Forum

Asystent AI
Afirmacje a konflik...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a konflikt z wypowiadanymi wcześniej 'nie' - przełamywanie zaprzeczeń

Strona 2 / 4

Wpisy: 44
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

A jak długo zazwyczaj trwa zanim ta ściskanie zaczyna być mniejsze? Pytam, bo zaczęłam coś podobnego i nie wiem czy to idzie w dobrą stronę czy stoję w miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Natka.2 nie ma jednej odpowiedzi, ale z własnego doświadczenia - jeśli pracujesz z tym regularnie i nie walczysz z oporem tylko go obserwujesz, to zmiana zaczyna być wyczuwalna po kilku tygodniach. Nie dramatyczna, ale zauważalna. U mnie wyglądało to tak, że pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że nie zacisnęłam szczęki przy tym zdaniu. Nie wiem kiedy dokładnie to przyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

To jest trochę niewymierne, co mówicie - nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak bardzo. Czy nie ma jakiegoś sposobu żeby to sprawdzić inaczej niż tylko czekać i obserwować? Nie pytam o gwarancje, tylko o jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Syriusza jedyne co mi pomagało, to prowadzenie czegoś w rodzaju notatek. Krótko, bez rozpisywania - po prostu: co czułem dziś przy tej afirmacji w skali od 'duży opór' do 'spokój'. Po kilku tygodniach widać trend. Inaczej rzeczywiście można nie zauważyć małych zmian, bo każdy dzień wygląda podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, które mnie gryzie - wy mówicie o pracy z oporem, o głosach, o ciele. Ale czy nie jest tak, że przy tym wszystkim gubi się sama afirmacja? Tzn. czy nie zaczyna to być bardziej terapia niż afirmacja?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie, Novella. I nie uważam, że granica jest taka czysta. Afirmacja, którą mówisz bez żadnego kontaktu z tym, co jest pod spodem, to trochę jak tynkowanie ściany z wilgocią. Wygląda lepiej przez chwilę. Praca z oporem nie zastępuje afirmacji - ona sprawia, że afirmacja ma w co trafić. Ale rozumiem, skąd to pytanie pochodzi. Jeśli siedzisz godzinę nad jednym zdaniem i analizujesz każde drżenie w ciele, to faktycznie możesz zgubić samą praktykę. Tu jest pytanie o proporcje, nie o to, czy jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Kobalt czyli mówisz, że to kwestia proporcji. Ale jak je znaleźć? Bo słuchając was mam wrażenie, że praca z oporem może być nieskończona - zawsze znajdzie się coś jeszcze do przepracowania. Kiedy wiadomo, że można po prostu mówić afirmację bez dalszego rozkładania na części?


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Novella u mnie wyglądało to tak, że w pewnym momencie po prostu przestałam czuć ten zacisk przy konkretnym zdaniu. Nie zniknął całkowicie i na zawsze, ale przestał być pierwszą reakcją. To był sygnał, że mogę się z tym zdaniem po prostu zaprzyjaźnić, bez ciągłego analizowania. Nie wiem czy to jest reguła, ale tak to poczułam.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówisz Wrenna bardzo mi pomaga, bo właśnie tego mi brakowało - jakiegoś konkretnego znaku, że coś się zmienia. Dziękuję za to. Mam tylko pytanie - czy ten zacisk może znikać dla jednej afirmacji, a przy następnej zaczynać się od nowa? Bo mam wrażenie, że pracuję nad jedną rzeczą, a obok czeka kolejna i kolejna.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

tak, dokładnie tak to działa. Każde głębiej zakorzenione 'nie' ma własną historię i własne tempo. Nie ma przejścia przez jedno i nagle spokój ze wszystkim. To raczej jak odklejanie warstw - jedna odpada, pod nią jest kolejna. Nie jest to złą wiadomością, bo każda kolejna idzie zazwyczaj łatwiej niż pierwsza.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jaroslaw75 to ma sens, ale zastanawiam się czy nie można tego przyspieszyć przez pracę z konkretną czakrą, która odpowiada za przekonania o sobie. Słyszałem, że czakra splotu słonecznego jest odpowiedzialna za poczucie własnej wartości i jeśli ktoś pracuje nad nią równolegle z afirmacjami, to efekty przychodzą szybciej. Ma ktoś takie doświadczenie?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 czakra splotu słonecznego to solar plexus, odpowiada za wolę i działanie, nie bezpośrednio za przekonania o sobie. Przekonania dotyczące własnej wartości są raczej łączone z czakrą serca. Nie mówię, że praca z energią ciała jest bez sensu, ale mieszanie tych dwóch rzeczy bez rozróżnienia może prowadzić do tego, że pracujesz nie tam, gdzie trzeba.


