Zastanawiam się ostatnio nad tym, które karty w tarocie najsilniej sygnalizują właśnie tę fundamentalną zmianę, nie taką drobną, ale taką co naprawdę przewraca życie do góry nogami. Śmierć (XIII) to oczywisty typ, ale mam wrażenie, że ludzie za bardzo się na niej skupiają i pomijają inne, które moim zdaniem mówią o transformacji równie głęboko albo nawet głębiej. Wieża na przykład. Albo Sąd Ostateczny. Ciekaw jestem co wy na to, bo mam kilka rozkładów z ostatnich tygodni gdzie te karty wychodziły razem i nie do końca wiedziałem jak to czytać łącznie.
Karta Śmierci jest troche ofiarą własnej symboliki. Ludzie widzą ją i od razu zakładają że chodzi o coś strasznego, a przeciez w kontekście transformacji ona mówi głównie o końcu jednego etapu. Natomiast ja bym postawił wyżej właśnie Sąd Ostateczny jeśli chodzi o reinkarnację jako taką. Ta karta ma w sobie coś z przebudzenia, z odpowiedzi na wezwanie. Jakbyś dostał sygnał że czas wstać i pójść w nowym kierunku. Co to były za rozkłady, keltyki czy coś prostszego?
Ale czekaj, bo mnie to też interesuje. Jak wychodzi Wieża jako wynik w keltyku to co to właściwie znaczy? Że ta zmiana jest nieuchronna i już za chwilę, czy że dopiero coś takiego może się wydarzyć jeśli osoba nic nie zmieni? Bo zawsze mam z tym problem z pozycją wyniku.
Mnie zawsze uczy ten Sąd Ostateczny. Mam wrażenie ze on jest niedoceniany właśnie w kontekście reinkarnacji i przemiany duszy a nie tylko zmiany życiowej. W tradycji kart ta karta dosłownie pokazuje przebudzenie z grobu duszę która dostaje drugą szansę. Czy wy w ogole przy interpretacji bierzecie pod uwagę ten wymiar duchowy czy skupiacie się bardziej na praktycznym znaczeniu dla życia codziennego?
A ja mam pytanie moze troche z boku, ale czy karty Malych Arkanów też mogą pokazywać taka głęboką transformację? Bo słyszałam że tylko Wielkie Arkana mają tę moc, ale nie jestem pewna czy to prawda.
Słuchajcie, trochę nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o reinkarnacji w kontekście kart, ale czy te karty na prawdę cokolwiek wiedzą o poprzednich życiach? To nie jest tak że po prostu rzucacie symbolami i interpretujecie co chcecie? Szczerze pytam, bo mnie to zastanawia od kiedy zaczełam się tym interesować.
Dorzucę swoje doświadczenie bo mi to przypomniało pewien rozkład który robiłem sobie sam kilka lat temu. Miałem wtedy naprawdę poważny przełom życiowy, zmiana pracy koniec związku, przeprowadzka wszystko naraz. I w moim układzie wypadly trzy karty o których tu mówicie: Śmierć w centrum, Wieża po lewej jako przeszłość, i Świat jako wynik. To ostatnie mnie zdziwiło bo myślalem że Swiat to zamknięcie cyklu, sukces. Ale potem dotarło że to było właśnie domkniecie starego życia żeby zaczęło się nowe.
No, to ciekawe że tak często przy transformacjach wychodzi własnie Księżyc. Mnie też to się trafiało przy czytaniu dla innych. Jakby głęboka zmiana zawsze przechodziła przez taki moment dezorientacji, nie wiadomo co jest prawdą a co złudzeniem. Gniewko, wracając do twoich rozkładów, co robiłeś z tymi trzema kartami transformacji w keltyku? Czytałes je jako jedną historię?
A jak w numerologii patrzysz na te karty, to ich numery też cos mowią? Bo XIII, XX XVI to nie są przypadkowe cyfry chyba?
Oj, dziękuję za ten wątek, na prawdę dużo się tu dowiaduję. Chciałem zapytać o coś praktycznego. Jeśli w prostym układzie trzech kart, przeszłość teraźniejszość przyszłość, wypadnie Śmierć na środku, czyli jako teraźniejszość, to czy to znaczy że ta transformacja już trwa? Czy może że właśnie teraz jest jej szczyt?
A właśnie, bo mnie drążą te układy gdzie transformacja wychodzi ale nie ma żadnej karty nadziei za nią. Miałam ostatnio Wieżę i za nią Księżyc i zupełnie nie wiedziałam jak to czytać. Zmiana i potem znowu dezorientacja? To kiedy to w ogóle się kończy dobrze?
Wracając do tego co zaczęla Gniewko, bo mi się kreci w glowie przez cały czas to zestawienie Sąd i reinkarnacja. Wienczyslawa pytała wcześniej o Małe Arkana i słuszna uwaga, ale właśnie Sad to dla mnie jest unikalna karta bo ona dosłownie mówi o duszy ktora się przebudza. Nie o sytuacji, nie o zdarzeniu, o czymś glębszym. Czy ktos miał kiedyś Sąd w rozkładzie i poczuł że to nie dotyczy tego co jest teraz, tylko czegoś znacznie starszego w sobie?
Wracam do pytania Leonka o numerologię kart transformacji bo chciałem coś doprecyzować. Szesnastka Wieży redukuje się do siódemki, a to ważne, siódemka to karta duchowego kryzysu i refleksji, nie zniszczenia jako takiego. Czyli Wieża numerologicznie to nie koniec, to punkt w którym jesteś zmuszony zatrzymać się i przemyśleć co właściwie budujesz. Czy to zmienia coś w tym jak ją interpretujecie w rozkładach?
Przepraszam że wchodzę w środek ale chciałam zapytać o coś podstawowego. Słyszę tu cały czas o Wieży, Śmierci, Sądzie ale jak ktoś pierwszy raz wyciągnie taką kartę to jak w ogóle ma wiedzieć czy to jest ta głęboka transformacja duszy czy po prostu jakaś zmiana na poziomie codzienności? Czy są jakieś sygnały w samym rozkładzie które to rozróżniają?
Okej, to mnie jednak wciągnęło bardziej niż myślałam. Ale mam konkretną wątpliwość do całej tej dyskusji. Mówicie że karty odpowiadają głębiej niż pytanie, że dotykają duszy i reinkarnacji. Ale skad wiadomo że to nie jest po prostu projekcja tego czego szuka pytający? Że widzicie w kartach to co chcecie zobaczyć?
no dobra, to jest argument który trudno zbić od razu. Dalej mam wątpliwości, ale rozumiem co masz na myśli. Pytam dalej bo to mi pomaga to przemyśleć.
Wiem że to troche z innej beczki ale mam pytanie bo ta dyskusja o transformacjach i reinkarnacji mi przypomniała pewną rzecz. Czy kamienie które nosisz podczas rozkladu mają wpływ na to jakie karty wychodzą albo jak je interpretujesz? Słyszałem że niektóre kamienie otwierają na energię przemiany i ciekawe czy ktoś to łączy z tarotem. Bo labradoryt na przyklad podobno pomaga przy przejściach przez zmiany.
A ja chcialam zapytać bo trochę zgubiłam wątek, wracacie tu do Wieży i Śmierci i Sądu, ale co z Kolem Fortuny? Ona też jest o cyklach i zmianach, nie? Dlaczego nikt jej tu nie wymienil jako karty transformacji?
właśnie bym to rozróżnił ostrzej. Koło Fortuny to karczna zmiana zewnętrzna, los się obraca, ale podmiot pozostaje ten sam. Śmierć i Sąd mówią o zmianie wewnętrznej, ktoś wchodzi inny niż wychodził. To jest ta różnica między transformacją a zmianą sytuacji. Choć numerologicznie Koło to dziesiątka, czyli jedynka i zero, albo redukujesz do jedynki, czyli nowy początek. Więc gdzieś tam jest to połączone. 🙂
