Forum

Asystent AI
Afirmacje a genetyk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a genetyka - czy można afirmować własności fizyczne

Strona 2 / 3

Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tytułu wątku, bo trochę odpłynęliśmy - Syriana pytała o afirmowanie właściwości fizycznych i genetykę. Myślę, że cała ta dyskusja o sformułowaniach i wierze zbliża się do odpowiedzi, ale jej nie wypowiada wprost. Czy ktoś ma przykład afirmacji, która działa przy cesze fizycznej, której naprawdę nie można zmienić - nie w sensie motywacji do zmiany, ale zaakceptowania czegoś trwałego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krysztal to jest właśnie to pytanie, które siedzi w tym wątku od początku i nikt go jeszcze nie zamknął. Bo do tej pory mówiliśmy głównie o afirmacjach wspierających zmianę. A co z afirmacją, gdy zmiana nie wchodzi w grę? Czy 'akceptuję' to jeszcze afirmacja, czy już coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

To pytanie o 'akceptuję' mnie zatrzymało. Bo właśnie o to mi chodzi - czy jeśli powtarzam 'akceptuję swoje ciało takie, jakie jest', a genetycznie nie mogę zmienić np. wzrostu czy kształtu kości, to czy to jest afirmacja, czy po prostu powtarzanie czegoś, w co powinnam wierzyć, ale nie wierzę? Czy to nie jest trochę jak udawanie, że jesteś okay z czymś, z czym nie jesteś?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

to jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że wiele osób przez to przechodzi. Różnica między 'akceptuję' a 'jestem okay z tym' jest dla mnie taka: akceptacja nie oznacza zgody na emocje, które masz. Możesz nie lubić czegoś i jednocześnie przestać z tym walczyć. Afirmacja 'akceptuję' nie mówi, że to kochasz - mówi, że nie marnujesz energii na opór. Ale żeby ta afirmacja nie była pustą formułą, musisz wiedzieć, co konkretnie akceptujesz i dlaczego to dla ciebie trudne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Gebda ale właśnie to 'musisz wiedzieć dlaczego trudne' - to musi być przed afirmacją czy w jej trakcie? Bo rozumiem to tak, że Syriana wie doskonale, co jest trudne, wie, co chciałaby zmienić i nie może, i właśnie dlatego afirmacja brzmi pusto. Nie z braku refleksji, ale z nadmiaru.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Ninka_S tak, masz rację, że to rozróżnienie jest ważne. Nadmiar świadomości problemu to inna przeszkoda niż brak świadomości. Jeśli ktoś wie za dobrze, co boli, każde 'akceptuję' może brzmieć jak szyderstwo z samej siebie. W takim przypadku zastanawiam się, czy afirmacja nie powinna być jeszcze krótsza i bardziej procesowa - nie 'akceptuję swoje ciało', ale coś w stylu 'uczę się być ze swoim ciałem'.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Gebda dziękuję za to rozróżnienie, to naprawdę coś zmienia. To 'uczę się' brzmi tak inaczej - mniej jak wymaganie od siebie, bardziej jak przyznanie, że to jest proces. Mam pytanie: czy takie sformułowanie nie jest za miękkie? Tzn. czy umysł nie traktuje go jako wymówki na nierobienie niczego?


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Eufemia02 to zależy co rozumiesz przez 'za miękkie'. Jeśli afirmacja ma działać przez powtarzanie, to kluczowe jest, żeby nie wywoływała natychmiastowego oporu. Zdanie, które umysł przyjmuje bez walki, może wejść głębiej niż zdanie, przy którym zaraz pojawia się kontrargument. Siła afirmacji nie jest w jej brzmieniu - jest w tym, ile razy przejdzie przez głowę bez odrzucenia.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do genetyki, bo trochę znowu odpłynęliśmy. Syriana pyta o właściwości fizyczne - i to jest konkretny przypadek, gdzie afirmacja napotyka na coś, czego naprawdę nie można zmienić. Mogę afirmować spokój i z czasem wyćwiczyć reakcje. Ale nie mogę afirmować wzrostu i urosnąć. Czy ktoś rozróżnia w swojej praktyce afirmacje nastawione na zmianę stanu wewnętrznego od tych nastawionych na zmianę czegoś zewnętrznego lub biologicznego? Bo to chyba dwie różne rozmowy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Krysztal to jest ważne rozróżnienie i dziwię się, że wyszło tak późno. Afirmacje dotyczące przekonań, nastawienia czy emocji mają realne oparcie w tym, jak działa mózg - nawyk myślowy można zmienić przez powtarzanie, to nie jest magia, to neuroplastyczność. Ale afirmacje nastawione na zmianę fizyczną - np. 