Wracam do kwestii ktora Glifomistrz poruszyl bo ona mi siedzi w glowie. Czy ktos z was probowal porownywac rozklady z roznych lat, nie tylko kwartalow? Mam na mysli spojrzenie z naprawde duzej perspektywy. Bo mi sie wydaje, ze dopiero po dwoch, trzech latach widac czy jakas karta naprawde 'odeszla' z regularnych rozkladow.
Chcę zebrać to co do tej pory powiedziano bo wątek się rozrasta i chcę się upewnić czy dobrze rozumiem. Czyli mamy kilka warstw wskaźników postępu: po pierwsze zmieniające się karty w konkretnych pozycjach miedzy rozkładami, po drugie zmiana reakcji emocjonalnej na te same karty, po trzecie znikanie pewnych kart z regularnych rozkładów w dłuższej perspektywie, i po czwarte dojrzewanie archetypów widoczne przez karty dworskie. Czy coś pominąłem?
Glifomistrz, to zestawienie które zrobileś jest dobre, ale brakuje mi w nim jednej warstwy. A co z kartami które pojawiają się w rozkladzie i za każdym razem ich interpretacja jest zupełnie inna, mimo że karta ta sama? Bo ja mialam taką sytuację z Hierofantem - przez pierwsze dwa lata czytalam go jako zewnętrzny autorytet, a potem nagle zaczełam go widzieć jako wewnętrzne przekonania. Czy to też jest wskaźnik postępu?
To co Niedola08 opisuje ma swoje miejsce w literaturze, choć różnie to nazywają. Rachel Pollack pisała o tym, że dojrzałość w tarota polega właśnie na tym, że te same karty zaczynają 'mówić innym głosem'. Ale uważam że to jest ryzykowny wskaźnik postępu, bo może być też wyrazem po prostu zmiany nastroju albo wpływu nowo przeczytanej książki. Jak ktoś z was weryfikuje, że ta zmiana interpretacji jest organiczna, a nie zapożyczona?
Dobrze że to wyszło w rozmowie bo w moim zestawieniu rzeczywiście tego nie uwzględniłem. Ale chce wrócić do praktycznego aspektu. Załóżmy że robimy taki kwartalny rozkład. W jakim momencie możemy powiedzieć że to co widzimy to postęp, a nie przypadkowy zestaw kart? Bo cały czas mam z tyłu głowy że talia jest losowa.
Właśnie to jest fundamentalne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale ja podchodzę do tego tak: pojedynczy rozkład nic nie mówi o postępie. Dopiero wzorzec wielu rozkładów w czasie staje się czytelny. Jeden rozkład to punkt kilka rozkładów to linia.
Czytam to co Zaklinaczka pisze i myślę sobie - ile tych rozkładów to minimum żeby zobaczyć jakiś wzorzec? Pytam serio bo nie wiem czy trzy kwartały to już coś, czy potrzeba roku, dwóch lat.
Ja bym dodała że nie chodzi tylko o liczbę rozkładów, ale o to co się między nimi dzieje. Ktoś może zrobić dwadzieścia rozkładów przez rok i nic z nimi nie robić, i nic się nie zmieni. A ktoś inny zrobi trzy rozkłady ale aktywnie pracuje nad tym co wyszło - i efekt jest widoczny.
Ja próbowałam obu. Przez rok tylko obserwowałam i zapisywałam, potem przez rok dodałam konkretne praktyki w związku z tym co wychodziło. I subiektywnie - z praktykami postęp był wyraźniejszy. Ale nie wiem czy to przez same praktyki czy przez to że wtedy byłam po prostu bardziej skupiona na całym procesie.
Oj, to co Rozmaryn pisze jest bardzo pomocne, bo ja właśnie nie wiedziałam jak przejść od 'zobaczylam kartę' do 'robiębcoś z tym'. Zawsze kończyłam na interpretacji i szłam dalej. czy możesz napisać jak to wyglądało przy konkretnej karcie, żeby lepiej zrozumieć ten mechanizm?
Wracam do tego co Glifomistrz pytał kilka postów wyżej, bo myslę że ta dyskusja o subiektywności trochę odbiega od praktycznego pytania. Czy ktoś ma konkretny przykład wzorca kart który pojawił sie w kilku rozkładach i który odebrał jako sygnał postępu? Nie teorię, tylko konkret.
Warto tu dodać, że Hierofanta jako wskaźnik postępu pojawia się w kilku tradycjach interpretacyjnych. Mary Greer w 'Tarot for Your Self' wprost wskazuje na karty struktury i granic jako możliwy sygnał dojrzewania w pracy z tarota - pod warunkiem że wcześniej dominowały karty płynne i nieustrukturyzowane. Ale to nie jest reguła, to wzorzec kontekstowy.
Dobra, to sprobuję to zebrać. Rozumiem że szukamy nie jednej 'karty postępu' ale zmiany wzorca. Ale mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku. Co z Kartą Świata Słońcem Gwiazdą? Są wyraźnie pozytywne i często wymieniane jako znaki spełnienia. Czy ich pojawienie się w kluczowej pozycji to jednak nie jest jakiś sygnał?
Pojawienie się Gwiazdy lub Słonca w rozkładzie na postęp jest czytelnym sygnałem, ale nie bezwarunkowym. Widziałam rozkłady gdzie Słońce wychodziło jako karta obecnego stanu komuś kto był w zaprzeczeniu i nie widział własnych problemów. Jasność Słońca może być też ślepotą. Dlatego pozycja w rozkładzie i karty towarzyszące są ważniejsze niz sama karta.
Ciekawe. Bo to znaczy że nawet w rozkładzie na postęp osobisty te same 'pozytywne' karty mogą mieć rożny wydźwięk. glifomistrz zapytał o Karte Świata Słońce Gwiazdę - ale może pytanie powinno brzmieć inaczej. Nie 'jakie karty wskazują postęp' tylko 'w jakich pozycjach i zestawieniach karty wskazuja postęp'.
Mam rozkład który stosuję od jakiegoś czasu wlaśnie w tym celu. Siedem pozycji: co zostało zintegrowane co nadal jest wyzwaniem, co jest niewidoczne, co daje energię co ją odbiera, lekcja kwartału i kierunek. Nie ma tu pozycji 'czy się rozwijam' bo to zbyt proste pytanie. Struktura sama w sobie wymusza bardziej złożony obraz.
To co mówi Zaklinaczka o odkładaniu interpretacji w czasie jest dla mnie jednym z ważniejszych wskaźników postępu, tylko jakby odwróconym. Nie to co jest w karcie, ale to czy dasz radę nie interpretować na siłę. Czy masz cierpliwość żeby poczekać na sens.
Słuchajcie, wróćmy może do tego co Glifomistrz zaproponował kilka postów wcześniej, czyli że warto projektować rozkład tak żeby sam układ pozycji pomagał odróżnić złudzenie od postępu. Bo Zaklinaczka pokazała swój siedmiopozycyjny układ, ale mam pytanie - czy ktoś próbował robić rozkład stricte porównawczy? taki gdzie jedna kolumna to 'przed', druga to 'teraz'?
Tu jest ważna kwestia metodologiczna. Żeby porównanie miało sens, pytanie i rozkład muszą być za każdym razem identyczne. To jest właśnie powód dla którego kwartalny przegląd działa tylko wtedy gdy masz ustaloną procedurę. Rachel Pollack pisała o tym w kontekście 'tarot journaling' - konsekwencja pytania jest warunkiem sensownego porównania odpowiedzi.
To jest napięcie które istnieje w każdej systematycznej pracy z tarota. Pollack nie twierdziła że to proste. Ale jej punkt był taki że bez jakiegoś punktu odniesienia w ogóle nie możemy mówić o 'postępie', bo nie ma z czym porównywać. Możesz to potraktować jako jeden rozkład w miesiącu który jest stały, a pozostałe robić swobodnie.
Mam tu inną obserwację do tego co Glifomistrz powiedział. Dostosowywanie interpretacji do oczekiwanego wzorca to też jest informacja. Jeśli zauważasz że to robisz, to znaczy że masz już wystarczający poziom samoobserwacji żeby to zobaczyć. Przed rokiem tego byś nie zauważył.
To zestawienie Wieża plus Gwiazda - czy to powinny być karty w sąsiednich pozycjach czy może to chodzi o to że w ogóle obydwie pojawiają się w rozkładzie, niekoniecznie obok siebie? 🙂
Ja bym tu dodała że Wieża jako wskaźnik postępu pojawia się zdecydowanie częściej niż ludzie myślą. W moim doświadczeniu niemal każdy przełom poprzedzony był Wieżą albo Śmiercią. Te karty często są właśnie tym czego szukamy jako sygnału że coś się naprawdę ruszyło.
Ja mialem. Kilka razy wychodzila mi Wieza i traktowalem to jako ostrzezenie, chowalem sie, czekalem az minie. Zadnego postepu, tylko unikanie. Dopiero kiedy zamiast pytac 'co mi zagraza' zacząłem pytac 'co musze rozgromic zeby pojsc dalej' - ta sama karta zaczela mi dawac inne odpowiedzi.
Dokladnie to probowalem powiedziec ale Glifomistrz to sformulowal lepiej ode mnie. Pytanie jest rama dla karty. Ten sam Osad w pozycji 'co osiagnalem' i w pozycji 'czego sie boje' to dwa zupelnie rozne odczyty. Wiec tak, mysle ze pytanie jest fundamentem wszystkiego.
Nie powiedziałabym że pytanie jest ważniejsze niż pozycje - to jest false dilemma. Pytanie i pozycje razem tworzą kontekst. Jedno bez drugiego jest niepełne. Zmiana pytania u Latawca zadziałała dlatego że nowe pytanie lepiej odpowiadało pozycjom które miał w rozkładzie. To nie jest kwestia hierarchii.
Gramatyka rozkładu - to mi sie podoba jako metafora. Czyli pozycje to jakby składnia a pytanie to temat zdania? Czy z tego wynika że mogę mieć jeden stały rozkład z tymi samymi pozycjami i zmieniać tylko pytanie żeby dostać różne odczyty dotyczące postępu?
