Zastanawiam sie ostatnio nad czymś,co mi chodzi po głowie przy każdym rozkładzie. Mamy karty, które wyraźnie pokazują działanie - Rycerz Mieczy mknie do przodu Czwórka Buław sugeruje świętowanie, Dwójka Różdżek stoi i planuje. A potem mamy karty, które są właściwie czystym stanem wewnętrznym - Pięć Kielichów płacze nad rozlanym mlekiem, Ósemka Mieczy jest uwięziona we własnym umyśle. Czy wy przy interpretacji robicie jakąś różnicę? Czy czytacie je tym samym kluczem?
To jest naprawdę ciekawe zagadnienie i sam je sobie zadawałem wielokrotnie. Moja odpowiedź jest taka: tak, podejście musi być inne choć granica bywa płynna. karty działania pytam - co się wydarzy albo co ktoś robi. Karty emocjonalne pytam - co ktoś czuje albo jaka jest energia wewnętrzna sytuacji. Ale jest haczyk - rycerz może być emocjonalny, a Pięć Kielichów może być początkiem działania, czyli wychodzenia z żalu. Zależy od pozycji w rozkładzie.
Właśnie ta pozycja w rozkładzie to dla mnie klucz. Jak Pięć Kielichów wychodzi na pozycję "co zrobić", to chyba nie mówi, że mam płakać, tylko żebym się zatrzymała i przeprowadziła? Czy dobrze rozumuję? Trochę to przekręca całą moją dotychczasową interpretację.
właśnie Rycerz Kielichów jest idealnym przykładem tej granicy. moim zdaniem w pozycji przyszłości czytam go dwupoziomowo - pojawi się ruch emocjonalny, coś się poruszy uczuciowo. Może to człowiek, może sytuacja, która wymaga emocjonalnego zaangażowania. Nie "wygrywa" żaden element, one razem tworzą jedno przeslanie. Ale widzę, że to nie daje ci konkretnej odpowiedzi - chcesz jakiś algorytm?
Czytam tę dyskusję i mam inne doświadczenie. Kiedy robiłam rozkłady dla siebie, to karty emocjonalne czytałam jako opisy mojego stanu, a karty akcji jako wskazówki. I to działało, dopóki nie zaczęłam robić rozkładów dla innych. Wtedy przestało byc tak proste, bo czyjeś emocje mogą wyglądać jak moje działania i odwrotnie. Czy ktoś miał podobnie przy przejściu od wróżenia sobie do wróżenia innym? 😉
Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem na początku swojej drogi z tarota, ale chcę dobrze zrozumieć. Czy te karty emocjonalne to wyłącznie Kielichy? Czy inne kolory też mogą być bardziej emocjonalne? Bo jak patrzę na Kapłankę albo na Księżyc, to też wydają mi się bardziej o środku niż o działaniu.
A czy ktoś próbował tego jakoś systematyzować? Mam na myśli - robić listę, że te karty to działanie, a te to emocje? Czy to z góry skazane na niepowodzenie, bo każda karta ma oba wymiary?
Ja mam notatki z ostatnich kilkunastu miesięcy i próbowałam właśnie takiej klasyfikacji. Wyszło mi, że ok. jednej trzeciej kart da się dość pewnie przypisać do działania, jedna trzecia to stany wewnętrzne, a reszta naprawdę zależy od kontekstu. Ale - i to ważne - nawet te "pewne" karty zachowują się inaczej w odwróceniu. Rycerz Mieczy odwrócony przestaje być szarżą i staje się prawie emocjonalny - agresją wewnętrzną, chaosem myśli.
Wtrącę się, bo mam pytanie do całej tej dyskusji. Mówicie o działaniach i emocjach jako o dwóch różnych rzeczach, ale czy to nie jest trochę sztuczny podział? W astrologii na przykład planet nie dzielimy na emocjonalne i działaniowe, każda ma oba aspekty. Może tarot działa podobnie i my sami narzucamy tę siatkę interpretacyjną?
Czytam tę rozmowę i myślę, że może warto by się cofnąć o krok. Zanim pójdziemy w klasyfikowanie kart, może warto zapytać - po co w ogóle ta klasyfikacja? Żeby lepiej interpretować? Bo jeśli tak, to może ważniejsze jest pytanie, co pytająca osoba potrzebuje wiedzieć - co zrobić czy co poczuć? I od tego pytania dopiero dobierać, przez jaki pryzmat patrzeć na daną kartę.
Ja zawsze doprecyzowuję. i właśnie dlatego pytam, bo mam wrażenie, że ta rozmowa dotyczy nie tylko tego jak czytać karty, ale też jak słuchać pytającego. Może ten podział na emocje i działania zaczyna się zanim wyjmiemy karty?
