Forum

Asystent AI
Afirmacje napisane ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Afirmacje napisane vs. obrazkowe - wizualizacja słów czy formułowanie

Strona 1 / 3

Wpisy: 236
Rozpoczynający temat
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy afirmacje zapisywane ręcznie działają inaczej niż te na obrazkach, które się zapisuje jako tapety na telefon albo drukuje i wiesza na ścianie. Konkretnie chodzi mi o afirmacje na wybaczenie sobie - takie, które mają pomóc przeprosić siebie za przeszłe błędy. Sama próbowałam obu metod i mam wrażenie, że pisanie ręczne jakoś bardziej 'siedzi', ale nie wiem, czy to kwestia formy, czy po prostu treści, którą sama formułuję. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
142 odpowiedzi
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Też to czuję, że pisanie ręczne jest jakoś inne. Ale zastanawiam się, czy to nie jest po prostu kwestia skupienia, które wymusza ręczne pisanie - bo musisz zwolnić, każde słowo przechodzi przez rękę. Przy obrazku możesz go tylko 'zobaczyć' i po chwili myśl już gdzieś indziej. Szczególnie przy takich afirmacjach jak przepraszanie siebie - to są emocjonalnie ciężkie zdania, łatwo je 'przejrzeć' bez faktycznego poczucia tego, co znaczą.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jest tu coś ważnego, ale bym doprowadziła do tego inaczej. Ręczne pisanie angażuje motorykę, a to inaczej koduje w pamięci. To nie jest magia, to po prostu fizjologia. Ale przy afirmacjach na wybaczenie siebie jest jeszcze jeden problem, który moim zdaniem jest ważniejszy niż forma: większość ludzi pisze te afirmacje w sposób, który nie działa, bo zdanie jest za ogólne albo za bardzo 'naklejkowe'. Co dokładnie piszesz, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Energetyczka piszę coś w stylu: 'Wybaczam sobie wszystkie błędy i akceptuję siebie taką, jaka jestem'. Brzmi okropnie gotowo, teraz jak to czytam. 🙂 Ale nie wiem jak inaczej to sformułować, żeby nie brzmiało sztucznie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam podobny problem. Zawsze jak siedzę i piszę taką afirmację, to gdzieś z tyłu głowy słyszę własny głos, który mówi 'ale to nieprawda'. I nie wiem, czy wtedy w ogóle sens ma pisanie czy obrazek, bo i tak umysł tego nie kupuje. Czytałam gdzieś, że przy silnym wewnętrznym oporze afirmacje mogą wręcz pogłębiać złe samopoczucie, bo uwidaczniają różnicę między tym co mówisz a tym co czujesz. Nie wiem na ile to prawda.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Malwinka To jest bardzo ważna obserwacja i masz rację - jest taki mechanizm. On się czasem nazywa efektem odwrotnym przy afirmacjach, kiedy zdanie jest za bardzo odległe od obecnego stanu. Wtedy umysł go odrzuca jak fałszywą informację. Dlatego przy przepraszaniu siebie często lepiej działa stopniowanie: nie 'wybaczam sobie wszystko' na start, tylko 'jestem gotowa zacząć się sobie przyglądać bez oceniania'. To jest zdanie, które umysł może przyjąć, bo nie jest kłamstwem.