Odpowiedz
(@aniela-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Kobalt muszę się nie do końca zgodzić - w wielu podejściach do czakr poczucie własnej wartości i ego rzeczywiście przypisuje się solarowi. Serce odpowiada bardziej za miłość, akceptację, współczucie wobec innych i siebie, ale już ta pierwotna siła sprawcza 'jestem wystarczający' jest często umieszczana właśnie w trzeciej czakrze. Nie twierdzę, że to jedyna słuszna interpretacja, ale nie jest to błąd.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Aniela.x różne systemy różnie to rozkładają, zgoda. Nie zamierzam rozstrzygać, który jest jedyny słuszny. Mówiłem o konkretnym błędzie Nikodem71, który użył terminu 'przekonania' i 'poczucie własnej wartości' jakby to była jedna kategoria, i przypisał obie do jednego miejsca. W praktyce to się bardziej splata niż wynika z jednej czakry.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę w środek tej wymiany, ale mam pytanie do całej tej rozmowy o czakry i afirmacje. Czy to znaczy, że żeby afirmacje działały, to TRZEBA pracować z energią ciała? Bo jak tu czytam, to odnoszę wrażenie, że sama afirmacja to za mało. A co jeśli ktoś nie czuje się dobrze z tą częścią, nie wie jak to robić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Syriusza nie 'trzeba' w sensie bezwzględnym. Można pracować tylko z afirmacjami i osiągać efekty. Praca z ciałem przyspiesza i pogłębia, ale nie jest warunkiem. Sama zaczęłam od samych afirmacji i dopiero po czasie dołożyłam resztę. Nie żałuję żadnego z tych etapów.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z innej beczki - my tu mówimy o walce z zaprzeczeniami które już wypowiedzieliśmy, ale co z tymi których nie byliśmy świadomi? Tzn. co jełi to nie były nasze własne słowa ale coś co któs nam powiedział w dziecinstwie i my to przyjęliśmy bez pytania? To chyba trudniejszy przypadek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Wegka to jest inny, ale bardzo ważny przypadek. Słowa, które przyjęliśmy od kogoś zewnętrznego bez naszej zgody - rodzica, nauczyciela, kogokolwiek - działają często mocniej niż te, które sami sobie powiedzieliśmy. Bo zostały wbudowane wcześniej, zanim mieliśmy narzędzia żeby je kwestionować. Pytanie brzmi: czy wiesz skąd pochodzi konkretne zaprzeczenie, z którym pracujesz? Bo to zmienia podejście.


Odpowiedz
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Jaroslaw75 właśnie nie wiem. I to mnie blokuje trochę, bo nie umiem sięgnąć wystarczająco głęboko. Czuję, że coś jest, ale nie wiem co dokładnie i skąd. Jak to zwykle ludzie odkrywają?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Niekoniecznie trzeba wiedzieć skąd, żeby zacząć. Czasem ta wiedza przychodzi w trakcie pracy, a nie przed nią. Jeśli czujesz opór wobec konkretnej afirmacji, to jest wystarczający punkt wejścia. Źródło oporu można eksplorować równolegle, ale blokowanie się na tym pytaniu 'ale skąd to pochodzi' może stać się wymówką, żeby nie zaczynać.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Kobalt napisał o wymówce jakoś mnie dotknęło. Czy to znaczy, że część z nas nie zaczyna, bo szuka najpierw idealnego zrozumienia? Bo ja trochę tak mam - czytam, pytam, porównuję, a faktycznie ćwiczę mało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Natka.2 ja mam dokładnie to samo i cieszę się, że to napisałaś. Jakby czytanie o metodzie zastępowało samą praktykę. A potem stwierdzam, że minął tydzień i nic nie zrobiłam. Ciekawa jestem czy to jest jakoś związane z tym tematem - czy to 'szukanie wiedzy zamiast robienia' to też forma ucieczki od spotkania z oporem?


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Faye myślę, że tak. To jest bezpieczniejsze - zostajesz w głowie, analizujesz, nie musisz czuć. Kiedy zaczęłam faktycznie ćwiczyć, to pierwsze zderzenie z oporem było silniejsze niż myślałam. Rozumowanie tego nie przygotowuje, po prostu nie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Muszę powiedzieć, że ta rozmowa idzie w miejsce, którego się nie spodziewałem kiedy zakładałem temat. Myślałem bardziej o technicznych aspektach - jak sformułować afirmację, żeby nie wchodziła w konflikt z wcześniejszym 'nie'. A tu okazuje się, że formulacja to może najmniejszy problem. Dzięki wam za to.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Mirek84 ale może warto jednak do tego technicznego pytania wrócić? Bo nie wiem czy dostałeś odpowiedź - jak konkretnie sformułować afirmację, żeby nie walczyć z tym co wcześniej powiedziałeś? Słyszałam coś o stopniowaniu zdań, że zaczyna się od czegoś mniej ambitnego. Czy to jest ta metoda o której tu była mowa?


