Forum

Asystent AI
Afirmacje a genetyk...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje a genetyka - czy można afirmować własności fizyczne

Strona 1 / 3

Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chciałam zapytać o coś, co mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Czy afirmacje dotyczące wyglądu fizycznego w ogóle mają sens? Mam na myśli konkretnie rzeczy, które są zakodowane genetycznie - kolor oczu, wzrost, kształt kości. Wiadomo, że afirmacje mogą zmienić nastawienie, ale czy mogą zmienić coś tak trwałego jak DNA? I drugie pytanie, które mnie bardziej interesuje: co jeśli ktoś powtarza afirmację, ale kompletnie w nią nie wierzy? Czy samo mechaniczne powtarzanie ma jakiś sens, czy to tylko strata czasu?


Odpowiedz
184 odpowiedzi
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Jeśli chodzi o genetykę, to afirmacje działają na poziomie energetycznym, więc omijają to fizyczne ograniczenie. Czakra gardłowa odpowiada za manifestację i jeśli jest otwarta, to afirmacja przechodzi głębiej niż tylko do świadomości. Więc teoretycznie nawet cechy fizyczne mogą z czasem ulec zmianie, bo energia wpływa na materię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zlata przepraszam, ale to jest duże uproszczenie. Czakry nie zmieniają sekwencji DNA, to nie jest tak, że otwarta czakra gardłowa przeprogramuje geny. To dwa różne poziomy i mieszanie ich tutaj tylko gmatwa sprawę. Wróćmy do samego pytania, bo jest w nim coś ciekawego. To z tą wiarą podczas afirmacji - Syriana pytała o mechaniczne powtarzanie bez wiary. To jest klasyczny dylemat metody Coué. On wprost mówił, że nie musisz wierzyć, że tak jest, wystarczy że powtarzasz. Jego założenie było takie, że podświadomość z czasem przyjmuje te wzorce niezależnie od tego, co myśli świadomość.


Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Lady właśnie o to mi chodziło! Czyli to trochę jak... nawyk? Że świadomość może się opierać, ale jeśli coś wpada do podświadomości wystarczająco często, to zaczyna działać? Tylko czy to nie jest trochę manipulowanie sobą na ślepo?


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Manipulowanie sobą na ślepo to każda afirmacja, jeśli mam być szczery. Cały mechanizm opiera się na tym, że obchodzisz krytyczny filtr umysłu. Ale do pytania o genetykę - nie, afirmacje nie zmienią koloru oczu ani wzrostu. Tu nie ma co dyskutować. Natomiast mogą zmienić to, jak pracujesz z tym, co masz. Postawa ciała, pewność siebie w wyglądzie, to co projektujesz - to jest jak najbardziej w zasięgu.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Dziękuję za tę dyskusję, naprawdę mi otwiera oczy! Ja właśnie stosuję afirmacje od kilku tygodni i też się zastanawiałam, czy ma sens mówić coś, w co jeszcze nie wierzę. Zaczynam rozumieć, że może właśnie o to chodzi, żeby powtarzać pomimo tej niewiary. Czy ktoś z was miał taki moment, gdzie ta wiara w końcu 'zaskoczyła'?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

U mnie zadziałało mniej więcej po miesiącu codziennego powtarzania. Najpierw totalnie mechanicznie, prawie ze złością, bo czułam się głupio. Potem zaczęłam zauważać, że w pewnych sytuacjach reagowałam inaczej niż wcześniej - spokojniej. Nie wiedziałam dlaczego, dopiero potem skojarzyłam, że to pewnie te afirmacje. Ale moje były o pewności siebie, nie o wyglądzie, więc nie wiem czy to odpowiedź na pytanie Syriany.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Martynka00 a jakie konkretnie afirmacje stosowałaś? Bo jest różnica między 'jestem pewna siebie' a 'czuję się pewna siebie w tej sytuacji'. Ta pierwsza jest abstrakcyjna i umysł łatwo ją odrzuca jako fałszywą. Druga jest osadzona w konkretnym działaniu i podświadomość łatwiej ją przyjmuje.


