A mam pytanie troche z innej strony - czy rozklad o przyjazni rozni sie czyms energetycznie od rozkladu o milości? Bo jak czytam to co tu mowicie to brzmia podobnie. Takie same zasady przygotowania podobne karty moga wyjsc... czy to w ogole nie jest to samo tylko z inna etykietka?
Wracam do pytania Talizmanika o to czy robić samemu - bo zastanawiam się czy przy pytaniach o wlasną samotność jest w ogóle możliwe pełne zdystansowanie. To jest temat który boli który jest osobisty, i nie wiem czy jakakolwiek technika 'buforowania' wystarczy. czy ktoś z was naprawdę był w stanie zrobić zimny, spokojny rozkład kiedy pytanie dotyczyło czegoś co go rzeczywiście bolało?
Rozumiem co mówi Hortensja53, ale mam wątpliwość - bo to brzmi jakby rozkład był bardziej formą autorefleksji niż wróżbą. Czy wy naprawdę myślicie że karty mówią coś o przyszłości, czy raczej tylko o tym co już w sobie masz? Bo to są dwie dość różne rzeczy i ciekawi mnie jak to rozumiecie.
Okej ale jak ktoś taki jak ja który pierwszy raz siada z kartami i pyta o przyjaźń, ma w ogóle wiedzieć w jakiej kolejności układać te pytania? Bo tu wychodzi że trzeba najpierw zapytać o blokadę, potem o potencjał, potem jeszcze o coś innego... a ja mam jeden rozkład i nie wiem od czego zacząć.
Przepraszam że wchodzę bo nie znam się na kartach w ogole - ale czy te 'pozycje' w rozkładzie to coś ustalonego raz na zawsze czy każdy sam sobie wymyśla? bo czytałem gdzieś że są standardowe rozkłady i własne, i nie wiem czy dla przyjaźni jest jakiś dedykowany.
A mam pytanie do Oleandry02 albo Kometki - czy jest jakiś zestaw kart który przy pytaniach o przyjaźń pojawia się szczególnie często? Bo czytałam że pewne karty są 'typowo romantyczne' - Kochanankowie i tak dalej. Ale nie kojarzę żadnej która by była typowo 'karta przyjaźni'.
Dobra to zeby podsumowac co do mnie dotarło zanim pojde dalej - Trojka Pucharow, Gwiazda, moze Szesc Pentagramow przy pytaniach o przyjazn. to jest mniej wiecej to co mam zapamietac przy pierwszym rozkladzie? Pytam bo chce to zrobic praktycznie nie tylko gadac.
nie 'zapamiętaj listę kart', to nie jest dobry kierunek. Lepiej usiąść z pytaniem i zobaczyć co wychodzi, a potem sprawdzić co ta karta mowi w kontekście przyjaźni. Jeśli zapamiętasz że Trójka Pucharów to dobra karta i ona wyjdzie, to możesz przeoczyć niuanse - bo ta sama karta moze sygnalizować powierzchowność relacji jeśli jest odwrócona albo w złym towarzystwie.
A jak długo trwa zanim człowiek przestanie sprawdzać znaczenie każdej karty w książce i zaczyna po prostu wiedzieć? Bo mnie to strasznie spowalnia i przez to tracę to pierwsze wrażenie o którym mówiła Oleandra.
Także, codziennie jedna karta to slyszalam juz kilka razy ale nikt nie powiedzial co z nia robic po wyciagnieciu. tylko patrzec? Zapisac? Medytowac nad nia godzine? Bo jak nie wiem co robic to po prostu siedze z karta w reku i czuje sie glupio.
Wiesz, mam pytanie do Oleandry i Kometki - czy naprawdę uważacie że ta 'nauka języka kart' przez codzienne ciągnienie jest obiektywna? Bo mi się wydaje że skoro buduję własne skojarzenia, to po prostu interpretuję to co chcę widzieć. Gdzie tu jest przepowiednia, a gdzie jest projekcja własnych myśli? 😀
To co mówi Kalinowa to pytanie które mnie dręczy od jakiegoś czasu ale chcę dodac praktyczny wymiar - bo przy pytaniach o przyjaźń i samotność to nie jest tylko filozofia. Jeśli projektuję to co chcę widziec, to mogę sie okłamywać w obie strony. Albo 'wszyscy mnie lubią' kiedy tak nie jest, albo 'jestem beznadziejną osobą towarzyską' kiedy to też nieprawda.
Przepraszam że znowu się wtrącam nie znając się ale czytam tę rozmowę i mam wrażenie że mówicie o czymś blizszym terapii niż wróżbiarstwu. Czy to jest celowe? Czy ja po prostu nie rozumiem jak działa tarot?
Ja bym chciała wejść w ten wątek z innej strony - bo robiłam rozkłady o przyjaźni i miałam takie sytuacje że karta którą wyciągnęłam była sprzeczna z tym co 'wiedziałam' o sobie. Wyszedł mi Pustelnik przy pytaniu o otwartość na nowych ludzi i pierwsza myśl była: 'źle wylosowałam'. Ale im dłużej na to patrzyłam, tym bardziej rozumiałam że może właśnie o to chodzi.
Ale wrocmy do czegos konkretnego - bo Wierzchoslawa mowi o Pustelniku przy pytaniu o otwartosc, i to jest ciekawe ale ja dalej nie wiem jak ulozyc samo pytanie zanim usiade z kartami. Czy 'czy znajde dobrego przyjaciela' to dobre pytanie? Bo brzmi banalnie.
Talizmanik dotknął czegoś ważnego i chcę się do tego odnieść wprost. 'Czy znajdę dobrego przyjaciela' to pytanie które zamyka karty w roli wyroczni: tak albo nie. A to nie jest ich mocna strona. Lepsze pytanie brzmi: 'co sprawia że trudno mi budować bliskie relacje' albo 'co we mnie przyciąga, a co odpycha potencjalnych przyjaciół'. To pytania które dają materiał do pracy, nie tylko odpowiedź.
No, A czy ktoś próbował pytać kart o konkretną osobę w kontekście przyjaźni? Znaczy nie romantycznie, tylko: 'czy ta konkretna osoba może być moim prawdziwym przyjacielem'? Bo słyszałam że pytania o konkretne osoby trzecie są kontrowersyjne etycznie w tarocie.
