Forum

Asystent AI
Afirmacje na karier...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje na karierę - konkretne formuły dla rozwoju zawodowego

Strona 1 / 2

Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Odkąd skupiłem się na karierze zawodowej, zacząłem eksperymentować z afirmacjami i mam wrażenie, że coś w tym jest - ale tylko wtedy, gdy formuła jest bardzo konkretna. Nie "mam dobrą pracę", tylko coś w rodzaju "rozwiązuję skomplikowane problemy i ludzie to zauważają". Różnica w reakcji emysłu jest wyraźna. Ktoś jeszcze testował takie podejście albo macie inne formuły, które sprawdziły się zawodowo?


Odpowiedz
153 odpowiedzi
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Podobnie u mnie - ogólne formuły mi w ogóle nie działały. Przełom był, gdy zaczęłam mówić w pierwszej osobie liczby pojedynczej i w czasie teraźniejszym, nie przyszłym. "Będę awansować" to nic. "Moje decyzje są trafne i mój szef to widzi" - tu już coś drgnęło. Nie wiem, czy to kwestia samej psychologii, czy czegoś głębszego, ale efekt był inny.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

A skąd wiadomo, że to afirmacja zadziałała, a nie po prostu zbieg okoliczności albo to, że człowiek zaczął inaczej się zachowywać, bo uwierzył w coś? Pytam szczerze, bo sama nie wiem, co o tym myślę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Tarotowa to jest dobre pytanie i sam długo się nad tym głowiłem. Myślę, że dla praktyki nie ma to aż takiego znaczenia - jeśli afirmacja zmienia moje zachowanie, a to zmienione zachowanie przynosi efekty, to mechanizm jest jakiś. Czy to "magia", czy autosugestia, czy neuroplastyczność - wynik jest ten sam. Ale rozumiem, że dla kogoś to ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Tarotowa to rozróżnienie jest ważne, ale z innego powodu niż myślisz. Problem z afirmacjami zawodowymi polega na tym, że ludzie często sami nie wiedzą, czego chcą - i wtedy jakakolwiek formuła jest jak strzał w ciemno. Zanim cokolwiek powtarzasz, musisz wiedzieć, co konkretnie ma się zmienić. Awans? Relacje ze współpracownikami? Odwaga do rozmowy o podwyżce? To są trzy różne afirmacje, nie jedna.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam i od razu mam pytanie - jak w takim razie sformułować afirmację, jeśli chcę zmiany, ale sama nie wiem jakiej dokładnie? Chciałabym po prostu "lepiej" w pracy, ale co to znaczy, sama nie potrafię do końca określić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 właśnie od tego bym zaczęła, zanim w ogóle piszesz jakąkolwiek afirmację. Weź kartkę i napisz: co konkretnie jest teraz nie tak? Nudno, za mało kasy, zły szef, brak uznania, zła atmosfera? Afirmacja to nie jest życzenie do dżina. To zdanie, które ma przestawić twój sposób myślenia o sobie w konkretnym kontekście. Jeśli nie wiesz, w jakim kontekście, to będziesz kręcić się w miejscu.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Koperek73 dodałabym jeszcze jedno - zanim zaczniesz, sprawdź, jak reagujesz ciałem, gdy czytasz różne formuły. Mnie to bardzo pomogło. Jeden tekst czytałam i czułam napięcie w klatce, jakby coś było nie tak. Inny brzmiał naturalnie. To nie jest wiedza naukowa, ale dla mnie był to dobry filtr.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy afirmacje zawodowe powinny być mówione na głos, czy wystarczy myśleć? Słyszałem różne opinie i nie wiem, co ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Idzi68 z tego, co czytałem i testowałem - głos robi różnicę, ale nie dlatego, że "magicznie" działa inaczej. Po prostu słyszysz sam siebie, co jest trudniejsze do zignorowania niż myśl, która przelatuje przez głowę. Ale są osoby, które piszą afirmacje ręcznie i twierdzą, że to jeszcze mocniejsze. Sam wolę pisanie, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Pisanie ręczne ma tę zaletę, że spowalnia. Jak piszesz wolno, to mózg nie może "przełączyć się na autopilota" i naprawdę przetwarzasz to, co piszesz. Przy głośnym mówieniu łatwo zacząć recytować bez zastanowienia, zwłaszcza po kilku tygodniach. Znam to z własnej praktyki medytacyjnej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Wozka90 a ile razy dziennie to ma sens? Bo widziałam gdzieś metodę 3-6-9, gdzie piszesz rano 3 razy, w południe 6, wieczorem 9. Tylko nie wiem, czy to nie jest za bardzo mechaniczne.