Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wróżenie dla osoby nieufnej - jak budować wiarę w trafność czytania

Strona 2 / 3

Wpisy: 26
(@pripegala)
Połączone: 2 lata temu

To co Rasphul opisuje - czekanie na ciszę zamiast wypełniania - to jest chyba coś, czego bym się nie nauczyła bez tego wątku. Dziękuję, że to napisałeś, bo nigdy bym nie pomyślała, że właśnie ta umiejętność jest tu kluczowa. Mam pytanie do osób z doświadczeniem: czy jest jakaś karta, przy której ta cisza pojawia się wyjątkowo często?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Pripegala U mnie to Księżyc i Sąd Ostateczny - ale podejrzewam, że to mocno zależy od czytającego i od tego, jakie znaczenie nadaje poszczególnym kartom. Bardziej ciekawi mnie to, co Rasphul powiedział wcześniej - że w tej konkretnej sesji grał na dwa fronty. Rasphul czy masz teraz jakiś pomysł jak można sobie poradzić z tym wewnętrznym rozproszeniem zanim w ogole zacznie się czytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 1709
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Myślę, że to kwestia intencji przed sesją. Jeśli wchodzę z myślą 'chcę żeby ta osoba uwierzyła w karty' - to już jestem na przegranej pozycji. Jeśli wchodzę z myślą 'chcę zobaczyć, co karty mają do powiedzenia tej konkretnej osobie w tej konkretnej chwili' - to jest zupełnie inny punkt wyjścia. Łatwiej to powiedzieć niż zrobić, ale chyba od tej intencji trzeba zaczynać.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co Rasphul napisał na końcu - że intencja przed sesją decyduje o wszystkim. Mam z tym problem bo to brzmi trochę jak: jak wejdziesz z właściwa głową, to wszystko się ułoży. Ale co z sesjami, gdzie masz właściwą intencje, a i tak nic nie trafia? Albo gorzej - trafiasz ale sceptyk interpretuje to jako przypadek?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Lucjanek To jest właśnie moment, w którym nie możesz nic zrobic. Naprawdę. jeśli ktoś zdecydował, że to przypadek, to żadna ilość trafień tego nie zmieni. I może przestać z tym walczyć jest najzdrowszą opcją.


Odpowiedz
(@glifia-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 14

@Sprawiedliwa Ale skąd wiadomo, że ktoś 'zdecydował'? Bo mi się zdarzyło, że ktoś przez całą sesję mówił, że to bez sensu, a potem napisał po tygodniu, że jednak coś z tego zostalo. Może to jest wolniejszy proces?


Odpowiedz
(@nokturnia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Glifia.ka To jest ciekawe, bo ja też miałam podobną sytuację. Koleżanka po sesji wychodziła z miną 'no dobra, ciekawe ale nic z tego'. A potem wróciła i mówi, że jedna karta chodziła za nią przez kilka dni. Co to w ogóle znaczy - że zadziałało z opóźnieniem?


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To 'chodzenie karty za człowiekiem' to według mnie jeden z bardziej wymownych sygnałów, że coś dotknęło właściwego miejsca. Sceptyk może racjonalizować na poziomie intelektualnym ale jeśli obraz wraca - to już działa coś innego. Nie musimy tego nazywać 'wiarą'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1709

@Teodozja59 Zgadzam się, ale to rodzi pytanie praktyczne: jak prowadzić sesję, żeby zwiększyć szansę, że ta karta 'zostanie' z kimś? Czy to kwestia tego, które karty wybierasz do omówienia, jak długo przy nich zostajesz, czy coś jeszcze innego?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że nie chodzi o wybór karty, tylko o to, jak długo się przy niej siedzi. Jak za szybko lecisz do następnej pozycji, to nic nie zdąży się zakorzenic. Sceptyk szczególnie potrzebuje czasu - bo jego głowa pracuje inaczej, potrzebuje chwili, żeby wogóle zaczął patrzeć na kartę, a nie od razu ja analizować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Kometka80 A jak konkretnie wygląda u ciebie to 'siedzenie przy karcie'? bo wyobrażam sobie, że dla kogoś z zewnątrz to może wyglądać jak przedluzanie milczenia i być jeszcze bardziej irytujące.


