Mam pytanie, które chyba nikomu nie przyszło do głowy albo po prostu nie śmie go zadać. Czy robienie rozkładu tarota dla osoby, która już nie żyje, w ogóle ma jakiś sens? Chodzi mi o sytuację, kiedy ktoś bliski odszedł i chcemy się dowiedzieć czegoś o jego losie po śmierci, albo zrozumieć okoliczności, które go otaczały za życia. Czytałem gdzieś, że karty odpowiadają na energię osoby pytającej, więc może to działa? A może robimy sobie po prostu wodę z mózgu? Pytam serio, bo rozważam taki rozkład.
Ciekawe pytanie, ale zanim odpowiem, chciałabym wiedzieć więcej o kontekście. Czy chcesz zrozumieć samą osobę, jej decyzje za życia, czy pytasz o kontakt z nią po drugiej stronie? To są zupełnie różne sprawy i tarot inaczej się tu zachowuje. Bo jeśli chodzi o kontakt z duchami, to tarot nie jest do tego stworzony i tak naprawdę nikt uczciwy nie powie Ci, że działa tu bezbłędnie.
Robiłem kiedyś taki rozkład dla teścia, który odszedł parę lat temu. Karty wyraźnie wskazały na niedokończone sprawy i coś co wyglądało jak żal. Wyszedł mi Sąd i Wiszący, w tym samym układzie. Moim zdaniem enrgia człowieka zostaje w eterze i karty mogą ją uchwycić, to nie jest tak że śmierć wszystko wyłącza. Ale wiem że nie wszyscy się ze mną zgodzą.
Słucham tej rozmowy i myślę, że jest tu kilka warstw. Jedna to pytanie techniczne, czy tarot w ogóle może dosięgnąć osoby po śmierci. Druga to pytanie o to, komu ma służyć taki rozkład, bo jeśli robimy go dla siebie, żeby zrozumieć stratę albo podjąć decyzję, to pytanie jest zupełnie inne niż jeśli chcemy się dowiedzieć czegoś o stanie tej osoby po śmierci. Sylwestrze, a co Ty tak naprawdę chcesz uzyskać?
Okej, to teraz rozumiem o co chodzi i muszę powiedzieć wprost. Tarot nie jest wyrocznią finansową i nie powie Ci: zrób X albo weź kredyt w Y banku. Możesz jednak użyć rozkładu do refleksji nad swoim podejściem do pieniędzy, blokadami, które Ci przeszkadzają, i możliwymi kierunkami. To co innego niż konkretny plan działania. Jeśli szukasz konkretów, to karty dadzą Ci raczej pytania do przemyślenia niż gotowe odpowiedzi.
A właśnie chciłem spytać, bo czytałem ze można zrobic rozkład z intencją dla kogoś kto odszedl i karty pokażą co ta osoba chciałaby Ci powiedziec. Czy to jest prawda czy tylko takie bajki dla naiwnych? Sam nie wiem co myslec o tym.
Znam kilka historii, gdzie ludzie robili rozkłady po śmierci bliskiej osoby i karty dawały im jakieś ukojenie. Nie wiem, czy to był kontakt z duchem, czy własna psychika, ale efekt był realny. Jedna znajoma zrobiła taki rozkład po odejściu mamy i dostała bardzo konkretny obraz tego, co mama myślała o pewnej rodzinnej sprawie. Oczywiście nie ma dowodów, że to naprawdę przyszło od mamy, ale jej to pomogło.
Wracając do Sylwestra i tej sytuacji finansowej. Skoro szukasz konkretnych wskazówek, to może zamiast rozkładu dla wujka warto zrobić rozkład bezpośrednio dla siebie i swojej sytuacji? Na przykład układ trzech kart: co blokuje, co sprzyja, co możesz zrobić już teraz. To bardziej praktyczne niż próba uchwycenia energii kogoś, kto odszedł.
Sam możesz sprobować, tarot nie wymaga żadnych szczegulnych uprawnień, to nie jest tak że trzeba mieć inicjacje albo coś w tym stylu. Ale jak ktoś nie ma wprawy to czytanie dla siebie może byc trudne bo łatwo interpretujemy pod własne życzenia. Moim zdaniem lepiej na poczatek poprosić kogoś bardziej doswiadczonego.
Mam pytanie do całej dyskusji. Czy ktoś zastanawiał się nad tym, że sam temat posta, czyli rozkład dla zmarłego, i ten wątek finansowy, który się pojawił, to są dwie zupełnie różne sprawy? Bo jak je mieszamy, to ani jedno ani drugie nie wyjdzie porządnie. Sylwestrze, co jest dla Ciebie ważniejsze teraz: zrozumienie sytuacji finansowej czy próba kontaktu z wujkiem?
Wiesz co, nie mówił bym od razu że bez sensu. Czasem takie pytania które zadajemy kartom przy okazji czegoś innego wychodzą zaskakująco trafnie. Ale z tym finansami to radziłabym zrobić osobny rozkład, na przykład keltski krzyż bo on pokaze dużo warstw sytuacji: co jest teraz, co Ci przeszkadza, co możesz zrobić i jak to się może potoczyc. Tylko trzeba być gotowym na trudne karty, bo tarot nie zawsze mówi to co chcemy usłyszec.
Ja mam głupie pytanie może ale co jeśli w takim rozkładzie finansowym wyskoczą karty, które kojarzą się ze śmiercią albo zakończeniem? Zawsze się boję takich kart i nie wiem czy to dosłownie czy w przenośni. Rozumiem że Wiszący to nie dosłowne powieszenie ale jak wyskakuje jakaś karta śmierci to serce mi staje.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy można w ogóle zadać kartom pytanie w stylu: co powinienem zrobić z pieniędzmi? Zawsze myślałam, że tarot mówi raczej o energiach i możliwościach, a nie konkretnych krokach. Jak Wy formułujecie pytania do rozkładu finansowego?
To co napisała Irga o otwartych pytaniach bardzo mi pomogło, bo właśnie tak próbowałam zadawać pytania i nie wiedziałam czemu odpowiedzi były takie rozmyte. Ale mam pytanie do Sylwestra, bo chyba jestem w podobnej sytuacji. Jak długo już czytasz tarot samodzielnie? Bo zastanawiam się czy w ogóle warto zaczynać od siebie jako osoby pytającej.
Właściwie to jeszcze nie zacząłem, dopiero zbieram informacje. Mam talię, którą dostałem od znajomej, ale nie wiem czy muszę ją jakoś specjalnie przygotować zanim zacznę. Czytałem coś o energetycznym oczyszczeniu kart, ale nie wiem czy to konieczne czy tylko mit.
Oczyszczenie kart to absolutna podstawa, zwłaszcza jak ktoś inny ich dotykał. Moim zdaniem bez tego karty mogą dawać pomieszane odpowiedzi bo noszą energię poprzedniego właściciela. Ja zawsze używam kadzidła i zostawiam karty na oknie przy pełni księżyca. Bez tego nie ruszam tali.
No to tez jest opinia i wcale nie jedyna słuszna. Każdy ma swój sposob i nie ma co od razu mówić że coś nie ma dowodów, bo tarot w ogóle nie jest naukowy i tyle.
Ta talia to Rider-Waite, mniej więcej taka standardowa. Znajoma używała jej przez kilka lat. Szczerze mówiąc nie czuję żadnej dziwnej energii od kart, ale może po prostu nie umiem tego wyczuć. Mam robić to oczyszczenie czy nie, bo nie wiem komu wierzyć.
Rider-Waite to dobry wybór na start, szczególnie że ma dużo ilustracji na kartach numerycznych, co bardzo pomaga w nauce. Co do oczyszczenia, powiem jak to widzę. Jeśli czujesz się z kartami w porządku i nie masz żadnego oporu, możesz zacząć od razu. Ale jeśli gdzieś z tyłu głowy masz myśl, że 'te karty były czyjeś', to może warto zrobić coś symbolicznego, żeby psychologicznie przejąć je na własność. Tasowanie z wyraźną intencją wystarczy.
A czy można dostać talię od kogoś i ona będzie działać tak samo jak kupiona nowa? Gdzieś czytałam, że podarowane karty mają silniejszy związek z osobą, której zostały podarowane. Nie wiem czy to prawda.
A wracajac do Sylwestra i jego sytuacji, bo chyba zgubiliśmy główny wątek. On pytał o rozkład dla wujka który odszedl i o finanse. I wyszło że to sa dwie osobne sprawy. Ale mam pytanie, czy jeśli zrobi rozkład finansowy a tam pojawi się karta która wyraznie kojarzy sie z jakas postacia, to co wtedy? Czy to może byc sygnał od kogoś bliskiego?
To jest właśnie to, o czym mówiłam wcześniej. Karty czasem same przynoszą to, czego pytający potrzebuje, niekoniecznie to, o co pytał. Znam przypadki gdzie ktoś pytał o pieniądze a dostał odpowiedź bardzo emocjonalną, o stracie i żalu. I to było dokładnie to, co blokowało tę osobę finansowo. Może połączenie tych dwóch wątków u Sylwestra nie jest takie przypadkowe.
I tu wchodzimy w bardzo ciekawy rejon, bo tarot może być tu użyty jako lustro dla tych połączeń, nie jako przepowiednia. Sylwester, czy masz na myśli że te sprawy rodzinne wciąż są nierozwiązane, czy raczej chodzi o poczucie winy albo coś niedopowiedzianego? Bo to by zmieniało pytanie do kart.
Właśnie to jest moment, gdzie rozkład dla siebie staje się ważniejszy niż rozkład 'dla' wujka. Pytanie mogłoby brzmieć mniej więcej tak: co niosę ze sobą po tej relacji i co mi to teraz robi. Karty nie odtworzą rozmowy, którą miałeś odbyć, ale mogą pokazać jak ta sytuacja wpływa na Twoje decyzje, w tym finansowe. To naprawdę nie jest takie odległe od siebie.
Zgadzam sie z Irgą, i myślę że Sylwester trochę nieświadomie trafił w samo sedno, zadając to pytanie o wujka. Czasem jak człowiek nie wie jak się zapytać o swój bol, to pyta przez coś innego. Karty i tak pewnie by to wyciagnęły. A jak byś chciał ułożyc takie pytanie to może zacznij od: co między nami pozostało niedomknięte i jak to wpływa na moje życie teraz.
Ale tu warto się zastanowić nad czymś praktycznym. Czy Sylwester robi ten rozkład sam czy z kimś, bo to naprawdę zmienia sytuację. Przy samodzielnym czytaniu w takiej emocjonalnej sprawie można łatwo wpaść w interpretowanie pod tezę albo przykładać zbyt duże znaczenie do każdej karty. Może lepiej zacząć od czegoś mniej osobistego, żeby po prostu poczuć jak talia działa?
Dokładnie ten problem widzę w tej dyskusji. Mamy dwa pytania, które się ze sobą zlepiły, finanse i niedokończona relacja, i teraz wszyscy próbują je rozdzielić albo połączyć. Ale tarot nie ma obowiązku odpowiadać na żadne z nich wprost. On pokazuje pole energetyczne pytającego w danym momencie. I jeśli obie sprawy są teraz aktywne, obie mogą się pojawić w jednym rozkładzie. Pytanie jest inne, jak Sylwester chce to potem czytać, bo bez podstaw interpretacji to będzie chaos.
