Siedzę już od jakiegos czasu nad tym pytaniem i nie moge znaleźć sensownego omówienia w sieci. Chodzi mi o to że robię sobie rozkłady co jakiś czas, staram się obserwować swój rozwój emocjonalny i duchowy, ale nie bardzo wiem, co konkretnie szukać w kartach, żeby stwierdzić - 'ok, idę do przodu'. Czy są jakieś konkretne karty albo typy kart, które wskazują postęp? Wiem że to trochę szerokie pytanie, ale ciekaw jestem, czy ktoś ma jakiś system, z którego korzysta przy takich rozkładach. 🙂
To jest ciekawsze pytanie niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Bo 'postęp' w kartach to nie jest prosta sprawa - nie ma jednej karty, która oznacza 'rozwijasz się duchowo, gratulacje'. Zanim zacznę cokolwiek tłumaczyć - jakiego rodzaju rozkład stosujesz teraz? I czy pytasz o konkretne karty jako sygnały, czy bardziej o to, jak interpretować cały rozkład pod kątem rozwoju?
Właśnie to mnie zawsze zastanawia przy takich pytaniach - czy rozkład trzy karty w ogóle wystarczy żeby ocenić cos tak złożonego jak rozwój wewnętrzny? Moim zdaniem za mało pozycji. Kiedy robię rozkłady na własny rozwój, wolę co najmniej pięć kart bo wtedy mam pozycję na 'blokadę' i 'lekcję', a to są chyba kluczowe rzeczy przy takim pytaniu.
Wróćmy może do oryginalnego pytania, bo zaczyna się robić ogólnie o rozkładach, a chodziło o konkretne karty wskazujące postęp. Przy tematyce rozwoju emocjonalnego szukam przede wszystkim kart z Wielkiej Arkany - Gwiazda, Słońce, Sąd Ostateczny to sygnały przełomu i integracji. Ale uwaga - te karty w pozycji 'co jest teraz' to zupełnie co innego niż w pozycji 'dokąd zmierzasz'. Sąd Ostateczny na przykład nie oznacza, że jesteś już po przemianie, tylko że ona trwa albo że zostałeś do niej wezwany. 😉
Szóstki to karty harmonii i ruchu naprzód po trudnym etapie - w większości systemów interpretacji to właśnie one oznaczają przejście, wyjście z kryzysu. Szóstka Mieczy to dosłownie przeprawa przez wodę, odpłynięcie od turbulencji. Więc jeśli je dostajesz regularnie, to niekoniecznie przypadek. Ale mam pytanie do całej dyskusji - czy mówimy o postępie rozumianym jako 'wychodzenie z trudności' czy jako 'aktywny wzrost'? Bo to dwie różne rzeczy i karty im odpowiadające też są inne.
Szczerze? Trochę sceptycznie do tego podchodzę, bo jak karta ma mi powiedzieć, czy się rozwijam, skoro interpretacja zależy od interpretatora? Czyli jeśli chcę zobaczyć postęp, to go zobaczę, a jak mam gorszy dzień, to samo Słońce będzie mi wyglądało blado. nie mówię, że to bez sensu, po prostu ciekawa jestem, jak wy sobie z tym radzicie żeby to nie było myślenie życzeniowe.
Właśnie dziennik rozkładów to coś o czym słyszę coraz cześciej, ale nie bardzo wiem jak to prowadzić. Czy zapisiujesz tylko karty i datę, czy też jak się czułaś przed rozkłądem i po? Bo mam wrazenie że kontekst emocjonalny mógłby tu dużo zmienić.