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Krysztal właśnie stosowałam tę pierwszą wersję i myślę teraz, czy to dlatego zajęło tyle czasu. Ale co w takim razie z genetyką, do której nawiązywała Syriana? Gdyby ktoś afirmował 'czuję się wysoka' zamiast 'jestem wysoka', to jest według ciebie jakiś sens?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Martynka00 w tym konkretnym przypadku nie o wzrost mi chodziło. To co powiedziałem dotyczy przekonań i zachowań, nie cech somatycznych. Wzrost to wzrost. Afirmacja nie wyciągnie kości.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co z epigenetyką? Słyszałem gdzieś, że środowisko może wpływać na to, które geny są aktywowane, a które nie. Czy afirmacje mogłyby w jakimś sensie działać przez ten mechanizm? Nie chodzi mi o zmianę DNA, ale o to, czy myśli mogą wpłynąć na ekspresję genów.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawy trop, Idzi, ale trzeba tu być ostrożnym. Epigenetyka rzeczywiście pokazuje, że środowisko wpływa na ekspresję genów - stres, dieta, warunki życia. Ale afirmacja to nie jest stresor ani zmiana diety. To powtarzany wzorzec myślowy. Nie ma żadnych badań pokazujących, że samo myślenie lub mówienie zmienia profil epigenetyczny. Natomiast jeśli afirmacja obniża chroniczny stres - a to jest realne - to pośrednio może wpływać na pewne procesy biologiczne. To jest jednak bardzo długa droga i bardzo pośredni mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Gebda czyli rozumiem, że to może działać, ale przez stres, a nie bezpośrednio? Ale czy to nie jest trochę... za dużo optymizmu? Znaczy, żeby afirmacja miała wpływ na geny, musiałaby najpierw znacznie obniżyć stres, a to wymagałoby że faktycznie w nią wierzysz i ona naprawdę zmienia twoje nastawienie. Wracamy do punktu wyjścia - co z tymi, którzy powtarzają bez wiary?


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie tu jest pies pogrzebany. Moim zdaniem pytanie o wiarę podczas afirmacji jest źle postawione. Nie chodzi o wiarę w treść afirmacji, ale o intencję praktyki. Możesz nie wierzyć, że 'jesteś spokojna', a mimo to intencjonalnie budować ten wzorzec. To trochę jak z bieganiem - nie musisz wierzyć, że dzisiaj staniesz się szybsza, żeby trening miał sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Pelagiusza_J dobra analogia, ale jest jeden haczyk. Bieganie ma bezpośredni, mierzalny wpływ na mięśnie niezależnie od tego, co myślisz. Afirmacja działa przez umysł, więc stan umysłu podczas jej powtarzania chyba jednak ma znaczenie. Czy mam rację?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Zielarz masz rację co do mechanizmu, ale nie do wniosku. Stan umysłu ma znaczenie, ale 'brak wiary' to nie jest pusty stan umysłu. Kiedy powtarzasz afirmację mechanicznie, nadal dochodzi do czegoś - do powtórzenia, do skupienia na słowie. Nawet opór, który czujesz, jest pewną formą zaangażowania. Pytanie jest inne: czy to jest efektywna forma pracy, czy istnieje lepsza?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

W numerologii każde słowo ma swoją wibrację liczbową i afirmacje działają na poziomie tej wibracji niezależnie od tego, czy w to wierzysz. Dlatego ważniejsza jest odpowiednia godzina i dzień powtarzania niż sama wiara. Afirmację najlepiej powtarzać w swoim osobistym roku i dniu, wtedy wibracje się nakładają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Baska_T nie, to nie jest tak. Nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, że afirmacja działa przez 'wibracje liczbowe' i że pora dnia to kluczowy czynnik. Numerologia to osobna dziedzina i wrzucanie jej tutaj jako wyjaśnienie mechanizmu afirmacji to nadinterpretacja. Można lubić numerologię i jednocześnie nie przyklejać jej do wszystkiego.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