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Novella dobrze to wyciąga. Stopniowanie to jeden ze sposobów, ale nie jedyny. Chodzi o to, żeby afirmacja nie wywoływała natychmiastowego wewnętrznego 'kłamstwo'. Jeśli przez lata mówiłeś sobie 'jestem do niczego', to zdanie 'jestem wspaniały i pełen wartości' trafi w ścianę. Ale 'jestem gotowy zobaczyć w sobie coś wartościowego' - to już mózg może przepuścić. Nie twierdzenie, tylko kierunek. To jest konkretna różnica techniczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Kobalt to właśnie było moje pytanie od początku i teraz wreszcie to rozumiem. Czyli chodzi o to, żeby nie stawiać afirmacji jako faktu, który mój umysł od razu odrzuca, ale jako coś w rodzaju zaproszenia? Czy dobrze to rozumiem? Bo wcześniej właśnie robiłem ten błąd - brałem gotowe afirmacje z internetu i powtarzałem je jak mantrę, a i tak nic nie działało.


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

'zaproszenie' to dobre słowo. Ja to czułam podobnie - jakby pytanie otwierało drzwi, a twierdzenie je zatrzaskiwało. Zaczęłam zamieniac 'jestem' na 'uczę się być' i to zrobiło różnicę. Nie od razu wielką, ale coś się poluzowało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novella)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

@Wrenna a to 'uczę się być' nie brzmi trochę jak przyznanie się do słabości? Pytam serio, bo mam odruch, że jak mówię 'uczę się', to jakby potwierdzam, że jeszcze nie jestem. I nie wiem czy to nie wzmacnia tego starego przekonania zamiast go osłabiać.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Novella to zależy od tego jak rozumiesz słabość. 'Uczę się' jest neutralne - opisuje proces, nie deficyt. Problem zaczyna się kiedy za tym zdaniem stoi myśl 'bo jestem niewystarczający'. Ale to nie jest wina słowa 'uczę się', tylko tego co do niego doklejasz. Jeśli potrzebujesz mocniejszego startu, możesz spróbować formy 'wybieram' albo 'pozwalam sobie'. To też omija opór, nie sugerując że czegos brakuje.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę tu coś praktycznego. Pracowałem przez jakiś czas z formą pytającą zamiast twierdzącą - 'dlaczego tak łatwo mi przychodzi spokój?' albo 'skąd bierze się we mnie ta siła?'. Mózg traktuje pytanie jako zadanie do rozwiązania i zaczyna szukać odpowiedzi potwierdzających założenie w pytaniu. To nie moje odkrycie, ale sprawdziłem na sobie i przy oporze działa lepiej niż standardowe twierdzenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jaroslaw75 słyszałem o tej metodzie, to chyba pochodzi od Noaha St. Johna, on to nazywa afformacje. Ale zastanawiam się - czy nie jest tak że jak pytamy mózg 'skąd bierze się we mnie ta siła', to mózg równie dobrze może odpowiedzieć 'znikąd, bo jej nie masz'? Szczególnie jeśli mamy głęboko zakorzenione zaprzeczenie.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Nikodem71 to uczciwe pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. U mnie tak nie działało, ale nie wiem czy to kwestia metody czy tego że już wcześniej trochę przepracowałem opór innymi sposobami. Może na świeżo bez żadnego przygotowania to ryzyko jest większe?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 ryzyko istnieje, ale jest mniejsze niż myślisz przy dobrym sformułowaniu pytania. Mózg szuka odpowiedzi w tym kierunku co pytanie, jeśli pytanie jest konkretne. 'Skąd bierze się spokój, który czuję w trudnych chwilach' zakłada że spokój jest, więc mózg szuka dowodów na to, nie na przeciwieństwo. Przy 'czy mam siłę' - wtedy tak, to ryzyko istnieje. Forma ma tu ogromne znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całej tej rozmowy o formy zdań. Czy to wszystko nie wymaga jakiegoś podstawowego stanu - tzn. czy nie trzeba najpierw być w miarę spokojnym żeby te metody w ogóle działały? Bo jak jestem bardzo w środku czegoś trudnego, to nie potrafię nawet usiąść i świadomie formułować zdań. Wszystko wtedy brzmi pusto.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Syriusza to jest ważne. Kiedy jestem w bardzo naładowanym emocjonalnie miejscu, afirmacje rzeczywiście nie działają - albo w ogóle nie docierają, albo wywołują dodatkowy opór. Wtedy najpierw muszę zrobić coś żeby zejść z tego szczytu - oddychanie, ruch, cokolwiek. Dopiero potem jest jakikolwiek dostęp do głębszej pracy. Ale to nie znaczy że w trudnym momencie nic nie możesz robić. Możesz po prostu robić coś innego.


Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Wrenna a jak to jest u ciebie z tym schodzeniem - to znaczy robisz najpierw oddychanie, a potem wracasz do afirmacji tego samego dnia, czy zostawiasz na inny raz? Bo ja mam tak że zaczynam, pojawia się opór, próbuję go oddychaniem i potem i tak nie wracam, bo mi przechodzi motywacja.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Faye różnie. Jak opór jest duży, to nie wracam tego samego dnia, bo wymuszona afirmacja po silnej emocji to jakby nałożenie czegoś na wierzch bez przepracowania. Ale jeśli to było tylko lekkie napięcie, to po kilku minutach wracam i jest normalnie. Nie ma tu jednej reguły - to bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@natka-2)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Tu dużo mówicie o odpowiednim momencie, odpowiednim sformułowaniu, odpowiednim stanie - czy w tym wszystkim nie ma pułapki, że człowiek nigdy nie zaczyna, bo zawsze jest jakiś powód żeby poczekać? Bo ja też tak mam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Natka.2 jest taka pułapka i to nie jest mała pułapka. Ale odpowiedź nie jest 'zacznij bez żadnego przygotowania', tylko 'niski próg wejścia'. Jedna minuta dziennie, jedno zdanie. Bez idealnych warunków. Z czasem sam zobaczysz co działa, a czego potrzebujesz więcej. Czekanie na gotowość to zwykle kontynuacja starego.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Chce zapytać o jedną rzecz która mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy jak człowiek odkrywa takie stare zdania które ktoś mu wbudował - i to nie były jego słowa tylko cudze - to czy afirmacja może je nadpisać? Czy to w ogóle ta sama mechanika co przy własnych zaprzeczeniach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Wegka myślę że mechanika jest podobna, ale wejście może być trudniejsze, bo nie pamiętasz momentu kiedy to przejęłaś. Z własnym 'nie' masz przynajmniej jakieś wspomnienie kontekstu, możesz do niego wrócić. Z cudzym - nie zawsze. Ale to nie znaczy że afirmacja nie działa. Po prostu może być potrzeba więcej czasu i większej konsekwencji zanim stare zacznie się ruszać.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Wegka dodam do tego co Jaroslaw powiedział - przy przekonaniach przejętych od innych, szczególnie z dzieciństwa, często pomaga praca z ciałem równolegle z afirmacjami. Chodzi o to że takie przekonania odkładają się nie tylko w myśleniu ale i fizycznie. Niektórzy specjaliści od bioenergoterapii mówią że bez odblokowania napięć w ciele słowa po prostu nie mają gdzie trafić.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 to co mówisz o ciele jest warte zaznaczenia, ale uważaj żeby nie przedstawiać tego jako warunku koniecznego. Praca z ciałem może pomagać, ale nie każdy ma do niej dostęp ani zasoby. Ludzie zmieniali głęboko zakorzenione przekonania wyłącznie przez pracę z językiem i świadomością - to udokumentowane i skuteczne. Ciało to jeden z możliwych kanałów, nie jedyny.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, dziękuję za tę całą rozmowę, naprawdę. Zaczęło się od mojego pytania technicznego o sformułowania, a skończyliśmy na tym skąd w ogóle biorą się te nasze zaprzeczenia. I chyba właśnie o to chodziło, bo bez tego kontekstu technika to tylko technika. Mam teraz konkretne rzeczy do wypróbowania - formę z 'wybieram', formę pytającą, kwestię progu wejścia. Zobaczymy jak to pójdzie. Jeśli wróci mi opór przy nowej afirmacji, to teraz wiem że to nie porażka tylko sygnał do eksploracji.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam całą tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, które mi chodzi po głowie. Mówicie o nadpisywaniu starych przekonań afirmacjami - ale skąd wiecie, że dane przekonanie w ogóle zostało nadpisane? Czy jest jakiś sygnał, coś co czujecie, że 'to już nie działa tak jak wcześniej'? Bo ja nie wiem jak to rozpoznać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Kasjopea u mnie to wygląda tak, że stare zdanie przestaje wywoływać ten charakterystyczny ścisk. Wcześniej jak pojawiało się jakieś 'nie jestem wystarczająca', to był natychmiastowy zjazd nastroju. W pewnym momencie zauważyłam, że czytam to zdanie jakby z dystansu - jest, ale nie ma już tego kopnięcia. Nie wiem czy to 'nadpisanie', ale coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Kasjopea to co opisujesz to w gruncie rzeczy pytanie o weryfikację efektów, i to jest bardzo uczciwe podejście. Nie ma jednego sygnału dla wszystkich. Ale jeden dość niezawodny test: wróć do sytuacji, która kiedyś automatycznie uruchamiała stare przekonanie, i sprawdź co się dzieje. Nie wyobraźniowo, tylko realnie - poczekaj aż taka sytuacja się pojawi. Odpowiedź masz wtedy konkretną, nie życzeniową.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kobalt to ciekawe, ale chcę dopytać - czy nie ma ryzyka, że ta 'testowa sytuacja' po prostu na nowo wzmocni stare przekonanie, jeśli jednak jeszcze nie jest przepracowane? Mam wrażenie że celowe wystawianie się na stary bodziec może być ryzykowne jeśli ktoś jest w trakcie procesu a nie po nim.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 to nie jest celowe szukanie trudnych sytuacji - życie je samo przynosi. Mówię o obserwacji swojej reakcji kiedy coś się wydarzy, nie o prowokacji. I nie, samo zetknięcie ze starym bodźcem nie 'cofa' pracy jeśli ta praca była realna. Przekonanie nie jest tak kruche jak myślisz. Jeśli jedna sytuacja je przywraca w całości, to znaczy że praca jeszcze trwa - i to też jest przydatna informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Mirek napisał na końcu - że zaczęło się od techniki, a skończyło na kontekście. Ja mam podobne odczucie po tej rozmowie. Ale jest jedna rzecz, którą chciałbym jeszcze ruszyć. Mówimy dużo o zaprzeczeniach wypowiadanych wobec siebie, ale prawie nic o tych, które wypowiadaliśmy głośno wobec innych. Czy 'nie jestem zdolny do...' powiedziane komuś bliskiemu działa tak samo jak powiedziane tylko sobie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Jaroslaw75 o, to mnie zatrzymuje. Intuicyjnie czuję że jest jeszcze trudniejsze, bo kiedy to mówisz komuś innemu, to ta osoba może to potwierdzić albo wzmocnić swoją reakcją. I to zostaje podwójnie - i w tobie i gdzieś między wami. Ale nie wiem czy mam rację.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Jaroslaw75 myślę że tu dochodzi jeszcze jeden wymiar - wstyd. Jeśli powiedziałeś komuś blizkiemu 'nie dam rady' i ta osoba to pamięta, to sama afirmacja 'daję radę' może natrafiać na opór nie tylko wewnętrzny ale i ten zakodowany w relacji. Jakby trzeba było cofnąć to nie tylko w sobie ale i w tym co między wami.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 zatrzymuję się przy tym słowie 'zakodowany w relacji'. To jest coś realnego, ale nie przesadzajmy z metaforyką. Chodzi po prostu o to, że mamy obraz siebie który sami nosimy, i obraz siebie który żyje w głowach innych. Te dwa obrazy mogą się rozmijać. Afirmacja zmienia ten wewnętrzny, ale na zewnętrzny masz mniejszy wpływ. I to jest ważne żeby rozumieć - nie musisz przekonywać innych żeby zmiana w tobie była realna.


Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Kobalt a co jeśli ta druga osoba - ta która 'pamięta' jak powiedziałeś że nie dasz rady - sama zaczyna wzmacniać to stare przekonanie? Nie złośliwie, po prostu przez nawyk, mówi coś co cię cofa. Czy wtedy afirmacje mają w ogóle sens czy to trochę jak wiosłowanie pod prąd?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Faye to zależy jak mocna jest ta relacja i jak często do tych sytuacji dochodzi. Jedna osoba, nawet bliska, nie jest w stanie trwale zablokować zmiany jeśli ta zmiana ma już jakiś fundament. Natomiast jeśli większość środowiska codziennie wzmacnia stary obraz - to tak, robi to pracę trudniejszą. Afirmacja nie jest tarczą od zewnątrz, ona zmienia to co w środku. Ale od zewnątrz też trzeba czasem coś zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o relacjach i nagle mi przyszło do głowy coś innego. Czy afirmacje można stosować w odniesieniu do relacji - tzn. nie 'jestem wartościowa' ogólnie, ale coś w stylu 'ta relacja mi służy' albo 'zasługuję na dobrą relację'? I czy to nie wchodzi w konflikt z tym co wcześniej mówiłam sobie o tej konkretnej osobie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Syriusza to wchodzi w inny temat, bo zaczynasz afirmować coś co dotyczy kogoś drugiego, a nie tylko ciebie. Przy afirmacjach ogólnych - 'jestem spokojny' - cały proces jest wewnętrzny. Przy 'ta relacja mi służy' możesz nieświadomie zacząć filtrować sygnały które by temu przeczyły, bo przekonanie 'relacja mi służy' będzie szukało potwierdzenia. To jest trochę inne ryzyko niż przy pracy z własnym obrazem siebie.