Ja podchodzę do tego trochę inaczej. U mnie weryfikatorem postępu nie są same karty ale to czy pytania które zadaję kartom zmieniają się w czasie. Na początku pytałam bardzo konkretnie i przyszłościowo - 'co z tą pracą', 'co z tym factem'. Teraz coraz częściej pytam o mechanizmy, o siebie. I to samo w sobie traktuję jako wskaźnik. Czy ktoś miał podobny shift w tym co pyta? 🙂
To co mówi Rozmaryn i Niedola08 jest ważne, ale chcę wrócić do kwestii konkretnych kart, bo myślę że możemy ją bardziej doprecyzować. Przy rozkładach na rozwój emocjonalny zwracam uwagę szczególnie na pojawienie się kart wodnych - Kielichy - w pozytywnym układzie, ale też na Kapłankę Najwyższą i Pustelnika. Te dwie karty Arkany to dla mnie sygnał że ktoś jest w procesie - słucha siebie, idzie do wewnątrz. Glifomistrz, czy dostawałeś którąś z tych kart w ostatnich rozkładach?
Trzy razy Pustelnik z rzędu to jest bardzo znaczące i dobrze że to wyłapałeś. To jest jedna z kart, która przy pytaniach o rozwój prawie zawsze oznacza etap integracji i wyciszenia - nie regres. Natomiast chcę powiedzieć coś co może być niepopularne: nie ma zestawu kart który obiektywnie potwierdza postęp. Karty pokazują aktualny stan energii i kierunek, a nie certyfikat. Szukanie 'dobrych kart jako dowodu' może być pułapką.
Szczerze to zawsze mi sie wydawalo ze to troche kolko się zamyka - karty mowia to co chcesz zeby mowily, bo to ty je interpretujesz. Ale to co napisala Mniszek o dzienniku i weryfikacji wstecznej brzmi juz bardziej powaznie. czy ktos faktycznie prowadzi taki dziennik dlugo, powiedzmy rok albo dłuzej i moze powiedziec czy widac jakies realne wzorce?
To co mówi Joasia71 jest bardzo ciekawe bo ja tez zauważam, ze na niektore karty reaguję zupełnie inaczej niż na początku. Kiedy zaczełam, Diabeł mnie trochę przeraszał, teraz patrzę na niego spokojniej. Czy to jest właśnie ten postep o którym mówi temat?
Ok, ale jak odróżnić, że 'reagujesz spokojniej bo się rozwinęłaś' od 'reagujesz spokojniej bo po prostu przyzwyczaiłaś się do obrazka'? bo to drugie nie ma nic wspólnego z rozwojem emocjonalnym, to jest zwykła habituacja.
Wlasciwie to mam trochę inne pytanie do calej tej dyskusji. Skoro mowimy o kartach jako wskaznikach postepu - czy jest jakas karta ktora wg was NIGDY nie jest dobra w takim rozkladzie? Czyli taka ktorej pojawienie się jednoznacznie mowi 'cofasz sie nie rozwijasz sie'? 😀
Zgadzam się z Pelcia58 co do zasady ale mam pytanie praktyczne. Jeśli w pozycji 'gdzie jestem teraz' wychodzi mi na przykład Pięć Kielichów regularnie, to czy nie powinno mnie to niepokoić? Rozumiem że jedna karta to nie wyrok ale pewne wzorce powtarzające się przez wiele miesięcy chyba jednak coś znaczą?
Pięć Kielichów powtarzające się długo w tej pozycji to raczej sygnał że coś jest niedokończone emocjonalnie, ale nie cofanie się. To karta żałoby i skupienia na tym co utracone zamiast na tym co zostało. Pytanie brzmi - czy w tym samym czasie w innych pozycjach rozkładu pojawiają się jakieś ruchowe karty? Bo kombinacja Pięci Kielichów z powiedzmy Szóstką Kielichów w 'co przede mną' to już jest inna historia.
Zawsze w kontekście moim zdaniem nie da się inaczej. Ale chcę nawiązać do tego co powiedział Glifomistrz o powtarzających się wzorcach przez wiele miesięcy - ja to traktuję jako temat do przepracowania, nie jako ocenę gdzie jestem na ścieżce. Tarot często wskazuje na to co czeka na uwagę, nie na to gdzie powinieneś być.
Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie, bo nie do końca rozumiem. Jeśli robię rozkład raz na miesiąc z tym samym pytaniem o rozwój, to po czym poznam że postępuję? Czy to jest po prostu kwestia tego że karty 'wyglądają lepiej', czy jest jakiś bardziej konkretny sposób na to?
Ja bym dodała że dużo mówią karty Dworskie. Jeśli w rozkładach na początku dominowały u mnie Paź i Rycerz, a teraz częściej wychodzi Królowa, to widzę w tym pewien sygnał dojrzewania. paź to nauka, Rycerz to działanie bez refleksji, Królowa to już zintegrowana siła. Nie wiem czy to jest powszechna interpretacja ale u mnie tak to działa.
Wchodzę tutaj bo wlasnie zaczalem sam mysleć o rozkladzie stricte pod katem tego o czym mowi temat. i mam pytanie do bardziej doswiadczonych - czy jest sens robic taki rozklad 'diagnostyczny' raz na kwartal zamiast co miesiac? Mam wrazenie ze zbyt czeste pytanie o ten sam temat miesza obraz.
Dobra bo chcę wrócić do pytania Wikusia76 i rozbudować je trochę. Jakie konkretne pozycje w rozkładzie najlepiej sprawdzają się przy tym pytaniu o postęp? Bo mamy Keltycki Krzyż, mamy trzy karty, mamy różne autorskie układy. Czy ktoś z was ma rozkład który specjalnie dostosował do pytania o rozwój wewnętrzny i może opisać jakie pozycje w nim umiescił?
Hmm, dobrze że Glifomistrz pyta o konkretne rozkłady, bo to jest serce całej tej dyskusji. Z mojego doświadczenia najlepiej sprawdza się rozkład siedmiu kart zaprojektowany stricte pod kątek śledzenia postępu, gdzie masz pozycje: gdzie byłam, gdzie jestem, co przepracowałam, co jeszcze blokuje, co się otwiera, lekcja bieżącego okresu i kierunek. Keltycki Krzyż jest zbyt ogólny do tego pytania - daje dużo informacji, ale nie są one ułożone pod kątem zmiany w czasie.
Dobra ale ja chcę się upewnić czy rozumiem intencję takiego rozkładu. Jeśli robimy go co kwartał, to w kolejnym rozkładzie to co było w 'kierunku' powinno się pojawić w 'gdzie jestem' albo 'co przepracowałam', tak? Czy śledzicie takie przesunięcia kart między pozycjami?
Właśnie tak to robię i jest to dla mnie najbardziej czytelny wskaźnik postępu ze wszystkich. Kiedy karta która byla w 'co blokuje', po kwartale pojawia się w 'co przepracowałam', to coś realnie się przesuneło. To nie jest pewnik bo interpretacje mogą być rózne, ale daje mi jakis punkt odniesienia między rozkładami.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale właśnie próbuję zrozumieć ten cały wątek ze śledzeniem postępu. Czy to znaczy, że tarot może pokazywać że się cofamy? Tzn. że coś co już przepracowałam wraca i pojawia się znowu w 'co blokuje'?
To co mówi Anielcia.ka o spirali jest ważne i chcę dodać jeden konkretny sygnał który mi pomaga. Kiedy ta sama karta wraca, patrzę na to jakie skojarzenia mi przynosi. Jeśli wcześniej wywoływała lęk albo opór, a teraz wywołuje zrozumienie albo neutralność, to jest właśnie ta zmiana piętra o ktorej mówi Anielcia.ka. nie chodzi o to że karta znika z rozkładów, chodzi o to jak wchodzisz z nią w kontakt. 😀
Eh, czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę się zapytać o coś co mnie nurtuje. Czy jeśli ktoś dopiero zaczyna pracę z tarotem, to w ogóle ma sens robić taki 'diagnostyczny' rozkład postępu? Bo mam wrazenie ze nie mam jeszcze dość punktów odniesienia żeby wiedzieć co interpretuję poprawnie, a co projektuję.