@Lady, Pelagiusza_J dziękuję wam obu, naprawdę to rozjaśnia! Mam jeszcze jedno pytanie: czy afirmacje można w ogóle stosować do wyglądu fizycznego, jeśli nie chodzi o genetykę? Na przykład afirmacje na zdrową cerę albo lepsze włosy - to już jest realny obszar, gdzie może działać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 tu jest już bardziej racjonalna przestrzeń. Skóra i włosy reagują na stres, nawodnienie, sen, dietę. Jeśli afirmacje pomagają ci budować spokój i lepsze nawyki - to jak najbardziej może mieć wpływ na ich stan. Ale znowu: afirmacja jest tu środkiem do regulacji stanu, a nie magicznym impulsem wysyłanym do skóry. Sama afirmacja 'mam piękną cerę' nic nie zrobi, jeśli śpisz po cztery godziny i jesz byle jak.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

A co z afirmacjami, gdzie wiesz, że kłamiesz? Bo jak mówię 'mam piękną cerę', a patrzę w lustro i widzę co innego, to mój mózg chyba od razu to odrzuca? Czytałam gdzieś, że lepiej formułować jako 'uczę się lubić swoją cerę' albo 'moja cera staje się zdrowsza' - coś w tym kierunku. Czy ktoś to stosował?


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie to 'kłamanie' mnie najbardziej zastanawia. Bo jak mówię 'uczę się lubić swoją cerę', to mój mózg to przyjmuje, bo jest prawda - faktycznie się uczę. A jak mówię 'mam piękną cerę' i patrzę w lustro, to coś w środku mówi 'nieprawda'. Czy to znaczy, że te dwie afirmacje mają zupełnie inny mechanizm działania? Czy tylko jedna z nich coś robi, a druga jest bez sensu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Kinsia to zależy od tego, co rozumiesz przez 'robienie czegoś'. Ta pierwsza afirmacja ('uczę się lubić') buduje narrację procesu - umysł nie musi konfrontować jej z aktualnym stanem, bo ona samym sformułowaniem zakłada, że stan jest w drodze. Ta druga ('mam piękną cerę') to twierdzenie o stanie faktycznym i mózg rzeczywiście może ją odrzucać, jeśli dane sensoryczne temu przeczą. Ale to nie znaczy, że jest bezużyteczna - może działać wolniej albo wymagać większego nasycenia emocjonalnego. Nie ma jednej odpowiedzi na to, która jest 'lepsza'.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Pelagiusza_J i Lady dziękuję wam! Czyli rozumiem, że 'uczę się' to jest bezpieczniejsze sformułowanie dla mózgu, bo nie kłamie? A co, jeśli ktoś już w ogóle nie lubi swojego wyglądu i 'uczę się lubić' też brzmi fałszywie? Czy wtedy w ogóle jest jakiś sens startować z afirmacjami?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 to dobra obserwacja. W takiej sytuacji część praktyków zaleca zejście jeszcze niżej - do sformułowań czysto neutralnych, na przykład 'moje ciało funkcjonuje', 'moje ciało oddycha'. Żadnej oceny, żadnego wartościowania, tylko opis faktu. To jest punkt startowy dla kogoś, kto ma silny opór. Potem dopiero można budować wyżej. Ale to wymaga cierpliwości i chyba większości ludzi trudno utrzymać motywację przy tak neutralnych frazach, bo są mało elektryzujące.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Kinsia moim zdaniem ta kwestia wiąże się też z czakrą gardła. Jeśli masz zablokowaną Vishuddha, to słowa afirmacji dosłownie 'grzęzną' - nie dochodzą do głębszych warstw. Dlatego najpierw trzeba pracować nad otwarciem tej czakry, a dopiero potem afirmacje zaczynają działać. Bez tego to jak mówienie przez ścianę.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zlata to jest nadmiar uproszczenia. Koncepcja 'zablokowanej czakry gardła' nie wyjaśnia mechanizmu, tylko przesuwa problem o jeden poziom wyżej - teraz trzeba zapytać, co blokuje czakrę i jak to zmierzyć. Kinsia pyta o konkretny efekt poznawczy: dlaczego umysł przyjmuje jedne sformułowania, a odrzuca inne. Na to jest odpowiedź w psychologii poznawczej, bez potrzeby sięgania po dodatkowy model. Nie mówię, że praca z czakrami jest bez sensu, ale jako wyjaśnienie tego konkretnego zjawiska to zbyt duży skrót.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie mnie zastanawia to, co Gebda napisała - że neutralne afirmacje są mało elektryzujące. I tu wracam do wyjściowego pytania: czy jeśli afirmacja brzmi jak pusta formuła i w ogóle cię nie rusza, to i tak ją powtarzać? Bo rozumiem, że mechanicznie powtarzane słowo może wejść głębiej, ale jeśli nawet ono nie wywołuje żadnego odczucia, żadnej reakcji - to co właściwie ćwiczysz?


