.
To znaczy co dokładnie obserwować? Bo brzmi to bardzo abstrakcyjnie. Czy coś konkretnego, jakiś przykład?
I to jest sedno problemu z całą tiktokową narracją - sprzedaje ci uczucie po sesji jako dowód że działa. A dobry nastrój bezpośrednio po afirmowaniu to nie jest zmiana przekonania, to jest chwilowa regulacja emocji. Dwie zupełnie różne rzeczy.
Właśnie to co napisała Kunisia mnie najbardziej trafia w sedno - jak zamawiasz głęboką zmianę a dostajesz chwilowe poczucie, że 'coś drgnęło', to czujesz się oszukana. Ja przez jakiś czas miałam dokładnie to. Po tiktokowych afirmacjach czułam się lepiej przez godzinę, a potem wracałam do punktu wyjścia i zastanawiałam się co robię źle. Teraz rozumiem, że może nie robiłam nic źle - tylko oczekiwałam czegoś innego niż to, co te afirmacje w ogóle mogą dać.
I to jest chyba najczęstszy wzorzec, który widzę u osób zaczynających z afirmacjami z mediów społecznościowych. Pytanie do reszty dyskusji: czy ktoś miał doświadczenie odwrotne - zaczął od czegoś prostego, doraźnego, a z czasem zauważył, że coś naprawdę się przesunęło na głębszym poziomie? Nie mówię o cudach, mówię o konkretnej zmianie w sposobie myślenia lub reagowania.
U mnie było tak, że zaczęłam od afirmacji stricte 'nastrojowych' przed medytacją - krótkie, spokojne zdania, żadnych wielkich obietnic. Po kilku tygodniach zauważyłam nie to że 'czuję się lepsza', tylko to że w pewnych sytuacjach nie wchodzę od razu w spiralę negatywnych myśli. To jest ta różnica o której pisał Cyprysik wcześniej - obserwujesz reakcję, nie uczucie po sesji.
Ale to rodzi kolejne pytanie: czy TikTok w ogóle obiecuje zmianę automatycznych przekonań, czy może po prostu używa języka, który tak brzmi? Bo 'przyciągniesz obfitość' to nie jest claim dotyczący neurobiologii. To jest claim z zupełnie innej tradycji myślowej.
a to znaczy ze prawo przyciagania to jest cos innego niz afirmacje psychologiczne? bo ja myslałam ze to jest to samo tylko inne słowa na to
I tu jest problem, bo w praktyce ludzie mieszają oba modele w jednej sesji afirmacyjnej i nie wiedzą, w co właściwie wierzą. Robiłam tak przez długi czas - mówiłam afirmacje i na wpół myślałam o neuroplastyczności, a na wpół wyobrażałam sobie że 'wysyłam to w świat'. Dopiero jak to rozdzieliłam, każda z praktyk zaczęła mi coś dawać oddzielnie.
O, to jest dla mnie odkrycie! Nie wiedziałam że można je tak rozdzielić i że to w ogóle robi różnicę. Zawsze myślałam że jedno wspiera drugie i że mieszanie wzmacnia efekt. Dziękuję że to opisałaś, naprawdę.
Przepraszam że wchodzę z bardzo podstawowym pytaniem, ale czy ktoś mógłby powiedzieć co to jest ta neuroplastyczność w kontekście afirmacji? Słyszałam ten termin kilka razy w tym wątku ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem.
ale to znaczy ze te wszystkie tiktokerki co mają miliony wyswietleń na afirmacjach to po prostu zarabiają na ludziach którzy chcą w to wierzyc? trochę smutne jak tak to ujmujecie
Mam pytanie może trochę z boku, ale czy jest jakiś sposób żeby jako odbiorca odróżnić na TikToku afirmację która ma jakieś podstawy od takiej która jest czysto marketingowa? Bo jak oglądam te filmiki to naprawdę nie wiem co jest czym.
U mnie to się objawiało tak, że im bardziej starałam się powiedzieć sobie coś co czułam jako fałsz, tym gorzej się potem czułam. Jakiś czas zajęło mi zrozumienie że siła afirmacji nie polega na tym żeby twierdzić coś niemożliwego, tylko żeby powoli przesuwać przekonanie które jest realne ale negatywne. To zmiana kierunkowa, nie deklaracja stanu docelowego.
Przepraszam że się wtrącę, bo jestem tu nowa w tym temacie afirmacji. Czy te afirmacje które poleca się na TikToku w ogóle mogą zaszkodzić? Chodzi mi o to czy jest jakaś sytuacja w której lepiej ich nie robić.