Obserwuję tę dyskusję z zewnątrz, bo nie do końca kupuję tarot jako system, ale to co mówi Jarzebinka i Dianka98 brzmi sensownie nawet poza tarota. To właściwie kwestia tego, jakiego rodzaju odpowiedzi szukasz - opisowej czy wskazującej. w każdej metodzie interpretacji to rozróżnienie ma znaczenie.
ehh, mogę zapytać o jedno bardzo konkretne - jak macie Czwórkę Kielichów w rozkładzie keltyckim, na przykład na pozycji rady? Dla mnie to zawsze była karta nudy i odrzucenia oferty, więc działaniowa. Ale ostatnio ktoś mi powiedział, że to karta emocjonalnego wycofania i wtedy rada brzmi inaczej. Jak wy to czytacie?
Okej, więc jeśli dobrze rozumiem - ta sama karta może być i opisem i wskazówką zależnie od pozycji w rozkładzie, a nie tylko od tego co przedstawia? Czy pozycja w rozkładzie jest ważniejsza od samego obrazu karty?
Dla mnie to nie jest albo-albo. Pozycja nadaje ramę, a obraz karty daje treść. Jeśli mam emocjonalną kartę na pozycji działania, to właśnie to napięcie miedzy nimi jest informacja. Karta mówi: twoje działanie będzie musiało przejść przez emocje nie da się ich ominąć.
a czy to napięcie między pozycją a obrazem to nie jest czasem problem z samym rozkładem, a nie z kartą? Bo jeśli pozycja "działanie" ma z założenia odpowiadać na pytanie "co robić", to danie tam karty emocjonalnej to jakby błąd w systemie, nie? 😉
no to co mówi Siemargl zgadza mi się z praktyki. Miałam sytuację, gdzie ktoś pytał co zrobić w pracy, a na pozycji przeszkody wyszedł Księżyc. I zamiast szukać zewnętrznej przeszkody zaczęłam pytać o lęki, o to co jej podświadomość mówi o tej pracy. I okazało się, że to był klucz do całego rozkładu.
Ale właśnie to wyczucie, o którym mówi Wandka_61, wydaje mi się kluczowe i jednocześnie najtrudniejsze do opisania. Jak przekazać to komuś, kto dopiero zaczyna? Bo wszystkie te klasyfikacje i systemy są wtedy pomocne, ale to wyczucie przychodzi chyba tylko z praktyki.
To jest uczciwe pytanie i myślę, że zaufanie do interpretacji nie bierze się z tego, że interpreter ma system. Bierze się z tego, że to co mówi trafia w rzeczywistość pytającego. wyczucie jest szybkim dojściem do tej treści, ale można dojść też przez analizę - wolniej, ale równie skutecznie.
Dodałabym, że zaufanie buduje też sam proces. Kiedy pytam osobę przed rozkładem jak się czuje, co ją niepokoi, to potem kiedy karta emocjonalna pojawia się na pozycji przeszkody - ona sama często mówi: o, to właśnie to. Nie muszę jej przekonywać, że tak należy to czytać.
Wracam do tego co mówił Siemargl o cyfrach - że trójki są aktywne a czwórki stabilizacyjne. Mam pytanie: jak to się ma do Małych Arkanów dworskich, czyli do figur? Paginaż, Rycerz, Królowa, Król - gdzie byście ich postawili na tej osi działanie-emocje?
A co z Królami? Bo ja czytałam, że Królowie to działanie na poziomie świadomym i dojrzałym, ale np. Król Kielichów wydaje mi się bardziej emocjonalny niż działaniowy. Albo ja źle to odczytuję?
I tu znowu wracamy do tego samego miejsca - że prawie każda karta ma oba wymiary, tylko w różnych proporcjach. Może zamiast klasyfikować, powinniśmy po prostu pytać przy każdej karcie: co tu przeważa w tej konkretnej pozycji i dla tej konkretnej osoby?
To co mówi Tatarak na końcu bardzo mi pasuje,ale mam pytanie praktyczne: jak to zrobić w trakcie czytania? Siedzę nad kartą, mam przed sobą osobę i muszę szybko ocenić czy ta Czwórka Kielichów na pozycji działania to bardziej opis jej stanu czy wskazówka. Nie mam czasu na długą analizę. Czy jest jakiś punkt wyjścia, od którego zaczynacie?
Myślę, że właśnie nie da się tego w pełni zapisać i to nie jest wada. Czytanie kart to nie algorytm. Ale jeśli już miałabym podać jakiś punkt startowy dla Nokturnia96 - pytaj najpierw o pozycję, a nie o kartę. Co ta pozycja ma w tym rozkładzie oznaczać? I dopiero potem patrz co w niej siedzi. Karta emocjonalna na pozycji działania to od razu sygnał, że coś tu nie jest proste. nie błąd - sygnał.