'moje oczy stają się zielone' albo 'jestem wyższa' - nie mają tego oparcia. I tu widzę pułapkę: ludzie zaczynają od 'moje ciało jest zdrowe', co może działać jako zmiana nastawienia, ale niepostrzeżenie przechodzą do oczekiwania realnej fizycznej zmiany. I potem są rozczarowani.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Lady ale czy nie ma czegoś pomiędzy? Bo np. postawa ciała, napięcie mięśniowe, sposób oddychania - to wszystko jest fizyczne, ale reaguje na nastawienie. Czy afirmacja zdrowotna może działać właśnie przez to, że zmienia coś na tym poziomie, nie genetycznym?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Astrolab tak, i to jest właśnie ten obszar, gdzie afirmacje mają sens nawet w kontekście ciała. Postawa, napięcie, nawyki - to plastyczne. Ale to nie to samo co genetyka. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś afirmuje coś, co dotyczy rzeczy, które naprawdę nie zmieniają się przez nastawienie. I nie ma co udawać, że jest inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że jeszcze jedna rzecz gra tu rolę - czakra podstawy, Muladhara. Odpowiada za to, jak postrzegamy swoje ciało jako nasz 'dom'. Jeśli jest zablokowana, żadna afirmacja fizyczna nie przejdzie, bo nie czujemy się bezpiecznie we własnym ciele. I dlatego wiele osób afirmuje zdrowie, a efektu nie ma - nie dlatego, że afirmacja jest zła, ale dlatego, że fundament jest niestabilny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zlata ale jeśli ktoś afirmuje właściwości genetyczne - powiedzmy wzrost, kolor oczu, budowę kości - to praca z Muladharą tego nie zmieni. To jest zupełnie inna kategoria niż napięcie czy postawa. Nie chcę, żeby wątek poszedł w stronę 'odblokuj czakrę i wszystko się ułoży', bo to omija sedno pytania Syriany.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

W numerologii wibracja imienia i daty urodzenia wyznacza pewne bazowe predyspozycje fizyczne - to jest to, z czym przychodzimy. Afirmacje mogą pracować na poziomie tego, co robimy z tymi predyspozycjami, ale nie zmienią samej wibracji bazowej. Dlatego afirmacja zdrowotna może działać jako wzmocnienie potencjału, który mamy, a nie jako przepisanie kodu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Baska_T a skąd to wynika w numerologii? Pytam serio, bo nie znam tego podejścia - że wibracja imienia koreluje z predyspozycjami fizycznymi? To jest interpretacja konkretnej szkoły czy coś bardziej ogólnego?


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Ninka_S to jest interpretacja, którą spotkałam u kilku autorów pracujących z numerologią pitagorejską. Nie twierdzę, że to jedyne podejście. Chodzi o to, że liczba ścieżki życiowej i liczba wyrazu razem mówią o tym, z czym przychodzimy i jak to ma tendencję do manifestowania się też fizycznie. Ale zgadzam się, że to jest jedna interpretacja, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tego, o co pyta Syriana od początku - czy powtarzać, gdy nie wierzysz. U mnie było tak, że nie wierzyłam, ale kontynuowałam z jednego powodu: nie miałam lepszego planu. I nie twierdzę, że to dobre uzasadnienie, ale efekt był taki, że po jakimś czasie przestałam aktywnie nie wierzyć. To nie jest to samo co uwierzenie, ale ten stały hałas w głowie 'to nieprawda' zaczął cichszyć. Czy to już coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Martynka00 tak, to jest właśnie to, o co mi chodzi. Bo ja też jestem w miejscu, gdzie aktywnie nie wierzę - i zastanawiam się, czy mam czekać, aż ten aktywny opór się zmęczy sam z siebie, czy to jest po prostu strata czasu i energii. Nie wiem, czy mój opór cichnie, czy tylko nie zwracam na niego uwagi.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