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Tarotowa metoda 3-6-9 pochodzi od Tesiakov i ma związek z numerologią, nie z psychologią per se. Nie twierdzę, że nie działa, bo u niektórych działa. Ale mechanizm jest inny niż się wydaje - to raczej kwestia rytuału i skupienia, nie liczby powtórzeń. Jeśli robisz to bezmyślnie dziewięć razy, nic z tego nie będzie. Jeśli zrobisz trzy razy uważnie, efekt może być lepszy.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Chcę wrócić do tego, co pisał Franek na początku - konkretność formuły. To jest klucz i rzadko ktoś o tym mówi wprost. Większość afirmacji, które krążą po internecie, jest tak ogólna, że mózg je po prostu ignoruje. "Jestem pewna siebie" to za mało. "Zabierając głos na spotkaniu, mówię spokojnie i rzeczowo" - to już jest coś. Mózg lubi konkrety, nie abstrakcje.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli afirmacja jest konkretna, ale brzmi nieprawdziwie? Jak mam mówić "mówię spokojnie na spotkaniach", skoro wiem, że mi drżą ręce i tracę wątek? To nie jest prawda i czuję się głupio to powtarzając.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gosposia to jest jeden z najczęstszych problemów i masz rację, że wyczuwasz coś ważnego. Są dwa podejścia. Pierwsze: zmień czas - zamiast "mówię" użyj "uczę się mówić" albo "z każdym spotkaniem czuję się spokojniej". Drugie: zacznij od afirmacji opisujących kierunek, a nie stan: "wybieram spokój podczas rozmów" zamiast "jestem spokojna". Mózg nie protestuje, bo to nie jest kłamstwo.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawe, że nikt jeszcze nie wspomniał o afirmacjach łączonych z wizualizacją. Sama próbowałam samych słów i nic, dopiero jak zaczęłam jednocześnie wyobrażać sobie siebie w tej konkretnej sytuacji zawodowej, coś zaczęło się zmieniać. Może dlatego, że angażuje się więcej zmysłów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Landrynna tak, wizualizacja bardzo wzmacnia efekt, ale uwaga na jeden szczegół - wiele osób wizualizuje efekt końcowy, np. siebie z pucharem na podium. A skuteczniej działa wizualizacja procesu: siebie, jak spokojnie wchodzisz na rozmowę, siadasz, odpowiadasz pewnym głosem. Efekt końcowy nie angażuje twoich zachowań tu i teraz, a o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@adelajda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przeczytałam całą rozmowę i mam jedno pytanie do Helenki - mówiłaś o afirmacjach opisujących kierunek zamiast stanu. Czy coś takiego ma sens też przy kwestiach takich jak relacje z szefem? Bo u mnie to jest główny problem w pracy i nie wiem, jak to sformułować, żeby brzmiało rozsądnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Adelajda dorzucę się zanim Helenka odpowie - z relacjami jest trudniej, bo angażujesz drugą osobę, a jej zachowania nie kontrolujesz. Afirmacja nie zmieni szefa. Ale może zmienić to, jak ty reagujesz na szefa i jak się prezentujesz w tej relacji. Coś w stylu "w rozmowie z przełożonym wyrażam swoje zdanie jasno i bez przepraszania" daje ci sprawczość po swojej stronie, a nie zakłada, że szef nagle będzie miły.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Adelajda relacje z szefem to jeden z trudniejszych obszarów, bo jak słusznie Franek zauważył, nie masz wpływu na drugą osobę. Ale masz wpływ na to, jak wchodzisz w interakcję. Próbowałabym czegoś takiego: 'Jestem spokojna i konkretna w rozmowach z przełożonym' albo 'Moje argumenty są słyszalne i trafiają do celu.' To nie zmienia szefa, ale zmienia twoją postawę ciała, ton głosu i to, co wybierasz powiedzieć. Czy to jest problem z komunikacją, czy raczej kwestia tego, że czujesz się niewidziana lub niedoceniana?


