Siódemy rozkład chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i chciałabym się dowiedzieć jak wy to robicie technicznie. Chodzi mi konkretnie o to, jak ustawiacie te siedem kart w przestrzeni, żeby późniejsze czytanie relacji między nimi miało w ogóle sens. Bo ja próbowałam różnych układów i zawsze gdzieś mi coś umyka. Czy to linia prosta, czy dwa rzędy, czy moze coś w kształcie litery U albo podkowy? I jak wy decydujecie która karta "patrzy" na którą?
To dobre pytanie, bo sam kształt rozkładu naprawdę wpływa na to, jak czytamy połączenia. Ja od lat używam układu dwurzędowego, trzy karty na dole i cztery na górze albo odwrotnie, i to mi daje naturalny podział na poziomy. Ale zanim powiem więcej - co ty rozumiesz przez "relacje między kartami"? Bo to może być kilka zupełnie różnych rzeczy i chciałabym wiedzieć, czego szukasz.
Mnie zawsze uczono, że przy rozkładach nieparzystych środkowa karta to oś i wszystko pozostałe czyta się względem niej. Przy siedmiu kartach jest to karta czwarta. Ale to jedna z wielu szkół i nie wiem czy to dobra metoda dla każdego. Czy ty w ogóle masz przypisane znaczenia do poszczególnych pozycji, zanim wyciągasz karty?
Przepraszam, że wchodzę, ale chciałam zapytać: czy te znaczenia pozycji trzeba ustalać PRZED rozkładem czy można je dopasowywać intuicyjnie po wyciągnięciu kart? Bo słyszałam że niektórzy tak robią i zastanawiam się, czy to nie zakłóca odczytu.
Czytam ten wątek z zainteresowaniem. Ja nie czytam tarota, ale u astrologów widziałam że też mają ten problem z "kierunkiem czytania" i zwykle rysują jakiś diagram przed sesją. Może coś podobnego by pomogło, tzn. narysowanie schematu pozycji na kartce zanim się wyciągnie karty?
karta oś u mnie zawsze leży trochę wyżej niż pozostałe, czyli mam trzy karty po lewej, trzy po prawej w jednym rzędzie, a siódma albo czwarta jest nad nimi pośrodku. Ale szczerze? Eksperymentowałam z tym rok zanim znalazłam układ, który mi naturalnie pasuje. Nie ma jednej odpowiedzi.
no nie wiem, A ja mam takie pytanie, bo chyba inaczej do tego podchodzę: czy nie jest tak, że przy 7 kartach to po prostu za dużo, żeby szukać relacji między WSZYSTKIMI? Tzn. może lepiej czytać je parami, 1-2, 3-4, 5-6, a siódma to podsumowanie? Wtedy układ jest oczywisty, trzy pary obok siebie i jedna karta na końcu lub na początku.
Ja mam jeszcze inne pytanie do tematu: czy układ fizyczny kart ma znaczenie przy czytaniu odwróconych? Bo jak mam linie poziomą to "góra" i "dół" jest jasna, ale jak robię np. podkowę albo okrąg to już nie wiem jak traktować odwrócenie.
Wróćmy na chwilę do pytania o te siedem kart, bo mnie też ciekawi: skąd wogóle wzięła się ta liczba? Czy to jakiś ustalony klasyczny rozkład, czy raczej każdy sobie wymyśla? Bo widziałam kilka wersji i każda przypisuje inne znaczenia tym samym pozycjom.
Przepraszam że się wtrącam, ale słyszałam o rozkładzie na siedem kart w kształcie podkowy i że tam karty czyta się od lewego końca do prawego łukiem, a środkowa to teraźniejszość. Czy to ma sens przy pytaniach o relacje? Albo tylko przy pytaniach o czas?
Czytam i mam wrażenie że tu jest naprawdę ważny podział: albo układ ma logikę czasową przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, albo logikę tematyczną kilka aspektów sytuacji. I chyba nie da się pogodzić obu w jednym rozkładzie bez ofiar. Zgadzacie się?
A nie myślałyście żeby po prostu zrobić zdjęcie swojego ulubionego ułożenia tych siedmiu kart i wrzucić tu? Ja jestem wzrokowcem i te opisy trochę mi się mieszają, szczerze mówiąc.
Ja mogę opisać swój schemat dokładniej, bo zdjęcia nie wrzucę, ale spróbuję narysować słownie. Trzy karty w rzędzie poziomym, nad nimi karta czwarta na środku lekko wyżej, potem znowu trzy karty po bokach tej czwartej ale niżej niż te pierwsze trzy. Czyli coś jak diament albo romb. Czytam wtedy od dołu w górę i karta czwarta to punkt zwrotny.
To co opisuje Salomejka to w zasadzie rozkład z osią pionową ukrytą w geometrii. Ciekawe, ze wiele osób nieświadomie tworzy sobie taką oś, nawet jeśli myślą, że czytają "tematycznie". Zaklinaczka masz może poczucie, że twój problem to nie sam schemat, ale to że nie ufasz żadnemu wystarczająco długo żeby go przetestować?
no dobra, Czytam to i myślę, że to jest bardzo ogólny problem przy uczeniu sie jakiegokolwiek systemu, nie tylko tarota. Ale wracając do wątku, bo nie chcę odchodzić za daleko: czy jest jakiś sposób żeby przetestować czy dany schemat siedmiu kart działa zanim się go "przyjmie" na stałe?
A czy ktoś próbował uczyć się cudzego schematu dosłownie, tzn. znaleźć opis konkretnego rozkładu siedmiokartowego i po prostu go odtworzyć krok po kroku, bez modyfikacji? Zastanawiam się czy może właśnie zbyt duża dowolność na początku jest problemem.
To co Zaklinaczka opisuje to chyba sedno tematu i trochę mi ulżyło że to powiedziała wprost. Linearne rozkłady są czytelne do czytania procesu w czasie, ale nie do badania dynamiki między aspektami. I przy siedmiu kartach naprawdę trzeba wybrać co jest ważniejsze, bo nie ma jak mieć obu naraz.
Przepraszam, że wchodzę, ale czytam i nie rozumiem jednego: dlaczego nie można po prostu oznaczyć strzałkami które karty na siebie wpływają? Tzn. mieć schematyk na kartce z numerami kart i narysować relacje przed czytaniem? To by chyba rozwiązało problem.
Ta strzałkowa metoda brzmi sensownie jako ćwiczenie. Ale mam pytanie praktyczne: jeśli decydujesz wcześniej że karta 1 wpływa na kartę 3,a potem widzisz że 3 bardziej "woła" do karty 7, to co robisz? Trzymasz się schematu czy czytasz co widzisz?
A wracając do tego co mówiła Melanijka o rozróżnieniu między rozkładem czasowym a tematycznym: czy ktoś wie czy przy siedmiu kartach jest jakaś tradycja, z której to wynika? Tzn. czy gdzieś jest zapisane że siódemka pasuje bardziej do jednego niż drugiego?
Hej, ale czy to nie jest trochę naciągane, że siódemka "naturalnie" daje rozkłady tematyczne? Mogę równie dobrze powiedzieć że siódemka dni to linia czasu i siódemka kart też powinna być linearna. Skąd wiemy które przyporządkowanie jest właściwe?
Właśnie, i to mnie trochę kręci w kółko w tej rozmowie. Pytałam o pozycjonowanie kart dla przejrzystości, a dochodzimy do tego że sama filozofia siódemki jest niejednoznaczna. Może zacznijmy od czegoś bardzo konkretnego: czy ktoś ma sprawdzony schemat geometryczny, który naprawdę ułatwia czytanie relacji? Niekoniecznie idealny, po prostu działający.
no dobra, ja bym chętnie usłyszała odpowiedź na to pytanie, bo też szukam. Pytanie poboczne do Zaklinaczki: czy chodzi ci o relacje między kartami sąsiadującymi, czy między dowolnymi kartami w rozkładzie? Bo to chyba zmienia odpowiedź.
Koło z centrum to dobra propozycja, ale mam do Karolki pytanie praktyczne: jak czytasz relacje między kartami zewnętrznymi? Czy sąsiadujące na kole mają silniejszą relację niż naprzeciwległe, czy traktujesz je wszystkie jako równorzędne wobec centrum?
To brzmi logicznie naprzeciwległe jako napięcia. Ale czy nie jest tak, ze przy sześciu kartach w kole naprzeciwległe to aż trzy pary? Tzn. każda karta ma dokładnie jedną naprzeciwległą. Czy to nie jest za dużo napięć naraz? Nie wiem, pytam bo sama tego nie próbowałam.
Wracam do geometrii koła, bo to mnie interesuje. Karolka74, powiedziałaś ze centralną czytasz jako serce całości. Ale jak wybierasz którą kartę położyć w centrum? Losowo? Czy jest jakaś zasada, np. pierwsza wyciągnięta idzie do centrum?
Siódma karta zawsze idzie do centrum. Wyciągam sześć po kolei, układam po okręgu od góry zgodnie z ruchem wskazówek zegara, siódma trafia do środka. Nie wiem dlaczego akurat tak zaczęłam, ale ta ostatnia karta jako centrum jakoś naturalnie spinała całość.