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Energetyczka a to ma sens. Ale wróćmy do kwestii formy - bo obrazkowe afirmacje działają na mnie trochę inaczej właśnie dlatego, że tekst jest wtopiony w jakiś kontekst wizualny. Jak widzę zdanie na tle spokojnego obrazu, to jakby zmiękcza mi to opór, o którym pisze Malwinka. Zastanawiam się, czy to jest jakaś droga na obejście tego problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Kontekst wizualny może pomagać albo przeszkadzać, zależy od osoby. U niektórych obraz odciąga uwagę od słów - skupiasz się na estetyce, a nie na treści. To trochę jak różnica między czytaniem poezji a słuchaniem jej do muzyki - muzyka może wzmocnić przekaz albo go zagłuszyć. Przy afirmacjach na wybaczenie siebie mam wrażenie, że obraz może działać jak bufor emocjonalny, który chroni przed pełnym odczuciem tego, co czytasz. I nie zawsze to jest dobra rzecz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Otylka masz na myśli, że obrazek może działać jak mechanizm obronny? To ciekawe ujęcie. Czyli pisanie ręczne byłoby bardziej 'surowe', mniej filtrowane? Przy przepraszaniu siebie może właśnie o to chodzi - żeby nie mieć za dużo estetycznej ochrony.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja kombinowałam z oboma i ostatecznie wyszło mi, że jedno nie wyklucza drugiego. Rano pisałam ręcznie, powoli, jedno zdanie, kilka razy. Wieczorem patrzyłam na obrazek z tym samym zdaniem jako tło ekranu. Ręczne pisanie dawało mi kontakt z treścią, obrazek działał jak przypomnienie w ciągu dnia, żeby wróciło to zdanie do głowy. Może kwestia nie jest 'co lepsze', tylko co do czego.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@maciejos)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak długo trzeba to robić, żeby cokolwiek poczuć? Pytam serio, bo słyszałem różne liczby - 21 dni, 66 dni, 90 dni. Nie wiem skąd te liczby się biorą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Maciejos 21 dni to stary mit z lat 60., wywodzi się z obserwacji chirurga plastycznego który zauważył, że pacjenci potrzebują tyle czasu żeby przywyknąć do nowego wyglądu. Nie ma to żadnego związku z neurologią ani z afirmacjami. 66 dni jest bliżej prawdy, takie są wyniki badań nad nawykami. Przy afirmacjach na przebaczenie sobie pewnie jeszcze dłużej, bo to nie jest nawyk zachowania tylko nawyk myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@astralna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zatrzymałabym się przy tym, co napisała Energetyczka o stopniowaniu, bo to jest sedno. Przy afirmacjach na wybaczenie siebie forma - pisana czy obrazkowa - jest drugorzędna wobec tego, czy zdanie w ogóle jest dobrze sformułowane. Widziałam u znajomych afirmacje w stylu 'jestem wartościową osobą', które powtarzały miesiącami bez efektu, bo zdanie było za bardzo abstrakcyjne. Im bardziej konkretne i osadzone w tym, co rzeczywiście się wydarzyło, tym lepiej pracuje. 'Pozwalam sobie na to, że tamta decyzja była podjęta z tego co wtedy wiedziałam' - to jest coś, z czym umysł się nie kłóci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Astralna to rozumiem, ale jak dojść do takiego sformułowania? Bo to zdanie, które podałaś, jest bardzo specyficzne, jakby skrojone pod konkretną sytuację. Czy ty to robisz tak, że najpierw piszesz o samej sytuacji, a potem z tego wyciągasz afirmację? Czy jest jakiś inny sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@astralna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie tak. Najpierw piszę co się naprawdę wydarzyło, bez owijania w bawełnę, bez estetycznych obrazków. Brzydkie słowa, jeśli trzeba. Potem patrzę co w tym jest, co mnie boli. I z tego bólu wyciągam afirmację, która odpowiada na ten konkretny ból, a nie na jakiś ogólny brak akceptacji siebie. Obrazek na tym etapie mógłby wręcz przeszkodzić, bo estetyka go łagodzi, a tu potrzeba trzeźwości.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy ktoś próbował mówić te afirmacje głośno zamiast pisać? Słyszałam, że słyszenie własnego głosu robi dużą różnicę, ale nie wiem czy to działa tak samo przy tych trudniejszych, o przepraszaniu siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kinia.2 Mówienie na głos angażuje inny kanał niż pisanie, to prawda. Ale akurat przy afirmacjach o wybaczeniu sobie mówienie głośno może być trudniejsze na początku niż pisanie, bo słyszysz siebie i reakcja emocjonalna jest natychmiastowa. Niekoniecznie to jest złe, ale jeśli ktoś jest na bardzo wczesnym etapie i jeszcze nie przepracował samego zdarzenia, które chce sobie wybaczyć, głośne mówienie może wywołać zbyt silną reakcję. Pisanie daje trochę więcej dystansu.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co mówi Energetyczka o dystansie pisania - czy to nie jest znowu ten bufor, o którym mówiła Otylka przy obrazkach? Może chodzi o to, żeby znaleźć odpowiedni poziom dystansu dla siebie, nie za dużo i nie za mało. Obrazek daje za dużo, mówienie głośno za mało, pisanie jest gdzieś pośrodku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Malwinka Myślę, że w tym coś jest. I pewnie ten optymalny poziom dystansu jest różny dla różnych osób i różnych etapów. Ktoś kto dopiero zaczyna pracę z trudnym materiałem potrzebuje więcej bufora, ktoś kto już trochę to przepracował może sobie pozwolić na bardziej bezpośredni kontakt. Dlatego może nie ma jednej odpowiedzi na pytanie z tytułu - pisane czy obrazkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Zgadzam się z tym co Otylka zebrała, ale mam pytanie praktyczne: jak rozpoznać, że jesteś już na etapie, gdzie możesz zmniejszyć ten dystans? Czy to jest jakieś wewnętrzne odczucie, czy raczej czas, który mija? Bo można siedzieć z obrazkiem na tapecie przez rok i nic się nie zmieni, jeśli nie ma się żadnego sygnału, że czas przejść dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Wolchw To dobre pytanie. Sygnałem jest to, że zdanie przestaje cokolwiek robić - ani boli, ani pociesza. Staje się neutralne. Wtedy trzeba albo przejść do bardziej bezpośredniej formy, albo zmienić samo zdanie, bo obecne przestało trafiać w żywy punkt. Afirmacje na wybaczenie siebie muszą się zmieniać razem z tym, gdzie jesteś w tym procesie. Jedno zdanie na rok to za mało, jeśli cokolwiek w tobie się porusza.


