Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Robię rozkłady dla siebie i czasem dla znajomych, ale nie wiem, jak często można robić wróżbę dla tej samej osoby w tej samej sprawie. Chodzi mi konkretnie o sytuację, kiedy ktoś bliski pyta mnie o relację z partnerem i po tygodniu chce znowu rozkład na to samo. Czy to ma sens? Mam wrażenie, że coś mi tu umyka, bo karty za każdym razem mówią trochę co innego. No i drugie pytanie, bo to też mnie nurtuje: czasem podczas czytania widzę jakby krótkie obrazki albo scenki, które się łączą z kartą. Nie wiem, czy to normalna sprawa przy tarocie, czy raczej coś osobnego.
Co do częstotliwości: tu nie ma jednej zasady, która pasuje do wszystkich. Ja pracuję z klientkami na zasadzie, że o tę samą sprawę nie pytamy szybciej niż po około miesiącu, chyba że coś konkretnego się zmieniło w sytuacji. Ale mam wrażenie, że ważniejsze pytanie jest inne: czy ta bliska osoba naprawdę chce wiedzieć, co karty mówią, czy szuka potwierdzenia tego, co chce usłyszeć? Bo jeśli to drugie, to żadna ilość rozkładów nie pomoże. A te obrazki przy czytaniu to jak najbardziej normalne u osób, które mają intuicję i zaczęły ją rozwijać. Jak to u ciebie wygląda, te scenki pojawiają się przy konkretnych kartach czy losowo?
Moim zdaniem można robić rozkład kiedy się chce, karty i tak pokażą to, co aktualne na dany moment. Tydzień odstępu to spokojnie wystarczy, bo sytuacja energetycznie się zmienia. Zresztą przy relacjach wszystko się szybko rusza.
Ja nie czytam kart, ale mam pytanie bo jestem ciekaw: czy jak robisz rozkład dla kogoś bliskiego, to czy ta bliskość przeszkadza w czytaniu? Bo mi się wydaje, że jak dobrze znasz osobę, to możesz nieświadomie dopasowywać interpretację do tego, co o niej wiesz.
Wtrącę się w kwestię częstotliwości, bo tu są dwie różne sprawy, które się miesza. Jedna to pytanie, jak często można energetycznie robić rozkład dla kogoś. Druga to, jak często ma to sens informacyjnie. Energetycznie nie ma twardej granicy, bo karty to nie są zaklęcia, które wymagają naładowania. Ale informacyjnie, jeśli sytuacja stoi w miejscu, drugi rozkład za tydzień nie powie ci nic nowego, tylko doda kolejną warstwę kart do interpretowania.
A jak to wygląda jeśli chodzi o pytanie zadane inaczej? Znaczy czy można zapytać kart o tą samą osobę ale innaczej sformułować pytanie i to sie liczy jako nowy rozkład czy to dalej to samo? Bo mnie uczyli że pytanie jest ważne ale nie wiem czy to zmienia czas oczekiwania
Ja mam inne pytanie do całej dyskusji: czy w ogóle powinno się robić rozkłady dla kogoś bez jego zgody? Bo czytam ten wątek i zastanawiam się, czy ta bliska osoba wie, że ktoś wróży na jej temat, czy to się dzieje bez jej wiedzy. Nie wiem jak to jest w tarocie, ale przy rytuałach mówi się o tym dość dużo.
Ciekawe, że to wychodzi w tej rozmowie, bo ja właśnie głównie pytam o relację, nie o tę osobę z osobna. Ale czy to zmienia coś w kwestii częstotliwości rozkładów? Bo to jest nadal moje pierwotne pytanie i chciałem wrócić do sedna.
A co jeśli nie wiem czy coś się zmieniło? Znaczy jak mam to ocenić, bo relacja może się zmieniać subtelnie i ja tego nie zauważę, a karty by zauważyły, nie? Więc może właśnie dlatego warto częściej pytać?
A czy jest jakiś rozkład, który jest lepszy do pytań o relacje niż inne? Bo zawsze widziałam ten keltycki krzyż jako ten duży i poważny, ale nie wiem, czy do pytań o konkretną osobę też pasuje.
Trudno mi powiedzieć jednoznacznie, bo to była relacja, która się w tym czasie powoli zaostrzała w sensie napięcia. Więc tak, coś się działo. Ale właśnie dlatego nie wiem, czy obraz stawał się wyraźniejszy, bo sytuacja eskalowała, czy dlatego, że ja byłem bardziej skupiony.
To brzmi jak obie rzeczy naraz. I nie sądzę, żeby to był problem. Raczej pytanie, czy jeśli obraz narasta, to jest to sygnał, że trzeba ponowić rozkład, czy raczej że stary rozkład nadal jest aktualny i nie ma sensu robić nowego?
A mogę zapytać jak wyglądają te notatki, bo nigdy tak naprawdę nie wiedziałam co konkretnie zapisywać i zawsze kończyło się na tym że pisałam ogólniki i potem nie miałam z tego nic? Pytam bo może robię to za mało szczegółowo.
Przy okazji notatek mam pytanie, bo trochę odbiega, ale wraca do tematu Zenka: jeśli robisz drugi rozkład po jakimś czasie i porównujesz z poprzednim, to co robisz, jak karty się zupełnie kłócą? Znaczy jak poprzednio było coś optymistycznego, a teraz jest ciemno?
To trochę zmienia moje myślenie o tym, po co w ogóle robić drugi rozkład. Bo myślałam, że jak zrobię po miesiącu to dostanę aktualizację, a tu wychodzi, że to niezależny odczyt. Czy to nie sprawia, że porównywanie rozkładów jest bez sensu?
To mnie teraz zastanawia, bo wracając do tego, co pisałem wcześniej o moich obrazach przy rozkładach dla bliskiego, ja ich nigdy nie weryfikowałem na bieżąco. Notowałem i zostawiałem. Może powinienem jednak częściej konfrontować te obrazy z osobą, której dotyczy rozkład, zamiast trzymać to dla siebie?
Osoba, dla której robię rozkłady, nie notuje, ale ja jej przekazuję co ważniejsze rzeczy od razu. Właśnie zastanawiam się teraz, czy powinienem mówić o obrazach, czy tylko o samych kartach. Do tej pory mówiłem tylko o kartach.
A da się ten kanał wizualny rozwinąć czy to po prostu albo masz albo nie masz? Bo chciałabym mieć jakieś obrazy przy kartach bo brzmi to jak coś bardzo konkretnego, dużo bardziej niż samo odczucie
To mnie zastanawia, bo jeśli dobrze rozumiem, to właściwie pytanie Zenka da się rozbić na dwa osobne: kiedy rozkład się wyczerpał, i czy obrazy to wiarygodny sygnał tego wyczerpania. I macie rację, że to są dwie różne kwestie, które trochę nam się tu pomieszały.