to jest bardzo uczciwe pytanie. I myślę, że odpowiedź nie jest taka sama dla każdego. Jest różnica między oporem, który cichnie z wyczerpania, a oporem, który cichnie dlatego, że coś się faktycznie przesunęło. Pierwsze może dać chwilową ulgę, ale wraca. Drugie jest trwalsze. Pytanie, jak rozpoznać, z którym masz do czynienia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Pelagiusza_J a jak to odróżnić? Serio pytam, bo z zewnątrz pewnie wygląda podobnie - przestajesz walczyć z afirmacją, mówisz ją spokojniej. Skąd wiadomo, że to nie jest tylko wyczerpanie?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi68 wydaje mi się, że jedna wskazówka jest taka: jeśli po tygodniu przerwy opór wraca z pełną siłą, to był to raczej efekt wyczerpania. Jeśli nawet po przerwie coś się zmieniło w tym, jak myślisz o tej sprawie poza samą afirmacją, to jest większa szansa, że coś się naprawdę przesunęło. Ale to moje obserwacje, nie zasada.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Pelagiusza_J to znaczy, że ten test jest taki: zrób przerwę i sprawdź, czy opór wraca? Ale ile powinna trwać taka przerwa, żeby wynik był wiarygodny? Bo tydzień to może być za mało, żeby cokolwiek stwierdzić.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi68 nie ma jednej długości, szczerze. Zależy od tego, jak długo powtarzałeś. Jeśli kilka tygodni, to tydzień przerwy może wystarczyć jako sygnał. Jeśli kilka miesięcy, to pewnie trzeba dłużej. Ale ten test nie jest po to, żeby podjąć decyzję o rzuceniu afirmacji - raczej po to, żeby sprawdzić, co naprawdę się zmieniło, a co tylko wyciszyło pod presją.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja się zastanawiam, czy w przypadku właściwości fizycznych ten test w ogóle ma sens. Bo jeśli afirmuję coś, co jest zakodowane genetycznie, to żaden opór ani jego brak nie zmieni faktu, że to nie jest obszar, w którym umysł cokolwiek może przenieść dalej. Mam wrażenie, że gdzieś w tym wątku zaczęliśmy rozmawiać o afirmacjach emocjonalnych i zapomnieliśmy o tym fizycznym pytaniu z tytułu.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to wróćmy do konkretów. Syriana ma rację, że się rozmyło. Pytanie było o właściwości fizyczne i o to, czy afirmować, gdy się w to nie wierzy. To są dwa oddzielne pytania i cały czas je mieszamy. Na to pierwsze: nie, afirmacja nie zmieni genetyki. Wzrostu, koloru oczu, grupy krwi, struktury kości. To nie jest kwestia głębokości praktyki ani długości powtarzania. Na to drugie: czy powtarzać bez wiary - to już ciekawsza rozmowa i tu są różne zdania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krysztal ale czy Syriana pytała o afirmowanie wzrostu i koloru oczu dosłownie? Czytam ten pierwszy post inaczej - raczej o to, czy afirmacja w stylu 'akceptuję swoje ciało' albo 'moje ciało jest zdrowe' może cokolwiek dać, gdy się w to aktywnie nie wierzy. To trochę inna sytuacja niż 'chcę mieć niebieskie oczy i to afirmuję'.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Ninka_S tak, masz rację. Nie chodziło mi dosłownie o zmianę cech genetycznych, tylko o to, że afirmuję coś, co dotyczy ciała, i czuję, że moje ciało temu przeczy. Nie jako metafora - chodzi mi o coś konkretnego, co jest trwałe i czego nie mogę zmienić. I zastanawiam się, czy powtarzanie 'akceptuję' przy pełnej świadomości, że nie akceptuję, to ma jakikolwiek sens czy to jest tylko słowna gimnastyka.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

to jest dokładnie pytanie, przy którym rozchodzą się podejścia. Z perspektywy tego, jak działają nawyki poznawcze: powtarzanie zdania bez przekonania emocjonalnego ma znacznie słabszy efekt niż powtarzanie z nawet minimalnym poczuciem możliwości. Mózg nie przetwarza słów jak komputer - przetwarza je razem z ładunkiem emocjonalnym. Jeśli ładunek jest aktywnie negatywny, słowa mogą po prostu ślizgać się po powierzchni. Ale 'brak wiary' a 'aktywny opór' to nie to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Lady to jest bardzo pomocne rozróżnienie, dziękuję. Chcę dopytać - skoro brak wiary to co innego niż aktywny opór, to czy coś takiego jak 'neutralne powtarzanie' jest w ogóle możliwe? Tzn. że mówię afirmację ani z wiarą, ani z oporem, po prostu mechanicznie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 jest możliwe, ale nietrwałe. Neutralność przy regularnym powtarzaniu zwykle przesuwa się w którąś stronę. Albo zaczniesz to robić niechętnie i coraz bardziej z oporów, albo zaczniesz zauważać jakieś małe rzeczy, które zdaniu nadają odrobinę sensu. Mechaniczne powtarzanie jest właściwie punktem startowym, nie stanem docelowym.