Odpowiedz
Wpisy: 236
Rozpoczynający temat
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co napisała Energetyczka o tym, że afirmacja przestaje boli i przestaje pocieszać - to jest bardzo konkretny sygnał. Ale mam pytanie: co zrobić w momencie, kiedy jeszcze boli, ale czujesz, że obecne sformułowanie już nie trafia? Że jakby minęło swoje? Bo u mnie jest teraz właśnie tak - zdanie które pisałam od jakiegoś czasu przestało działać, ale nie boli tak, żebym mogła wyciągnąć z niego nowe.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@astralna)
Połączone: 6 miesięcy temu

To może być moment przejściowy, kiedy jedna warstwa się zamknęła, ale następna jeszcze nie jest dostępna. Nie zawsze trzeba od razu szukać nowego zdania. Czasem warto zrobić przerwę - kilka dni bez afirmacji w ogóle - i zobaczyć co wypłynie. Często w tej ciszy pojawia się coś, co jest bardziej aktualne niż to, co pisałaś do tej pory.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Astralna ale czy przerwa nie psuje tego, co zostało już 'nabudowane'? Pytam, bo zawsze słyszałem, że regularność jest kluczowa i że przerywanie niszczy cały efekt. To by znaczyło, że lepiej pisać cokolwiek niż nie pisać nic.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Wolchw Regularność jest ważna, ale to nie jest jak trening fizyczny, gdzie przerwa cofa mięśnie. Jeśli pracujesz z materiałem emocjonalnym i czujesz, że zdanie straciło życie, a piszesz je dalej mechanicznie - to nie jest praca, to jest rytuał bez intencji. I taki mechaniczny rytuał naprawdę nic nie wnosi. Przerwa na resetowanie jest sensowna.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa cały czas kręci się wokół pisania, a zaczęłyśmy od obrazkowych kontra pisanych. Wracając do tego - czy przy tej przerwie, o której mówi Astralna, obrazek na tapecie miałby sens? Bo obrazek jest mniej aktywny niż pisanie, działa bardziej w tle. Może przy przejściu między etapami taki pasywny kontakt jest lepszy niż żadny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Malwinka To zależy co jest na tym obrazku. Jeśli jest tam tekst, który już nie pasuje - przepraszam, nie chciałam użyć tego słowa - który już nie trafia, to patrzenie na niego w tle może utrwalać stare sformułowanie zamiast zostawiać miejsce na nowe. Obrazek bez tekstu, czysto wizualny, mógłby działać neutralnie. Ale to już nie jest afirmacja, tylko nastrojówka.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Otylka, masz rację z tą 'nastrojówką'. Ja właśnie przez jakiś czas miałam na ekranie zdjęcie spokojnej łąki bez żadnego tekstu i to dawało inne odczucie niż obrazek z napisem. Nie przepraszałam siebie przez niego, ale jakoś regulowałam poziom napięcia. Może to jest właśnie ta funkcja, o której mówiłaś - bufor, ale bez treści, którą musiałabyś przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

A skąd wiadomo, że to napięcie, które zmniejsza obrazek, jest tym, z którym trzeba pracować przy przepraszaniu siebie? Bo ja rozumiem że jest jakiś stres, ale czy to ten sam mechanizm co przy głębszej pracy z błędami z przeszłości? Pytam bo te rzeczy brzmią dla mnie trochę różnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kinia.2 To dobre rozróżnienie. Obniżanie bieżącego napięcia i praca z konkretnym materiałem z przeszłości to są dwa różne procesy. Obrazek może pomagać w pierwszym - uspokaja, łagodzi. Ale żeby faktycznie przepracować stare błędy i naprawdę coś zmienić w tym, jak o sobie myślisz, potrzebujesz formy, która dotyka konkretnej treści. To niekoniecznie musi być pisanie, ale musi być coś precyzyjnego.


