Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rozkład na wewnętrzne konflikty - rozdzieranie się między sprzeczne pragnienia

Strona 1 / 2

Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Ostatnio wróciłam do tematu rozkładów na wewnętrzne konflikty i pomyślałam, że warto by o tym pogadać, bo widzę, że mało kto robi takie układy świadomie. Chodzi mi o sytuacje, gdy czujesz się rozerwana między dwiema rzeczami, które obie chcesz, ale które się wykluczają. Klasyczny przykład: kariera kontra rodzina, wolność kontra stabilizacja, odejście kontra pozostanie. Zwykle w tarot szukamy odpowiedzi 'co zrobić', a tu chodzi o coś innego - o zobaczenie, skąd ten konflikt w ogóle pochodzi i czy można go jakoś pogodzić zamiast po prostu wybrać jedną stronę. Czy ktoś próbował robić rozkłady specjalnie pod takie pytania? Jak to konstruowałyście pozycjami?


Odpowiedz
60 odpowiedzi
Wpisy: 35
(@weronka68)
Połączone: 3 lata temu

Wiesz, robiłam coś takiego jakiś czas temu, ale metodą trochę na wyczucie, bo nie znałam gotowego rozkładu do tego. Wzięłam pięć pozycji: pierwsze pragnienie, drugie pragnienie, co je łączy, co je dzieli, i karta syntezy na środku. Wyszło mi wtedy Kochankowie w środku i do dziś nie wiem, czy to byl komentarz do samej sytuacji, czy do tego, że musze się z sobą 'pokochać' w tej decyzji. Ale mam pytanie do Ciebie, Slazowa - czy myślisz, że takie rozkłady w ogóle mają sens robić samej sobie, czy lepiej, żeby ktoś drugi czytał? Bo przy własnych konfliktach chyba trudno być obiektywną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Weronka68 właśnie to jest sedno sprawy. Sama sobie robiłam i miałam wrażenie, że projektuję na karty to, co chcę zobaczyć. Ale z drugiej strony - nikt inny nie zna kontekstu tak dobrze jak ty sama. Może to kwestia tego, żeby być bardzo szczera w pytaniu zanim wyciągniesz kartę? Ten Twój rozkład pięciopozycyjny brzmi sensownie. Co wyszło na tych pierwszych dwóch pozycjach, jeśli pamietasz?


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

Zatrzymam się przy tym pytaniu o obiektywność bo myśle że to falszywy dylemat. W rozkładach na konflikty wewnętrzne nie chodzi o obiektywność - chodzi o to, żeby psychika miała powierzchnię, na której może się odbić. Karty działają tu jak lustro, nie jak wyrocznia. Dlatego właśnie czytanie samej sobie w takich sytuacjach bywa wartościowsze niż czytanie przez kogoś z zewnątrz, pod warunkiem że pytający nie boi się tego, co zobaczy. Problem pojawia się wtedy, gdy pytanie jest skonstruowane tak, żeby 'wymóc' jedną odpowiedź - np. 'czy powinnam zostać?' zamiast 'co trzyma mnie w obu miejscach jednocześnie?'. Mam pytanie do Weronka68: ta karta syntezy - wyciągałaś ją jako ostatnią po zobaczeniu pozostałych, czy razem z nimi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@weronka68)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Swiatowid.1 wyciągałam ją na końcu, po tym jak zobaczyłam wszystkie pozostałe. I właśnie przez to mam wrażenie, że mogłam nieświadomie 'dobrać' ją do tego, co chciałam zobaczyć. Choć technicznie karty były tasowane razem i wyciągane bez oglądania. Ale ta myśl zostaje. Może lepiej byłoby wyciągnąć wszystkie naraz zakryte i odkrywać po kolei?