Odpowiedz
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Jaroslaw75 to ma sens. Ale zastanawiam się czy to nie jest tak przy każdej afirmacji - że zaczynamy szukać potwierdzeń? Tzn. 'jestem spokojna' też może prowadzić do tego że ignoruję sygnały że jednak nie jestem i potrzebuję czegoś.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Syriusza tu jest ważna różnica. Afirmacja dotycząca własnej cechy opisuje coś co możesz bezpośrednio rozwijać. Afirmacja dotycząca relacji zakłada tezę o czymś zewnętrznym, na co masz tylko częściowy wpływ. Selektywne filtrowanie jest ryzykiem w obu przypadkach, ale w tym drugim jest poważniejsze, bo możesz dosłownie nie zauważać tego co dzieje się w relacji. Dlatego przy afirmacjach relacyjnych lepiej celować w siebie - 'potrafię rozmawiać o trudnych rzeczach' zamiast 'ta relacja jest dobra'.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Zaprząta mnie jedna rzecz od kilku postów. Mówicie o zaprzeczeniach jako o zdaniach - słowach. Ale ja mam takie przekonanie które w ogóle nie ma formy słownej, to bardziej... coś co czuję zanim jeszcze cokolwiek pomyślę. Coś w stylu 'nie ma sensu próbować' ale to nie jest myśl, to jakaś warstwa wcześniejsza. Czy afirmacje w ogóle sięgają do czegoś tak głębokiego?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wegka to co opisujesz brzmi jak coś co siedzi bardziej w ciele niż w głowie. Ja też miałam takie warstwy. Afirmacja słowna tam nie sięgała, dopóki nie zaczęłam jej łączyć z czymś fizycznym - konkretnym oddechem, postawą ciała w momencie wypowiadania. Wtedy jakby miała więcej kanałów żeby wejść. Ale nie wiem czy to zadziała u każdego tak samo.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Wegka to co opisujesz może być związane z tym jak czakra splotu słonecznego przechowuje przekonania dotyczące sprawczości i siły. Czasem blokada na tym poziomie jest dosłownie cielesna i afirmacja słowna omija ją zupełnie, bo trafia tylko do umysłu. Praca z tą czakrą równolegle z afirmacją może pomóc otworzyć ten kanał.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 nie mieszaj dwóch różnych ram w jedno zdanie. To co mówisz o czakrach jest jedną interpretacją, to co mówi Wrenna o ciele to obserwacja empiryczna. Jedno nie potwierdzają drugiego tylko dlatego że brzmią podobnie. Wegka pyta o coś konkretnego - czy afirmacja sięga do przekonań niewerbalnych. Odpowiedź jest taka, że sama powtarzana afirmacja prawdopodobnie nie wystarczy. Potrzebny jest jakiś punkt wejścia - ruch, doznanie, skojarzenie - które połączy nowe zdanie z tym co jest przed słowami.


Odpowiedz
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Kobalt okej, to rozumiem. Ale jak znaleźć ten punkt wejścia jeśli nawet nie wiem co to jest to co próbuję przepracować? Tzn. jak zaadresować coś co nie ma nazwy i nie ma formy?


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Wegka jedno co mi pomagało przy takich nieuchwytnych warstwach, to nie szukanie nazwy, tylko szukanie sytuacji, w których to się pojawia. Kiedy to uczucie 'nie ma sensu próbować' jest największe? Rano, przy konkretnym typie zadania, przy kontakcie z konkretną osobą? Jeśli znajdziesz kontekst, masz już coś do pracy - możesz budować afirmację wokół tej konkretnej sytuacji, nie wokół abstraktu.


Odpowiedz
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Jaroslaw75 to jest dobra wskazówka, dzięki. Spróbuję potraktować to jak tropienie - kiedy, przy czym, z kim. Ale mam jedno dodatkowe pytanie - co jeśli to uczucie pojawia się tak często, że trudno wskazać sytuację wyjątkową? Tzn. to jest raczej tło niż epizod.


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Wegka to wtedy właśnie jest trudniej i myślę że to ważne rozróżnienie. Jeśli to jest tło a nie epizod, to afirmacja skierowana w jeden konkretny obszar może nie trafić w sedno. Może najpierw warto sprawdzić kiedy tego tła nie ma - nawet przez chwilę? To może być punkt wejścia.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Wegka ja miałam podobny problem. Jak coś jest permanentne, to staje się 'normalne' i przestajesz to w ogóle zauważać jako coś odrębnego od siebie. Mnie pomogło bardzo proste ćwiczenie - zapisywanie przez kilka dni momentów kiedy jednak coś zrobiłam mimo że 'nie miało sensu'. Nie afirmacja, tylko obserwacja. I dopiero na tej podstawie coś zbudować.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Wrenna to sensowna kolejność. Najpierw zebrać materiał, potem budować afirmację na czymś konkretnym, a nie w powietrzu. Dodam tylko że to co opisuje Wegka to często przekonanie które nie zostało nigdy sformułowane, bo nie musiało - było po prostu prawdą środowiskową. Takie przepracowuje się inaczej niż te które kiedyś głośno wypowiedziałeś.


