ja bym tu dodal jeszcze coś praktycznego - przy pytaniach o konkretna firmę mozna zrobic pozycję dedykowaną tej firmie jako 'klimat organizacji'. Nie czy cię chcą, ale jaka to jest firma energetycznie. I porownac z karta reprezentujaacą ciebie. Jak Rycerz Mieczy trafi na Pustelnka - to może być sygnał, że coś tu nie gra temperamentem.
Metek, to ciekawe, bo właśnie o coś takiego mi chodziło gdy projektowałem ten rozkład na początku. Chciałem mieć nie tylko 'jak mi pójdzie', ale 'czy ja wogóle do tego miejsca pasuję'. I teraz myślę, że te dwie rzeczy powinny być w rozkładzie osobno, bo to są zupełnie inne pytania.
Jasiek, a jak ostatecznie wyglądał twój rozkład? Bo czytam wątek od początku i mam wrażenie że mówicie o różnych wersjach, ale nie padł żaden konkretny układ z pozycjami. Moze warto by to zebrać w całośc? 🙂
Ten rozkład jest sensownie zbudowany, ale mam pytanie do pozycji trzeciej - 'co blokuję nieświadomie'. Jak ją interpretujesz, jeśli wychodzi karta pozytywna? Bo to jest pułapka - gdy wyjdzie Słońce na pozycji blokady, to co to znaczy? Że blokuję swoją radość? Że za bardzo się cieszę?
To jest akurat interpretacja, ktora troche mnie niepokoi - bo jeśli każdą kartę mozemy obrócić zależnie od pozycji, to znowu wracamy do pytania czy to karta mówi czy my mówimy. Nie krytykuję, tylko nie rozumiem, gdzie jest granica.
Granica jest tam, gdzie zaczynasz uzasadniać interpretację po fakcie. Jeśli masz napisane przed rozkładem, że pozycja trzecia to 'co nieświadomie blokuję' i dostajesz Słońce, to interpretacja może być różna - ale jeśli tę samą interpretację stosowałabyś przy każdej karcie na tej pozycji, to masz metodę. Jeśli tworzysz uzasadnienie tylko dla tej jednej karty, to jużwymyślasz.
To jest chyba najlepsze zdanie w całym wątku. Zapisuję. I od razu pytanie - czy ktoś faktycznie tak robi, czyli ustala interpretację z góry dla każdej pozycji, przed rozkładem? Bo mi się wydaje, że to bardzo zmienia podejście do całości.
Ale jak to sprawdzić w kontekście rozkładu Jaska? Bo tam mamy pozycję czwartą - energia firmy. I co, mam przed rozkładem napisać: 'jeśli wyjdzie X, to firma jest taka, jeśli wyjdzie Y, to firma jest taka'? Dla każdej z 78 kart? To brzmi jak projekt na tydzień. 🙂
Ambrozy, to jest dobry punkt. Ja przy projektowaniu tego rozkładu miałem właśnie myśl, żeby do pozycji czwartej zawęzić pytanie do jednej osi - np. 'jak ta firma traktuje błędy'. Ale potem mi się wydawało, że to za wąskie. Teraz myślę, że za wąskie byłoby lepsze niż za szerokie.
Dokładnie. Przeładowane pytanie daje przeładowaną interpretację, w której wszystko można uzasadnić. Jak pytasz 'jaka to firma energetycznie', to każda karta pasuje - bo każda organizacja ma jakąś energię. Ale jak pytasz 'czy błędy są tu traktowane jako informacja czy jako wina', to masz konkretną oś i Wieża mówi co innego niż Gwiazda. 😉
A czy przy takim zawężaniu nie tracisz informacji, które karta mogłaby dać poza pytaniem? Bo mam wrazenie, że jak pytam szeroko, to czasem cos wychodzi, czego się nie spodziewalam i to jest najbardziej wartościowe.
Wracając do samego rozkładu Jaska - mam pytanie o pozycję szóstą, 'na czym powinienem się skupić'. To jest pozycja, która mnie zawsze trochę irytuje w rozkładach, bo jest jednocześnie poradą i werdyktem. Czy nie lepiej byłoby ją rozbić na dwie: co jest w moich rękach i co jest poza moją kontrolą?
Dla mnie głębokość. Lepiej wycisnąć prawdziwie sześć pozycji niż pobieżnie przejść przez osiem. Poza tym przy aplikacji do konkretnej pracy i tak wiesz, co jest w twoich rękach - przygotowanie, rozmowa. A co jest poza kontrolą - decyzja rekrutera. Czy karta naprawdę ci to powie lepiej niż logika?
mi sie wydaje ze to zbyt filozoficzne jak na praktyczny rozkład dla kogos przed rekrutacją. Jasiek zaczął od konkretnej sytuacji - stosujesz na godzinę przed rozmową albo wieczór wcześniej - i chyba nie ma czasu na dwustopniowe pytania o nastawienie do tego co nieznane
Metek ma rację co do kontekstu, ale nie do końca co do czasu. Ja sobie wyobrażam ten rozkład jako coś robionego raczej kilka dni przed - na etapie decyzji czy w ogóle aplikować albo jak się intensywnie przygotowujesz. Nie jako coś na ostatnią chwilę.