Odpowiedz
(@adelajda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 11

@Helenka raczej niewidziana, dokładnie tak. Mówię coś, on albo nie słucha, albo przypisuje ten sam pomysł sobie chwilę później. I nie wiem, jak afirmacja miałaby to zmienić, skoro problem leży po jego stronie.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Adelajda znam to i to jest naprawdę irytujące. Ale powiem ci, co mi pomogło zmienić myślenie o tym - nie afirmacja 'szef mnie słucha', tylko 'zaznaczam swoją obecność tak, żeby moje słowa były zapamiętane.' To zmienia to, jak się zachowujesz na spotkaniu. Zaczynasz na przykład pisać notatki, które potem rozsyłasz mailem, albo powtarzać swój pomysł inaczej sformułowany. Afirmacja kieruje uwagę na to, co możesz zrobić, a nie na to, co on powinien zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A mnie zastanawia jedno - czy afirmacje dotyczące relacji z innymi ludźmi w pracy w ogóle mają sens? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że chodzi bardziej o zmianę własnych nawyków niż o jakieś realne oddziaływanie na sytuację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Gosposia i właśnie o to chodzi. Afirmacja zawodowa nie jest zaklęciem na szefa, klientów ani zespół. Jest zdaniem, które kieruje twoje zachowanie. Jak się zachowujesz inaczej, sytuacja zmienia się inaczej. Tyle. Ktoś, kto oczekuje, że powie sobie trzydzieści razy 'awansuję' i awans się zmaterializuje, będzie rozczarowany.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, ale to trochę nie różni się od zwykłego postanowienia noworocznego, nie? Też mówisz sobie, że coś zrobisz, też zapominasz po tygodniu. Gdzie tu jest coś więcej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Tarotowa różnica jest w tym, że postanowienie jest deklaratywne, czyli 'będę to robić', a afirmacja jest - przynajmniej w założeniu - opisem stanu, który chcesz zaistnieć. 'Jestem osobą, która...' zamiast 'będę robić...'. Teoria stojąca za tym mówi, że mózg inaczej przetwarza te dwa zdania. Czy to działa? Zależy bardzo od osoby i od tego, czy w ogóle wierzy w to, co powtarza.


Odpowiedz
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Wozka90 ale 'jestem osobą, która jest pewna siebie' brzmi fałszywie, jak już wcześniej pisała Gosposia. Jeśli nie jestem, to kłamię sama przed sobą. I to mi przeszkadza bardziej niż postanowienie.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Tarotowa to wróć do tego, co Helenka pisała wcześniej o czasie. 'Staję się osobą, która...' albo 'uczę się być...' - to nie jest kłamstwo, bo opisuje kierunek, nie stan. Mnie ten zabieg bardzo pomógł, bo przestałam czuć ten opór przy powtarzaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

A co, jeśli problem jest głębszy - że po prostu nie wierzę, że jestem w stanie awansować w tej konkretnej firmie? Nie dlatego, że jestem słaba, tylko dlatego, że znam te realia. Czy afirmacja ma sens, kiedy przeszkoda jest bardziej zewnętrzna niż wewnętrzna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 to jest ważne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Jeśli firma naprawdę nie daje możliwości i ty to wiesz, to afirmacja 'awansuję w tej firmie' jest strzałem w ściankę. Ale afirmacja 'rozwijam kompetencje, które otwierają mi nowe możliwości' już nie jest - bo ta jest prawdziwa niezależnie od tego, gdzie pracujesz. Czasem afirmacja zawodowa to nie jest afirmacja na awans, tylko na zmianę.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie zastanawiam się - czy jest jakaś różnica między afirmacją a modlitwą albo intencją? Pytam, bo tutaj mówimy o słowach, które mają zmienić rzeczywistość, a to brzmi podobnie do różnych innych praktyk.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Idzi68 to dobra obserwacja. Dla mnie różnica jest w kierunku - modlitwa zwykle jest skierowana do czegoś zewnętrznego, intencja jest bardziej neutralna, a afirmacja jest wprost do siebie. Ale mechanizm podobny - powtarzalne zdanie, skupienie, intencja zmiany. Niektórzy łączą to wszystko razem i twierdzą, że wzajemnie się wzmacniają.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Czy ktoś próbował afirmacji zawodowych razem z jakimś przedmiotem - kamieniem, talizmanem, czymś w tym rodzaju? Zastanawiam się, czy trzymanie czegoś w dłoni przy powtarzaniu nie pomaga bardziej się skupić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Landrynna próbowałam z kamieniami. Cytrynen na pewność siebie to klasyk, tygrysie oko na decyzyjność. Prawdę mówiąc, nie potrafię oddzielić, czy kamień 'robił swoje', czy po prostu sam rytuał sięgania po niego rano przypominał mi, na czym mam się skupić danego dnia. Ale efekt był, niezależnie od mechanizmu.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wozka90 ja mam podobnie z tygrysim okiem, tylko w kontekście rozmów z klientami. Trzymam go w kieszeni na trudnych spotkaniach. Tak jak mówisz - nie wiem, czy to kamień, czy to, że się z nim 'umówiłam', że będę skupiona. Ale to drugie wydaje mi się ważniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie wtrącałam się, ale chcę zapytać - mówicie o afirmacjach na awans, na komunikację, na spokój. A czy ktoś ma gotowe formuły na sytuację, kiedy boisz się w ogóle zacząć coś nowego? Nie awans, tylko pierwsze kroki w innej branży.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Wahadelka60 to jest osobna kategoria i powiedziałabym, że trudniejsza niż afirmacje na awans. Bo tu nie chodzi o to, że jesteś zła w czymś - chodzi o lęk przed nieznanym. Coś, z czym mi osobiście zadziałało, to zdanie: 'Mam wystarczająco dużo zasobów, żeby nauczyć się tego, czego jeszcze nie wiem.' Nie 'jestem ekspertką' - bo nie jesteś i wiesz o tym. Ale 'mam zasoby' - to jest prawda, nawet jeśli jeszcze ich nie widać. Czy ten lęk to bardziej strach przed oceną, czy przed porażką?


Odpowiedz
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Helenka raczej przed oceną. Że wyjdę na kogoś, kto nie wie, co robi, i wszyscy to zobaczą.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Wahadelka60 to jest syndrom oszusta i jest na niego całkiem konkretna afirmacja, którą ktoś mi kiedyś pokazał: 'Mam prawo uczyć się przy ludziach.' Niby proste, ale jak zaczniesz to powtarzać, to trochę odpuszcza to przekonanie, że musisz wejść do nowego miejsca już skończona. Warto spróbować przez kilka tygodni i zobaczyć, co się zmienia.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wahadelka60 to zdanie, które podał Franek, jest naprawdę celne. Mam prawo uczyć się przy ludziach - mnie samej kiedyś ktoś powiedział coś podobnego i byłam zdziwiona, że w ogóle nigdy tak nie myślałam. Jakby istniał tylko tryb: albo już wiesz, albo się nie odzywasz. A przecież nikt nie rodzi się z gotową wiedzą o nowej branży.