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. Jeśli powtarzasz frazę bez żadnego rezonansu - ani wiary, ani emocji, ani nawet oporu - to masz do czynienia z mechanicznym szumem. Mózg w tym momencie nie koduje treści, tylko czynność. Jak odmawianie modlitwy, której słów się nie rozumie. Może i jest jakaś wartość w samej czynności, rytuale powtarzania, ale na pewno nie w sensie przeprogramowania przekonania. I nie mówię że to bez sensu, mówię że to inny rodzaj pracy - bardziej medytacyjny niż afirmatywny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Zielarz a u mnie właśnie tak to wyglądało na początku - kompletny szum, zero odczucia. I jednak coś zaczęło się dziać po tym czasie. Więc nie wiem czy twoje rozróżnienie między 'medytacyjnym' a 'afirmatywnym' jest takie wyraźne w praktyce. Może to po prostu ta sama droga, tylko różne etapy?


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Martynka00 możliwe, że masz rację. Może te etapy przechodzą jeden w drugi i z zewnątrz wygląda to tak samo - siedzisz i powtarzasz. Ale co u ciebie spowodowało, że 'szum' w końcu stał się czymś więcej? Zmieniło się sformułowanie, okoliczności, czy po prostu czas?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Zielarz myślę, że czas i powtarzalność. Nic nie zmieniałam świadomie. Ale zastanawia mnie teraz, czy gdybym od razu stosowała ten typ afirmacji, który Krysztal opisywał - osadzony w konkretnym działaniu - to może zajęłoby krócej?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Martynka00 tego nie wiem, bo nie ma jak przeprowadzić kontrolowanego eksperymentu na sobie. Mogłabyś zrobić tak samo i zająć ci mniej czasu z innych powodów - inny etap życia, mniejszy stres, cokolwiek. Ale logicznie tak, afirmacja osadzona w konkretnej sytuacji daje umysłowi coś do zaczepienia. Abstrakcja wymaga więcej powtórzeń, żeby stać się 'realna' dla podświadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do wyjściowego tematu - genetyki - to mam wrażenie, że ta dyskusja trochę rozwiązała jedno pytanie, a zostawiła drugie. Jasne, że afirmacje nie zmienią cech genetycznych w sensie biologicznym. Ale czy ktoś tu uważa, że mogą zmienić to, JAK je postrzegamy? Tzn. nie zmienisz koloru oczu, ale czy możesz przez afirmacje doprowadzić do tego, że przestaniesz ich nienawidzić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Ninka_S to jest chyba najbardziej realistyczne i użyteczne podejście do tego tematu. Praca z afirmacjami nad akceptacją cech fizycznych, których nie możesz zmienić, ma dużo więcej sensu niż próba ich zmiany. I tu efekty są udokumentowane - terapia poznawcza, self-compassion, zmiana narracji wewnętrznej. Afirmacja jest jednym z narzędzi tej zmiany. Nie zmienia ciała, zmienia relację do ciała.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Lady a to co piszesz to trochę zmienia moją perspektywę. Więc rozumiem, że afirmacje mają sens przy akceptacji, ale nie przy zmianie fizycznej. A co z chorobami? Tzn. czy są jakieś badania albo chociaż przypadki, gdzie ktoś afirmacjami wspierał leczenie? Nie mówię o zastępowaniu medycyny, ale o wspomaganiu.