Odpowiedz
Wpisy: 517
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Przy przepraszaniu siebie w ogóle bym się zastanowił, czy same afirmacje wystarczą. Czytałem, że przy głębszych rzeczach - błędy, żale do siebie - afirmacje działają bardziej jako wzmocnienie czegoś, co zostało przepracowane inaczej. Same z siebie mogą być za słabe. Tzn. możesz pisać 'wybaczam sobie' przez rok i to nic nie zmieni, jeśli nie ma za tym faktycznej zmiany przekonania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@astralna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Wiktor Częściowo tak, ale to nie znaczy, że afirmacje są tu bezużyteczne. Pytanie co rozumiesz przez 'przepracowane inaczej'. Jeśli masz na myśli terapię albo głębszą pracę własną - tak, to może poprzedzać afirmacje i dawać im grunt. Ale afirmacje mogą też być częścią samego procesu przepracowania, szczególnie te stopniowe, które opisywała Energetyczka. Nie są tylko wisienką na torcie.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 887

@Wiktor a skąd masz, że rok pisania nic nie zmienia? Widziałeś gdzieś jakieś badania albo to jest z własnego doświadczenia? Pytam serio, bo to mocna teza i ciekawi mnie co za nią stoi.


Odpowiedz
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Wolchw Z jednego artykułu o self-affirmation theory, ale przyznam szczerze że nie pamiętam dobrze szczegółów. Może przesadziłem z tym rokiem. Chodziło mi o to, że mechaniczne powtarzanie bez zmiany nastawienia nie daje efektu. Nie że rok to za mało, ale że sam czas bez zmiany wewnętrznej niczego nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Wiktor mówi teraz brzmi jednak inaczej niż to co napisał wcześniej. Wcześniej brzmiało jak 'afirmacje nie działają', teraz brzmi jak 'mechaniczne afirmacje nie działają'. To jest duża różnica. Bo to drugie chyba wszyscy tu już powiedzieli na różne sposoby.


Odpowiedz
Wpisy: 236
Rozpoczynający temat
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie to miałam na myśli na początku, kiedy pisałam że moja afirmacja brzmi 'gotowo'. Ona była mechaniczna od samego początku, zanim w ogóle zaczęłam ją pisać. Skopiowałam ją gdzieś z internetu i tylko zmieniłam jedno słowo. Może dlatego nie ruszała żadnego żywego miejsca, bo nie była moja.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

I to chyba jest sedno całej dyskusji o pisanych kontra obrazkowych. Jeśli gotowe zdanie na obrazku pobrałaś skądś, to masz podwójny problem - obca treść i obcy kontekst wizualny. Jeśli sama piszesz, przynajmniej treść jest twoja, nawet jeśli nieporadna. I ta nieporadność może być bardziej szczera niż pięknie sformatowany cytat na tle zachodu słońca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Marcysia86 Dokładnie. Estetyczne obrazki z afirmacjami na Instagramie mają tę wadę, że są projektowane pod jak największą grupę odbiorców. Żeby pasowały do każdego, muszą być na tyle ogólne, żeby nie trafić w nikogo konkretnie. A przepraszanie siebie jest z natury bardzo osobiste i bardzo konkretne.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy to znaczy, że w ogóle nie ma sensu używać gotowych afirmacji? Czy chodzi tylko o to, żeby je jakoś dostosowywać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kinia.2 Gotowa afirmacja może być punktem wyjścia, nie gotowym rozwiązaniem. Możesz ją przeczytać i zobaczyć co w niej nie gra - co jest za szerokie, co pomija twój konkretny przypadek. I wtedy poprawiasz. To jest zupełnie inne niż kopiowanie. Wielu ludzi zaczyna od cudzych sformułowań i dochodzi do własnych. Ważne żeby nie zatrzymać się na tym pierwszym kroku.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wrócę do pytania o formę, bo chyba za bardzo odpłynęliśmy. Stokroteczka mówiła o pisaniu odręcznym i o obrazkach jako dwóch różnych doświadczeniach. Mam teraz pytanie do wszystkich którzy pisali odręcznie dłużej: czy forma - pismo, papier, cokolwiek - w ogóle robiła różnicę, czy liczyło się wyłącznie co piszesz?