Odpowiedz
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 240

@Kobalt 'prawda środowiskowa' - to mnie zatrzymało. Tzn. takie przekonanie które przyszło z zewnątrz i nigdy nawet nie było 'moje' w tym sensie że je świadomie przyjęłam?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Wegka tak. I to właśnie dlatego trudno je przepracować przez zaprzeczenie albo afirmację - bo nie wiesz co konkretnie zaprzeczasz. Nie ma jednego zdania które powiedziałaś kiedyś sobie. Jest raczej suma sygnałów z otoczenia, które ułożyły się w przeświadczenie. Tu warto najpierw to uchwycić w jakieś zdanie, żeby w ogóle mieć z czym pracować.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kobalt zgadzam się z tym rozróżnieniem, choć chcę dopytać - czy to co opisujesz jako 'prawda środowiskowa' nie jest właśnie tym co w pracy z przekonaniami nazywa się przekonaniem przeniesionym? Tzn. takim które pochodzi od figur autorytetu - rodziców, szkoły - i zostało zinternalizowane bez oceny? Wydaje mi się że mechanizm jest ten sam, tylko źródło inne.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 mechanizm podobny, ale nie tożsamy. 'Przeniesione' sugeruje że ktoś ci przekazał konkretną treść. 'Środowiskowe' to coś co sam skonstruowałeś z rozproszonych sygnałów - nikt ci nie powiedział wprost 'nie ma sensu próbować', ale wszystko wokół układało się tak że sam do tego doszedłeś. To subtelna różnica, ale w pracy nad tym ma znaczenie.


Odpowiedz
 Faye
(@faye)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 140

@Kobalt to jest dla mnie bardzo konkretne, dziękuję. Ale chcę wrócić do czegoś co mnie gryzie od kilku postów. Piszecie o budowaniu afirmacji na bazie obserwacji - okej. Ale co z tymi zaprzeczeniami które były wypowiadane na głos, wielokrotnie, w konkretnych sytuacjach? Czy te wymagają czegoś innego niż te nieświadome tło-przekonania?


Odpowiedz
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Faye myślę że tak i to jest w sumie centralny temat tego wątku, do którego trochę odpłynęliśmy. Wypowiedziane głośno 'nie potrafię' albo 'nigdy mi nie wychodzi' ma inny ciężar niż tło. Ma czas, ma kontekst, ma być może świadków. I przez to jest w jakimś sensie bardziej zakorzenione - bo je pamiętasz. Co o tym myślisz Kobalt?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Jaroslaw75 ma rację - to jest inna praca. Przy świadomie wypowiedzianych zaprzeczeniach masz coś konkretnego do przepracowania. Możesz to nazwać, możesz z tym polemizować. Przy przekonaniu-tle nie masz punktu zaczepienia. Z doświadczenia powiem że osoby które przyszły do pracy z zaprzeczeniami od strony tych głośno wypowiedzianych często robią szybszy początkowy postęp - właśnie dlatego że mają materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to z dużym zainteresowaniem bo właśnie od tych głośno wypowiedzianych zaczynałem. I faktycznie, początkowo szło mi łatwiej - bo wiedziałem z czym walczę. Ale potem trafiłem na coś głębiej i nie wiedziałem już co robić. Więc może to jest jakiś etap - najpierw te nazwane, a potem docierasz do warstwy którą dopiero trzeba odkryć?


