Zaczęlam ostatnio zastanawiać się, czy tarot można stosować regularnie do śledzenia swojego stanu psychicznego i emocjonalnego. Nie chodzi mi o wróżenie przyszłości, tylko o coś w rodzaju cotygodniowego przeglądu - jak się czuję, co mnie blokuje, co mi pomaga. Czy ktoś w ogóle tak to stosuje? Jakich kart szukać, kiedy robi sie rozkład na temat zdrowia psychicznego? 🙂
Też się nad tym zastanawialam bo słyszałam że niektórzy robia tzw. check-in z kartami raz w tygodniu. Ale nigdy nie wiedzialam od czego zacząć. Jak w ogóle sformułowac pytanie do kart w takim kontekście?
Moim zdaniem tarot do zdrowia psychicznego to trochę naciągane, bo karty działają przez symbolikę i intuicję, a stan psychiczny to coś co można zmierzyć inaczej. Ale rozumiem, że komuś może pomagać sam proces - siedzisz, skupiasz się, myślisz o sobie. Czy to nie jest po prostu medytacja z kartami?
Właśnie to jest clou - karty jako lustro, nie wyrocznia. Przy rozkładach zdrowotnych emocjonalnych patrzę głównie na karty wody, czyli Kielichy. Cała ta talia to emocje, relacje, podświadomość. Kiedy w rozkładzie zdrowiowym wypadają odwrócone Kielichy, to bardzo mówią. Ale Cezaryno, napisałaś że chcesz robić to regularnie - masz już jakiś konkretny rozkład który rozważasz, czy dopiero szukasz?
keltycki co tydzień to rzeczywiście dużo pracy interpretacyjnej i łatwo się pogubić między kolejnymi rozkładami. Pięć kart w układzie pionowym jest moim zdaniem sensowniejsze do regularnego monitorowania - stan obecny, co cię wspiera, co blokuje, co nieświadome, co możesz zrobić. Pięć pozycji daje obraz bez przytłaczania.
Robiłam podobny rozkład przy pracy z czakrą serca i to był niesamowity wgląd. Ale mam pytanie do Reginki - czy przy takim rozkładzie zdrowotnym interpretuje się karty inaczej niż przy zwykłym rozkładzie? Bo mnie zawsze zastanawia, czy kontekst pytania zmienia znaczenie karty.
No dobra, przekonujecie mnie trochę. Ale jak się upewniasz, że nie projektujesz własnych lęków w karty? Bo jak mi jest źle psychicznie, to pewnie w każdej karcie zobaczę coś złego.
A jakie konkretne karty, poza Kielichami, warto brać pod uwagę przy zdrowiu psychicznym? Bo jak wypadnie mi karta Śmierci albo Diabeł w takim rozkładzie, to panikuję automatycznie. 🙂
Diabeł w kontekście zdrowia emocjonalnego to najczęściej nie jest coś złowrogiego - to karta uzależnień, schematów myślowych z których trudno się wyrwać, poczucia uwięzienia we własnych przekonaniach. Czasem mówi po prostu: masz jakiś wzorzec który cię trzyma w miejscu. To użyteczna informacja. Karta Śmierci to transformacja, koniec etapu. Przy zdrowiu psychicznym może oznaczać że coś się kończy, jakiś sposób myślenia o sobie.
Czytam tę rozmowe od początku i próbuję zrozumieć - czy to znaczy że karty diagnozy nie stawiają tylko raczej pokazują kierunek do myślenia? Bo bałam się że ktoś może na podstawie kart ocenić że ma np. depresję albo cos poważnego.
Dodam do tego co Reginka napisała - ja łączę tarot z pracą z czakrami i notatkami i to działa razem jako praktyka uważności. Ale nigdy nie traktuję kart jako ostatecznej odpowiedzi. Raczej jako punkt startowy do zastanowienia się.
Dobra, to może mnie ktoś oświeci - czy jest jakaś konkretna karta w tarota, ktora po prostu mówi 'wszystko jest ok, jesteś w równowadze'? Coś pozytywnego przy zdrowiu psychicznym?
To trochę tak jakby każda karta mogła oznaczać coś dobrego albo coś złego w zależności od kontekstu? Jak wtedy w ogóle wiedzieć co karta mówi naprawde? Trochę mnie to dezorientuje. 😛
Ale to też trochę wygodne, nie? Można powiedzieć o każdej karcie 'to zależy' i zawsze będzie prawda. Naprawdę da się z tego wyciągnąć coś konkretnego?
Właśnie dlatego przy rozkładach emocjonalnych nie robię jednej karty. Minimalnie trzy, żeby zobaczyć jakiś kierunek. Jedna karta to dla mnie za mało kontekstu, szczególnie przy czymś tak subtelnym jak stan psychiczny.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie do Reginki - czy przy takim regularnym monitorowaniu zdrowia emocjonalnego kartami polecasz jakiś konkretny system notowania? Bo sama piszę co wypadło, ale nie wiem co jeszcze zapisywać żeby to miało sens.
A jak często w ogóle robic takie rozkłady? Cezaryna pytała o to wcześniej ale czy ktoś ma jakąś własną praktykę? bo boję sie że będę to robić za często i przestanie mieć sens.
Mam jeszcze pytanie bo to mnie nurtuje od poczatku - czy przy zdrowiu psychicznym robi się inną talię niż normalnie? Bo słyszałam że do niektórych pytań lepiej pasują inne talie.
Mnie zastanawia inna rzecz - czy jak robisz rozkład na zdrowie emocjonalne i wypadają karty które ci się podobają, to czy to naprawdę dobrze wróży czy tylko ci sprawia że się lepiej czujesz przez chwile? Nie wiem czy to ma sens jako pytanie.
To jest w sumie głębsze pytanie niż wygląda. Czy dobra karta realnie pomaga, czy tylko poprawia nastrój na chwilę? Myślę że to zależy od tego czy robisz potem coś z tą informacją, czy zostawiasz to jako przyjemne uczucie. Tarot jako refleksja wymaga działania po sesji.
To może głupie pytanie ale - co to znaczy 'działanie po sesji'? Co się robi po takim rozkładzie emocjonalnym żeby to miało sens? Sama nie wiem co powinnam robić po tym jak skończę interpretować.
Dobre pytanie, Niezapominajko. Tylko że 'działanie po sesji' to nie jest jedna rzecz - zależy co wyszło. Jak karta pokazała że jesteś w przeciążeniu emocjonalnym, to działaniem może być po prostu... zaplanowanie wieczoru bez obowiązków. Jak wyszła karta sugerująca że coś tłumisz, to działanie to może być napisanie kilku zdań w dzienniku o tym co tłumisz. Chodzi o to żeby sesja nie kończyła się na 'okej, fajnie, zamknęłam karty'. Co ty zwykle czujesz po skończonej interpretacji? Bo od tego bym zaczęła.
Oj, mnie to właśnie przekonało do prowadzenia notatek - że jak zapisuję nie tylko karty, ale tez co zamierzam z tym zrobić, to zmuszam siebie do odpowiedzi. Nawet jeśli napiszę 'nie wiem co z tym zrobić', to już jest coś. A jak po tygodniu wracam i widzę że napisałam że nic nie zrobię, to mówi mi coś o tym jak traktowałam swoje emocje w tamtym czasie.
To jest właśnie ta regularnośc o którą pytałam na początku tego wątku. Jeden rozkład nic nie pokaze, ale jak masz ich kilkanaście i widzisz schemat - to dopiero ma sens. Tylko jak długo trzeba to prowadzić żeby zobaczyć coś wartościowego? Bo zaczynam i nie wiem czy za miesiac już coś będę widzieć, czy potrzebuję pół roku.
Pierwsze wzorce zaczęłam widzieć po jakichś ośmiu, dziesięciu tygodniach regularnych zapisów. Ale to było raz w tygodniu. Przy rzadszej częstotliwości pewnie dłużej. Cezaryno, czy zapisujesz to jakoś czy tylko robisz rozkład i tyle?
Ja to właśnie zaczęłam robić - piszę przed rozkładem jednym zdaniem jak się czuję. Nie wiem jeszcze czy to coś daje, ale wydaje mi się logiczne. Reginka, ty tego nie robisz? Zastanawiam się czy to wpływa na to co wychodzi, czy mam obsesję na punkcie 'właściwej metody'.
Czytam tę rozmowę o notatkach i mam takie podstawowe pytanie - czy ten dziennik to musi być coś osobnego od zwykłego dziennika? Bo prowadzę coś w rodzaju pamiętnika i zastanawiam się czy mieszać to razem czy trzymać oddzielnie.