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Pytam konkretnie, bo sam pisałem przez jakiś czas w zeszycie i zastanawiam się, czy to był zeszyt, pióro i papier, czy tylko moje nastawienie tego dnia. Czy ktokolwiek tutaj zauważył, że ta sama afirmacja napisana innym sposóbm - długopis kontra ołówek kontra coś elegantszego - dawała inne odczucie? Albo że papier miał znaczenie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Wolchw Tak, i to dość wyraźnie. Pisałam przez jakiś czas w zwykłym notatniku z supermarketu, potem dostałam w prezencie ładny gruby zeszyt z kremowym papierem. Nie zmieniłam treści afirmacji, tylko nośnik. I nagle pisanie stało się czymś, na co czekam rano, a nie czymś co odhaczam. Nie wiem, czy to jest psychologia czy cokolwiek głębszego, ale różnica była.


Odpowiedz
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Marcysia86 Ale czy to nie jest po prostu efekt nowości? Nowy zeszyt jest fajny, więc przez pierwsze tygodnie jest przyjemniej. A potem wraca stara rutyna?


Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Kinia.2 Liczyłam się z tym i obserwowałam siebie dość świadomie. Efekt nowości rzeczywiście jest, ale u mnie nie zanikł całkowicie. Zostało coś - poczucie, że robię coś, co mi nie żal czasu. Czy to zeszyt, czy nastawienie, które zeszyt pomógł zbudować - nie odróżnię.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Kinia.2 Efekt nowości to uczciwa wątpliwość, ale w pracy z afirmacjami chodzi właśnie o to, żeby sam akt pisania miał jakiś ciężar. Jeśli nowy zeszyt sprawia, że traktujesz pisanie poważniej, to ten zeszyt robi robotę. Nie dlatego że jest magiczny, ale dlatego że zmienia twoje zachowanie wobec procesu. To nie jest mały efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do formy pisanej kontra obrazkowej przy przepraszaniu siebie - jest tu jeszcze jeden aspekt, o którym nikt nie powiedział. Kiedy piszesz afirmację przepraszającą siebie, ręka musi nadążyć za myślą. Jest opóźnienie. I właśnie w tym opóźnieniu często pojawia się opór - zdanie zaczyna się pisać, ale gdzieś w połowie wiesz, że kłamiesz. Obrazek tego nie ma. Widzisz gotowe zdanie i albo je akceptujesz, albo przewijasz dalej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 260

@Otylka To co mówisz o kłamstwie w połowie zdania jest dla mnie bardzo znajome. Pisałam 'wybaczam sobie' i już przy 'wy-' wiedziałam, że nie. I co wtedy? Kończyć zdanie mimo tego czy przerywać i pisać to, co faktycznie czuję?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Malwinka To jest akurat moment, w którym warto się zatrzymać i napisać to, co faktycznie czujesz. Nawet jeśli to jest 'nie umiem ci wybaczyć'. To jest przynajmniej prawdziwe i daje grunt pod dalszą pracę. Dokończenie kłamstwa nie daje nic oprócz wrażenia, że coś zrobiłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 236
Rozpoczynający temat
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja właśnie tak robiłam - kończyłam zdanie mimo wszystko, bo myślałam że 'muszę przejść przez opór'. Teraz patrzę na to inaczej. Może ten opór to nie jest przeszkoda do pokonania siłą, tylko informacja o tym, że afirmacja jest nie ta?


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@astralna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten opór przy pisaniu ma znaczenie, ale zależy co to jest. Jeśli chodzi o dyskomfort związany z konfrontacją z czymś trudnym - to jest część procesu i można przez niego przejść. Jeśli zdanie jest po prostu fałszywe i wiesz to od początku - wtedy praca zaczyna się od napisania afirmacji bliższej temu, gdzie rzeczywiście jesteś, nie tam gdzie chcesz być.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiktor)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 517

@Astralna A jak odróżnić jedno od drugiego? Bo z zewnątrz oba wyglądają tak samo - siedzisz, piszesz, czujesz opór. Skąd wiadomo że to 'trudna prawda' a nie 'fałszywe zdanie'?


Odpowiedz
(@astralna)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Wiktor Dobre pytanie. Jedna różnica, którą zauważam: opór przy trudnej prawdzie zwykle zmniejsza się po kilku sesjach, jeśli afirmacja jest dobrze sformułowana. Fałszywe zdanie nie zmienia się - siedzi tak samo ciężko po tygodniu jak pierwszego dnia. Ale to obserwacja, nie reguła.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: