Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co chyba wielu osobom chodzi po głowie - czy można z kart wyczytać, że czeka nas poznanie kogoś ważnego? Nie chodzi mi o konkretną osobę, tylko o sam fakt spotkania. Niedawno robiłam sobie rozkład na najbliższy miesiąc i wyciągnęłam Asa Kielichów w pozycji tego, co nadchodzi. Normalnie kojarzy mi się to z nowym uczuciem lub otwarciem emocjonalnym, ale nie byłam pewna czy to może dosłownie oznaczać nową osobę w życiu. Ktoś ma doświadczenie z takimi rozkładami?
As Kielichów to jeden z tych, które ja bym odczytał właśnie jako sygnał nowego połaczenia z kims, ale dużo zależy od kontekstu całego rozkładu. Co miałaś obok? Bo ta karta sama w sobie mówi raczej o otwarciu serca niż o konkretnym człowieku pojawiającym się w drzwiach.
Ten układ brzmi ciekawie. Ja jak mam Głupca razem z Asem Kielichów, to zazwyczaj odczytuję to jako 'wyjdź do świata i coś cię zaskoczy' - w sensie dosłownie pójdź gdzieś, gdzie normalnie nie chodzisz. Ale Dwójka Różdżek faktycznie trochę to komplikuje, bo wprowadza ten element czekania i patrzenia w dal. Może to znaczy, że spotkanie jest możliwe, ale wymaga jakiegoś ruchu z twojej strony?
Hmm, przepraszam że się wtracam ale czy karty w ogóle mogą 'przepowiadać' spotkania z konkretnymi ludzmi? Zawsze myślałam że tarot bardziej pokazuje energie i możliwosci niż konkretne zdarzenia. Pytam szczerze bo nie znam się za dobrze ale trochę sceptycznie podchodze do takich bardzo dosłownych odczytań.
Zgadzam sie z Kanimirem że to mapa możliwosci ale chcę dodać - mnie osobiście zdarzylo się kilka razy, że rozkład bardzo konkretnie pokazał nową znajomość. Nie przez jedną karte, ale przez kombinację. Jak wyszło mi Koło Fortuny, Dwójka Kielichów i Gwiazda razem, to w ciągu kilku tygodni poznałam kogoś, kto okazał się ważny. Moze to zbieg okoliczności, nie wiem, ale uderzyło mnie to.
A jakie konkretnie karty najbardziej wskazują na nową znajomość? Bo ja chcę zrobić sobie taki rozkład właśnie pod kątem czy kogoś poznam i wolałabym wiedzieć na co zwrócić uwagę. Prophecyy - wymieniłaś Dwójkę Kielichów, to chyba oczywiste ale te pozostałe dlaczego?
Prophecyy ma rację co do pytania. Ja swój rozkład robiłam na 'co przynosi mi ten miesiąc' bez zawężania i właśnie dlatego ta energia nowego połączenia mogła się sama pojawić. Jak z góry zakładasz czego szukasz, to czasem czytasz wszystko przez ten filtr. Celestia92 - próbowałaś już robić jakieś rozkłady na ten temat czy to pierwsza próba?
robiłam parę razy ale nie wiem czy dobrze interpretuję. Za każdym razem wychodzi mi jakaś karta mieczy i myślę że to zły znak a potem nic się nie dzieje ani w złą ani w dobrą stronę. Moze źle zadaję pytanie jak mówisz.
Karty mieczy same w sobie nie są złe, to akurat mit, który trochę szkodzi przy nauce tarota. Pięć Mieczy to co innego niż As Mieczy, a i tak każda z nich może mieć różne znaczenie zależnie od miejsca w rozkładzie. Które konkretnie wychodzą?
Czytam ten wątek i mam naiwne pytanie - bo serio nie wiem - czy te 'sygnały' w kartach dotyczące nowych ludzi sprawdzają się też jeśli chodzi o znajomości nieromantyczne? tzn. czy można wróżyć na to czy pozna sie nową przyjaciółkę albo ważnego znajomego z pracy, czy tarot jest głównie od miłosci?
Wchodzę do rozmowy bo mnie ciekawi jedno - mówimy o kartach jako o 'sygnałach' ale czy ktoś zastanawiał sie nad tym, co tak naprawdę sprawia że te sygnały się pojawiają? Czy to tylko projekcja własnych pragnień na symbole, czy karty rzeczywiscie łapią jakąś energię momentu? bo od tego zależy jak w ogóle traktować takie odczyty dotyczace przyszłych spotkań.
Podoba mi się ten kierunek myślenia. Ale mam pytanie do Rezedy - wróćmy do jej rozkładu, bo mi się wydaje ze to jest dobry przykład. Rezeda, co zrobiłaś po tym rozkładzie? Zmieniłaś coś w swoim zachowaniu, wyszłaś gdzieś, czy po prostu obserwujesz co się stanie? 😉
To co opisuje Rezeda jest chyba kluczowe - karty działaja jak impuls do działania, nie jak gotowy scenariusz. Ale wracając do oryginalnego pytania: czy ktoś próbował robić rozkład specjalnie ukierunkowany na nowe znajomości, nie 'na miesiąc' ogólnie? ciekawi mnie czy jest jakaś pozycja w rozkładzie którą warto przeznaczyć właśnie na 'kto może wejść w moje życie'.