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

To, co pisze Swiatowid.1, zgadza się z moją praktyką. Ale chcę dodac coś od siebie: przy konfliktach wewnętrznych bardzo ważne jest to jak sformułujesz pozycje przed rozkładem. Jeśli powiesz sobie 'karta nr 1 to ja po lewej stronie, karta nr 2 to ja po prawej stronie', to już sugerujesz sobie dualność bez wyjścia. Lepiej moim zdaniem pytać: 'co chce we mnie żyć przez to pierwsze pragnienie' i 'co chce we mnie żyć przez to drugie'. To delikatna różnica, ale zmienia wszystko w interpretacji. Czy ktoś próbował kiedyś robić taki rozklad nie jako wybór między A i B ale jako pytanie o to, co obie strony próbują ci powiedzieć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 104

@Wladyslawa.x to brzmi dla mnie trochę abstrakcyjnie, przepraszam. Możesz podać przykład? Bo jak rozumiem, chodzi o to żeby nie traktować kart jako decyzji, tylko jako... głosów wewnętrznych? Albo ja to źle rozumiem?


Odpowiedz
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Andromedka.x dokładnie o to chodzi. Wyobraź sobie że chcesz rzucić pracę i zacząć coś własnego ale boisz sie finansowej niestabilności. Możesz zapytać karty 'rzucić czy nie rzucić' - i to da ci jedną odpowiedź. Ale możesz też zapytać 'czego potrzebuję, co ta praca mi daje poza pieniędzmi' i 'czego potrzebuję, co własna działalność mi daje poza wolnością'. Nagle konflikt przestaje być wyborem, a staje się informacją o tym, czego naprawdę szukasz w obu tych rzeczach.


Odpowiedz
Wpisy: 11
(@sigilia65)
Połączone: 3 lata temu

Czytam i strasznie mi się to podoba, ale mam takie pytanie może naiwne - a co jak karty w obydwu pozycjach wyjdą pozytywne albo wyjdą negatywne dla obu stron? To znaczy, że obie są równie dobre albo równie złe i co wtedy? Boe to chyba najtrduniejsza sytuacja


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Sigilia65 to nie jest naiwne pytanie, to jest jedno z centralnych pytań w tarocie na konflikty wewnętrzne. Kiedy obie strony wychodza pozytywnie, karty mówią ci zwykle, że problem nie leży w wyborze, tylko w przekonaniu że musisz wybierać. Kiedy obie wychodzą negatywnie - to jest sygnał że być moze żadna z tych dróg nie jest właściwa w tej formie, w jakiej je sobie wyobrażasz. Tyle że żeby to dobrze odczytać, trzeba mieć jeszcze kartę kontekstu albo pytania - coś, co pokazuje, skąd w ogóle bierze się to poczucie konieczności wyboru.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bursztynka_b)
Połączone: 3 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że wszyscy zakładamy, że konflikty wewnętrzne to zawsze wybór między dwoma równorzędnymi pragnieniami. Ale co z sytuacją, gdy jedno pragnienie jest 'moje', a drugie jest tak naprawdę narzucone przez kogoś z zewnątrz - rodzinę, partnera, środowisko? Czy karty w ogóle to rozróżniają? Czy jest jakaś pozycja w rozkładzie, która mogłaby pokazać, które pragnienie pochodzi naprawdę od ciebie, a które jest zinternalizowanym oczekiwaniem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Bursztynka_B to jest bardzo dobre pytanie i rzadko zadawane. W tradycyjnych rozkładach na konflikty nie ma wprost takiej pozycji, ale można ją skonstruować. Dodaję czasem pozycję, którą nazywam 'skąd to pragnienie' dla każdej ze stron - i wtedy zdarza się, że jedna strona ma pod sobą karty związane z innymi ludźmi, presją, oczekiwaniami, a druga ma coś bardziej osobistego. To nie jest reguła, ale bywa diagnostyczne. Mam jednak wątpliwość wobec pewnego założenia w tej dyskusji: dlaczego zakładamy, ze pragnienie zinternalizowane z zewnątrz jest mniej ważne lub mniej 'prawdziwe'? Czy coś, co przejęłaś od rodziny, nie może być równie twoje, jesli na prawdę to czujesz?


