Zgadzam się z Ambrożym co do sekwencji, ale mam inne zdanie przy tej konkretnej aplikacji. Jeśli robię rozkład przed ważną rozmową, to nie mam czasu na powolne odkrywanie z notatkami między kartami. Chcę szybko zobaczyć całość i podjąć decyzję. Może dla tego kontekstu warto zrezygnować z sekwencyjności na rzecz czytelności?
I tu wracamy do tego, co Whisper powiedział wcześniej o dwóch wariantach rozkładu. Bo przy 'kilka dni przed' masz czas na sekwencję i refleksję. A przy 'wieczór przed' chcesz całości od razu. To moze być ten sam zestaw pozycji ale zupełnie inny protokół czytania. Jasiek, czy widzisz w tym sens, czy uważasz że rozkład powinien dyktować też sposób odkrywania?
Dobra, to wracam do tego co Jasiek powiedział wcześniej o protokole odkrywania kart. Rozumiem że to błąd projektowy, ale jak w ogóle miałoby wyglądać sugerowanie protokołu w rozkładzie? Czy to miałoby być zapisane przy opisie rozkładu, coś w stylu 'odkrywaj w tej kolejności'?
Tylko że to trochę zmienia charakter rozkładu, nie? Jeśli sugerujesz kolejność, to sugerujesz też narrację. A czy ta narracja pasuje do każdego użytkownika? Jeden woli całość, drugi sekwencję, trzeci odkryje losowo i też wyjdzie mu coś sensownego. Może lepiej podać dwie ścieżki zamiast jednej?
To celne pytanie i szczerze nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Myślę, że pozycje zostają te same, ale dramatyzm interpretacji różni się w zależności od protokołu. Przy sekwencji masz coś w rodzaju napięcia przed odkryciem kolejnej karty, które wpływa na to jak ją czytasz. Przy całości masz panoramę. To może być ta sama mapa, ale czytana albo krok po kroku albo z lotu ptaka.
Ciekawe porównanie z mapą. Ale mam pytanie praktyczne: jak rozróżnić sytuację, kiedy sekwencyjna lektura rzeczywiście daje głębszy wgląd, a kiedy po prostu buduje niepotrzebne napięcie przed rozmową kwalifikacyjną? Bo jak ktoś ma już wysoki poziom stresu, to odkrywanie karta po karcie może go bardziej nakręcić niż uspokoić.
to pytanie sybilki jest kluczowe bo od początku nie bylo jasne co ten rozklad ma robic. jak to jest wrozba to pytasz czy dostaniesz prace. jak to narzedzie samopoznania to pytasz kim jestes przed ta rozprawa. to sa rozne intencje i chyba Jasiek powinien to zdecydowac bo projekt jest jego
Metek ma rację, że to rozróżnienie jest ważne, ale myślę że fałszywe jest stawianie tych dwóch celów jako wykluczających się. Mogą być równoległe. Pierwsze trzy pozycje dają wgląd w siebie i kontekst, ostatnie dwie pytają o potencjalny wynik. To nie jest albo-albo. Chociaż przyznam, że pisząc pierwotną propozycję, myślałem bardziej o tym drugim.
Ale to rozdwojenie intencji, o którym mówi Jasiek, może być właśnie problemem przy interpretacji. Jeśli siódma karta jest silnie pozytywna ale karty środkowe pokazują napięcie, to jak to czytasz? Jako dobry wynik mimo trudności, czy jako złudzenie z powodu nierozwiązanego napięcia? Zależy od tego czy priorytetem jest wróżba czy autognoza.
To co mówi Laurencja mnie zastanawia. Czy przy rozkładach robionych samodzielnie dla siebie ta selektywność jest w ogóle do unikniecia? Ja jak robie sobie rozkład w ważnej sprawie to zawsze mam wrażenie że i tak czytam to czego chcę nawet jak się pilnuję. może ktoś ma jakiś sposób żeby to ograniczać?
Wracając na chwilę do struktury samego rozkładu bo ta dyskusja o selektywności jest cenna, ale może nas za daleko odprowadza. Jasiek czy w finalnej wersji planujesz osobną pozycję dla perspektywy pracodawcy? Bo to chyba unikalna cecha tego rozkładu w porównaniu do standardowych układów. I jak w ogóle operacjonalizować 'perspektywę firmy' w tarocie? 😛
To rozróżnienie które robi Jasiek, jest precyzyjne. Firma jako projekcja naszego wewnętrznego obrazu, nie jako niezależny podmiot do odczytania. Przy takim założeniu ta pozycja staje się bardzo użyteczna diagnostycznie. Ale pojawia się pytanie: co wtedy, jeśli ta projekcja jest silnie negatywna, a jednoczesnie kandydat naprawdę chce tę pracę? Czy karta 'firmy' staje sie kontrargumentem do aplikowania?
Przepraszam że się wtrącam z dość podstawowym pytaniem, ale w całej tej dyskusji o strukturze i protokołach trochę mi umknęło: ile kart ostatecznie ma ten rozkład Jaska? Bo w różnych postach pojawiają się różne liczby i już tracę rachubę.
Sześć kart to chyba dobra liczba, nie za mała żeby było powierzchownie, nie za duża żeby się pogubić. Mam jednak pytanie o pozycję czwartą, perspektywę pracodawcy, bo Jasiek opisał ją jako projekcję naszej intuicji. Czy to nie powinno być jednak wyraźnie zaznaczone w nazwie tej pozycji? Bo 'perspektywa pracodawcy' brzmi jak coś obiektywnego, a tu mamy subiektywny obraz. Może 'mój obraz firmy' albo coś w tym kierunku?
Właśnie chciałam dopytać o tę czwartą pozycję, bo Jasiek ma rację, że to projekcja naszej intuicji, ale czy wtedy nie powinno to być dosłownie zapisane w nazwie tej pozycji? Bo jak ktoś dostanie ciemną kartę na miejscu czwartym i nie wie, że to mówi o jego własnym obrazie firmy, a nie o firmie jako takiej, to może wyciągnąć zupełnie inne wnioski. Szczególnie ten scenariusz, o którym Konwalka mówiła wcześniej, że niezgodność między intuicją a rzeczywistością jest sygnałem do sprawdzenia. Jak to nazwiemy w rozkładzie, tak to ktoś odczyta.