Dobra, bo właśnie o to chciałam zapytać - czy ktoś faktycznie robił rozkład stricte na nowe znajomości i ma jakieś porównanie do tego co się potem wydarzyło? Nie ogólnie 'na miesiąc', ale celowany. Bo mnie ta różnica ciekawi - czy intencja pytania zmienia to, co wychodzi.
Robiłem kilka razy rozkład na to, co sprzyja nowym kontaktom, i za każdym razem wychodziły mi bardzo różne rzeczy. Raz to były karty typowo towarzyskie, jak Szóstka Kielichów i Hierofanta, innym razem coś kompletnie nieoczekiwanego - Pustelnik. I ten Pustelnik mnie zaintrygował, bo myślałem że to zły znak, a potem trafiłem na kogoś bardzo ważnego właśnie przez to, że byłem sam i skupiony na sobie. Więc intencja pytania chyba nie blokuje tego, co na prawdę ma się pokazać.
Ale żeby było jasne - te rozkłady celowane, to ile kart? Bo ja jak próbuję trzy karty, to mam wrażenie że to za mało żeby w ogóle cokolwiek z tego wyciągnąć. Może dlatego moje czytania nic mi nie mówią.
Hmm, słońce w pozycji blokady to akurat ciekawe. Może za dużo skupienia na sobie, na własnym komforcie? Albo że jesteś zbyt 'jasna' i oczekujesz że wszystko samo do ciebie przyjdzie bez wysiłku? To tylko moja interpretacja, ale pozycja naprawdę zmienia sens karty.
Dobrze ze Rezeda to mówi, bo widzę że kilka osób traktuje karty trochę jak słownik - szukają znaczenia karty, zamiast patrzec na cały układ jako jedną całość. To jest chyba największy problem u osób które zaczynają. Celestia jak wychodzi ci Słońce w blokadzie, to co było po obu jego stronach?
Ksieżyc, Słońce Trójka Mieczy w tej kolejnosci? To wcale nie jest chaotyczne to jest bardzo spójne. Księżyc to iluzje i nieuświadomione lęki, Słońce blokuje - może zbyt optymistyczne myślenie, ignorowanie sygnałów - a Trójka Mieczy pokazuje że to może boleć. Jakbyś nie chciała widziec czegoś co jest przed tobą.
Przepraszam ze wchodzę z boku ale właśnie to mnie zastanawia - Prophecyy, to co opisujesz brzmi przekonująco, ale czy nie jest tak, że taką interpretację można dopasować do niemal każdej sytuacji życiowej? Tzn. 'ignorujesz sygnały i może cię to boleć' pasuje do połowy sytuacji, które przeżywamy.
Tylko że to, co Estragonka opisuje, to klasyczny problem z generalnym językiem - tak samo działają horoskopy i wróżby ze szklanej kuli. Nie mówię że tarot jest bez wartości, ale warto być ze sobą szczerym i nie udawać że to coś więcej niż sposób do refleksji nad sobą. Dla mnie runy działają podobnie - nie mówią 'spotkasz kogoś', mówią 'jest taka energia w otoczeniu'.
Ja mam pytanie może naiwne ale - jesli karty pokazują takie 'energie', to czy muszę wierzyć ze działają, żeby działały? Bo szczerze mówię, że jestem totalnym sceptykiem ale ciekawa mnie to, i nie wiem czy wogóle ma sens żebym próbowała jak nie wierzę.
Przepięknie to Wiciokrzew ujęłaś, serio. Ja właśnie tak zaczęłam - bez wiary ale z ciekawością - i to zupełnie wystarczyło. Dziekuję że to napisałaś bo myślę że dużo osób potrzebuje to usłyszeć.
Dobra, to może ja zapytam wprost - jeśli podchodzę do kart bez wiary, ale z ciekawościa jak Wiciokrzew mówiła, to czy mam jakies konkretne oczekiwania ustawiać? Bo to co Stefcia napisała brzmi pięknie, ale nie wiem jak to przekuć w praktykę. Szczególnie jeśli pytam o nowe znajomości - co właściwie zadaję jako intencję przed rozkładem? 🙂
Wchodzę w temat bo mam podobne pytanie co Kasztanka, tylko z trochę innej strony. Czy ktoś robił rozkłady celowane na poznanie nowej osoby i potem faktycznie tę osobę spotkał? Mówię o czyms konkretnym, nie ogólnym wrażeniu że 'coś się zmieniło'.
Ja jeden taki rozkład mam w pamięci i pisałem tu wcześniej o Sądzie i Dwójce Kielichów. Ale szczerze - nie potrafię powiedzieć czy to karty zapowiedziały tę osobę, czy ja po prostu po rozkładzie bylem bardziej otwarty i dlatego się odezwałem kiedy dostałem wiadomość. To są dwie różne rzeczy i trudno je oddzielić.
I tu jest ten sam problem co w poprzednich postach tego wątku - nie możemy tego oddzielić metodologicznie. Kanimir nie ma grupy kontrolnej, żeby sprawdzić co by się stało bez rozkładu. Nie mówię że doświadczenie jest bez wartości, ale nie można go używać jako dowodu że karty przewidziały spotkanie.