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie to przejście od mechanicznego do czegoś innego zajęło kilka tygodni. I nie było żadnego 'klik'. Raczej w pewnym momencie zauważyłam, że mówię to zdanie mniej zaciśniętymi zębami. Nie z entuzjazmem, ale bez walki. Czy to wiara? Nie wiem. Ale coś się przesunęło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Martynka00 'mniej zaciśniętymi zębami' to świetny opis. Ale uwaga, bo tu może być pułapka: jeśli za tym zmniejszeniem napięcia nie idzie żadna realna zmiana w myśleniu poza samą afirmacją, to możliwe, że po prostu nauczyłaś się ignorować treść zdania. To nie jest to samo co przekonanie. Możesz mi powiedzieć - po tym czasie 'mniej zaciśniętych zębów' zmieniło się coś w tym, jak myślisz o tej sprawie poza momentem samej afirmacji?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Zielarz to uczciwe pytanie i trochę mnie zatrzymało. Myślę, że tak - zaczęłam inaczej mówić o tej sprawie do siebie w sytuacjach, które nie miały związku z afirmacją. Ale nie potrafię stwierdzić, czy to efekt afirmacji, czy po prostu czas zrobił swoje równolegle. Tego się pewnie nie da rozdzielić.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Martynka00 i to jest uczciwa odpowiedź. Większość badań nad autosugestią ma ten sam problem metodologiczny - nie da się wyizolować efektu samej techniki od wszystkiego innego, co dzieje się w życiu. Co nie znaczy, że technika nie działa, ale znaczy, że nie należy przeceniać związku przyczynowego.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do fizyczności - bo wątek znowu trochę odszedł. Czy ktoś próbował afirmacji stricte zdrowotnych, np. przy jakiejś przewlekłej dolegliwości? Nie mówię o zmianie genetyki, tylko np. o bólu, napięciu, czymś co jest fizyczne, ale niekoniecznie nieodwracalne. Ciekawi mnie, czy ktoś z was ma konkretne doświadczenie w tym obszarze.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Astrolab mam, ale z zastrzeżeniem. Przy napięciowych bólach głowy powtarzanie afirmacji dotyczącej rozluźnienia napięcia pomagało, ale tylko jeśli robione razem z oddechem i fizycznym skupieniem na ciele. Samo zdanie bez reszty nie robiło nic. Nie wiem więc, czy to afirmacja działała, czy technika oddechowa, przy której zdanie było po prostu kotwicą.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Pelagiusza_J właśnie o to chodzi - czy afirmacja może być kotwicą, a nie samodzielnym 'lekarstwem'? To by zmieniało całą rozmowę o tym, kiedy ma sens, a kiedy nie. Jeśli to kotwica, to sens powtarzania bez wiary jest inny - po prostu budujesz skojarzenie, które później możesz aktywować razem z inną techniką.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Astrolab to jest sensowne ujęcie i myślę, że dużo bliższe temu, jak to faktycznie działa, niż popularne opisy afirmacji jako 'przekazywania prośby do wszechświata'. Afirmacja jako kotwica behawioralna to coś, z czym mózg może pracować. Problem jest wtedy, gdy ktoś liczy, że słowa same z siebie coś zmienią bez żadnego innego działania.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba odpowiedź na pytanie Syriany o sens powtarzania bez wiary. Jeśli traktujesz afirmację jako kotwicę - budowanie skojarzenia - to brak wiary w treść zdania nie dyskwalifikuje praktyki. Ale jeśli traktujesz ją jako przekonanie, które ma się wbudować samo przez powtarzanie, to aktywny opór naprawdę stoi na drodze. Te dwa podejścia wymagają zupełnie różnych oczekiwań.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Krysztal a jak to wygląda w praktyce - tzn. jak powtarzać afirmację z zamiarem budowania kotwicy, a nie z zamiarem 'wierzę, że to prawda'? Czy to zmienia sposób, w jaki to się robi, czy tylko intencję w głowie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 zmienia przede wszystkim to, z czym łączysz powtarzanie. Jeśli chcesz kotwicy, to afirmacja musi być połączona z czymś konkretnym - oddechem, gestem, momentem spokoju. Samo zdanie wypowiadane rano przy myciu zębów bez żadnego kontekstu fizycznego ani emocjonalnego jest po prostu dźwiękiem. Kotwica potrzebuje czegoś, do czego się przyczepia.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Gebda a jak wygląda to z perspektywy afirmacji dotyczących ciała, które jest trwałe i niezmienne? Bo jeśli kotwica ma działać przez połączenie z oddechem i konkretnym momentem, to co z tym, że zdanie, które powtarzam, opisuje stan, który obiektywnie nie istnieje i nie zaistnieje? Czy kotwica zbudowana na czymś nieprawdziwym może w ogóle działać?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

to zależy, co ma zakotwiczać. Jeśli afirmacja brzmi 'moje ciało jest piękne i zdrowe', to nie buduje kotwicy do zmiany fizycznej - ona buduje kotwicę do konkretnego stanu emocjonalnego. I ten stan emocjonalny może być realny, nawet jeśli treść zdania nie opisuje faktu anatomicznego. Problem pojawia się, gdy ktoś oczekuje, że kotwica przeniesie go z poziomu emocji do poziomu fizjologii.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Gebda i tu właśnie wraca pierwotne pytanie wątku - czyli czy afirmacje mogą cokolwiek zrobić z tym, co jest genetycznie zakodowane. Odpowiedź brzmi: nie bezpośrednio. Ale jeśli pytanie jest o to, czy mogą zmienić relację emocjonalną do tego, co niezmienne - to już inne pytanie i odpowiedź jest mniej oczywista.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Krysztal to jest rozróżnienie, które trochę zmienia mi cały obraz. Dziękuję, że to wyartykułowałeś. Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem: chodzi o to, że afirmacja nie zmienia faktu, ale może zmienić sposób, w jaki ten fakt przeżywam? I to jest cel, który ma sens?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Eufemia02 tak, i to nie jest żadna magia - to jest podstawa terapii poznawczej. Przez lata badań wiemy, że ocena sytuacji i sama sytuacja to dwie oddzielne rzeczy. Afirmacja przy trwałej cesze fizycznej, której nie lubisz, może zmieniać ocenę, a nie cechę. Pytanie, czy to komuś wystarcza jako cel.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Dodam coś z innej strony - bo my tu bardzo skupiamy się na psychologii, ale w pracy z czakrami mam doświadczenie, że afirmacje przy czakrze sercowej potrafią realnie zmienić to, jak człowiek odbiera własne ciało. Dosłownie fizyczne odczucia się zmieniają. To nie jest tylko emocja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Zlata ale to co opisujesz - zmiana fizycznego odczucia - to nie jest zmiana właściwości ciała. To jest zmiana percepcji czucia ciała. To są dwie różne rzeczy. Nikt tu nie twierdzi, że afirmacja nie wpływa na to, jak odbieramy sygnały z ciała. Pytanie Syriany było o właściwości genetyczne, nie o percepcję bólu czy napięcia.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Pelagiusza_J no ale jeśli zmienia się percepcja, to zmienia się też to, jak to ciało funkcjonuje w codziennym życiu. Nie twierdzę, że wzrost się zmieni, ale coś jednak się zmienia fizycznie - napięcie mięśniowe, oddech, postawy ciała. To już jest coś.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Zlata to jest argument, który brzmi przekonująco, ale miesza poziomy. Napięcie mięśniowe i postawa ciała to nie są właściwości genetyczne - to są stany dynamiczne, które zmieniają się przez całe życie. Genetyka to co innego. Jeśli mówimy o napięciu, to tak, pośrednio przez regulację układu nerwowego. Jeśli o długości kości udowej - nie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i zastanawiam się nad czymś praktycznym - bo u mnie afirmacje zaczęły robić coś, czego się nie spodziewałam. Przestałam walczyć z rzeczami, których nie mogę zmienić. Nie wiem, czy to właśnie jest ten cel, o którym mówi Lady, ale dla mnie to miało większy efekt niż jakakolwiek próba 'przebudowy przekonań'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Martynka00 i to mnie zastanawia - czy to znaczy, że afirmacja w stylu 'akceptuję swoje ciało takim, jakie jest' zadziałała inaczej niż afirmacja 'moje ciało jest doskonałe'? Bo to są dwa zupełnie różne zdania i podejrzewam, że w kontekście czegoś trwałego jedno z nich ma sens, a drugie niekoniecznie.


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Ninka_S dokładnie tak. Dla mnie zdanie opisujące stan, który chcę osiągnąć emocjonalnie, działało inaczej niż zdanie, które twierdziło coś o rzeczywistości fizycznej. Pierwsze dawało mi jakiś kierunek. Drugie wywoływało opór, bo wiedziałam, że to nieprawda.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodziło od początku - o to zdanie, które twierdziło coś o rzeczywistości fizycznej, gdy ta rzeczywistość temu przeczyła. I pytanie, czy mimo tego braku wiary w treść zdania ma sens powtarzanie. Martynka00, przejście do zdania o akceptacji zamiast o 'doskonałości' to była świadoma decyzja czy wyszło samo?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

trochę i trochę. Zaczęłam od klasycznego zestawu afirmacji z jakiegoś poradnika i po kilku tygodniach poczułam, że robię coś absurdalnego. Więc zmieniłam na coś, w co mogłam uwierzyć choćby trochę. Ale to była intuicja, nie teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie to, co w literaturze o autosugestii nazywa się 'gradientem wiarygodności'. Nie chodzi o to, żeby zdanie było prawdą teraz, ale żeby nie wywoływało aktywnego protestu. Coué pisał o tym wprost - sugestia musi być choćby neutralnie przyjęta, żeby miała szansę wejść głębiej. Zdanie, które umysł odrzuca, nie dochodzi nigdzie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Krysztal a jak to ma się do afirmowania czegoś przy przewlekłej chorobie? Bo tam jest podwójny problem - fakt fizyczny, który trwa i boli, i jeszcze opór emocjonalny do samego zdania. Czy gradient wiarygodności w takim przypadku w ogóle jest osiągalny?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Astrolab jest osiągalny, ale wymaga inaczej skonstruowanego zdania. Przy przewlekłym bólu 'moje ciało jest zdrowe' to zdanie, które mózg odrzuci natychmiast, bo otrzymuje sprzeczny sygnał w tej samej chwili. Ale 'moje ciało robi co może' albo 'słucham tego, czego potrzebuje moje ciało' - takie zdania nie kłamią i nie wywołują protestu.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Lady to jest bardzo konkretne i pomocne, dziękuję. Czyli w praktyce chodzi o to, żeby szukać zdania, które nie jest ani kłamstwem, ani wyrokiem? Coś pomiędzy stanem obecnym a tym, co chcemy osiągnąć emocjonalnie?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 można to tak ująć. W praktyce szukasz zdania, na które możesz odpowiedzieć 'nie wykluczam' zamiast 'to nieprawda'. To drobna różnica w słowach, ale ogromna w tym, jak umysł to przyjmuje. I właśnie dlatego pytanie Syriany o powtarzanie bez wiary jest ważne - bo bez tego kryterium ludzie powtarzają zdania, które aktywnie blokują, i potem mówią, że afirmacje nie działają.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do genetyki, bo wydaje mi się, że temat nam ucieka. Wszystko, co powiedzieliśmy o gradiencie wiarygodności i kotwicach, dotyczy sfery emocjonalnej i poznawczej. Nikt rozsądny nie twierdzi, że afirmacja zmieni genotyp. Ale chyba nikt też nie powiedział wprost: jaki jest realny sufit tego, co afirmacja może zrobić z czymś trwałym i fizycznym? Bo to jest pytanie, które tu wisi.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pelagiusza_J, cieszę się, że wróciłaś do genetyki, bo właśnie tu mam kolejne pytanie. Mówimy o gradiencie wiarygodności i o tym, że afirmacja może zmienić sposób przeżywania cechy, której nie zmienimy. Ale co z cechami, które są na granicy? Mam na myśli coś w stylu pigmentacji skóry, wypadania włosów czy skłonności do tycia - to wszystko ma komponent genetyczny, ale też środowiskowy. Czy gradient wiarygodności działa inaczej, gdy cel jest częściowo osiągalny?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Cechy o mieszanej etiologii, jak te, które wymieniłaś, to zupełnie inny przypadek niż wzrost czy kolor oczu. Tu wchodzi w grę pojęcie ekspresji genetycznej, czyli to, że gen może być włączony lub wyciszony przez warunki środowiskowe. Afirmacja bezpośrednio tego nie robi, ale pośrednio może wpływać na poziom kortyzolu, jakość snu, wybory żywieniowe. Więc w teorii łańcuch jest możliwy, choć długi i nielinearny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Krysztal czyli rozumiem, że mówisz o czymś w stylu: afirmacja zmienia nastawienie, nastawienie zmienia zachowanie, zachowanie zmienia środowisko, środowisko wpływa na ekspresję genów? To jest bardzo długi łańcuch. Czy jest jakiś punkt, w którym on się urywa, bo któreś z ogniw po prostu nie działa?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Astrolab tak, urwać może się na każdym etapie. Najczęściej na przejściu między nastawieniem a zachowaniem. Afirmacja może zmienić deklarowane nastawienie, ale jeśli nie idzie za tym zmiana w codziennych wyborach, reszta łańcucha nie ma prawa zadziałać. To dlatego sama afirmacja bez działania jest mało skuteczna przy cechach z komponentem środowiskowym.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Krysztal a co z cechami czysto genetycznymi, bo od nich zaczęliśmy? Bo rozumiem, że przy mieszanych ten łańcuch jakoś można uzasadnić. Ale jeśli ktoś afirmuje coś, co jest po prostu zakodowane i żadne zachowanie tego nie zmieni, to co się wtedy dzieje? Czy afirmacja w ogóle ma jakikolwiek sens poza akceptacyjnym?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Pelagiusza_J ma sens, ale tylko wtedy, gdy jest uczciwie skonstruowana. Jeśli ktoś mówi sobie 'moje ciało jest idealne' przy czymś, czego realnie nie akceptuje, to mózg to odrzuci i po jakimś czasie pojawi się efekt odwrotny. Natomiast jeśli afirmacja jest skierowana na relację z cechą, a nie na samą cechę, to może zrobić dużo dobrego. Różnica między 'nie mam tego defektu' a 'mogę żyć pełnią z tym, co mam' jest kolosalna z punktu widzenia tego, jak umysł to przetwarza.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Dorzucę coś spoza czysto psychologicznego kąta. Pracując z czakrą sakralną, widziałam, że osoby, które mają silne bloki wokół własnego ciała, często nieświadomie utrzymują napięcia w konkretnych partiach ciała. I afirmacje przy jednoczesnej pracy z ciałem, nie samodzielnie, potrafiły te bloki rozluźniać. To nie zmienia genotypu, zgoda, ale zmienia to, jak ciało funkcjonuje na poziomie fizycznym. Nie wiem, czy to pasuje do tej rozmowy, ale wydało mi się ważne.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zlata to pasuje, ale uważam, że warto to wyraźnie odróżnić. Zmiana funkcjonowania ciała przez redukcję napięcia to nie jest efekt afirmacji na genetykę, to jest efekt psychosomatyczny. Te dwie rzeczy brzmią podobnie, ale mają inne mechanizmy. I jeśli ktoś szuka odpowiedzi na pytanie 'czy afirmacja zmieni moją cechę genetyczną', to odpowiedź nadal brzmi nie. Natomiast jeśli pyta 'czy afirmacja zmieni moje samopoczucie w tym ciele', to tak, i tu twój przykład jest trafny.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Gebda rozumiem to rozróżnienie, ale mam wrażenie, że w praktyce te mechanizmy mocno się przenikają. Kiedy ktoś przestaje nosić chroniczne napięcie w barkach bo przepracował wstyd związany z sylwetką, to czy to tylko samopoczucie? Wydaje mi się, że to coś więcej. Choć może się mylę co do terminologii.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Zlata terminologia tutaj rzeczywiście jest kluczowa i myślę, że Gebda dobrze ją wskazała. Zmiana samopoczucia i zmiana cechy genetycznej to nie są synonimy, nawet jeśli skutki bywają podobne. Możemy długo dyskutować o tym, co jest 'czymś więcej', ale jeśli zostajemy przy pytaniu z tytułu wątku, to odpowiedź musi być precyzyjna. Afirmacja nie zmienia genetyki. Może zmienić jakość życia z tą genetyką. To są różne rzeczy.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Pelagiusza_J to rozróżnienie bardzo mi pomaga. Ale mam jedno praktyczne pytanie - jeśli ktoś chce zacząć od afirmacji i nie wie, czy cel jest genetyczny czy nie, to od czego zacząć? Czy jest jakiś sposób, żeby to w ogóle ocenić przed konstruowaniem zdania?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Eufemia02 proste pytanie, które zawsze zadaję: czy ta cecha zmieniała się kiedykolwiek bez twojej interwencji? Jeśli tak, ma komponent środowiskowy. Jeśli nie zmieniała się nigdy i żaden wysiłek jej nie tknął, to raczej masz do czynienia z czymś trwałym. W takim przypadku zaczynasz od afirmacji akceptacyjnej, nie od afirmacji zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słyszę tę dyskusję i przypominam sobie, że zanim dotarłam do afirmacji akceptacyjnych, próbowałam całego zestawu zdań o zmianie. I zadziałało na mnie coś, o czym Lady nie powiedziała wprost, a co może być ważne. Opór pojawia się nie tylko wtedy, gdy zdanie jest nieprawdziwe, ale też gdy jest zbyt dalekie od tego, gdzie jestem emocjonalnie. Musiałam przejść przez kilka zdań pośrednich, zanim doszłam do czegoś, co w ogóle mogłam powiedzieć bez skrzywienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Martynka00 a pamiętasz, jakie były te zdania pośrednie? Bo to brzmi bardzo praktycznie i mam wrażenie, że właśnie tego brakuje w większości poradników. Wszyscy piszą, co mówić, ale nikt nie mówi, jak dojść do zdania, które nie wywołuje buntu.


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Ninka_S mniej więcej tak wyglądała moja droga. Zaczęłam od czegoś w stylu 'to jest część mnie', co jest neutralne. Potem 'mogę z tym funkcjonować', co jest prawdziwe. Potem 'nie musi mnie to definiować'. I dopiero po jakimś czasie 'akceptuję to jako moje'. Nie ma jednej ścieżki, ale każdy krok musi być choćby trochę prawdziwy.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Martynka00, to jest dokładnie to, o co mi chodziło w pierwotnym pytaniu, tylko odpowiedź jest zupełnie inna niż się spodziewałam. Myślałam, że pytam o to, czy powtarzanie fałszywego zdania ma sens. A okazuje się, że odpowiedź brzmi: szukaj zdania, które nie jest fałszywe. Tylko tego szukałaś intuicyjnie, a Krysztal nazywa to gradientem wiarygodności. Ciekawe, że to samo odkryłyśmy z różnych stron.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę się wtrącić, bo słuchałam tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że pomijamy jeden aspekt. Numerologia mówi, że osoby urodzone pod pewnymi liczbami mają naturalnie silniejsze połączenie z własnym ciałem i łatwiej im pracować z afirmacjami cielesnymi. Ósemka na ścieżce życia na przykład to silna więź z materią i z fizyczną manifestacją. Czy nie warto uwzględnić swojej liczby przed konstruowaniem afirmacji?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Baska_T rozumiem skąd pochodzi ten pomysł, ale muszę powiedzieć wprost: nie ma żadnego mechanizmu, przez który data urodzenia miałaby wpływać na skuteczność afirmacji. To, co opisujesz, może być przydatnym sposóbm autorefleksji dla osób, które w numerologię wierzą, ale nie daje żadnej obiektywnej przewagi w pracy z autosugestią. Skuteczność afirmacji zależy od konstrukcji zdania i powtarzalności, nie od liczby życia.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Krysztal nie mówię, że to działa mechanicznie. Mówię, że dla osób pracujących w systemie numerologicznym taka informacja może pomagać w konstruowaniu nastawienia. Jeśli ktoś wierzy, że ma naturalne predyspozycje do pewnej pracy, podejdzie do niej inaczej. To nie jest sprzeczne z tym, co mówisz o konstrukcji zdania.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Baska_T tu się z tobą częściowo zgodzę i częściowo nie. Zgadzam się, że przekonanie o własnej predyspozycji może obniżać opór i tym samym pomagać. Ale podawanie numerologii jako wyjaśnienia skuteczności afirmacji jest mylące dla kogoś, kto szuka informacji jak Syriana. Można z tego korzystać prywatnie, ale nie jako poradę dla kogoś, kto dopiero zaczyna i może wyciągnąć z tego błędny wniosek, że bez odpowiedniej liczby afirmacje nie zadziałają.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Gebda dobra, przyjmuję tę korektę. Nie chodziło mi o to, żeby numerologia wyjaśniała mechanizm, tylko żeby pomagała w nastawieniu. Ale rozumiem, że jeśli ktoś szuka rzetelnej informacji i natknie się na to w poradniku, to może dojść do błędnych wniosków. Zatem cofam i zostawiam numerologię jako ewentualny kontekst osobisty, nie jako argument.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Gebda i Baska_T dziękuję wam za to wyjaśnienie, bo sama miałam wrażenie, że te dwie rzeczy są ze sobą jakoś połączone, a tu okazuje się, że to tylko kwestia nastawienia, nie przyczyny. To mi bardzo rozjaśnia. Mam teraz inne pytanie, może trochę z boku, ale nie mogę się nie zapytać: czy jeśli ktoś przez długi czas powtarzał zdania, które były dla niego nieprawdziwe, to czy to mogło zrobić jakąś 'szkodę', albo przynajmniej nie pomóc wcale?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Eufemia02 to zależy od tego, co rozumiesz przez 'nieprawdziwe'. Jeśli masz na myśli zdania, które były po prostu aspiracyjne i jeszcze niespełnione, to raczej nie ma mowy o szkodzie. Jeśli natomiast były to zdania mocno sprzeczne z tym, co ktoś głęboko czuł, i towarzyszył temu silny opór, to efektem mógł być wzrost frustracji, nie zmiana. Nie 'szkoda' w sensie trwałym, ale strata czasu i energii oraz możliwe utrwalenie poczucia, że 'na mnie to nie działa'.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Krysztal a to 'utrwalenie poczucia, że na mnie nie działa' to chyba jeden z poważniejszych problemów w całej tej praktyce. Bo jeśli ktoś zaczyna od złego zdania, nie uzyskuje efektu i dochodzi do wniosku, że afirmacje w ogóle nie działają, to zamknął sobie drogę zanim zaczął. Czy jest jakiś sposób, żeby to odblokować potem?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Ninka_S jest, ale wymaga przyznania sobie, że punkt startowy był błędnie skonstruowany, a nie że technika jest nieskuteczna. To jest trudne, bo większość ludzi woli myśleć, że 'metoda zła', niż 'moje zdanie było złe'. Pierwszym krokiem jest cofnięcie się do prostego pytania: czego dokładnie chciałam i jakim zdaniem to ujęłam? Często okazuje się, że zdanie było albo zbyt ogólne, albo zbyt daleko od stanu aktualnego, albo jedno i drugie.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: