Mam taki problem i nie wiem czy ktoś przez to przechodził. zaczęłam robić rozkład keltyczny i w środku sesji coś złego się wydarzyło, coś co mnie mocno wybiło z rytmu. Teraz za każdym razem jak siegam po te karty to wraca tamten moment i nie moge się skupić. Ale bardziej chodzi mi o to, czy rozkład który robiłam PODCZAS tego zdarzenia ma jakąś wartość, czy emocje tak mocno zaburzają odczyt że w ogóle go nie brać pod uwagę? Czy ktoś miał podobnie, że coś weszło w środek sesji i potem nie wiedział co z tym zrobić?
To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo wszystko zależy od tego co rozumiesz przez "zaburzenie". Jeśli chodzi o stan emocjonalny, to wielu praktyków tarot mowi, że właśnie silne emocje moga otworzyć kanał, przez który karty pokazują coś ważniejszego niż byśmy zobaczyli w spokojnym stanie. Ale jest też druga szkoła - że rozkład wymaga skupionej intencji i bez niej to trochę jak pytanie kogoś o drogę gdy on śpi. co konkretnie się stało podczas tego rozkładu, bo to zmienia sposób patrzenia na sprawę?
A jak długo temu to było? Bo jeśli minęło trochę czasu i nadal ten odruch jest przy każdym sięgnięciu po talię, to może najpierw warto się z tym rozstać na chwilę, zanim wrócisz do interpretacji tamtego rozkładu. Nie mówię wyrzuć wynik, ale może go odłóż i daj sobie czas żeby te karty przestały byc obciążone tym skojarzeniem.
Ale zaraz, skoro zaczęła robić rozkład, to coś z tym rozkładem trzeba zrobić, nie? Bo zostawienie go w połowie to chyba jeszcze gorsze niż emocje przy kartach. Ja jak zaczynam sesję to zawsze doprowadzam do końca, nawet jeśli karty mówią coś nieprzyjemnego. Przerywanie w środku to według mnie większy problem.
szczerze, sam temat jest ciekawy bo chodzi tu o coś szerszego niż jeden rozkład. Emocje i tarot to w ogóle złożona sprawa, bo z jednej strony każde pytanie do kart wiąże się z emocjami, zazwyczaj pytamy gdy coś nas niepokoi albo waży się decyzja. Pełny spokój przy rozkładzie to może być nawet sygnał że pytanie nie jest dla nas naprawdę ważne. Tylko tu mamy emocje wywołane przez coś zewnętrznego, nie przez treść pytania. I to jest ta różnica którą warto rozgraniczyć.
no Czytam tę dyskusję i zgodzę się z Anielcią w tym sensie, że struktura rozkładu ma znaczenie dla analizy. Ale mam inne podejście do samego pytania o emocje. Przez lata praktyki doszedłem do wniosku, że tarot nie czyta twojego spokoju, czyta ciebie. Więc jeśli byłaś w silnym stanie emocjonalnym, rozkład może pokazywać właśnie ten stan, nie odpowiedź na pytanie które postawiłaś na początku. Czy pamiętasz w ogóle co pytałaś przed rozkładem?
O, to jest właśnie interesujące. Czyli karty mogły odpowiadać na coś ważniejszego niż pytanie które postawiłaś. To mi się zdarzyło raz, zadałam konkretne pytanie a rozkład był kompletnie nie o tym, i potem okazało się że był o zdarzeniu które nastąpiło kilka dni po sesji. Może dlatego tak trudno ci to odłożyć, że intuicja podpowiada że ten rozkład ma sens, tylko jeszcze nie wiesz jak go czytać.
Ale emocje podczas rozkładu to jednak problem, bo zaburzają koncentrację i człowiek może wszystko zinterpretować pod wpływem chwili. Jak byś była spokojna to może te same karty byś inaczej przeczytała i nie szukałabyś tam zapowiedzi tego zdarzenia. Serio, tarot wymaga chłodnej głowy.
Tu się wtrącę, bo dyskusja idzie w stronę ogólnej teorii, a mnie bardziej interesuje to co napisała autorka, że karty teraz kojarzą jej się z tamtym momentem. To jest coś co wymaga rozwiązania zanim w ogóle wrócimy do pytania o wartość tamtego rozkładu. Obciążone sposób odczytu to w praktyce bezużyteczne sposób, bo każda sesja będzie skażona tym skojarzeniem. Czy robiłaś jakieś czyszczenie talii od tamtego zdarzenia?
Strasznie dziękuję Krokusik za to co napisałaś, bo ja też miałam podobną sytuację i nie wiedziałam jak to nazwać. Ze mną było tak, że zrobiłam rozkład zaraz po kłótni i przez długi czas myślałam że wyniki są bez sensu. A potem jak wróciłam do notatki po kilku tygodniach, to wszystko nagle do siebie pasowało. Więc może emocje nie zaburzają tyle ile myślimy, tylko my nie jesteśmy gotowi żeby odczytać co karty mówią w danej chwili?
A zapisałaś co dokładnie wypadło i na jakich pozycjach? Bo jeśli masz notatkę z rozkładu, to można spróbować podejść do tego analitycznie bez wracania do emocji. Tzn. ty możesz opisać karty i pozycje tutaj, a ktoś z zewnątrz spojrzy bez tego ładunku który ty masz przy tej talii.
Ale czy to nie zmienia sensu całego rozkładu? Jakby ktoś tutaj interpretował, to Patrycelka i tak musiałaby to przepuścić przez swoją sytuację, więc po co pośrednik? Chyba że chodzi o to żeby jej dać jakiś punkt wyjścia a nie gotową interpretację.
Zastanawiam się nad czymś innym. Napisałaś że karty w pozycjach "otoczenia" i "tego co ukryte" nabrały innego sensu po zdarzeniu. Ale czy to nie jest tak, że to ty nadałaś im nowy sens, a nie że one coś zapowiadały? To jest ważna różnica przy ocenie czy emocje zaburzyły rozkład czy nie. 🙂
Pisałam w trakcie, mam zapisane i pozycje i co wypadło, i pierwsze skojarzenia. Właśnie dlatego to jest takie dziwne, bo te pierwsze skojarzenia które zapisałam przy pozycji "ukryte" brzmią teraz jak gdybym wiedziała co się stanie. A przecież nie wiedziałam.
no to jest naprawdę niesamowite, że masz tamte notatki. I właśnie dlatego ten przypadek jest ciekawy jako materiał do dyskusji o tym czy emocje zaburzają czy może wręcz uwrażliwiają. Bo jeśli pisałaś w trakcie rozkładu i masz zapis sprzed zdarzenia, to masz jakiś dowód na to co czułaś wtedy, nie to co teraz projektujesz wstecz.
Poczekajcie, bo mi się tu coś nie zgadza. Jeśli robiła rozkład o sytuacji zawodowej, to skąd w ogóle pozycja "ukryte" miałaby coś mówić o czymś zupełnie innym? Tarot odpowiada na pytanie które zadajesz, przynajmniej tak rozumiem. chyba że to był szerszy rozkład który obejmuje różne obszary życia?
Bardzo dziękuję że to wyjaśniłaś Anielcia, bo ja też zawsze myślałam że tarot odpowiada tylko na to o co pytasz i nie rozumiałam czemu wypadają karty jakby z zupełnie innej bajki. To by tłumaczyło bardzo dużo w moich poprzednich rozkładach. Ale wracając do Patrycelki, bardzo ciekawi mnie co wypadło w tej pozycji ukrytej.
Mnie też ciekawi, ale nie chcę żeby to poszło w kierunku wspólnego odczytu jeśli autorka nie jest na to gotowa. Patrycelka, czujesz sie na siłach żeby to tutaj pokazać? Bo jeśli nie, to może najpierw wróćmy do samego pytania z tematu, bo ono jest interesujące samo w sobie.
ojej, Wieża odwrócona w pozycji ukrytej przy pytaniu zawodowym to rzeczywiście karta która może sugerować coś poza głównym pytaniem. Ale mam do ciebie pytanie, bo to ważne dla oceny całego rozkładu: co to zdarzenie które nastąpiło po, miało wspólnego z twoim życiem zawodowym albo z ludźmi z pracy? Jakikolwiek związek?
Właśnie, bo to zmienia optykę. Jeśli zdarzenie było z zupełnie innej sfery życia i bez żadnego związku z pytaniem, to możemy mówić o tym że tarot odpowiedział na coś głębszego niż zadane pytanie. Jeśli był jakiś związek, choćby pośredni, to może rozkład był jednak o tym i ty to nieświadomie wyczuwałaś zadając pytanie zawodowe.
Przy pozycji "ukryte" zapisałam mniej więcej że "coś stoi za kulisami i czeka, nie jest gotowe żeby wyjść na powierzchnię, ale już tam jest". Wieża odwrócona brzmiała dla mnie wtedy jak opóźniony chaos. Nie wiedziałam co z tym zrobić w kontekście pytania zawodowego, więc prawie to zignorowałam.
Właśnie to zdanie "prawie to zignorowałam" jest dla mnie kluczowe. Bo to znaczy że jednak coś cię zatrzymało przy tej karcie. Pamiętasz co czułaś w tamtym momencie, coś konkretnego, jakiś niepokój, czy to było bardziej mechaniczne zapisanie i dalej?
Siedziałam chwilę. Nie robię rozkładów pospiesznie, lubię patrzeć na kartę zanim cokolwiek zapiszę. I przy tej konkretnie pamiętam że dłużej niż zwykle. Nie dlatego że widziałam coś złego, raczej dlatego że nie pasowała mi do reszty i nie wiedziałam jak ją czytać w tym układzie.
To jest bardzo charakterystyczne dla Wieży że wytrąca z rytmu odczytu. Nawet odwrócona, nawet przy niewinnym pytaniu zawodowym. Mam pytanie do całego wątku: czy ktoś zauwazyl kiedyś że akurat te karty które "nie pasują" do pytania okazują się potem najbardziej trafne? Bo mi się to zdarzało wielokrotnie i zawsze przy Wieży lub Księżycu.
Też to wyczułem. I nie wiem czy dobrze robię to pytając, ale Patrycelka, to zdarzenie które nastąpiło po rozkładzie, czy to coś z czym jesteś teraz okay, czy to nadal świeże? Pytam bo jeśli to świeże, to może dyskutowanie o trafności kart nie jest tym czego teraz potrzebujesz.
To jest świeże, ale rozmowa mi pomaga, naprawdę. Chcę to poukładać właśnie przez tarot, bo to mój sposób na rozumienie rzeczy. Nie uciekam, raczej próbuję przetrawić.
To rozumiem i myślę że tarot jako sposób na przetwarzanie trudnych rzeczy ma sens, ale tutaj pojawia się właśnie to co chyba nikt głośno nie powiedział: robienie nowego rozkładu na świeżo po czymś trudnym to ryzyko że interpretacja będzie mocno naciągana przez emocje. Nie mówię że wyniki będą fałszywe, ale odczyt może być jednostronny.