Odpowiedz
(@bursztynka_b)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 30

@Anastazy56 nie zakładam, że jest mniej ważne - zakładam, że warto wiedzieć, skąd pochodzi. Właśnie dlatego pytałam o tę pozycję. Bo jeśli wiem, że jedno pragnienie bierze się z lęku przed odrzuceniem przez rodzinę, to mogę z tym pracować świadomie, zamiast traktować to jako swój własny głęboki głos.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@tosieczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta dyskusja idzie w bardzo dobrym kierunku, ale chcę trochę ją sprowadzić na ziemię. Mówicie o skomplikowanych rozkładach, pozycjach kontekstowych, skąd pochodzi pragnienie itd. - a czy ktoś próbował najpierw zadać sobie prostsze pytanie, zanim w ogóle wyciągnie kartę? Mam na myśli: czy naprawdę wiesz, jakie są te dwa pragnienia, które ze sobą walczą? Bo w mojej praktyce często się okazuje, że ludzie myślą, że wiedzą, o co chodzi w ich konflikcie, a po kilku pytaniach wychodzi, że to zupełnie co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Podchodzę do tego sceptycznie, ale z ciekawości pytam: jeśli rozkład na wewnętrzny konflikt ma mi pokazać 'drogę do pojednania' tych dwóch pragnień - to co to w ogóle znaczy w praktyce? Pojednanie to pogodzenie się z tym, że muszę coś stracić czy to jest jakaś trzecia droga, o której karty mają mi powiedzieć? Bo jak dla mnie te dwa scenariusze to całkiem różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Magini59 myślę, że w tym pytaniu tkwi coś ważnego. Pojednanie w kontekście tarotowym nie musi oznaczać ani jednego, ani drugiego z tych, co wymieniłaś. Czasem karty pokazują, że konflikt istnieje na poziomie, na którym go nie szukałaś - nie między dwiema decyzjami, ale między dwiema częściami siebie, które mają różne potrzeby i obie są ważne. Wtedy 'pojednanie' to nie wybór i nie trzecia droga - to uznanie, że obie te części istnieją i mają prawo być. Nie wiem, czy to brzmi dla Ciebie sensownie, ale widziałam rozkłady, gdzie samo nazwanie konfliktu było ważniejsze niż jakakolwiek odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Ja bym tu dodała, że numerologicznie data, w której robisz taki rozkład, ma znaczenie dla tego, jak mocno karty będą 'mówić' o wewnętrznych sprzecznościach. Dni z liczbą 7 albo 16 są pod tym względem szczególnie wyraźne, bo siódemka to karta Rydwanu właśnie - i on też jest o konflikcie sił. Więc jeśli ktoś planuje taki rozkład, warto dobrać datę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Wilczomlecz08 skad pochodzi ta zależność między dniem miesiaca a jakością czytania? Nie spotkałem się z tym w żadnej tradycji tarotowej, którą znam. Rozumiem, że numerologia i tarot można łączyć, ale łączenie daty z 'mocą mówienia kart' to jednak spore uproszczenie. karta Rydwanu faktycznie jest o napięciu między przeciwieństwami, ale nie dlatego że jej numer to 7 - tylko dlatego że jej symbolika jest właśnie o utrzymaniu kierunku mimo sprzecznych sił. To nie jest to samo.


Odpowiedz
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 57

@Swiatowid.1 no może nie z każdej tradycji, ale ja tak pracuję od lat i mi działa. Nie twierdzę, że to jedyna słuszna metoda.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Eh, A właściwie to czy nie jest tak, że każdy rozkład można zrobić na wewnętrzny konflikt, jeśli tylko tak sformułujesz pytanie? Bo czytam tę dyskusję i zastanawiam się, czy specjalny rozkład 'na konflikty' cokolwiek zmienia w stosunku do zwykłego układu trzech kart z dobrze zadanym pytaniem. Czy struktura rozkładu na prawde ma znaczenie, czy ważniejsze jest intencja i pytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Bo czytam tę dyskusję i zastanawiam się, czy specjalny rozkład 'na konflikty' cokolwiek zmienia w stosunku do zwykłego układu trzech kart, jeśli tylko odpowiednio przypiszesz pozycje. Czy ktoś może mi pokazać konkretną różnicę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Glifomistrz54 rożnica jest i jest istotna. W zwykłym układzie trzech kart masz sekwencję - przeszłość, teraźniejszość, przyszłość albo sytuacja, wyzwanie, rada. W rozkładzie na wewnętrzny konflikt masz dwie równoległe osie, które muszą się ze soba skonfrontować w jakimś punkcie. Jedna karta więcej nic tu nie zrobi, bo brakuje struktury, która wymusza zderzenie tych dwóch głosów. To nie jest kwestia przypisania nazw pozycjom, tylko architektury całego układu.


Odpowiedz
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Anastazy56 dobra, ale to 'zderzenie głosów' - jak ono wygląda w praktyce? Mówisz, że jedna karta nie wystarczy, ale czy to znaczy, że minimum to dwie karty po jednej na każdą stronę, plus jakaś karta łącząca? Czy to jest minimum, żeby wogóle mówić o rozkładzie na konflikt?


Odpowiedz
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Glifomistrz54 zależy, co rozumiesz przez minimum. Robiłam kiedys rozkłady tylko na dwóch kartach i to działało, ale wymagało dużo pracy interpretacyjnej żeby samemu doszukać się relacji miedzy nimi. Karta trzecia - ta łącząca, jak mówisz - naprawdę coś zmienia bo nie musisz tej relacji domyślać się, tylko masz ją wyrazoną wprost. Bez niej za dużo domysłów.


Odpowiedz
Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do tego, o czym mówiła Tosieczka wcześniej - że warto najpierw usiąść z kartami i sprawdzic, czy konflikt wogóle jest prawdziwy, zanim się buduje skomplikowany rozkład. Mam wrażenie, że często sama architektura rozkładu może sugerować, że walka jest nieunikniona. Czy nie ma tu ryzyka, że rozkład 'na konflikt' z góry zakłada, że konflikt istnieje?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@tosieczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

dokładnie o to mi chodziło, tylko ja to powiedziałam mniej wyraźnie. Rozkład ma strukturę, a struktura narzuca narrację. Jeśli siądziesz z nastawieniem 'mam dwa walczące pragnienia', to karty będą interpretowane przez ten filtr nawet jeśli naprawdę chodziło o coś zupełnie innego. Pytanie do reszty: czy ktoś miał sytuację, gdzie zrobił rozkład na konflikt i wyszło mu z niego, że konfliktu właściwie nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@weronka68)
Połączone: 3 lata temu

Mnie się raz zdarzyło coś podobnego. Robiłam rozklad z myślą, że muszę wybierać między dwiema drogami zawodowymi, i wszystkie karty po obu stronach byly jakieś... spokojne? Żadnego napięcia. Karta syntezy wyciągnęłam Gwiazdę i długo nie wiedziałam, co z tym zrobić. Dopiero po czasie zrozumiałam, że problem nie był w wyborze drogi, tylko w tym, że wogóle nie chciałam wtedy pracować i szukałam uzasadnienia dla odpoczynku. Karty to pokazały, tylko że ja pytałam o coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilia65)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 11

@Weronka68 ale jak to rozumieć - że karty 'pokazały coś innego' niż pytałaś? Bo to brzmi trochę tak jakby karty same zdecydowały o czym chcą mówić, a nie o czym pytałaś. Czy ja to dobrze rozumiem czy znowu coś mi umyka?


Odpowiedz
(@weronka68)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Sigilia65 chyba nie do końca tak to działa, przynajmniej z mojego doświadczenia. Nie powiedziałabym, że karty 'zdecydowały'. Raczej że rozkład pokazał sytuację szerzej niż zakładałam w pytaniu. Ja pytałam o wybór A albo B, a układ pokazał, że jest jeszcze opcja C, której wogóle nie brałam pod uwagę. Może dlatego, że nie chciałam jej brać pod uwagę.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bursztynka_b)
Połączone: 3 lata temu

To, co pisze Weronka, jest ciekawe w kontekście tego całego wątku o konflikcie. Jeśli karty mogą pokazać 'opcję C', której nie widzisz, to może właśnie na to powinny być skonstruowane rozkłady na wewnętrzne sprzeczności - nie żeby rozstrzygnąć między A i B, tylko żeby w ogóle odkryć, czy pytanie jest dobrze postawione. Czy ktoś zna rozkład, który ma w sobie pozycję na 'co pomijam w tym pytaniu'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Bursztynka_B jest kilka takich układów, ale zazwyczaj ta pozycja nie jest osobna - kryje się w karcie, którą część tarocianych tradycji nazywa 'czymś ukrytym' albo 'czymś, czego nie widać'. W rozkladzie celtyckim krzyżem odpowiada za to karta pod spodem, czwarta pozycja w tradycyjnym ustawieniu. Problem w tym, że ludzie często ją pomijają albo traktują jako mniej ważną.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie ta pozycja 'pod spodem' jest dla mnie jedną z ważniejszych w całym krzyżu, szczególnie przy konfliktach. Często tam siedzą właśnie te pragnienia, które wyparłaś albo o których nie chcesz rozmawiać. Przy konflikcie wewnętrznym to może być ważniejsze niż wszystko, co widzisz na powierzchni. 😛


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Stella50 ale tu wchodzę z moim wiecznym sceptycyzmem - jeśli karta 'pod spodem' pokazuje to, czego nie chcę widzieć, to jak odróżnie trafną interpretację od własnej projekcji? Bo mogę na tej karcie doczytać dosłownie wszystko i powiedzieć 'o, to właśnie to ukryte pragnienie'. To brzmi jak interpretacja ktora zawsze się sprawdza.


Odpowiedz
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Magini59 i masz rację, że tak można. Nie ma tu żadnego zabezpieczenia przed projekcją. Ale pytanie jest inne: czy projekcja jest tu problemem? Jeśli w trakcie interpretacji 'pod spodem' powiesz sobie 'o, może chodzi o mój strach przed samotnością' - i to cię zatrzyma do myślenia - to czy ważne jest, czy karta 'naprawdę' to pokazuje? Może ważne jest, że w ogóle to powiedziałaś.


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Stella50 okej, to zmienia postać rzeczy. Ale wtedy właściwie tarot jest tylko pretekstem do myślenia, a nie źródłem informacji. Co jest uczciwe wobec siebie ale trochę podważa całą rozmowę o tym, ktore rozkłady są 'własciwe' na konflikty, a które nie - skoro i tak to my robimy całą robotę.


Odpowiedz
(@swiatowid-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Magini59 to jest dobre postawienie sprawy, ale myśle że zawiera ukryte założenie - że pretekst do myślenia i źródło informacji to dwie różne rzeczy. Jeśli tarot działa jako system symboliczny, który wywołuje skojarzenia, to on dosłownie strukturyzuje myslenie, a nie tylko mu towarzyszy. Różnica między 'pretekstem' a 'sposóbm myślenia' jest tu naprawdę cienka. Czy masz poczucie że to rozróżnienie jest dla ciebie kluczowe? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@andromedka-x)
Połączone: 1 rok temu

Ja sie troche gubię w tym filozoficznym wątku ale mam bardzo konkretne pytanie. Słucham już od dluższego czasu i chciałabym sprobować zrobić taki rozklad na swój konflikt. Tylko nie wiem, od czego zacząć. Czy ktoś może mi powiedzieć - jeśli miałabym wziąć dosłownie trzy albo cztery karty i przypisać im pozycje 'na wewnętrzny konflikt', to jakie to powinny być pozycje? Najprostszy schemat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Andromedka.x najprostszy schemat który mi działa: karta pierwsza - 'czego naprawdę chcę po jednej stronie', karta druga - 'czego naprawdę chcę po drugiej stronie', karta trzecia - 'co łączy te dwa pragnienia albo co jest pod nimi'. I to naprawdę wystarczy na początek. Karta czwarta może być 'co mi pomaga patrzeć na to jasno' ale to już opcjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@zawilcowa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i dopiero teraz się odważam napisać, bo mam pytanie, które może być głupie. Czy przy takim rozkładzie na konflikt musisz wiedzieć z góry, jakie są te dwie strony? Bo mam takie rozdarcie, że w ogóle nie umiem go nazwać - czuję tylko, że coś mi nie gra, ale nie wiem co. Czy można robić taki rozkład bez konkretnie postawionego pytania? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Zawilcowa to wcale nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Sama zaczynałam właśnie od takiego miejsca - od poczucia, że coś 'nie gra', bez nazwy. I wtedy kluczowe było dla mnie tasowanie kart z intencją 'pokaż mi, co we mnie walczy', a nie 'pokaż mi, jak rozwiązać ten konkret'. Rozkład może pomóc ci najpierw zobaczyć, co wogóle jest konfliktem, zanim zaczniesz go rozwiązywać.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@zawilcowa)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję za to, Slazowa. To, co opisujesz - tasowanie z intencją 'pokaż mi, co we mnie walczy' zamiast szukania rozwiązania - jest zupełnie inne od tego, jak ja to sobie wyobrażałam. Ale mam pytanie: i co potem? Jak wyciągasz te karty i nie masz nazw dla swoich stron konfliktu, to jak w ogóle zaczynasz interpretację? Od obrazka? Od odczucia?


Odpowiedz
Wpisy: 41
Rozpoczynający temat
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

U mnie to wyglądało tak, że kładłam kartę i zamiast szukać jej 'znaczenia' w podręczniku, po prostu patrzyłam i czekałam, co we mnie się poruszy. Brzmi to może naiwnie, ale to właśnie ten ruch wewnętrzny często dawał pierwszą wskazówkę. Pierwsza karta, którą wyciągnęłam przy moim nienazwanym rozdarciu, to był Pustelnik - i nie pomyślałam od razu 'samotność', tylko poczułam coś w rodzaju ulgi. I to mnie zaskoczyło, bo ulga przy karcie odosobnienia to było coś, czego się nie spodziewałam.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@weronka68)
Połączone: 3 lata temu

To jest dokładnie ten moment, o którym mówiłam wcześniej - kiedy twoja własna reakcja na kartę mówi coś innego niż podręcznikowe znaczenie. Slazowa, a ta ulga przy Pustelniku - czy potem wróciłaś do tego w rozkładzie, czy to zostało jako osobna obserwacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slazowa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 41

@Weronka68 wróciłam, i to byla dobra decyzja. Wzięłam jeszcze dwie karty - jedną z intencją 'co tę ulgę blokuje' i jedną 'co się stanie, jeśli za nią pójdę'. Nie planowałam tego rozkładu wcześniej, po prostu wynikał z tego, co Pustelnik we mnie wywołał. Moze to nieortodoksyjne, ale dla mnie zadziałało lepiej niż gotowy schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale to co opisuje Slazowa to jest właściwie improwizowany rozkład, który się buduje w trakcie. Czy to nie jest ryzykowne? Bo możesz ciagnąć karty tak długo, aż wyciągniesz tę, której 'chciałaś', i nie zdasz sobie z tego sprawy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Glifomistrz54 to ryzyko istnieje zawsze, nie tylko przy improwizowanych układach. Przy sztywnym schemacie możesz z kolei interpretować każdą pozycję pod katem oczekiwanego wyniku. Mechanizm jest ten sam - tylko przy improwizacji jest bardziej widoczny, więc paradoksalnie łatwiej go wychwycić.


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Anastazy56 to ciekawe, że mówisz 'łatwiej wychwycić' - ale skąd ta pewność? Jak improwizujesz, to nie masz punktu odniesienia, który powiedziałby ci 'hej, już dość kart'. Przy gotowym schemacie przynajmniej wiesz że skończyłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bursztynka_b)
Połączone: 3 lata temu

Mam wrażenie, że rozmowa trochę zeszła na meta-poziom o tym, czy w ogóle można ufać własnej interpretacji. Wracając do pytania Zawilcowej - bo ono jest bardzo konkretne i myślę, że warto przy nim zostać. Zawilcowa, czy po tym, co napisała Slazowa, masz jakieś poczucie, od czego byś zaczęła? Albo co ci przeszkadza, żeby spróbować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilcowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Bursztynka_B chyba boję się, że nic nie poczuję. Albo że poczuję coś, a potem nie będę umiała tego zatrzymać. Nie wiem, czy to ma sens jako obawa przy kartach, ale moje rozdarcie jest dość... intensywne. Nie chodzi o wybór między pracą a relacją albo coś takiego, to jest coś głębszego i trudniej to opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@tosieczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta obawa, że 'nie zatrzymasz' tego, co poczujesz - to jest chyba ważniejsza informacja niż to, czy wyciągniesz trzy czy pięć kart. Zastanawiam się, czy nie warto zacząć od czegoś mniejszego. Nie od rozkładu na konflikt, tylko od jednej karty z pytaniem: 'co teraz potrzebuję zobaczyć'. Bez żadnej struktury konfliktu. Zawilcowa, co o tym myślisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilcowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Tosieczka to brzmi mniej strasznie. Jedna karta zamiast całego układu. Ale czy to nie jest za proste, żeby coś powiedzieć o czymś tak złożonym?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Prostota rozkładu nie jest proporcjonalna do głębokości odpowiedzi. Jedne z najważniejszych rzeczy, które usłyszałam od kart, przyszły z jednej karty wyciągniętej bez żadnego pytania. To, że konflikt jest złożony, nie oznacza, że rozkład musi być skomplikowany - czasem właśnie odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Ja bym tu dodała coś o numerologii, bo data, w ktorej robisz rozkład, też ma znaczenie dla tego, co ci karty pokażą. Dzień osobisty obliczony z daty urodzenia i dnia może wzmocnić albo osłabić energię konkretnych kart. Przy rozkładach na konflikt polecam robić to w dniu piątki albo dziewiątki osobistej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wladyslawa-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Wilczomlecz08 hm, nie słyszałam o takim powiązaniu w żadnej tradycji tarotowej którą znam. Czy możesz powiedzieć skąd to pochodzi? Bo mieszanie numerologii osobistej z momentem rozkładu brzmi jak coś, co ktoś wymyślił stosunkowo niedawno.


Odpowiedz
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 57

@Wladyslawa.x to jest podejście, które łączy obie praktyki, nie każda tradycja musi je osobno traktować. czytałam o tym w kilku miejscach, nie pamiętam teraz dokladnie gdzie, ale logika jest taka, że twoja osobista energia w danym dniu wpływa na to, jak tasowane są karty.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Wilczomlecz08 'logika jest taka' to nie jest argument przy praktykach, które mają własne ugruntowane systemy. Tarot i numerologia mają różne fundamenty i różne języki symboliczne. Można je łączyć, ale wymaga to przynajmniej świadomości, że to jest autorska synteza, a nie żadna tradycja - żeby ktoś, kto zaczyna, wiedzial, co dostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wracając - Zawilcowa już wie, że może zacząć od jednej karty. Mam pytanie do tych bardziej doświadczonych: czy jest jakiś moment podczas rozkładu na wewnętrzny konflikt, kiedy powinnaś zatrzymać interpretację i powiedzieć sobie 'to za dużo na raz'? Bo to 'nie zatrzymam tego, co poczuję' wydaje mi sie ważnym sygnałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Glifomistrz54 tak, i ten moment jest bardzo indywidualny, ale da się go rozpoznać. Zazwyczaj to jest punkt, w którym przestajesz myśleć, a zaczynasz reagować. Kiedy ręce zaczynają drżeć albo oddech robi się płytszy - to już nie jest rozkład, to jest sesja, do której może być potrzebny ktoś obok.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: