Zastanawiam się, czy ktoś próbował kiedyś zbudować rozkład specjalnie pod kątem rekrutacji u konkretnego pracodawcy. Nie pytam o ogólne 'czy dostanę pracę', tylko coś bardziej szczegółowego - co firma myśli o kandydacie, jak przebiegnie rozmowa, co może stać na przeszkodzie. Czy w ogóle ma sens stawiać osobne pozycje na 'ja jako kandydat' i 'pracodawca'? Bo wydaje mi się, że to dwie różne perspektywy i jedna karta ich nie ogarnie.
To jest naprawdę dobre pytanie i rzadko ktoś je stawia tak konkretnie. Sama kiedyś próbowałam takiego rozkładu i doszłam do wniosku, że trzeba wydzielić co najmniej trzy osie: pierwsza to ty jako kandydat i twoja energia w tym momencie, druga to otoczenie firmy i jej nastawienie, trzecia to dynamika między wami. Bez tej dynamiki rozkład jest niepełny, bo samo 'jak ja wypadam' nic nie powie o tym, czego oni szukają.
A jak wy w ogóle ustalacie która karta reprezentuje pracodawcę? Bo mi się wydaje że część osób wyciąga significatora przed rozkładem, a częsć po prostu czyta to, co wyjdzie w danej pozycji. Który sposób daje lepszy wynik przy takim konkretnym pytaniu?
Właśnie o tym myślałam ostatnio. Zapisuję rozkłady w notatniku i porównuję, jak różne układy sprawdzają się przy konkretnych pytaniach. Przy pracy najczęściej używałam prostego krzyża, ale widzę, że to za mało, żeby uchwycić relację między kandydatem a firmą. Jasiek98, czy miałeś jakiś konkretny układ pozycji na myśli?
Sześć pozycji to akurat zdrowy rozmiar dla takiego pytania. Ale zastanowiłbym się nad pozycją drugą - 'jak pracodawca postrzega profil kandydata' brzmi troche abstrakcyjnie. Może lepiej sformułować jako 'co firma wnosi do tej relacji' albo 'czego firma aktualnie szuka'? To bardziej osadzone w energii, którą da się odczytać, zamiast zakładać że karta odpowie za konkretną osobę po drugiej stronie.
Ale jak to działa w praktyce? Czyli pytam o 'energię oferty' i dostaję, powiedzmy, Pięć Mieczy - i co to mi mówi? Że w firmie są konflikty? Że nie powinnam aplikować? Trochę nie rozumiem, jak przełożyć ogólną energię na konkretną decyzję.
Chciałbym doprecyzować coś, co Konwalka74 powiedziała wcześniej, bo myślę, że dla osób zaczynających z tarotem w kontekście zawodowym to ważne. Tarot nie przepowiada - on pokazuje aktualny stan energii i tendencje. Rozkład pod rekrutację działa najlepiej, gdy pytanie jest postawione na poziomie 'co wspiera', 'co blokuje', a nie 'czy dostanę tę pracę'. Drugie pytanie zamyka, pierwsze otwiera interpretację.
A czy ma znaczenie, kiedy się robi taki rozkład? Zanim wyślę CV, przed rozmową, a może tuż po? Pytam, bo mam za kilka dni spotkanie z HR i zastanawiam się, czy teraz ma sens, czy może za późno.
Przy takich rozkładach zawodowych patrzę też bardzo uważnie na karty dworskie. Jeśli w pozycji związanej z pracodawcą pojawi się Rycerz Mieczy, to inaczej interpretuję klimat rozmowy niż przy Krolu Pentakli. Rycerz sugeruje pośpiech i cięte decyzje, Król - stabilność i hierarchię. I to nie jest wróżenie, czy dostaniesz tę pracę, tylko czytanie charakteru sytuacji.
A co z kartami odwróconymi w takim rozkładzie? Niektórzy w ogóle nie używają rewersów przy pytaniach zawodowych, bo uznają że komplikuje interpretację. Macie jakiś wypracowany system, czy to kwestia osobistych preferencji?
Czytam i mysle ze sie zapomina o jednym - intencja przed rozkładem. Jak ktoś siada z pytaniem 'czy dostane tę pracę', to jest wróżenie. Jak siada z pytaniem 'co powinienem wiedziec o tej sytuacji', to jest praca z kartami. To wielka ruznica i wplywa na to, jak karty odpowiadają. Sam to sprawdzałem kilka razy na podobnych sytuacjach.
Przepraszam, że się wtrącę, bo dopiero zaczynam z tarotem i trochę się gubię. czy ten rozkład, o ktorym Jasiek98 pisał na początku - z tymi sześcioma pozycjami - można znaleźć gdzieś opisany, czy to jest wymyślony specjalnie na potrzeby rekrutacji? Bo nigdy nie widziałam czegoś dedykowanego stricte pod szukanie pracy.
Oj, okej, to skoro to rozkład autorski, to mam pytanie do Jaśka - czy przetestowałeś go juz na sobie, czy to narazie teoria? Bo z jednej strony mam wrażenie, że to sensowny schemat, z drugiej zastanawiam się, czy te pozycje faktycznie dają coś więcej niż klasyczny krzyż, który rozumiem trochę lepiej.
Testowałem trzy razy, różne firmy, różne sytuacje. Raz rozkład wyszedł bardzo jednoznacznie - prawie same Pentakle w pozycjach końcowych, dostałem ofertę. Drugi raz środek był mocny, ale pozycja wyniku rozmowy dała Wieżę. Rozmowa się odbyła, ale skończyła się dość niespodzianie szybko i bez odzewu. Więc na razie mam to jako coś, co się sprawdza, ale za małą próbę, żeby twierdzić cokolwiek definitywnie.
Eh, wieża w pozycji wyniku rozmowy - to ciekawy przypadek. Czy traktowałeś ją jako 'koniec, odmowa' czy może jako 'nagła zmiana, coś się posypało po ich stronie'? Bo Wieża ma tę specyfikę że rzadko mówi o tobie, częściej o strukturze sytuacji.
To jest właśnie ta pułapka z pozycjami - jak nie zdefiniujesz dobrze przed rozkładem, czy pozycja dotyczy ciebie, pracodawcy, czy całej sytuacji, to potem każda karta pasuje do każdej interpretacji. Jasiek, czy przed tym rozkładem formułowałeś intencję na głos, czy tylko w głowie?
Ja od jakiegoś czasu zapisuję intencję na kartce przed rozkładem - właśnie dlatego, że zauważyłam, że jak to zostaje tylko w głowie, to przy interpretacji zaczynam kombinować i dopasowywać karty do tego, czego chcę, a nie do tego, co wyciągnęłam. Kartka wymusza konkretność.
Gruszanka, mam pytanie do tej metody - czy zdarza ci się, że po rozkładzie dochodzisz do wniosku, że źle sformułowałaś pytanie albo że same pozycje nie były dobrze dobrane do sytuacji? I co wtedy robisz - powtarzasz od razu czy dajesz sobie czas?
Warto tu rozrożnić dwie rzeczy: złe pytanie i zły rozkład. Złe pytanie można przeformułować. Ale jeśli struktura rozkładu nie nadaje się do danego pytania, to i dobre pytanie nic nie pomoże. Przy rekrutacji widzę często że ludzie używają rozkładow miłosnych zaadaptowanych na siłę do pracy - i to nie działa bo te pozycje zakładają relacje symetryczna, a relacja kandydat-pracodawca taka nie jest.
Dokładnie tak to widzę. I dlatego przy takich rozkładach unikam pozycji typu 'co pracodawca zdecyduje', bo to wróżenie o cudzej woli. Wolę pozycję 'jaki jest klimat decyzji' albo 'co wplywa na tę decyzję' - to daje karcie coś do pracy bez wchodzenia w czyjeś myśli.
A czy jak mam konkretną rozmowę za kilka dni, to czy powinienem w ogóle pytać o decyzję pracodawcy? Znaczy, czy to w ogóle ma sens, jeśli i tak nie mogę jej zmienić? Może lepiej pytać tylko o siebie?
Zgadzam sie z Whisper, ale dodam ze mozna tez zapytac o 'co ta firma sprawdza' - nie w sensie cudzych mysli, ale jakie kompetencje, jaki typ osoby sa tam potrzebne. To nie jest wrozenie o woli konkretnego czlowieka, tylko o energii miejsca i potrzeby organizacji. I to karta czesto pokazuje calkiem dobrze.
Przepraszam, że wejdę z boku, ale mam pytanie do Metka - jak karta ma pokazać 'jakie kompetencje firma sprawdza'? Czy to nie jest znowu interpretowanie czegoś, co już wiemy lub co sobie dopowiadamy? Bo jak mi wyjdzie Król Mieczy, to powiem, ze szukają lidera. Jak Rycerz Kielichów, to powiem, że kogos empatycznego. Czyli czy karta faktycznie coś pokazuje, czy to ja to nakładam?
To co powiedział Ambrozy o projekcji - to mnie zatrzymało. Bo jak mi karta 'zaskoczy', to skąd wiem, że mnie zaskoczyła, a nie ze po prostu jeszcze nie zdązyłam ją do niczego przypisać? Może to tylko kwestia czasu, a nie faktycznego sygnału. 🙂
Ale jeśli karta zmienia decyzję, to czy nie ryzykujemy, że podejmujemy decyzje zawodowe na podstawie wróżby, a nie analizy? Pytam serio, bo za kilka dni mam tę rozmowę i nie chcę sobie namieszać.
Dokładnie ten rozróżnienie robi dla mnie całą różnicę. Karta może być pretekstem do myślenia, nie wyrokiem. I właśnie przy pytaniach o konkretnego pracodawcę to jest szczególnie ważne, bo po drugiej stronie jest żywa organizacja z procesami, których nie widzisz. Karta nie widzi tego za ciebie.
Ale czy takie pytania nie są za bardzo ogólne? Jakbym zapytała 'co mi umyka', to każda karta da się dopasować. Wysoka Kapłanka - ukryta wiedza. Głupiec - nieświadomość ryzyka. Hermit - izolacja. To chyba można zawsze gdzieś wcisnąć.
