Ostatnio coraz częściej spotykam się z pytaniami o to, jak sprawdzić kartami czy praca nie zjada nam całego życia. I odwrotnie - czy skupienie na relacjach i domu nie blokuje zawodowego rozwoju. Zaczęłam eksperymentować z rozkładem, który rozdziela te dwie sfery i staram się patrzeć na nie jako na dwie osobne 'opowieści', które potem ze sobą konfrontuję. Ciekawa jestem czy ktoś tu też to robi i jak do tego podchodzi. Czy w ogóle da się sensownie oddzielić karierę od życia osobistego w rozkładzie, skoro jedno wpływa na drugie?
Także, właśnie to jest clou sprawy - da się to rozdzielić? Bo ja jak robiłam sobie rozkład na sytuację zawodową, to i tak wychodziły mi karty, które jednoznacznie mówiły o zmęczeniu emocjonalnym, o relacjach. Niby pytałam o pracę, a karty i tak ciągnęły w stronę życia prywatnego. Może to właśnie jest odpowiedź sama w sobie?
To co opisujesz, Hela, to jedna z bardziej pouczających sytuacji w pracy z kartami. Zanim zacznę robić taki rozkład komukolwiek, pytam: co chcesz zobaczyć - stan faktyczny czy przyczynę? Bo to zmienia układ calkowicie.
Oj, brzmi skomplikowanie. Ja dopiero zaczynam z kartami i jak słyszę 'dwie kolumny i karta centralna' to mam wrażenie, że to bardzo zaawansowane. Czy jest coś prostszego dla kogoś, kto jeszcze nie ogarnia złożonych rozkładów?
No, można zacząć od uproszczonej wersji. Trzy karty na sferę zawodową, trzy na osobistą, a potem jedna karta pytania: co dominuje i co blokuje równowagę. To już daje sporo do myślenia nawet bez skomplikowanych układow.
A czy ta karta 'co dominuje' to ma byc wyciągnięta osobno po reszcie, czy razem z innymi na początku? Bo mnie sie wydaje ze kolejnosc ma chyba znaczenie?
Warto przy tym zauważyć, że jeśli w obu kolumnach wychodzą karty Wielkich Arkanów, szczególnie te związane z siłą, wola albo Ermitiażem, to często sygnał, że człowiek jest na jakimś skrzyżowaniu. Nie tyle brak balansu, co moment decyzji. To inne pytanie niż 'co dominuje'.
Dobra, ale mnie interesuje konkret - jak szybko można zobaczyć z takiego rozkładu czy praca dominuje? Czy to od razu widac, czy trzeba długo analizować? Bo nie mam godziny na każde czytanie.
To ciekawe co mówisz o Księżycu i Słoncu naprzeciwko siebie. Mialam taki rozkład u siebie jakiś czas temu i rzeczywiscie byłam totalnie pochłonięta jednym projektem a w domu wszystko się sypało. Czy to zawsze tak działa ze te dwie karty po przeciwnych stronach to sygnał alarmowy?
Ja bym powiedziała że jak wychodzi Wieża gdziekolwiek w takim rozkładzie to już nie ma co analizować balansu, tylko przygotować się na zmiany. Wieża zawsze zwiastuje coś gruntownego.
No tak, ale Wieża to Wieża. Cokolwiek by nie mówiły pozycje, ta energia jest zawsze... mocna. Chyba każdy taroczysta to potwierdzi.
No dobra, przyjmuję ten argument z pozycją karty. Ale dalej uważam, że Wieża to jedna z tych kart, przy których nawet zaawansowany taroczysta powinien się zatrzymać i zapytać co aktualnie dzieje się w życiu osoby. Bo sama pozycja nie wystarczy jeśli ktoś jest akurat w środku kryzysu.
A to mnie zastanawia - jak wy to robicie żeby nie sugerować kart przez rozmowe przed rozkładem? Bo jak ktoś mi mówi że jest przepracowany, to automatycznie inaczej patrzę na karty. Czy to jest problem?
Wracając do samego rozkładu, bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś probował robić taki dwukolumnowy układ regularnie, powiedzmy raz w miesiącu, i śledzić jak się zmienia ten balans? Ciekawi mnie czy da się zobaczyć trend. 🙂
A jak sie zapisuje takie rozkłady? Robicie zdjecia kart czy rysujete pozycje i piszecie co wyszlo? Pytam bo zaczełam prowadzić zeszyt ale nie wiem jak to sensownie ogranizować.
To ciekawe co mówisz o czytaniu tej samej karty inaczej po czasie. Jak to możliwe jeśli karta ma swoje znaczenie? Czy to nie znaczy że te znaczenia są subiektywne?
Słuchajcie jestem trochę sceptyczny co do całej tej interpretacji 'zależy od kontekstu'. Jak wszystko zalezy od kontekstu i od człowieka to po co w ogóle karty? Równie dobrze można losowac ze słownika. Gdzie jest ta obiektywna część tej metody?
Mnie interesuje inne pytanie w kontekście tego wątku - czy ten rozkład dwukolumnowy działa też kiedy ktoś nie czuje wyraźnej granicy między pracą a życiem prywatnym? Bo coraz więcej osób pracuje z domu i te dwie sfery im się przenikają. Jak wtedy ułożyć intencję?
Ale czy to nie zmienia całego sensu rozkładu dwukolumnowego? Bo jeśli zamieniamy pytanie o pracę/życie na pytanie o energię, to właściwie robimy inny rozkład. Mam wrażenie że ta metoda zakłada jednak jakieś minimum rozgraniczenia tych sfer u osoby pytającej. 🙂
No, myślę że Hela ma racje w tym sensie, że rozklad dwukolumnowy ma swoje założenia. Ale elastyczność intencji nie rozbija struktury - zmienia tylko soczewkę przez którą patrzysz. Dwie kolumny nadal działają, tylko zamiast 'praca vs życie' czytasz je jako 'sfera wymagająca wysiłku vs sfera dajaca spokój'. Karty i tak pokażą co chcą pokazać.
To mnie zastanawia co znaczy że 'karty i tak pokażą co chcą pokazać'. Czy karty mają jakąś własną wolę, czy to my im nadajemy znaczenie przez intencję? Bo jeśli to my, to czy elastyczność intencji nie sprawia że możemy wyciągnąć dosłownie cokolwiek?
Wracając do kwestii zapisywania bo Zocha07 pytała - ja zaczęłam ostatnio robić prostą tabelkę w zeszycie: data, pytanie, karty w każdej pozycji, pierwsze skojarzenie, i potem kolumna 'co się okazało po czasie'. Ta ostatnia kolumna jest pusta przez pierwsze tygodnie ale po miesiącu zaczyna być najciekawsza. Ktoś tak robi?
A mi bardziej zależy na tym żeby wiedzieć jak interpretować ten rozkład dwukolumnowy na żywo, nie po fakcie. Bo jak siedzę z kartami to często nie wiem czy patrzeć na obie kolumny razem czy najpierw skończyć jedną. Macie jakiś sposób na kolejność czytania?
Mam inne podejscie do kolejnosci czytania niz Ludwinia i nie wiem czy to lepsze ale u mnie dziala. Zaczynam od kart na srodku, jesli rozklad ma jakas pozycje centralną, a jeśli nie - od dolu obu kolumn jednoczesnie, jako fundament. Potem buduje w gore. Przeszlośc / korzenie sytuacji jako punkt wyjścia daje mi szerszy obraz niz zaczynanie od terazniejszosci.
Tu pojawia się coś co mnie zawsze intryguje przy rozkładach o balansie - czy karty w kolumnie zawodowej i prywatnej same z siebie sugerują gdzie jest przewaga, czy to my musimy to ocenić przez porównanie? Bo jeśli w obu kolumnach wychodzą karty Małych Arkanów, a po jednej stronie same Piętrówki, to już samo zestawienie mówi coś o dysproporcji.
A co jeśli ktoś nie zna dobrze Małych Arkanów i skupia się głównie na Wielkich? Czy ten rozkład ma sens dla osoby która dopiero się uczy i może nie rozpoznać znaczenia Piątek czy Szóstek?
A jak to wygląda kiedy ktoś zupełnie nie zna talii i nie wie co to jest Miecz czy Puchar? Bo Ludwinia napisała o ograniczeniu do Wielkich Arkanów dla początkujących, ale czy wtedy ten rozkład pokazuje jeszcze w ogóle tę równowagę między pracą a życiem, skoro pomijamy cały kontekst Małych?