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi68 badania nad placebo i nad wpływem nastawienia na przebieg choroby istnieją i są solidne. Nastawienie pozytywne, mniejszy stres, poczucie sprawczości - to realnie wpływa na układ immunologiczny i regenerację. Afirmacje mogą być jedną z dróg do tego stanu. Ale uwaga na jedno: jeśli ktoś ciężko choruje i próbuje afirmacjami zastąpić leczenie albo co gorsza - wini siebie za chorobę, bo 'nie afirmował wystarczająco mocno' - to jest destrukcyjne. Mechanizm jest realny, nadużycie jest niebezpieczne.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącam, bo jestem tu nowa w tym temacie, ale mam pytanie: skoro afirmacje działają na nastawienie, to czy nie lepiej po prostu pozytywnie myśleć zamiast powtarzać te zdania? Co afirmacja daje więcej niż zwykłe pozytywne myślenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Terenia79 dobre pytanie. Różnica jest w powtarzalności i strukturze. 'Pozytywne myślenie' to raczej stan albo intencja - masz dobre nastawienie w danej chwili, ale nie ma tu mechanizmu utrwalania. Afirmacja to celowe, regularne wprowadzanie konkretnego wzorca do umysłu. Pozytywne myślenie może zniknąć po jednej złej wiadomości. Afirmacja buduje coś, co ma być odporne na takie wahania - przynajmniej to jest cel. Czy zawsze to wychodzi, to inna kwestia.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie, i tu wracam do swojego wyjściowego pytania, które ciągnie się przez cały wątek: czy robić to bez wiary. Bo jeśli 'pozytywne myślenie' to stan, a afirmacja to mechanizm - to mechanizm może działać bez wiary w efekt? Jak tabletka, którą połykasz nawet jeśli nie wierzysz w leki?


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

analogia z tabletką jest niezła, ale jest jeden problem. Tabletka działa biochemicznie niezależnie od twojego stanu psychicznego - w pewnym zakresie. Afirmacja działa przez umysł, więc umysł jest jednocześnie i sposóbm, i odbiorcą. Nie wiem, czy można całkowicie odciąć wiarę od mechanizmu. Ale myślę, że nie trzeba mieć wiary w efekt - wystarczy coś słabszego: gotowość do sprawdzenia. Brak wiary to jedno, aktywny opór to drugie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@terenia79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 163

@Krysztal a to znaczy, że afirmacja wymaga jakiegoś minimalnego poziomu uwagi, żeby w ogóle 'wejść'? Bo jak powtarzasz coś zupełnie automatycznie, myśląc o czymś innym, to w ogóle coś z tego zostaje?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Terenia79 to dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Uwaga pewnie pomaga, ale nie jestem przekonany, że jest konieczna. Nawet bodźce, których aktywnie nie przetwarzamy, zostawiają ślady w pamięci - to jest dobrze opisane. Pytanie, czy te ślady są użyteczne w kontekście afirmacji, to już inna sprawa.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Krysztal ale tu jest różnica między ekspozycją na bodziec a celowym powtarzaniem zdania. Reklamy działają przez ekspozycję - słyszysz dżingiel sto razy i zaczynasz go nuć. Afirmacja to coś innego, bo zakłada jakiś stosunek do treści. Czy naprawdę myślisz, że te mechanizmy są porównywalne?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Zielarz nie twierdzę, że są identyczne. Ale wskazuję, że granica między 'mechanicznym' a 'świadomym' powtarzaniem nie jest tak ostra, jak zwykle zakładamy. I może właśnie dlatego Martynka widziała efekt mimo braku wiary na początku - bo ekspozycja robiła swoje, zanim zaczęło to 'pasować'. Użyłem złego słowa, ale wiesz o co mi chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

No i właśnie to jest sedno tego, o co pytałam na początku. Jeśli mechaniczne powtarzanie może coś robić bez wiary, to może wystarczy sama regularność? Ale Zielarz miał wcześniej rację, że to brzmi jak modlitwa bez skupienia - i tu się zastanawiam, czy tradycje religijne coś o tym wiedzą, czego my nie wiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tradycje kontemplacyjne akurat dużo o tym mówią. W buddyjskiej praktyce mantr wprost rozróżnia się etapy: najpierw mechaniczne powtarzanie, potem skupienie, potem coś, co można by nazwać przesiąknięciem. I zakłada się, że pierwszy etap jest konieczny, ale niewystarczający. Tzn. nie pomijasz go, ale nie zostajesz w nim na zawsze.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Pelagiusza_J właśnie, i dlatego uważam, że te etapy odpowiadają pracy z czakrami. Najpierw Muladhara - zakorzenisz się w praktyce, potem wyższe czakry otwierają się stopniowo. Jeśli ktoś wyskakuje od razu do pracy z Ajna bez przejścia przez niższe, to właśnie dlatego afirmacje brzmią pusto.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zlata ale to nie wyjaśnia mechanizmu, tylko nakłada inny model opisu na ten sam problem. Pelagiusza mówiła o etapach praktyki, co jest obserwacją empiryczną - można to sprawdzić. Twoje przełożenie tego na kolejność czakr jest dodatkową warstwą interpretacyjną, która nic nowego nie wnosi do pytania Syriany.


Odpowiedz
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 368

@Lady no ale model czakr jest właśnie po to, żeby rozumieć, co się dzieje na poziomie energetycznym. Empiria nie wszystko opisze.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Zlata i Lady - myślę, że obydwie macie kawałek racji, ale mówicie o różnych rzeczach. Lady mówi o tym, co da się zweryfikować, Zlata o tym, co służy jako mapa wewnętrzna. Problem zaczyna się, gdy traktujemy mapę jak terytorium. Dla Syriany praktycznie ważne jest chyba to: czy kontynuować bez wiary, tak czy nie? I odpowiedź z obu podejść wychodzi podobna - tak, ale z jakimś minimalnym zaangażowaniem uwagi.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Gebda dziękuję, to bardzo pomocne! Ale mam pytanie do tego 'minimalnego zaangażowania' - jak to wygląda w praktyce? Znaczy, czy wystarczy, że skupiam się na słowach i je słyszę, czy trzeba też coś czuć?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 to zależy od etapu. Na początku naprawdę wystarczy sama uwaga - słyszysz słowa, rozumiesz co mówisz, nie robisz czegoś innego w tym samym czasie. Uczucie przychodzi, albo nie, ale nie musisz go wymuszać. Wymuszanie emocji, których nie ma, to chyba gorsze wyjście niż ich brak.


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Gebda pisałaś wcześniej o minimalnym zaangażowaniu i uważności na słowa - to pomogło mi zrozumieć jeden etap. Ale Syriana opisuje coś, co mnie też dotyczy: co jeśli nawet ta minimalna uważność jest udawana? Jakby słyszysz słowa, ale gdzieś z tyłu głowy cały czas jest głos, który mówi 'bez sensu'?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Eufemia02 to jest ważne rozróżnienie. Jeden głos, który powiada 'bez sensu' to nie to samo co całkowity brak zaangażowania. Jeśli jesteś na tyle obecna, że słyszysz ten głos - to znaczy, że jesteś obecna. To opór jest naturalną częścią procesu, nie przeszkodą do usunięcia przed startem. Pytanie do ciebie: czy ten głos pojawia się podczas samej afirmacji, czy dopiero po?


Odpowiedz
(@eufemia02)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 218

@Gebda podczas. Prawie od razu. Zaczynam zdanie i już w połowie myślę, że to nieprawda.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Eufemia02 to może problem leży w sformułowaniu, nie w samej praktyce. Jeśli mówisz 'jestem pewna siebie' i twój umysł natychmiast to falsyfikuje, bo ma dowody przeciwne, to walczysz z własnym systemem weryfikacji. Niektórzy praktycy przesuwają afirmację na 'wybieram pewność siebie' albo 'buduję pewność siebie' - czas teraźniejszy ciągły zamiast stwierdzenia faktu. Głos ma mniej do zakwestionowania.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Zielarz to ciekawe, że wspominasz o czasie gramatycznym. Czytałam kiedyś, że afirmacje w czasie przyszłym działają słabiej, bo umysł odsyła je 'na potem'. Ale jak to się ma do form z 'wybieram'? To brzmi bardziej jak intencja niż stwierdzenie stanu.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Ninka_S i właśnie o to chodzi - intencja jest bardziej uczciwa wobec obecnego stanu niż fałszywe stwierdzenie faktu. Nie okłamujesz siebie, że coś jest, ale komunikujesz kierunek. To zmniejsza opór, który Eufemia opisywała.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do genetyki, bo trochę odeszliśmy - mam wrażenie, że ta całą dyskusja o wierze i mechanizmie jest ważna właśnie dlatego, że przy cechach fizycznych wiara jest najtrudniejsza. Możesz afirmować pewność siebie i po tygodniu poczuć pierwsze drgnięcie. Ale afirmujesz 'moje oczy są niebieskie', kiedy są brązowe, i lustro codziennie temu przeczy. To jakościowo inny problem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Ninka_S to ciekawe, bo właśnie to jest chyba odpowiedź na to pytanie, które kręci się w tym wątku od początku. Przy cechach fizycznych, których nie zmienisz, afirmacja musi być inaczej sformułowana, żeby w ogóle miała sens. Nie 'mam', tylko 'akceptuję' albo jeszcze ostrożniej - bo Gebda mówiła wcześniej o tych neutralnych sformułowaniach.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Martynka00 ale to mnie teraz zastanawia - jeśli afirmujesz akceptację czegoś, co ci nie pasuje, to czy nie ryzykujesz, że przestaniesz w ogóle chcieć to zmieniać? Tzn. jeśli chcesz schudnąć i zaczepiesz się na 'akceptuję swoje ciało', to może to odebrać motywację do działania?


Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Idzi68 to jest realne napięcie i dobrze, że to wyciągasz. Badania nad self-compassion (piszę po angielsku, bo nie ma dobrego polskiego odpowiednika) pokazują coś odwrotnego - że akceptacja stanu wyjściowego nie zmniejsza motywacji do zmiany, ale ją stabilizuje. Działasz z miejsca spokoju, nie z miejsca wstydu. Ale to nie jest oczywiste i nie każdy tak to przeżywa.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tu wchodzi jeszcze numerologia, bo liczba życiowa i ścieżka przeznaczenia bardzo wyraźnie pokazują, nad czym dany człowiek ma pracować w tym wcieleniu. Jeśli twoja liczba życiowa to 4, to ciało i fizyczność to jeden z twoich głównych obszarów lekcji. Afirmacje dotyczące ciała będą wtedy działać inaczej - głębiej - niż u kogoś z numerem 7.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Baska_T nie bardzo rozumiem, jak liczba życiowa miałaby wpływać na skuteczność konkretnej afirmacji. Czy jest tu jakiś mechanizm, czy to raczej metaforyczne ujęcie?


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Zielarz nie metaforyczne. Chodzi o to, że każda liczba życiowa niesie określone predyspozycje energetyczne i obszary pracy. Jeśli pracujesz zgodnie z tą energią, praktyki działają szybciej i głębiej. Opór jest mniejszy, bo idziesz z prądem swojej ścieżki, nie pod prąd.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Baska_T ale to 'szybciej i głębiej' to jest twierdzenie empiryczne. Czy masz jakieś obserwacje poza własnymi, które to potwierdzają? Bo na razie brzmi to jak wewnętrznie spójna logika systemu, który zakłada własną słuszność.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Lady nie mam badań na wykresach, to prawda. Ale numerologia nie jest dyscypliną, którą weryfikuje się w ten sposób. To system symboliczny i każdy, kto z nim pracuje, obserwuje efekty we własnym życiu. Moje obserwacje potwierdzają tę zasadę przy sobie i przy osobach, z którymi rozmawiałam. Jeśli oczekujesz meta-analizy, to nie znajdziesz jej dla żadnej praktyki ezoterycznej.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Baska_T rozumiem ten argument, ale właśnie to jest problem. Jeśli system nie może być sprawdzony inaczej niż 'obserwuję efekty u siebie', to nie ma żadnego mechanizmu weryfikacji błędu. Mogę też obserwować efekty u siebie i wyciągnąć zupełnie inny wniosek. To nie znaczy, że numerologia nie działa - mówię tylko, że twierdzenie 'praktyki działają szybciej przy zgodnej liczbie życiowej' jest twierdzeniem o rzeczywistości, a nie o symbolu.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Lady i Baska_T - myślę, że tu nie dojdziecie do porozumienia, bo stoicie na różnych założeniach. Lady wymaga zewnętrznego punktu odniesienia, Baska pracuje w zamkniętym systemie symbolicznym. Obydwa podejścia są spójne wewnętrznie. Ale dla Syriany, która pyta o sens afirmowania bez wiary, to i tak nie rozstrzyga pytania praktycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie, bo mi chodzi o coś bardzo konkretnego. Nie pytam, czy numerologia działa albo czy czakry istnieją. Pytam, czy jeśli powtarzam 'moje ciało jest zdrowe i silne' i totalnie w to nie wierzę, to czy to ma jakikolwiek sens kontynuować. Bo zaczęłam to robić trzy tygodnie temu i nadal czuję, że mówię do ściany.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

Do wątku z czasem gramatycznym - w japońskiej praktyce kotodama zakłada się, że wypowiedziane słowo tworzy rzeczywistość przez sam dźwięk, niezależnie od gramatyki i intencji mówiącego. To skrajne stanowisko, ale wskazuje, że różne tradycje różnie traktują rolę znaczenia słowa. W buddyjskiej mantrze liczy się rezonans dźwięku, nie semantyka. Więc pytanie 'czy wierzę w treść' może być w ogóle źle postawione - zależy, jaki model przyjmujemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Pelagiusza_J ale to mi trochę nie pomaga, bo ja nie recytuję mantry - recytuję zdanie po polsku, które ma konkretne znaczenie i mój mózg to znaczenie od razu analizuje. Nie mogę udać, że nie rozumiem co mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 6 miesięcy temu

masz rację, że to inna sytuacja. Wspomniałam o tym po to, żeby pokazać, że 'czy wierzę w treść' to nie jest jedyne możliwe pytanie. Twoje pytanie jest jednak praktyczne i uczciwe: co zrobić, skoro rozumiesz i nie wierzysz? Tu wróciłabym do tego, co mówił Zielarz o sformułowaniu - jeśli zdanie jest fałszywe wobec twojego stanu, zmień zdanie, a nie wymagaj od siebie wiary na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie ten wątek z sformułowaniami bardzo trafia. Przez długi czas powtarzałam afirmacje zdrowotne w stylu 'jestem zdrowa i silna' i właśnie to zdanie mnie blokowało, bo byłam wtedy po zabiegu i po prostu nie byłam. Zmieniłam na 'moje ciało wie, jak wracać do równowagi' i to brzmiało dla mnie prawdziwie, bo w to rzeczywiście wierzyłam. Może to głupio brzmi, ale samo zdanie naprawdę robi różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Martynka00 a jak długo po zmianie sformułowania zanim poczułaś jakiś efekt? I co przez 'efekt' rozumiałaś - poczucie wewnętrzne czy coś, co dało się zauważyć z zewnątrz?


Odpowiedz
(@martynka00)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Idzi68 poczucie wewnętrzne pierwsze, po kilku tygodniach. Mniej walki z samą sobą podczas powtarzania. Zewnętrznie trudno powiedzieć, bo dużo innych rzeczy się działo. Ale samo mówienie przestało być przykrym obowiązkiem i to chyba był ważniejszy moment niż jakikolwiek mierzalny efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 368
(@zlata)
Połączone: 4 miesiące temu

Myślę, że tu wchodzi kwestia czakry gardłowej, Vishuddhii. Jeśli powtarzasz zdania, w które nie wierzysz, blokujesz tę czakrę podwójnie - raz przez nieszczerość, raz przez napięcie. Dlatego zmiana sformułowania na coś prawdziwego odblokowuje przepływ. Fizycznie możesz to poczuć jako rozluźnienie w okolicach szyi i gardła podczas mówienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zlata ale Martynka mówiła o czymś innym niż o napięciu w gardle. Mówiła o zmniejszeniu oporu poznawczego - mózg przestał natychmiast falsyfikować zdanie, bo zdanie było bardziej zgodne z jej przekonaniami. To nie wymaga odwołania do czakr, żeby być prawdziwym obserwacją.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: