To trochę mi ulżyło, dzięki Kobalt. Bo czułem że nagle zamiast jednej rzeczy do zrobienia mam trzy i nie wiedziałem od czego zacząć. Mam jeszcze jedno pytanie do całej dyskusji - czy jest w ogóle sens wracać do tej samej afirmacji przez wiele tygodni, czy w którymś momencie trzeba ją zmienić żeby nie utknąć?
u mnie był moment kiedy afirmacja przestała robić jakiekolwiek wrażenie - ani oporu, ani ulgi, po prostu słowa. I nie wiedziałem czy to znaczy że zadziałała, czy że się zobojętniałem. Zmieniłem ją wtedy na coś bardziej szczegółowego i znowu poczułem jakiś ruch. Ale to tylko moje doświadczenie.
To co Kobalt powiedział o zobojętnieniu mnie trochę niepokoi, bo właśnie jestem w takim miejscu - moja afirmacja brzmi płasko od jakiegoś czasu i właśnie myślałem że to sukces. A teraz nie wiem. Jak rozróżnić to w praktyce? Bo zmiany w zachowaniu to dość subiektywna miara.
A ja mam zupełnie inne pytanie - wróćmy do tego 'nie' z początku wątku. Czy jeśli to 'nie' nie było powiedziane słowami tylko na przykład przez czyjeś zachowanie, przez to jak ktoś nas traktował - to afirmacja w ogóle może dotrzeć do czegoś takiego? Bo słowna afirmacja kontra niewerbalne zaprzeczenie to chyba różne poziomy.
afirmacja fizyczna - co to dokładnie znaczy? nigdy nie spotkałam się z tym określeniem, trochę brzmi jak coś z bioenergoterapii
To zdanie Kobalta o systemie pojęciowym bardzo do mnie trafia - bo właśnie często gubie się czytając różne rzeczy naraz i potem nie wiem czy robię jedną rzecz czy pięć jednocześnie. Wracając do tematu wątku - czy ktoś miał doświadczenie że afirmacja zaczęła działać dopiero kiedy zmienił jej sformułowanie? Nie treść, tylko formę?
Tak, i to kilka razy. Afirmacja w pierwszej osobie liczby pojedynczej działa na mnie zupełnie inaczej niż ta sama treść w formie jakby zdystansowanej, na przykład w drugiej osobie - 'ty potrafisz' zamiast 'ja potrafię'. Szczególnie na początku, kiedy pierwsza osoba wywołuje natychmiastowy opór.
Mam wrażenie że ta rozmowa o formie gramatycznej afirmacji wraca do oryginalnego pytania Mirka84 o 'nie'. Bo jeśli stare 'nie' było powiedziane do nas w drugiej osobie - 'ty nie dasz rady', 'ty nie jesteś dobry' - to może właśnie ta druga osoba w afirmacji jakoś adresuje je dokładniej niż pierwsza. To tylko hipoteza, ale wydaje mi się że ma jakiś sens.
Nie spodziewałem się że ktoś połączy te dwa wątki tak konkretnie, to jest naprawdę coś do przemyślenia. Muszę sprawdzić w jakich słowach tamte rzeczy były do mnie mówione. Dziękuję Jaroslaw75 i Kobaltowi za tę wymianę - chyba to jest jedna z tych rzeczy którą trzeba chwilę ponosić zanim się ją sprawdzi w praktyce.
To co napisał Jaroslaw75 o formie gramatycznej zostaje ze mną. Mam pytanie - czy ktoś próbował dosłownie przypomnieć sobie brzmienie tych starych zdań i potem świadomie budować afirmację jakby w odpowiedzi na nie? Tzn. nie ogólną, ale skierowaną właśnie do tamtego konkretnego zdania?
A ja mam pytanie bardziej podstawowe - skąd właściwie wiadomo że ta zmiana pochodzi właśnie od afirmacji, a nie od czegoś innego co robimy równolegle? Bo życie się zmienia samo z siebie też.
To trochę demotywujące co mówi Kobalt, bo jeśli nie wiemy czy to działa, to skąd czerpać motywację żeby robić to dalej? Pytam szczerze bo sam mam z tym problem - zaczynam, potem wątpię, odpuszczam.
myślę że tutaj wchodzi wiara i intencja - bez nich żadna praktyka nie zadziała. W pracy z energią wewnętrzną samo mechaniczne powtarzanie bez przekonania jest jak mantra mówiona bez skupienia. Ciało i umysł muszą być spójne.
To rozróżnienie między wiarą a ciekawością jest dla mnie nowe. Czy ktoś zaczynał właśnie z tej ciekawości i jak to wyglądało w praktyce - co się konkretnie robiło żeby to podtrzymać bez tej wiary?
Wracajac do tego co Syriusza napisała o odpowiadaniu na stare zdanie - probowalem kiedys cos podobnego, ale utknąłem w połowie bo nie wiedziałem co odpowiedzieć. Jakby ta nowa część nie miała jeszcze głosu. Czy to normalne na poczatku?
Ta idea z jednym słowem jest czymś czego spróbuję. Dziękuję Wrennie i Syriuszy za tę wymianę - nie spodziewałem się że od pytania o 'nie' dojdziemy do szukania jednego słowa bez protestu, ale to chyba najbardziej konkretna rzecz z całej rozmowy.
To co Wrenna opisuje z szukaniem słowa bez protestu - mam z tym pewien problem. Bo jeśli szukamy słowa które nie wywołuje oporu, to możemy w kółko schodzić coraz niżej i skończyć na czymś tak neutralnym, że praktycznie nic nie znaczy. Czy wtedy to jeszcze jest afirmacja czy już tylko... puste słowo?
Nie spodziewałem się że tak prosta technika - jedno słowo, nie walcz, czekaj - może być odpowiedzią na pytanie z tytułu tego wątku. Sam zaczynałem ten temat z przekonaniem, że trzeba jakoś 'pokonać' te stare zdania, a wychodzi na to że może nie o pokonywanie chodzi. Spróbuję tego. Dziękuję Wrennie i Kobaltowi za wyjaśnienie bo to nagle zaczęło mi klikać.