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Oskar91 Zazwyczaj opisuję to co widzę na obrazku - nie od razu co to znaczy, tylko co tam jest. Dosłownie: ta postać stoi, trzyma to i to, jest tu światło, jest tu cień. I często widzę, że pytający zaczyna patrzeć razem ze mną zamiast na mnie. To zmienia tryb rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 1204
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Eh, to co opisuje Kometka to ciekawy mechanizm - przejście z interpretacji na opis. Sceptyk nie może kwestionować tego, ze postać na karcie trzyma miecz. Może kwestionowac co to znaczy. I ta kolejność - najpierw co widzisz potem co to może znaczyć - chyba rzeczywiście obniża opór.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melanijka55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 18

@Vladi Próbowałam tego i mam pytanie: czy nie wychodzi wtedy zbyt dosłownie? Jakbyśmy opisywali zdjęcie, a nie czytali karty? Jak wracasz od opisu do faktycznej interpretacji?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Melanijka55 Zazwyczaj przez pytanie. Mówię coś w stylu: 'ta postać odwraca się od czegoś - czy to coś mówi ci o twojej sytuacji?' I wtedy albo pytajacy sam robi połączenie, albo mowi, że nie - i też coś z tego wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@pripegala)
Połączone: 2 lata temu

Wiesz, bardzo przepraszam, że wchodzę w ten wątek, ale to co Vladi napisał wydaje mi się kluczowe dla całego tematu. Jesli dobrze rozumiem - chodzi o to, żeby pytający sam stworzył połączenie, a nie żebyśmy mu je dawali gotowe? Czy to nie sprawia, że rola czytającego się zmienia - z interpretatora na coś w rodzaju przewodnika?


Odpowiedz
Wpisy: 1709
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Tak właśnie to widzę od jakiegoś czasu. Szczególnie przy sceptykach - nie możesz im 'dostarczyć' interpretacji, bo to aktywuje tryb krytyczny. Ale jeśli sam dojdzie do czegoś przez obraz, to jest to jego myśl, nie twoja. I nagle karta ma sens - bo go sam znalazł.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Ale to trochę zmienia sens czytania nie? Jeśli to pytający interpretuje - to po co w ogóle czytający? Mógłby siedzieć sam i gapic się na losowe karty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Lucjanek Nie do końca bo czytający decyduje o tym, przy której karcie się zatrzymuje, co wydobywa, jakie pytanie zadaje. To nie jest pasywna rola. Ale masz rację, że granica się przesuwa - i może właśnie o to chodzi przy sceptykach, żeby im dać więcej przestrzeni do własnego myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@zelislaw65)
Połączone: 3 lata temu

Mam wrazenie, ze wchodzimy tu w cos waznego. Czy praca ze sceptykiem nie jest po prostu innym stylem czytania - i moze warto sie zastanowic czy ten styl nie byłby lepszy dla wszystkich? Nie tylko dla tych, ktorzy nie wierza?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Zelislaw65 Powiem szczerze - pracuję tak ze wszystkimi od kilku lat i nie żałuję. Dawanie gotowych odpowiedzi bylo szybsze, ale ludzie wychodzili z poczuciem, że im coś dano. teraz wychodzą z poczuciem, że sami coś zobaczyli. To zupełnie inna jakość, niezależnie od nastawienia do kart.


Odpowiedz
(@glifia-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 14

@Sprawiedliwa A co z osobami, które przychodzą po prostu po odpowiedź i nic innego nie chcą? Bo mam poczucie, że część ludzi naprawdę oczekuje, że powiesz im co robić, i twoj styl może być dla nich frustrujący.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@nokturnia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

I właśnie tu chyba wracamy do punktu wyjścia całej tej dyskusji - że nie ma jednego sposobu na sceptyka, bo sam sceptyk nie jest jednorodny. Jeden chce debaty, drugi potrzebuje ciszy, trzeci czeka na konkrety. I może najważniejszą umiejętnością jest rozpoznanie, który typ siedzi naprzeciwko, zanim w ogóle dotkniesz kart.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Nokturnia96 Właśnie to mnie zastanawia - mówisz, że 'nie ma jednego sposobu na sceptyka' ale czy to nie jest trochę wymówka? Bo z tego co obserwuję, sceptyk sceptykowi nierówny głównie w tym, ile lęku niesie za tą nieufnością. I może rozpoznanie tego lęku jest właśnie tym pierwszym krokiem, o którym warto pogadać, zamiast szukać jednej techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak niby masz rozpoznać że za sceptycyzmem jest lęk, a nie po prostu brak wiary w karty? Bo to brzmi jak psychologizowanie na siłę. Nie każdy sceptyk jest przestraszony - niektórzy po prostu nie wierzą i tyle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Lucjanek Nie twierdzę, że każdy sceptyk się boi. Ale jest różnica między kimś, kto pyta 'jak to działa' z ciekawości, a kimś, kto co chwilę przerywa i mówi 'to bez sensu' zanim w ogóle skończysz zdanie. Ten drugi coś blokuje - i to nie jest tylko intelektualny sprzeciw. 😀


Odpowiedz
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Kometka80 Dobrze ale co z tym robisz w praktyce? Zakładam że nie mówisz klientowi: 'wydajesz mi się przestraszony, zanim zaczniemy'. jak to wpływa na to jak prowadzisz sesje?


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Oskar91 Nie mówię tego wprost, oczywiście. Ale zmieniam tempo. Przy kimś, kto blokuje, nie lecę z rozkładem od razu. Pytam najpierw o to, czego szuka - i słucham nie tylko co mówi, ale jak mówi. Sceptyk, który tak na prawdę chce żeby coś zadziałało, ma zupełnie inny głos niż ten, który przyszedł udowodnić, że to bzdury.


Odpowiedz
Wpisy: 1709
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To jest ważne rozróżnienie, bo sesja z kimś, kto chce udowodnić że to bzdury, jest z definicji skazana na trudności. Ale zastanawiam się - czy nie ma sensu w takiej sytuacji po prostu zapytać wprost: 'czego oczekujesz od tego spotkania?' Nie konfrontacyjnie, ale jako punkt wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 1204
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Próbowałem tego. Czasem działa świetnie bo ktoś nagle mowi coś w stylu 'nie wiem, znajoma mnie namówiła' i od razu wiesz z czym masz do czynienia. Ale czasem pytanie o oczekiwania u sceptyka uruchamia tryb: 'no właśnie żadnych bo to nie ma sensu' i wtedy jesteś w punkcie wyjścia zanim jeszcze wyciągnąłeś karty. 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@melanijka55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 18

@Vladi I co wtedy? Przerywasz sesję czy idziesz dalej?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Melanijka55 Idę dalej, ale zmieniam cel. Jeśli ktoś przyszedł z nastawieniem zerowym, to nie próbuję go przekonać że karty działaja. Próbuję tylko sprawić żeby coś w nim przez chwilę pracowało - jedno pytanie, jeden obraz, jedna chwila ciszy. I na tym kończę. Nie na wniosku.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@pripegala)
Połączone: 2 lata temu

To pięknie powiedziane, ale czy to nie jest trochę rozmijanie się z tym, po co ktoś przyszedł? Mam na myśli - jeśli ktoś zapłacił za sesję i wychodzi bez wniosku, to czy jest zadowolony? Albo inaczej: czy wogóle wraca?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Pripegala Z mojego doświadczenia - wracają rzadziej ci, którym dałaś za dużo. Ci, przy których się zatrzymałaś i nie domknęłaś, wracają częściej. To brzmi paradoksalnie, ale chyba chodzi o to, że coś w nich zostało niedokończone i muszą to rozgryźć. 😛


Odpowiedz
(@glifia-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 14

@Sprawiedliwa Ale to nie jest trochę manipulacja? Celowe niezdokończenie, żeby ktoś wrócił? Pytam serio, bo nie wiem jak to odróżnić od zwykłej uczciwości wobec klienta.


Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Glifia.ka Rozumiem skojarzenie, ale nie o to mi chodzi. Nie chodzi o to, żeby celowo urwać w połowie. Chodzi o to, że przy sceptykach na prawdę nie możesz domknąć - bo oni by i tak tego nie przyjęli. Więc zostawiasz otwarte, bo tak jest uczciwie, nie żeby zmusić do powrotu.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@zelislaw65)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie do calej dyskusji bo troche zgubilem watek. Mowimy caly czas o tym, jak prowadzic sesje ze sceptykiem ale skad w ogole wiemy kiedy sesja dla sceptyka 'zadzialala'? Bo jeśli on sam nie powie, ze cos poczul, to my chyba nie mamy jak tego zmierzyc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Zelislaw65 Właśnie to jest sedno. I moja odpowiedź jest taka, że przy sceptykach rezygnuję z mierzenia. Nie wiem czy zadziałało. Nie wiem czy ta karta zostanie z nim przez tydzień, czy wyleci z głowy zaraz po wyjściu. Ale to nie znaczy, że sesja była bezwartościowa - znaczy tylko ze nie jestem w stanie tego ocenić z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@nokturnia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

To mnie trochę niepokoi jako podejście, bo jak wtedy uczysz się na własnych sesjach? Jeśli nie masz żadnego sygnału zwrotnego, to nie wiesz co robiłaś dobrze, a co źle. Szczególnie z sceptykami, gdzie każda sesja jest chyba inna.


Odpowiedz
Wpisy: 1709
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To jest bardzo dobry punkt. Ja staram się notować po sesji co zaobserwowałem podczas - nie co ktoś powiedział, ale jak reagował. Gdzie zwolnił, gdzie przyspieszył, gdzie coś zmieniło się w tonie głosu. To jest mój sygnał zwrotny, nawet jeśli ktoś nic nie powie wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Czyli właściwie notujesz obserwacje behawioralne. To brzmi już bardziej jak terapia niż czytanie kart. Nie mowię że to złe - tylko zastanawiam się, gdzie tu jeszcze jest tarot, a gdzie już coś zupełnie innego. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Lucjanek To nie jest albo-albo. Tarot daje obrazy, a obrazy wywołują reakcje. Jeśli śledzę te reakcje, to nadal pracuję z kartami - tylko nie zatrzymuję się na samej interpretacji symbolu. Obserwacja kogoś przy karcie jest częścią czytania, nie czymś osobnym. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wróćmy do tego co mnie od początku nurtuje w tym temacie. Mówiliście duzo o tym, jak prowadzić sesję. Ale co z pierwszą minutą, kiedy sceptyk siada i ma na twarzy wypisane że jest tu tylko z grzecznosci? Jak w ogóle zaczynasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Oskar91 Do twojego pytania - pierwsza minuta to dla mnie moment kalibracji. Nie odzywam się za dużo. Kładę talie na stole i patrzę co robi ta osoba. Czy zagląda na karty, czy patrzy na mnie, czy gdzieś obok. Już z tego wiem czy mam kogoś, kto jest ciekawy obrazów, czy kogoś kto jest tu żeby przeżyć to i wyjść. I odpowiednio do tego dobiera się słowa, albo nie dobiera wcale.


Odpowiedz
(@oskar91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 143

@Kometka80 Ale skąd wiesz, ze ta kalibracja jest trafna? Bo mi sie wydaje że można bardzo łatwo źle odczytać kogoś na początku. Ktoś może siedzieć z rękami skrzyżowanymi bo mu zimno, a nie bo jest zamknięty.


Odpowiedz
(@kometka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 402

@Oskar91 Masz rację, że to ryzyko istnieje. Właśnie dlatego nie działam na podstawie jednego sygnału. To jest splot - mowa ciała, ton głosu, to jak zareagował na 'cześć' kiedy wszedł. Jeśli trzy rzeczy mówią mi to samo, to jest coś na rzeczy. Jeśli jedna rzecz odstaje, to zostawiam i czekam.


Odpowiedz
Wpisy: 1709
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Na pytanie Oskara o pierwszą minutę - moim zdaniem to właśnie ona decyduje o całej sesji. Ja zazwyczaj nie zaczynam od kart. Najpierw coś powiem o tym, jak wogóle rozumiem czytanie - nie jako przepowiednię, ale jako rozmowę z własnymi pytaniami. I obserwuję, czy to coś zmienia w postawie. Jeśli ktoś siedzi z rękami skrzyżowanymi i patrzy gdzieś w bok, to mówię mniej, nie więcej. Ciszą zbudujesz więcej niż tłumaczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Ale słuchajcie czy nie idziemy za bardzo w kierunku psychologii? mam wrażenie, że od kilkudziesięciu postów rozmawiamy o obserwacji behawioralnej, o kalibracji, o sygnałach zwrotnych - a gdzie w tym jest wlaściwie tarot? Mówię serio bo zagubiłem w tym gdzieś karty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Lucjanek To jest właśnie sedno pracy z kartami - one nie działają w próżni. Masz rację że o samym tarocie mówimy tu mało. Ale moim zdaniem nie da się oderwać czytania od relacji miedzy czytającym a osobą pytającą. Szczególnie przy sceptyku, gdzie ta relacja jest tym, co w ogóle umożliwia jakikolwiek kontakt z kartą.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@zelislaw65)
Połączone: 3 lata temu

Mam takie pytanie bo moze troche naiwne ale - czy kiedykolwiek sama karta 'zrobila robote' za was? Znaczy czy byl moment gdzie sceptyk usiadl, wyciagnal karte i cos na jej obrazie go zatrzymalo, zanim cokolwiek powiedzieliscie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Zelislaw65 Tak, i to jest moim zdaniem najlepszy scenariusz ze wszystkich. Kiedy nie musisz nic mówić bo karta coś robi sama. Miałem sesję gdzie facet wyciągnął piątkę mieczy i zamilkł na dobrą chwilę. Nie pytałem co widzi. Siedzialem cicho. On w końcu powiedział: 'to jest dokładnie moja sytuacja w pracy'. I od tego momentu sesja była inna.


Odpowiedz
(@pripegala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Vladi To jest niesamowite i właśnie takich historii mi tu brakowało. Ale pytanie - co zrobiłeś po tej chwili ciszy? Zapytałeś go co widzi, poczekałeś aż sam powie więcej, czy zaczałeś interpretować?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1204

@Pripegala Nie zrobilem nic przez dłuższą chwilę. A potem zapytalem tylko: 'chcesz o tym porozmawiać?' Nie 'co to dla ciebie znaczy', nie 'karta mówi że'. Tylko to jedno zdanie. I on zacząl mówić. To była jedna z tych sesji, gdzie karty to tylko pretekst ale pretekst który zadziałał.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@glifia-ka)
Połączone: 3 lata temu

To co opisuje Vladi to brzmi pięknie, ale zastanawiam się - jak często to się zdarza? Bo mam wrażenie, że mówimy o idealnym przypadku sceptyka, który w głębi chce żeby cos zadzialało. A co z kimś, kto naprawdę przyszedł tylko po to, żeby powiedzieć znajomej 'byłam, nic nie działa'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Glifia.ka I z taką osobą też miewałam sesje. I wiesz co, tam nie ma magicznego momentu z kartą. Ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Taka osoba czasem przy trzeciej, czwartej karcie zaczyna mimo woli komentować. Nie głęboko, ale jednak. 'A to ciekawe' albo 'tego się nie spodziewałam'. I to jest wszystko co możesz dostać - i moim zdaniem to wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@nokturnia96)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie bardziej zastanawia inna rzecz. Mówicie o tym, żeby nie tłumaczyć za dużo, nie przekonywać, dawać przestrzeń. Ale czy to nie jest trochę sprzeczne z tym, o co Rasphul pytał na początku - jak budować wiarę w trafność czytania? Bo jeśli milczysz i czekasz, to sceptyk może wyjść z przekonaniem, że nic mu nie powiedziano.


Odpowiedz
Wpisy: 1709
Rozpoczynający temat
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Nokturnia trafia w coś ważnego. I chyba tu jest napięcie, które przez całą rozmowę chodzi nam po głowie. Budowanie wiary w trafność to nie to samo co przekonywanie. Przekonywanie jest aktywne i często odpycha. Trafność buduje się przez to, że coś się wydarza - a nie przez to, że ktoś ci tłumaczy dlaczego powinno się wydarzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@melanijka55)
Połączone: 3 lata temu

Ale jak to wygląda kiedy ktoś siedzi i na prawdę nic go nie zatrzymuje przy żadnej karcie? Czy to możliwe, że po prostu nie każda osoba będzie podatna na ten rodzaj kontaktu z obrazem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Melanijka55 Tak, to jest możliwe i warto to powiedziec wprost. Nie każdy reaguje na obrazy. Są ludzie, którzy myślą bardzo konkretnymi kategoriami i symbolika po prostu do nich nie trafia. To nie jest kwestia wiary czy sceptycyzmu - to jest kwestia tego jak ktoś przetwarza informacje. Dla takich osób tarot po prostu nie jest dobrym językiem.


Odpowiedz
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Teodozja59 I co wtedy? Mówisz temu komuś wprost że to nie jest dla niego? Bo to wymaga sporej odwagi, szczególnie jesli ktoś za sesje zaplacil.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Lucjanek Zdarzyło mi się tak powiedzieć. Nie że 'tarot nie jest dla ciebie' bo to brzmi jak wyrok. Raczej: 'widzę, że bardziej przemawiają do ciebie słowa niż obrazy, to może zacznijmy od rozmowy, a karty dołożę jeśli coś zaskoczy'. I czasem to zmienia wszystko, bo taka osoba czuje że nie jest zmuszana do czegoś.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: