Zastanawiam się, czy ktoś robił kiedyś rozkład stricte pod kątem uzależnienia - nie ogólnie o sytuacji życiowej, tylko właśnie z intencją: co mi przeszkadza, żeby się uwolnić, co mi w tym pomaga. Bo ostatnio zrobiłam tarot dla koleżanki, która walczy z tym od kilku lat i karty wyłożyły się tak, że sama byłam zaskoczona precyzją. Padła Diabeł jako pozycja 'co cię trzyma' - dosłownie, co tu dużo mówić. Ale bardziej ciekawi mnie, czy są jakieś sprawdzone rozklady właśnie do tego celu, bo standardowy keltycki krzyż to jednak coś innego niż pytanie skupione na jednym konkretnym wyzwaniu.
O, właśnie szukałam czegoś na ten temat! Mam bliską osobę, która próbuje wyjść z nałogu i chciałabym jej jakoś pomóc przez karty, ale nie wiem nawet od czego zacząć. Czy taki rozkład robi się dla kogoś bez jego wiedzy, czy ta osoba musi być obecna? I jak w ogóle formułować pytanie do kart w takiej sytuacji? 😉
Szczerze mowiac troche mnie tu zatrzymuje ta cała koncepcja - czyli zakladamy, ze karty moga cos powiedziec o uzaleznieniu? Nie podwazam wrozbiarstwa w ogole ale uzaleznienie to coś, co ma bardzo konkretne mechanizmy neurologiczne. Jakim cudem karty mialyby to 'wyczuc'? pytam serio bo jestem ciekawa jak wy to rozumiecie, nie zeby dyskutowac.
A czy ktoś próbował jakiegoś konkretnego ułożenia kart, które jest zaprojektowane właśnie pod wychodzenie z trudnych wzorców, a nie tylko ogólny wgląd? Słyszałam o rozkładzie 'cień i światło' albo coś podobnego, ale nie pamiętam szczegółów. Malgosia87, a ten rozkład który robiłaś koleżance - ile kart i jakie pozycje miał? 😛
Taki wlasny rozkład to ryzykowna sprawa, bo łatwo go nieświadomie 'skroic' pod oczekiwaną odpowiedź. Ale sama idea pytania o uzależnienie przez karty ma sens, jeśli rozumiemy że pytamy o psychologiczny i energetyczny wymiar, nie o farmakologię. Problem w tym, że jak ktoś dostaje 'trudne' karty w pozycji zasobów albo wyjścia, to co się z tym robi? Malgosia87, jak ta kolezanka zareagowała na odwróconego Asa Pucharów?
To jest bardzo ważna kwestia którą Malgosia87 sama sobie zadaje. W pracy z osobami uzależnionymi - z tego co wiem, bo czytałam o podejściu jungowskim do symboli w terapii - karty mogą być pomocne, ale wyłącznie jako element refleksji, nigdy jako wyrocznię. Problem jest gdy ktoś traktuje 'zły' wynik jako potwierdzenie, że 'skazany'. I tu jest pułapka, o której mało kto mówi: dla osoby w kryzysie karta taka jak Diabeł bez odpowiedniego kontekstu może zrobić więcej złego niż dobrego. Simargl ma rację z tym ryzykiem.
Dobry punkt Irga. Dodam tylko ze w tradycyjnym podejściu do tarota Diabeł w kontekście uzależnienia to akurat jedna z bardziej 'uczciwych' kart - bo pokazuje coś, co jest naprawdę. Nie jest złowróżbna, jest dosłowna. Problem leży gdzie indziej: kto interpretuje i w jakim celu. Rena77, a ta osoba, o której mówisz - czy ona sama ma jakikolwiek kontakt z tarotem czy w ogóle się tym nie zajmuje?
Trochę off-topic, ale - czy ktoś wie, czy tarot na rzucenie palenia działa tak samo jak na inne nałogi? Bo to też jest uzależnienie, tylko ludzie traktują je inaczej. Pytam, bo chciałbym spróbować takiego rozkładu u siebie i nie wiem czy to ma sens przy 'lżejszym' nałogu.