Odpowiedz
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Cebulka tak, ale problem jest taki, że wiem to rozumowo, a przy samym powtarzaniu tej afirmacji nadal mam ten opór w środku. Jakby jedna część mnie mówiła 'tak, masz prawo', a druga od razu odpowiadała 'ale inni nie będą tak myśleć'. Jak z tym walczyłaś?


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wahadelka60 u mnie zadziałało dopiero, jak przestałam próbować wierzyć w afirmację od razu. Powtarzałam ją jak fakty, bez emocji, bez przekonywania siebie. I po jakimś czasie ten wewnętrzny głos zaczął być cichszy. Nie zniknął całkiem, ale przestał dominować.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co opisujecie z tym wewnętrznym głosem, to chyba jest sedno problemu z afirmacjami w ogóle. Bo jeśli jedna część mnie się zgadza, a druga protestuje, to ile te powtórzenia w ogóle robią? Czy nie wystarczyłoby zwykłe przekonanie siebie raz, porządnie, przez rozmowę z psychologiem albo coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Tarotowa to nie jest złe pytanie, ale trochę miesza dwa różne mechanizmy. Rozmowa terapeutyczna działa na poziomie świadomym, rozumowym. Afirmacja działa przez powtórzenie, przez nawyk. To nie jest konkurencja - jedno nie zastępuje drugiego. Znam osoby, które robią jedno i drugie, i mówią, że razem daje inne efekty niż każda metoda osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy afirmacje zawodowe mają sens bez jakiejś szerszej intencji albo chociaż podstawowej praktyki energetycznej? Pytam, bo słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że mówicie o czymś bardzo... mentalnym, niemal psychologicznym. Gdzie tu jest ta warstwa, powiedzmy, ezoteryczna?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Idzi68 to zależy, czego szukasz. Afirmacje działają na wielu poziomach - i możesz je traktować czysto psychologicznie, jako przeprogramowanie przekonań, albo możesz włączyć intencję, wizualizację, pracę z energią. Jedno nie wyklucza drugiego. Ja sam robię afirmacje zawodowe przy rannym rytuale z kadzidłem, ale to nie znaczy, że bez kadzidła nie działają.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Idzi68 ze swojej strony powiem, że łączę afirmacje z pracą z czakrą gardła, bo dla mnie blokada w komunikacji zawodowej siedzi właśnie tam. Afirmacja sama w sobie to dla mnie połowa roboty - reszta to odblokowanie energetyczne. Ale rozumiem, że nie wszyscy tak do tego podchodzą.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Wozka90 a jak to praktycznie wygląda? Mówisz afirmację i jednocześnie pracujesz z czakrą, czy osobno?


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Idzi68 najpierw krótka medytacja na czakrę gardła, kilka minut, żebym poczuła że coś się otwiera, a potem mówię afirmację na głos. Na głos to klucz - nie w myślach. Wibracja głosu przy czakrze gardła robi różnicę, przynajmniej u mnie. Czy to działa 'obiektywnie' - nie mam pojęcia. Działa subiektywnie i na tym mi zależy.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A czakra gardła - to chodzi o komunikację w sensie mówienia, wyrażania siebie? Czy to coś szerszego? Bo zaczynam kojarzyć, że tu sporo zależy od tego, jak ktoś definiuje te pojęcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Gosposia tak, gardło to ekspresja, ale też słuchanie siebie, autentyczność. Jak ktoś ma problem z zabraniem głosu w pracy, z obroną swojego zdania, z mówieniem wprost - to jest klasyczna blokada gardła. Afirmacja 'wyrażam siebie jasno i pewnie' skierowana do tej czakry ma inny ciężar niż powiedziana 'w powietrze'.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do tego, co Helenka pisała o zewnętrznych przeszkodach - mam sytuację, że firma jest dobra, możliwości są, ale coś mi nie pozwala zrobić kroku. Nie wiem czy to strach, czy inercja, czy co. I nie wiem, jaką afirmację w ogóle do tego dobrać, bo nie wiem, co jest problemem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 a jeśli nie wiesz, co blokuje, to może warto najpierw wziąć zdanie ogólniejsze, nie celowane w konkretny skutek. Coś w stylu: 'Mam dostęp do tego, czego potrzebuję, żeby zrobić następny krok.' To jest afirmacja, która nie wymaga od ciebie diagnozy problemu. Pozwala się ruszyć bez wiedzenia dlaczego stałaś.


Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Helenka mam dostęp do tego, czego potrzebuję - to brzmi bardzo nieokreślenie. Nie irytuje cię, jak powtarzasz coś tak abstrakcyjnego? Mnie takie zdania zwykle wylatują jednym uchem.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 irytowało, zanim zrozumiałam, że nieokreśloność jest tu celowa. Jak za bardzo konkretujesz afirmację, to twój umysł zaczyna sprawdzać, czy jest prawdziwa i szuka kontrargumentów. Ogólna formuła to omija. Nie jest pusta - jest elastyczna. Ale rozumiem, że to kwestia gustu.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z afirmacjami pisanymi zamiast mówionych? Czytałam gdzieś, że pisanie ręczne angażuje mózg inaczej niż mówienie i że to może wzmacniać efekt. Ktoś to sprawdzał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Landrynna ja pisałem przez jakiś czas afirmacje ręcznie, codziennie, po dziesięć powtórzeń. I rzeczywiście coś w tym jest - pisanie zmusza do wolniejszego tempa, nie możesz przelecieć przez formułę automatycznie tak jak przy mówieniu. Ale nie wiem, czy to pisanie jako takie, czy po prostu skupienie, które przy nim wymusisz.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy są jakieś afirmacje konkretnie na rozmowy rekrutacyjne? Szykuję się do zmiany pracy i szukam czegoś, co pomogłoby mi przestać blokować się stresem przed samą rozmową.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Talizmanik kilka, które mi pomagały: 'Pokazuję to, co naprawdę umiem' - prosto i bez przeprosin. Albo: 'Jestem przygotowana i wiem, że mogę odpowiedzieć na trudne pytania.' To drugie zdanie trochę zakłada, że jednak coś umiesz, więc jeśli masz głęboki lęk przed oceną kompetencji, to raczej zacznij od czegoś bardziej podstawowego, jak te zdania o prawie do uczenia się, które tu padły wcześniej.


Odpowiedz
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Cebulka dziękuję za te konkretne przykłady. To zdanie 'pokazuję to, co naprawdę umiem' brzmi uczciwie, nie pompuje za bardzo. A co z momentem tuż przed wejściem na rozmowę - masz jakiś skrócony rytuał, żeby nie wchodzić w tryb paniki?


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Talizmanik trzy głębokie oddechy i jedno zdanie, powiedziane cicho, do siebie. Nie w głowie, naprawdę wypowiedziane ustami. To dosłownie chwila, ale zmienia tryb z 'ocenią mnie' na 'mówię, co wiem'. Przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to nie jest tak, że tuż przed stresową sytuacją afirmacja i tak nie działa, bo kortyzol robi swoje? Czytałam gdzieś, że w stanie ostrego stresu mózg nie przyjmuje nowych przekonań. Czy ktoś to sprawdzał na sobie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Koperek73 to jest częściowo prawda, ale dotyczy afirmacji wprowadzanych w momencie kryzysu po raz pierwszy. Jeśli powtarzasz coś regularnie przez tygodnie, to w chwili stresu nie wprowadzasz nowego przekonania - sięgasz po tor, który już istnieje. Różnica jest spora.


Odpowiedz
(@koperek73)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Helenka czyli to kwestia tego, żeby afirmacja była już wbudowana zanim przyjdzie stres? To zmienia myślenie o tym, po co właściwie codziennie to powtarzać. Myślałam, że chodzi o samo zdanie, nie o budowanie czegoś długofalowego.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Koperek73 dokładnie o to chodzi - codzienne powtarzanie to nie magia jednego zdania, tylko budowanie nowego domyślnego ustawienia. Trochę jak trening fizyczny: nie ćwiczysz w dniu zawodów, ćwiczysz miesiącami wcześniej. Na afirmacjach zawodowych działa to tak samo, przynajmniej z mojego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ile czasu mniej więcej zajmuje ta 'budowa'? Bo słyszę tu różne rzeczy - ktoś mówił o tygodniach, ktoś o miesiącach. Czy jest jakaś reguła, czy to całkowicie indywidualne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Idzi68 z tego, co obserwuję u siebie i u osób, z którymi rozmawiałam - pierwsze zmiany w reakcji emocjonalnej, nie w efektach zewnętrznych, pojawiają się po trzech do czterech tygodniach regularnej praktyki. Ale 'regularnej' znaczy naprawdę codziennie, nie kiedy pamiętam.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Trzy do czterech tygodni to brzmi jak dużo przy założeniu, że ktoś robi to sumiennie codziennie. Ile razy dziennie? Bo jeśli to ma być tylko rano, to jedna sesja to chyba za mało na porządne przeprogramowanie czegokolwiek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Tarotowa częstotliwość jest ważna, ale nie tak ważna jak moment, w którym to robisz. Rano zaraz po przebudzeniu i wieczorem przed snem to dwa momenty, kiedy mózg jest w stanie większej podatności - pomiędzy snem a pełną czujnością. Nie trzeba robić tego pięć razy dziennie, żeby działało.


Odpowiedz
(@landrynna)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 226

@Helenka a skąd ten stan 'większej podatności' - to coś w rodzaju hipnagogiów? Kojarzę, że przy zasypianiu umysł inaczej przetwarza bodźce, ale nie wiedziałam, że afirmacje można do tego podczepić.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Landrynna tak, mniej więcej. Stany między snem a jawą - hipnagogiczny przy zasypianiu i hipnopompiczny przy budzeniu - charakteryzują się falami alfa i theta w EEG, co przekłada się na mniejszy opór krytyczny. To nie jest ezoteryczny wynalazek, to neurofizjologia. Sugestia po prostu łatwiej trafia głębiej, gdy krytyczna część umysłu nie jest jeszcze w pełni aktywna.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@wahadelka60)
Połączone: 11 miesięcy temu

Nie wiedziałam o tych stanach alfa i theta. To znaczy, że afirmacje mówione przy zasypianiu działają lepiej niż te rano? Czy oba momenty są równorzędne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Wahadelka60 oba mają sens, ale mają trochę inny charakter. Wieczorny jest dobry na zasiewanie - dajesz umysłowi coś do przepracowania przez noc. Poranny działa bardziej jak ustawienie kierunku na cały dzień. Jeśli miałabym wybrać jeden, powiedziałabym wieczorny, ale to jest moje doświadczenie, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@gosposia)
Połączone: 1 rok temu

A co z afirmacjami mówionymi w ciągu dnia, np. w pracy, po cichu? Mam wrażenie, że to zupełnie inny kontekst i chyba trudniej coś takiego utrzymać regularnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Gosposia to działa trochę inaczej, ale ma swoją wartość - szczególnie w momencie, kiedy właśnie potrzebujesz kotwicy. Nie zasiewa tak głęboko jak wieczorna sesja, ale może przerwać spiralę negatywnego myślenia w konkretnej chwili. Ja mam jedno zdanie ustawione jako tło tapety w telefonie i patrzę na nie kiedy czuję, że zaraz zacznę się sabotować.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: