Mam przed sobą naprawdę trudną rozmowę z szefem o podwyżce i całym moim układzie w pracy. Zaczęłam się zastanawiać, czy warto przed taka rozmową postawić karty. Nie żeby 'wygrać', ale żeby jakoś ogarnąć, co mnie czeka, w jakiej energii wchodzę, może co działa przeciwko mnie. Czy ktoś to robi? Jaki rozkład polecacie do takiego celu bo nie wiem, czy prosty trójkowy wystarczy, czy może lepiej coś bardziej rozbudowanego.
Robię to regularnie przed ważnymi rozmowami i naprawdę daje mi to inny punkt widzenia na sytuację. Ale muszę dopytac - czy chodzi ci bardziej o to żeby zrozumieć dynamikę tej relacji z szefem, czy raczej o to, co ty sama wnosisz do tej rozmowy? Bo to zmienia, jaki rozkład ma sens.
Ojej, właśnie, bo to dwie różne rzeczy. Jeśli chcesz zobaczyć energię sytuacji ogólnie, trójka kart może byc za mała. Ale jesli skupiasz się na sobie - co blokuje, co wspiera, co ukryte - to trójka albo pięciokarcianka już wystarczy. Jaki masz teraz poziom pewności siebie przed ta rozmową? To by mi powiedziało więcej o tym, czego szukać w rozkładzie.
Też stawiam karty przed ważniejszymi sprawami ale nie zawsze to pomaga tak, jak sie człowiek spodziewa. Czasem karty pokazują coś, o czym wolałbyś nie wiedziec i to potrafi bardziej rozstroić niż uspokoić. Mieliście takie sytuacje że rozkład przed rozmową bardziej zaszkodził niż pomogł?
Hmm, przepraszam, że się wtrącę, ale mam pytanie do was wszystkich - jak to w ogóle działa? Znaczy, karty pokazują, co się stanie, czy raczej co ty myślisz, że się stanie? Bo ja zawsze się gubiłam, czy to przepowiednia, czy bardziej psychologia.
Dobra, jeśli chodzi o ciebie samą, to polecam taki układ pieciu kart: co mnie wspiera, co mi przeszkadza co jest ukrytą przeszkodą, jakiej energii mi brakuje i rada na tę sytuację. Przy pytaniu do kart nie pytaj 'czy dostanę podwyżkę', tylko coś w stylu 'co powinienem wiedzieć o sobie wchodząc w tę rozmowę'. Zupełnie inne efekty.
Znam oba podejścia i oba mają sens, ale robię to przed rozmową celowo. Po rozmowie to już analiza tego, co było. Przed rozmową to przygotowanie. To dwie różne funkcje. Pawelek77 masz rację, że stres zaburza odbiór, ale to jest argument za tym, żeby stawić karty dzień wcześniej, nie w dniu rozmowy. Wtedy jest czas, żeby sobie z tym spokojnie posiedzieć.
A ja mam pytanie - czy przed taką rozmową lepiej ciągnać karty samej o sobie, czy moze zrobic rozkłąd dwuosobowy, gdzie jedna pozycja to ty, druga to szef? Bo moze by to pokazalo jak on wchodzi w te sytuacje.
Czytam tę rozmowe i zastanawiam się - to trochę jak psychologiczne przygotowanie do rozmowy, tylko przez karty? Bo to, co opisujecie - sprawdzenie własnych blokad, dynamika sytuacji - to terapeuci robią słowami, a wy kartami. Czy ktoś widzi tu zasadniczą różnicę czy to sposób do tego samego celu?
Wracając do pytania o rozkład przed trudną rozmową - jest jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie wspomniał. Timing. Kiedy stawiasz karty? Rano tego samego dnia to inne energie niż wieczorem poprzedniego. Ja zawsze staram się miec odstęp kilku godzin między rozkładem a samą rozmową. Tyle, żeby informacja się 'ułożyła', ale nie tyle, żeby umysł zdążył ją przekręcić.
Dobra, to teraz mam praktyczne pytanie do tych z was, którzy to robia regularnie. Zrobiłam rozkład pięciu kart tak jak podała Dosia. Wyszła mi na pozycji 'co mi przeszkadza' karta Diabła. Mam teraz totalny zamęt w głowie i nie wiem, czy to znaczy, że jestem w jakimś uzależnieniu od tej pracy, czy że szef mnie manipuluje czy zupełnie coś innego. Jak wy to czytacie w kontekście rozmowy o podwyżce?
Diabeł na pozycji 'co mi przeszkadza' to jedna z kart które najczęściej wywołują panikę, a rzadko kiedy oznaczają to, co ludzie myślą na pierwszy rzut oka. Zanim wpadniesz w zamęt - co czujesz, kiedy na nią patrzysz? Nie co wiesz z ksiażki, tylko co widzisz i co ci to mówi intuicyjnie?
Dokładnie to samo chciałam napisać. Diabeł w tej pozycji bardzo często mówi o pętli myślowej albo o przekonaniu, które trzyma cię w miejscu. Nie o złu, nie o katastrofie. Kasjopejo, czy masz może jakiś schemat w głowie, który się powtarza przed trudnymi rozmowami? Coś w stylu 'i tak nic nie wskóram' albo 'zawsze się poddaję'?
Jeśli to twoja pierwsza reakcja po zadaniu sobie pytania, to właśnie tak tarot działa najlepiej. Nie jako wyrocznię, tylko jako lustro. Diabeł w kontekście samoograniczenia jest bardzo klasyczną interpretacją. Pytanie co z tym zrobisz przed tą rozmową.
To ciekawe, bo ja myślałam, że Diabeł to zawsze coś złego. Nigdy nie słyszałam, żeby mógł znaczyć coś w rodzaju wewnętrznej blokady. Czy wszystkie straszne karty mają takie podwójne znaczenie?
A Kasjopejo, jakie wyskoszyły ci inne karty w tym rozkładzie? Bo Diabeł sam w sobie to jedno, ale on zawsze gada z resztą układu. Może coś na pozycji wsparcia albo rady mówi, jak wyjść z tej pętli?
To jest bardzo spójny rozklad, serio. Gwiazda jako wsparcie mowi, ze masz zasoby i wewnętrzne światło w tej sytuacji. Cesarzowa na radzie sugeruje żebyś weszła w to z pewnością siebie i ciepłem, nie z defensywą. A Siła jako brakująca energia - to jest dokładnie to, o czym mówiła Sylweria. Potrzebujesz tej łagodnej, spokojnej mocy. Nie agresji, tylko gruntu.
I Rycerz Mieczy odwrócony na ukrytej przeszkodzie - to dla mnie klucz. Prosty Rycerz Mieczy bywa impulsywny, odwrócony moze być albo zablokowany, albo zbyt chaotyczny w myśleniu. Kasjopejo, czy zdarza ci się w glowie przeprowadzać tę rozmowę dziesiątki razy przed faktem? I za każdym razem wychodzi inaczej?
Ten rozkład razem wzięty brzmi jak dość czytelny obraz - wiesz, co masz, wiesz, czego ci brakuje, wiesz, co sabotuje. Pytanie jest takie: co zamierzasz z tym zrobić konkretnie przed rozmową? Bo samo postawienie kart to jedno ale jeśli wychodzisz z interpretacją i nie przekładasz jej na żadne dzialanie, to trochę po co?
Przepraszam ale to mnie naprawdę ciekawi - to co opisuje Bogumił, to brzmi jak medytacja z obrazkiem. Czy to jest tarot, czy już coś innego? Gdzie kończy się praca z kartą, a zaczyna praca z wyobraźnią?
Ale właśnie tu mam pytanie - jeśli to praca z wyobraźnią i skojarzeniami, to czy karta mogłaby być czymkolwiek innym i działaloby tak samo? Znaczy czy gdybyś wzięla losowe zdjecie z czasopisma i 'medytowała' z nim, to byś też dostała odpowiedź?
W sumie, wracając do Kasjopei - mam pytanie praktyczne. Ile czasu masz do tej rozmowy? Bo jest róznica między tym, że masz kilka godzin a kilka minut. To, co opisujesz z tymi pięcioma wersjami w głowie, brzmi jak coś, co warto by wyciszyć przed samym wejściem, nie tylko zinterpretować.
To skoro masz czas - mam konkretną propozycję. Weź Gwiazdę i Cesarzową, połóż je przed sobą dziś wieczorem. Nie interpretuj. Napisz dosłownie trzy zdania: co chcę z tej rozmowy zabrać, co chcę do niej wnieść i jedno zdanie o tym jak chcę się czuć po. To nie jest wróżba, to jest zamiar. I często to działa lepiej niż kolejna analiza rozkładu. 🙂
To chyba najkonkretniejsza wskazówka w całym wątku. Te trzy zdania brzmią prosto ale jak je teraz próbuję ułożyć w głowie, to widzę, że nie jestem w stanie ich dokończyć. Szczególnie to trzecie - jak chcę się czuć po. Nie mam odpowiedzi.
I właśnie to jest informacja sama w sobie. Jeśli nie wiesz jak chcesz się czuć po tej rozmowie, to może pytanie nie dotyczy tego, co powiedzieć, tylko tego, czego w ogóle szukasz w tej sytuacji. Co chcesz osiągnąć? Nie mówię o wyniku rozmowy, mówię o tym, co ma się zmienić w tobie.
Kasjopejo, to, co opisujesz - że nie możesz dokończyć trzeciego zdania - powiedz mi, czy to raczej lęk przed wyobrażeniem sobie dobrego zakończenia, czy po prostu nie wiesz, co 'dobrze' miałoby tu znaczyć?
To może właśnie na dziś wieczór zamiast interpretować cokolwiek warto byłoby usiąść bez kart i tylko z tym pytaniem. Czego w ogóle chcę od tej sytuacji. Karty mogą poczekać do momentu, kiedy masz choć zarys odpowiedzi. Bo jeśli nie wiesz, co chcesz zabrać z rozmowy, to żadna karta ci tego nie powie. 🙂