Wracając do rozkładów - zastanawia mnie jedna rzecz. Malgosia87 mówiła o siedmiu kartach, ale czy przy takim temacie nie lepiej zrobić prostszy rozkład, trzy karty? Coś w stylu: co mnie trzyma, co mam do dyspozycji, co jest kolejnym krokiem? przynajmniej nie przytłoczy ilością informacji.
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak wogóle ustawiać intencję przed takim rozkładem? Czytałam, że trzeba medytować przed tasowaniem, ale jak długo i o czym konkretnie myśleć, żeby dobrze 'zakodować' pytanie? Szczególnie jak robi się dla kogoś innego.
Zastanawia mnie czy przy uzależnieniu karta z pozycji 'przeszkoda' to zawsze coś zewnętrznego bo mam wrażenie że w tej sytuacji przeszkoda jest zawsze wewnętrzna - czyli samo uzależnienie. Czy nie wychodzi z tego błędne koło, gdzie karty tylko potwierdzają to co i tak wiadomo?
O to ciekawe. Czyli jakby uzależnienie jest tlem a karta szuka czegoś głębiej? Ale jak to rozróżnić w praktyce - kiedy przeszkoda to cos emocjonalnego głębiej, a kiedy to po prostu sam mechanizm nałogu?
To co Malgosia87 opisuje ma sens ale ostrzegam przed jedną pułapką. Jak mamy z góry założone pozycje znaczeniowe, to zaczynamy dopasowywać każdą kartę do tej ramy, nawet jeśli karta mówi coś innego. Słońce odwrocone można wytłumaczyć na sto sposobów - i w zależności od tego jak bardzo chcemy zobaczyć 'problem z poczuciem własnej wartości', to go tam znajdziemy. Nie mówię że się myliła. Mówię, że to ryzyko istnieje zawsze.
A ja mam teraz konkretny problem i nie wiem czy to dobry moment, żeby zapytać. Robiłam ten rozkład, o którym pisałam, ten dla siebie żeby zrozumieć sytuację koleżanki - i na pozycji 'zasoby osoby' wypadł mi Hanged Man. I zupełnie nie wiem jak to czytać w kontekście uzależnienia. Zawieszenie? Czekanie? Czy to pozytywne czy negatywne? 😉
Na pozycji 'co trzyma w pętli' mam Pięć Pucharów, a na 'kolejnym kroku' Asa Mieczy. To jakoś ze sobą gra? Bo mnie to wygląda jak: skupienie na stracie, zatrzymanie, i nagle jakiś nowy początek myślowy?
Sluchajcie, patrze na te interpretacje ktora dal Znachornik61 i rozumiem logike ale nie moge sie pozbyc wrazenia, ze to mogloby pasowac do doslownie kazdej osoby w jakims trudnym momencie. 'Tkwi w zalu za tym co bylo i wie co powinna zrobic' - to chyba opis polowy ludzkosci? Jak sprawdzacie czy interpretacja jest trafna a nie po prostu na tyle ogolna, ze pasuje do wszystkiego?
A mnie zastanawia coś innego - Rena77 robi rozkład dla kogoś bez jej wiedzy i zgody, żeby 'lepiej zrozumieć'. Ale czy tarot wogóle tak działa? Znaczy, czy można sprawdzić czyjąś sytuację bez ich wiedzy i czy to jest etycznie okej? Nie atakuję, naprawdę pytam, bo sama nie wiem jaka jest tutaj granica.
To co Znachornik61 napisał jest bardzo ciekawe i mam podobne odczucia. Jak robię rozkłady dla innych, to zawsze proszę o jakieś pytanie od tej osoby albo przynajmniej jej świadome otwarcie się na rozkład. Inaczej nie wiem czyją energię ciągne - swoją, ich, czy jakiś mix. Przy uzależnieniu to jest szczególnie ważne, bo emocje osób bliskich uzaleznionemu są zwykle bardzo nabite i łatwo je pomylić z energią samej osoby.