To zmienia trochę optykę całego rozkładu. Jeśli to jest sposób decyzyjne na wczesnym etapie a nie uspokajające tuż przed rozmową to może mieć sens wiecej pozycji i głębsza praca. przy rozkładzie 'wieczór przed' chciałbym max trzy karty i bardzo konkretne pytania.
Podoba mi się to rozróżnienie - rozkład diagnostyczny vs rozkład nastawienia. Myślę że Jasiek projektowal ten pierwszy, a Whisper mówi teraz o drugim. I oba są potrzebne ale mylenie ich jest wlaśnie źródłem chaosu w interpretacji. 😛
Konwalka74, to może warto by w tym wątku zebrać te dwa warianty osobno? Bo myślę, że dużo zamieszania w tej dyskusji bierze się z tego, że każdy ma inną sytuację wyjściową - ktoś jest na etapie 'zastanawiam się czy aplikować', ktoś inny 'za dwa dni rozmowa'. I oba pytania brzmią podobnie, ale wymagają zupełnie innego rozkładu.
Dobry pomysł, Konwalka74. To może warto w tym wątku po prostu oznaczyć te dwa warianty jako osobne ścieżki i nie mieszać argumentów? Bo czytam tę dyskusję od początku i widzę, że Jasiek projektował coś diagnostycznego, a połowa replika dotyczy zupełnie innej sytuacji. Mam jedno konkretne pytanie do Jaska: czy przy projektowaniu tego rozkładu myślałeś o nim jako o czymś jednorazowym, czy jako o czymś, do czego się wraca kilkakrotnie w trakcie całego procesu rekrutacyjnego?
To otwiera ciekawy problem: czy pozycje w rozkładzie mają mieć stałe znaczenia niezależnie od etapu, czy znaczenia powinny się dostosowywać do kontekstu? Bo jeśli robimy ten sam rozkład dwa razy w odstępie tygodnia, to pozycja 'co niosę ze sobą' będzie miała inne znaczenie przy aplikacji i inne przed rozmową. I czy to jest dopuszczalne?
A ja mam może głupie pytanie, ale serio nie wiem: czy w ogóle można robić rozkład kilka razy w tej samej sprawie? Gdzieś słyszałam, że jeśli pytasz o to samo dwa razy, to karty 'przestają mówić'. Czy to jest jakaś zasada, której powinnam pilnować, czy to mit?
moim zdaniem ta zasada o niepowtarzaniu pochodzi z dawniejszych tradycji, gdzie pytania były egzystencjalne, a nie procesowe. jak pytasz 'czy on mnie kocha' to faktycznie powtarzanie jest szukaniem odpowiedzi, ktora sie podoba. ale jak pytasz o kolejny etap rekrutacji, to to jest dosłownie inne zdarzenie w czasie
Metek, ale skąd wiadomo gdzie jest ta granica? Bo z jednej strony masz rację, że rozmowa kwalifikacyjna to nie to samo co wysłanie CV. Ale z drugiej - to wciąż ta sama praca, ta sama firma, ta sama sprawa zasadnicza. Jak to rozróżniać w praktyce, kiedy 'mogę zapytać ponownie', a kiedy 'jestem w tym samym pytaniu'?
To jest dobre kryterium ale wydaje mi się, że przy rekrutacji zawodowej ta zmiana wewnętrzna prawie zawsze zachodzi. Po każdym etapie wiesz więcej. Po rozmowie HR wiesz, jak zachowują sie ludzie w tej firmie. Po teście technicznym wiesz, co od ciebie oczekują. To są realne zmiany w twojej wiedzy i nastawieniu, nie tylko upływ czasu.
No to wróćmy na chwilę do samego rozkładu Jaska, bo ta dyskusja się nam trochę rozeszła. Mam pytanie o pozycję pierwszą w jego propozycji, 'moja energia wchodząca'. Jak to rozumieć przy kandydacie który jest zdeterminowany, ale zmęczony szukaniem pracy od kilku miesięcy? Bo ta karta może pokazywać zmęczenie, które jest prawdą ale niekoniecznie informacją uzyteczną.
To mi się podoba. Że pierwsza karta jest jak punkt startowy na mapie, nie ocena. Mam jednak pytanie: co jeśli pierwsza karta jest wyraźnie negatywna i od razu rzuca cien na całą interpretację? Czy nie powinno się jej czytać na końcu, żeby nie wplywała na czytanie pozostałych?
Eh, przy rozkładach diagnostycznych, do których zaliczam propozycję Jaska, odkrywanie kart po kolei ma sens właśnie dlatego żeby nie tworzyć od razu globalnej narracji. Kiedy widze wszystkie pięc czy sześć kart naraz, mój umysł natychmiast szuka historii która je połączy. I ta historia często jest bardziej moja niż kart. Odkrywanie sekwencyjne wymusza pytanie 'co ta karta mówi sama w sobie' przed 'co mówi w kontekście calości'.
