Często coś wyraźnie nie działa – w relacji, w pracy, w samopoczuciu – ale trudno uchwycić, skąd to pochodzi. Tarot może pomóc nie tylko opisać bieżącą sytuację, ale też sięgnąć głębiej i wskazać jej prawdziwe korzenie. Rozkład na przyczyny pierwotne to jeden z bardziej diagnostycznych układów kart, jaki można stosować w czytaniu – skupia się nie na tym, co widać na powierzchni, lecz na tym, co tę powierzchnię ukształtowało.
Cały wpis dostępny tutaj: Rozkład na przyczyny pierwotne w tarocie – jak odkryć źródło problemu kartami
Zastanawiam się od jakiegoś czasu czy da się zbudować rozkład, który pokazuje nie to 'co jest', tylko 'dlaczego tak jest'. Bo często jak robię komuś rozkład, to wychodzi obraz sytuacji, ale klient i tak pyta - no dobrze, ale skąd to się wzięło? I wtedy patrzę na karty i trochę gdybam. Czy ktoś ma jakiś sprawdzony schemat pozycji pod kątem przyczyn? Nie chodzi mi o ogólny rozkład z pozycją 'przeszłość', bo to za mało.
Przepraszam, że się wtrącam, ale nie jestem pewna czy rozumiem - czy ten rozkład można robić dla siebie samej? Bo słyszałam, że czytanie dla siebie jest trudniejsze, właśnie dlatego że nie widzi się tych głębszych warstw u siebie. Czy może warto prosić kogoś innego, żeby to dla nas położył?
Temat ciekawy. Ja bym dodał do rozmowy jedną rzecz, którą często pomijają gotowe schematy - pozycję dla 'podtrzymywacza problemu'. Czyli co sprawia, że problem trwa, a nie tylko co go wywołało. Przyczyna źródłowa mogła zadziałać dawno temu, ale coś ją dziś nadal zasila. Bez tej pozycji rozkład diagnostyczny jest moim zdaniem niepełny.
Ojej, a ja robiłam prosto - kładzę trzy karty: co jest teraz, co leży w przeszłości i co sie tli pod spodem. Ta trzecia to dla mnie właśnie korzenie. Nie wiem czy to dobrze, ale daje mi to jakiś punkt wyjścia. Aczkolwiek jak Krysztal pisze o tym podtrzywmaczu to mi się zapaliła lampka, bo często nie wiem skąd brać info dlaczego to sie nie kończy.
Według mnie najlepiej do takich głębszych przyczyn używać archanów głównych, bo tylko one mają tę głębię energetyczną. Małe arkany to dla powierzchownych spraw. Więc jak rozkładam na przyczyny, to mieszam i jak wychodzi mały arkan w pozycji korzeniowej, to przekładam i ciągnę nową kartę. Tak powinno się robić.
A ja mam pytanie z innej strony - czy w ogóle tarot może pokazywać przyczyny, skoro karty są losowane? Skąd wiadomo, że akurat ta karta trafiła na właściwe miejsce, a nie przypadkiem? No bo jeśli losujemy, to może wychodzić cokolwiek.
A można gdzieś znaleźć ten rozkład w formie gotowego schematu? Bo czytam i rozumiem ogólnie, ale wolałabym mieć to na jakimś obrazku z opisem pozycji, żeby po prostu przyłożyć i kłaść karty. Czy ktoś gdzieś to opisał?
A ja właściwie cały czas szukam jakiegoś gotowego pliku albo choćby listy z opisami pozycji, żebym mogła zacząć ćwiczyć. Czy ktoś może po prostu napisać w tym wątku jak ten rozkład ma wyglądać krok po kroku? Rozumiem że każdy dopracowuje swój, ale od czegoś trzeba zacząć.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno skojarzenie. Praca z głębokimi przyczynami wymaga pewnego rodzaju wyciszenia zanim w ogóle zaczniemy kłaść karty. Inaczej odczytujemy to co chcemy zobaczyć. Czy ktoś z was robi jakieś przygotowanie przed takim rozkładem diagnostycznym, zanim sięgnie po karty?
Dobra, rozumiem że każdy ma swoje podejście, ale mogłaby ktoś chociaż napisać te pozycje po kolei? Nie muszą być z opisami, wystarczy lista. Przecież jeśli każda z was ma inny układ, to napiszcie te swoje różne wersje i zobaczymy co mają wspólnego.
A co jeśli karta jest na tyle wieloznaczna, że da się ją wczytać w obie te funkcje? Bo u mnie tak się często zdarza, szczególnie z kartami dworskimi.
Słucham waszej rozmowy o tych kartach dworskich i mam pytanie może trochę z boku - czy w takim razie te pozycje w rozkładzie wymagają jakiegoś doświadczenia, żeby w ogóle sensownie interpretować? Bo jak słyszę, że nawet wy macie wątpliwości, to trochę się zastanawiam czy ja jako osoba z krótszym stażem w ogóle dam radę czytać przyczyny uczciwie.
Słucham wątku o projektowaniu rozkładów i chcę dodać jedną rzecz, bo rzadko się o tym mówi: rozkład na przyczyny powinien mieć wbudowaną pozycję na to, czego pytający nie chce zobaczyć. Nie 'nieświadomość' w sensie psychologicznym, tylko dosłownie - co jest obok problemu, ale zostaje pominięte bo jest niewygodne. Bez tej pozycji rozkład diagnostyczny jest niepełny.
Mnie interesuje w tym wszystkim co powiedzieliście o strukturze inna rzecz - czy rozkład na przyczyny powinien w ogóle mieć pozycję na 'co teraz z tym zrobić'? Bo jak dotąd mówiliśmy o diagnozowaniu, ale bez żadnego wyjścia to czytanie może człowieka zostawić z ciężarem bez kierunku.