Nikt nie odpowiedział na moje pytanie o palenie 🙂 Wracam bo ciekawi mnie - jak rozkład na uzależnienie miałby wyglądać przy czymś takim jak papierosy, gdzie emocje nie są tak dramatyczne? Malgosia87, ten siedmiokartowy który robiłaś - myślisz że pasowałby do czegoś 'lżejszego'?
Przeczytałam caly watek i mam jedno pytanie bo jestem sceptyczna ale zaciekawiona. Czy ktokolwiek tutaj ma przyklad z wlasnego doswiadczenia - nie z opowiadania o kims - ze rozklad tarota rzeczywiscie pomogl w procesie wychodzenia z nalogu? Nie 'byl ciekawy' albo 'dal do myslenia' ale konkretnie: zmienilo się cos w zachowaniu?
Oj, ale wiesz, Fluorytka59, że ta osoba z mojego otoczenia nie traktowała kart jako wyroczni, tylko jako pretekst do zatrzymania się i zapytania siebie 'co teraz czuję, dlaczego sięgam po tę używkę właśnie teraz'. I chyba o to chodzi w całym tym wątku - nie o przepowiednię, tylko o spowolnienie automatyzmu. Czy to nie jest właśnie to, o czym mówiła Malgosia87 na początku? 😀
To jest właściwie najważniejsze pytanie w tym wątku i nie padło tak wprost przez te kilkadziesiąt postow. Dla mnie karty robią jedną rzecz, ktorej dziennik nie robi tak dobrze - wymuszaja spojrzenie na coś z zewnątrz. Jak piszę w dzienniku, to piszę ze swojej głowy. Jak patrze na kartę, to obraz jest poza mną i mogę go czytać jak coś obcego. Przy nałogu, gdzie głowa często 'współpracuje' z nałogiem, to ma znaczenie.
A czy to nie jest trochę tak że karty działają jak projekcja? rzutujemy na nie to co i tak już wiemy, tylko nie chcemy tego przyznać wprost? Pytam bo mam wrażenie że w wielu historiach tutaj właśnie tak to wyglądało - karta 'pokazała' coś czego osoba była już gdzieś swiadoma.
Ojej, to co Simargl napisał trochę mnie zmroziło. Bo moja koleżanka rzeczywiście jest osobą która potrafi szukać potwierdzenia wszędzie - od znajomych, od horoskopu, od czegokolwiek. Czy to znaczy że tarot byłby dla niej szczególnie ryzykowny? 😉
Czytam tę dyskusję i zastanawiam się - czy ktoś tutaj pracował z tarotem w momencie kiedy sam był w nałogu, nie jako obserwator czy towarzysz, ale właśnie jako ta walcząca osoba? Bo mam wrażenie że większość przykładów jest z perspektywy trzeciej, i ciekawi mnie jak to wygląda od środka.
Ja mogę powiedzieć coś z wlasnego doświadczenia, choć trochę boczną ścieżką. Kilka lat temu byłam w bardzo kompulsywnym wzorcu jedzeniowym, nie wiem czy to kwalifikuje się jako nałóg w pełnym sensie, ale mechanizm był podobny - szukanie ulgi przez jedzenie i potem poczucie winy. Zaczęłam ciągnąć jedną kartę dziennie rano, przed śniadaniem. I to 'przed' miało znaczenie. To był moment kiedy byłam trzeźwa emocjonalnie, zanim zaczął się automatyzm.
To co Mocarnaa opisuje to trochę jak prowadzenie dziennika nastrojów, tylko z innym systemem notacji. Psychologowie polecają właśnie takie dzienniki przy pracy z kompulsywnym jedzeniem. Nie przeczę że działało ale zastanawiam się czy magia jest tu potrzebna czy to po prostu działa bo w ogole zaczynasz obserwować siebie.
