Hej, ale chyba nie rozumiemy jednakowo czego ona szuka. Patrycelka, pytasz o to czy ten konkretny rozkład był trafny, czy raczej o to co w ogóle zrobić z rozkładem który nagle nabrał innego znaczenia? Bo to dwie różne rzeczy i dyskutujemy trochę o obu naraz.
Okej, to jest bardzo konkretne i dziękuję że to powiedziałaś wprost. To zablokowanie jest ważniejsze niż kwestia trafności. Bo nawet jeśli za tydzień ktoś tutaj stwierdzi że "tak, to była trafna zapowiedź", to nie pomoże ci usiąść do kart bez tego skojarzenia. Czy próbowałaś od tamtej pory robić jakikolwiek rozkład?
Nie. Właściwie to dlatego tu piszę. Mam talie na biurku i nie sięgam po nią.
Okej, to mnie to bardzo poruszyło bo ja miałam kiedyś podobnie z pewnym rozkładem i też przestałam na jakiś czas. Wróciłam przez bardzo prosty układ, trzy karty, bez konkretnego pytania, po prostu żeby przyzwyczaić ręce z powrotem. Czy ktoś bardziej doświadczony może powiedzieć czy to w ogóle ma sens jako sposób na odblokowanie się?
Mam inne pytanie, trochę z boku. Patrycelka, czy poza tą talią masz jakąś inną? Albo czy byłabyś skłonna spróbować z inną talią, inną estetyką, żeby fizycznie i wizualnie to był inny obiekt? Czasem sama zmiana talii wystarczy żeby nie uruchamiać skojarzeń.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które mnie gryzie od kilku postów. Wszyscy zakładamy że to skojarzenie jest problemem, ale czy to nie jest też informacja? Że ta talia lub ten rozkład dotknął czegoś prawdziwego? Nie mówię żeby to ignorować, ale może to nie jest coś do "odblokowania", tylko do przepracowania.
I to jest moim zdaniem właśnie serce pytania z tematu tego wątku. Bo wróżenie pod wpływem emocji to nie jest tylko kwestia trafności wyników, ale też tego co z tymi wynikami robimy kiedy jesteśmy emocjonalnie zaangażowani. Patrycelka trafiła na sytuację gdzie te dwie rzeczy się nałożyły, bo emocje pojawiły się po rozkładzie, nie w trakcie, i teraz zmienia to jej relację z całym tym doświadczeniem.
I wlasnie dlatego pytanie z tytułu tego wątku nie jest tak proste jak "tak albo nie". Bo trafność to jedno, ale co z tym robimy kiedy jesteśmy w środku czegoś trudnego to zupełnie inna rozmowa. patrycelka, to co mowisz o blokowaniu, czy to jest coś co zaczęło się od razu po tamtym zdarzeniu, czy narastało stopniowo?
Stopniowo chyba. Na początku w ogóle nie myślałam o kartach, byłam skupiona na tym co się dzieje. Potem kiedy trochę opadłam, sięgnęłam po notatki i wtedy to uderzenie. Od tamtej pory talia leży i nie mogę jej dotknąć bez tego uczucia.
To co opisujesz brzmi jak skojarzenie warunkowe, dosłownie. Talia stała się obiektem który uruchamia tamten stan. I nie jest to problem z tarotem jako takim, tylko z konkretnym przedmiotem. Wiciokrzew81 pytała o inną talię, i myślę że to było celne. Ale mam inne pytanie: czy tamte notatki nadal leżą razem z talią?
Tak,mam zeszyt w którym zapisuję wszystkie rozkłady i leży obok. Nigdy ich nie rozdzielałam.
To jest dobra obserwacja, ale ja bym się zatrzymał na chwilę przy samym pytaniu z tytułu. Bo dyskutujemy teraz głównie o tym jak pomóc Patrycelce wrócić do kart, a jeszcze nie powiedzieliśmy wprost czy emocjonalny stan w momencie robienia rozkładu faktycznie zmienia trafność. Bo to są jednak dwie osobne sprawy.
No i tu sie robi naprawdę ciekawie, bo albo intuicja zatrzymała ją przy karcie która była ważna, albo każdy z nas zatrzymuje się przy "nie pasujących" kartach i potem dopasowujemy zdarzenie. Jak można w ogóle to rozróżnić? Serio pytam, bo nie wiem.
To jest właśnie ten moment który sprawia, że pytanie z tytułu nabiera zupełnie nowego wymiaru. Bo ona nie była wtedy w silnym stanie emocjonalnym, nie robiła rozkładu w środku kryzysu, zrobiła go zanim cokolwiek wiedziała. I zapisała coś konkretnego. To nie jest post factum dopasowanie, to jest zapis który poprzedza zdarzenie. I właśnie dlatego teraz tak boli. 🙂
