Wracam do pytania Ewarystaa bo mi się wydaje że trochę nam ten wątek rozjechał. On pytał o konkretne doświadczenia, a my znów robimy filozofię czy karty 'działają'. Ewaryst, powiedz więcej - chcesz zrobić rozkład na coś konkretnego, czy pytasz teoretycznie?
konkretnie. Jestem w momencie życia gdzie czuję że cos się zmienia i chciałbym zrobić rozkład pod kątem nowych relacji - nie romantycznych koniecznie, raczej takich ważnych kontaktów które coś w życiu zmieniają. Nie wiem tylko od czego zacząć.
Jak Ewaryst to tak ustawia, to rozpisałabym pozycje mniej więcej tak: pierwsza - twój aktualny stan w kontaktach z ludźmi, druga - co nieświadomie odpycha, trzecia - co przyciąga, czwarta - co możesz zrobić żeby to wzmocnić. Cztery karty, prosto, ale konkretnie pod to pytanie.
A mnie zastanawia czy jak wyciągam karty o nowych znajomościach to mam pytać ogólnie 'czy poznam kogoś ważnego' czy bardziej precyzować - np. że chodzi o przyjaźń a nie miłość? Bo mi się mieszają te konteksty i nie wiem czy to wpływa na czytanie.
Moim zdaniem precyzja bardziej pomaga z interpretacją niż zmienia układ. Karty wychodzą jakie wychodzą, ale jak wiesz o co pytałeś, to wiesz w jakim kontekście czytać. Jak pytasz o wszystko naraz, to potem każdą kartę możesz ciągnąć w dowolną stronę.
Czytam tę rozmowę od chwili i chcę dodać jedną rzecz do tego co Kanimir mówi. Numerologicznie rok osobisty też wpływa na to kiedy i jak pojawiają się nowe osoby w życiu. Ktoś w roku 2 albo 7 będzie miał inne 'okno' na nowe kontakty niż ktoś w roku 3 albo 5. Czy ktoś z was sprawdzał to równolegle do kart?
mam kilka własnych przypadków i kilka od osób które mi opisywały. W roku 7 karty bardzo często pokazują wycofanie i poszukiwanie, co się zgadza - ale potem rok 8 czy 9 bywa przełomowy i wtedy rozkłady zaczynają wprost wskazywać na nowe wejścia. To nie jest reguła, ale wzorzec który widzę dość regularnie.
Dobra, ale teraz pytanie z mojej strony bo cały czas słucham i jestem ciekawa - czy ktokolwiek zrobił rozkład, karty powiedziały coś kompletnie odwrotnego do tego co się potem stało, i wyciagnął z tego jakiś wniosek? Czyli nie 'karty miały rację', tylko 'karty sie myliły i co z tym zrobić'.
Właśnie o tym myślę - że moze karty nie mówią 'to się wydarzy', tylko 'to jest mozliwe jeśli'. I wtedy moje 'nic się nie stało przez kilka miesięcy' ma inne znaczenie. Może po prostu nie zrobiłam swojej części. Ale jak to odróżnić podczas czytania, że karta mówi o czymś nieuchronnym, a nie o potencjale?
To jest pytanie, które mnie też gryzło przez długi czas. Doszedłem do tego, że sprawdzam w jakiej pozycji jest karta - jeśli rozkład ma pozycję oznaczoną jako 'co nadchodzi niezależnie od ciebie', to traktuję to inaczej niż 'co możesz osiagnąć'. Ale to wymaga rozkładu który te pozycje w ogóle rozróżnia. 🙂
Czytam tę wymiane i mam wrazenie że im glębiej wchodzimy w temat, tym rozkłady robią się coraz bardziej rozbudowane. Cztery pozycje, teraz pięć, za chwile ktoś dorzuci szóstą. Czy naprawdę im wiecej kart tym lepiej czy to taka pulapka że szukamy coraz więcej szczegółów zamiast po prostu zacząć?
To skąd wiadomo ile pozycji to za dużo? Pytam serio bo jak robiłam swój ostatni rozklad to miałam siedem kart i naprawdę nie wiedziałam ktore czytać razem a które osobno. Skończyłam na tym że skupiłam się na dwóch i resztę prawie zignorowałam.
Trójka Różdżek przy pytaniu o nowe znajomości to ciekawa karta, bo ona dosłownie pokazuje kogoś kto patrzy przed siebie i czeka na powrót statków. Ale jest w niej też własna inicjatywa - wychodzisz naprzeciw, nie tylko czekasz biernie. To zmienia interpretację Celestii dość mocno, jak o tym myślę.
Rozumiem że Trójka Różdżek ma tę symbolikę, ale skąd pewność że konkretnie w kontekście nowych znajomości, a nie np. projektu zawodowego albo podróży? Bo ta karta jest akurat bardzo wieloznaczna i pasuje do dziesiątek sytuacji. Celestia mówiła wcześniej że mieszają jej się konteksty - i ta karta jest świetnym przykładem dlaczego precyzja pytania naprawdę robi różnicę.
Mam pytanie do Kanamira i Rezedy - czy wy notujecie rozkłady razem z dokładnym brzmieniem pytania? Bo ja zaczęłam to robić i okazało się że jak wracałam po czasie to często nie pamiętałam dokladnie jak pytałam i to zmieniało całą interpretację.
To co Rezeda mówi o notowaniu jest niedoceniane. Sama zaczęłam to robić niedawno i widzę już kilka wzorców których wcześniej nie zauważałam. Np. że pewne karty przy pytaniach o relacje u mnie niemal zawsze poprzedzają jakiś kontakt, a inne zostają bez konkretnego zdarzenia. ale to tylko mój wzorzec, nie wiem czy przekłada się na kogokolwiek innego.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie z zupełnie innej strony. Jak ktoś jest na początku z kartami i chce zrobić pierwszy rozkład właśnie o nowych znajomościach, to czy powinien zacząć od tego prostego czterech kart co Wiciokrzew opisała, czy może jednak kupić gotowy rozkład z jakiejś książki? Bo boję się że sama coś pokręcę.
Ja robiłam pierwszy rozkład o znajomościach właśnie z książki i żałowałam, bo pozycje były tak ogólne że mogłam pod nie podciągnąć cokolwiek. Dopiero kiedy sama ułożyłam pytania do pozycji to coś zaczęło działać. Więc zgadzam się z Wiciokrzewem, ale rozumiem też że na początku książka daje poczucie bezpieczeństwa.
Horyzont czasowy to akurat ciekawy problem. Próbowałem i karty niespecjalnie reagują na 'w ciągu trzech miesięcy' - tzn. nie ma żadnego sygnału który mówi 'szybko' albo 'dlugo'. Przynajmniej u mnie. Co najwyżej karta w pozycji końcowej mówi coś o gotowości, ale nie o czasie.
No właśnie mnie zawsze frustrowało że nie ma konkretnej daty. Jak pytam o kogos nowego to chcę wiedzieć KIEDY a nie dostać kolejną kartę do interpretowania. Czy jest jakaś metoda żeby wyciągnąć z kart coś bardziej precyzyjnego?
Zgadzam się z Joasią. Te przyporządkowania żywiołów do pór roku to jeden z systemów, ale zależy od tradycji. W jednej Różdżki to wiosna, w innej lato. Jak zaczniesz mieszać systemy, to dostaniesz sprzeczne odpowiedzi. Celestia, a dlaczego czas jest dla ciebie aż tak kluczowy w pytaniu o nowe znajomości?
To jest bardzo ludzkie. Ale pojawiło mi sie tu pytanie - czy tarot jest wtedy dla Ciebie po to żeby sie uspokoić czy żeby zrozumieć sytuacje? Bo to dwa różne cele i moze różne podejscia. Jesli chcesz spokoju to moze rozkład na 'co moge zrobić żeby być gotowa' będzie lepszy niz 'kiedy'.
Prophecyy trafiła w coś istotnego. Sama się łapie na tym że jak pytam karty o coś, to właściwie szukam potwierdzenia że wszystko będzie okay, nie prawdziwej odpowiedzi. Czy to nie jest trochę problematyczne? Pytam serio bo nie wiem jak z tym pracowac.
Tylko że to co Damellaa opisuje to trochę selekcja potwierdzająca w drugą stronę - najpierw ignorujesz złe, potem może zaczynasz je przeceniać. Skąd wiedzieć kiedy jesteś w tym neutralnym miejscu, gdzie faktycznie czytasz a nie projektujesz?
Chcę wrócić do pytania o nowe znajomości, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś robił kiedyś rozkład właśnie pod tym kątem i potem faktycznie poznał kogoś o kim karty 'mówiły'? Chodzi mi o konkretne doświadczenie, nie teorię.
Tak, robiłam. Wyszła mi Dwójka Kielichów w pozycji 'co nadchodzi' i kilka tygodni później poznałam osobę z którą zaczęłam się regularnie widywać. Ale żeby być uczciwa - ta karta jest tak stereotypowo powiązana z relacjami że trochę samo spełniające się proroctwo. Nie wiem czy to karta zadziałała czy po prostu taka jest jej symbolika.
Doceniam tę szczerość. Sama zastanawiam się zawsze czy interpretuję kartę bo ona naprawdę tak mówi, czy dlatego że chcę żeby tak mówiła. I nie mam dobrej odpowiedzi na to pytanie.