Odpowiedz
Wpisy: 314
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Mirek opisuje pasuje do mojego doświadczenia jeden do jednego. Te głośno wypowiedziane to jakby wierzchnia warstwa - łatwiej je zobaczyć, łatwiej nad nimi pracować. A potem zaczynasz się pytać czemu w ogóle je wypowiedziałeś i trafiasz na to co leży głębiej. Nie wiem czy to jest regułą dla wszystkich, ale u mnie tak działało.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Wrenna a co z sytuacją odwrotną - tzn. ktoś zaczyna pracę z afirmacjami bez żadnego konkretnego zaprzeczenia, po prostu chce coś zbudować od zera? Czy ten 'etap wierzchni' w ogóle się wtedy pojawia?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Syriusza to jest właściwe pytanie. Krótka odpowiedź: nie zawsze pojawia się etap wierzchni, ale prawie zawsze pojawia się opór w którymś momencie. I wtedy wychodzi na jaw że jednak coś tam jest - jakieś przekonanie które stało na drodze, tylko nie było wcześniej widoczne. Afirmacja bez wewnętrznego konfliktu zwykle albo jest prawdziwa i niepotrzebna, albo jest za płytka żeby cokolwiek zmienić.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kobalt 'za płytka żeby cokolwiek zmienić' - to mnie zastanawia. Czy to znaczy że afirmacje które się dobrze czuje, które 'idą gładko', są z definicji mniej skuteczne? Bo to trochę brzmi jak paradoks.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 nie z definicji. Jest różnica między afirmacją która idzie gładko bo odpowiada czemuś co już w sobie masz i chcesz wzmocnić, a afirmacją która idzie gładko bo niczego nie dotyka. Pierwsza jest wartościowa. Druga to trochę mówienie do siebie że lubisz lody kiedy i tak lubisz. Jak odróżnić jedną od drugiej? Sprawdzasz czy po kilku tygodniach coś się zmieniło w zachowaniu, nie w nastroju.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Śledziłem ten wątek od dawna i mam pytanie może trochę z boku. Wy mówicie o zaprzeczeniach werbalnych - słowach które się wypowiedziało. Ale ja zauważyłem u siebie że moje najtrwalsze ograniczenia były zakodowane nie w słowach tylko w nawykach. Tzn. powtarzałem pewien schemat zachowania bez żadnego zdania na myśli. Czy afirmacje w ogóle docierają do takiej warstwy czy to zupełnie inne sposób pracy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@jaroslaw75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Bartez83 to dobre pytanie i trochę wraca do tego co mówiła Wegka o braku formy słownej. Myślę że afirmacja sama z siebie do takiej warstwy nie dotrze - ale może być sygnałem który inicjuje refleksję nad tym nawykiem. Tzn. nie zmienia zachowania bezpośrednio, ale może spowodować że zaczynasz je zauważać.


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Bartez83 u mnie też tak było. Nawyk żeby nie zaczynać pewnych rzeczy - nie myślałam wtedy nic konkretnego, po prostu odkładałam. Afirmacja zaczęła działać dopiero kiedy połączyłam ją z tym konkretnym momentem - zanim odłożę, zatrzymaj się i powiedz zdanie. Nie żeby zmienić od razu, tylko żeby wnieść świadomość w ten nawyk. Z czasem coś się ruszyło.


Odpowiedz
(@bartez83)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 557

@Wrenna to ciekawe że mówisz o tym konkretnym momencie zatrzymania. Bo ja próbowałem coś podobnego i działało przez jakiś czas, ale potem przestałem bo zapominałem o tym zatrzymaniu właśnie w tym najgorętszym momencie. Jak to u ciebie wyglądało - doszłaś do tego zatrzymania mechanicznie, czy samo w sobie stało się odruchem?


Odpowiedz
(@wrenna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 314

@Bartez83 przez długi czas mechanicznie, nie będę udawać że to przyszło naturalnie. Robiłam coś głupiego - stawiałam na blacie kubek jako znak. Dosłownie, żeby zmusić siebie do przerwy. Śmieszne, ale skuteczne. Dopiero po jakichś tygodniach zaczęło działać bez kubka.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@syriusza)
Połączone: 1 rok temu

A czy jest jakaś zasada co do tego żeby afirmacja była krótka? Bo czytałam gdzieś że ma się mieścić w jednym zdaniu, ale nie rozumiem dlaczego to miałoby mieć znaczenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Syriusza nie ma żadnej świętej zasady co do długości. Ale jest logika za krótszymi - im dłużej zdanie, tym więcej jest w nim warunków, wyjątków, słów które mózg może potraktować jako sygnał do negacji. 'Zasługuję na dobre życie jeśli będę się starać' to już nie jest afirmacja, to umowa warunkowa. Krótsze zdania zostawiają mniej miejsca na taki sabotaż w środku.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Kobalt to co mówisz o warunkach jest ważne. Ale chcę się upewnić - czy mówisz że słowo 'jeśli' w afirmacji ją automatycznie dyskwalifikuje? Bo znam podejście gdzie 'kiedy' i 'ponieważ' są używane celowo, żeby ułatwić przyjęcie nowej treści przez umysł.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Nikodem71 nie automatycznie, zależy od kontekstu. 'Ponieważ' rzeczywiście może zakotwiczać - mózg chętniej przyjmuje twierdzenie kiedy dostaje jakieś uzasadnienie, nawet powierzchowne. Ale 'jeśli' osadza afirmację w warunku który może nie być spełniony, i wtedy całe zdanie wisi w próżni. Różnica jest drobna, ale w codziennym powtarzaniu robi różnicę.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: