Przeczytałam cały wątek i mam wrażenie że gdzieś po drodze zgubiła się sprawa audytorium, czyli tego jak projekt zostanie odebrany przez innych. Większość dyskusji dotyczyła stanu twórcy i blokad wewnętrznych, co jest super, ale tytuł wątku mówił też o powodzeniu projektu. Czy karty w ogóle mogą cokolwiek powiedzieć o tym jak odbiorcy zareagują, czy to jest kompletnie poza ich zasięgiem?
Ta odpowiedź Eliksiry trochę mnie satysfakcjonuje ale trochę nie 🙂 Bo jeśli karty mogą mówić o energii relacji z odbiorcą, to jak Azuryt miałaby to odczytać w swoim konkretnym rozkładzie? Które z tych kart - Gwiazda, Dziesiątka Mieczy, Księżniczka odwrócona - dotyczyły właśnie tej relacji z potencjalnym słuchaczem albumu?
Dobra, spróbuję to opisać dokładniej bo chyba nie powiedziałam tego wcześniej wystarczająco jasno. Robiłam pięciokartowy układ, który znalazłam w jednej z książek o tarocie twórczym. Pozycja 1 - ja jako twórczyni, Pozycja 2 - projekt sam w sobie, Pozycja 3 - to co sprzyja, Pozycja 4 - to co blokuje, Pozycja 5 - możliwy kierunek. Gwiazda była na pozycji 3, Dziesiątka Mieczy na pozycji 4, a Księżniczka Kielichów odwrocona na pozycji 1. Co do audytorium - nie było osobnej pozycji na odbiór, i teraz widzę że to może być problem tego układu.
No właśnie - jeśli nie było osobnej pozycji na odbiór, to ten rozkład od początku nie mógł odpowiedzieć na pytanie z tytułu wątku. To nie jest zarzut, po prostu myślę że stąd wzięło się całe zamieszanie z interpretacją. Układ badał ciebie i projekt, ale nie relację między projektem a słuchaczami. Czy ta książka którą używałaś miała jakiś wariant z pozycją dla audytorium?
To co napisała Azuryt o układzie dużo wyjaśnia. Dziesiątka Mieczy na pozycji blokady to bardzo konkretny sygnał - ta karta mówi o końcu cyklu, często bolesnym, ale nieuchronnym. W kontekście blokady twórczej pytałbym czy nie trzymasz się jakiegoś starego wyobrażenia o tym jak album powinien wyglądać. Nie o samej dacie, ale o formie. Czy coś w tym projekcie zmieniło się od pierwotnego pomysłu i to cię boli?
O, to jest zupełnie nowy kontekst. Szaman trafił w coś ważnego. Dziesiątka Mieczy jako blokada przy takim tle brzmi jak żałoba za pierwotną wersją projektu. Nie za albumem który jest, tylko za tym który miał być. Azuryt, czy robiłaś ten rozkład z myślą o albumie takim jakim jest teraz, czy wciąż myślałaś o tej kameralnej wersji kiedy tasowałaś?
Mam pytanie do Eliksiry bo nie do konca rozumiem tę mechanike. Jak mam 'sprawdzic' co naprawde mam w głowie przed tasowaniem? Czy chodzi o jakiś sposób skupienia czy to bardziej intuicyjne - po prostu siedzisz i czekasz az sie zorientujesz? Pytam szczerze bo sam mam ten problem ze tasuje i potem nie wiem czy pytalem o to o co chciałem pytać.
Zatrzymajmy się chwilę bo mam wrażenie że pędzimy do nowego rozkładu a nie wyczerpaliśmy starego. Azuryt, jeśli wiesz teraz że Dziesiątka Mieczy na pozycji blokady może mówić o żałobie za pierwotną wersją albumu, to co z Gwiazdą na pozycji sprzyjającej? Jak ją czytałaś pierwotnie, a jak czytasz teraz mając ten nowy kontekst?
To co Azuryt mówi o Gwieździe - 'coś co dopiero ma zaświecić' - jest moim zdaniem całkiem trafne i nie jest naciąganiem. Gwiazda często mówi o potencjale który wymaga czasu i spokoju żeby się ujawnić. Przy projekcie gdzie masz dysonans między wizją a efektem końcowym, ta karta może mówić właśnie o tym żeby dać temu nowej formie szansę zanim ją ocenisz.
Czytam tę rozmowę i zaczynam rozumieć trochę więcej. Mam pytanie moze naiwne: skoro Azuryt teraz inaczej czyta te same karty, to czy rozklad 'zmienił znaczenie'? czy karty mówią to samo co na początku tylko ona teraz to lepiej rozumie czy interpretacja jest płynna i można z jednych kart wyciągnąć różne rzeczy w zalezności od tego co wiemy?
Ale to otwiera pytanie ktore mnie troche niepokoi. Jesli interpretacja jest zawsze zalezna od kontekstu ktory znamy w danym momencie to kiedy rozklad jest 'gotowy'? Zawsze możemy dowiedziec sie czegos nowego co zmieni odczyt. czy jest jakis punkt w którym mowimy - dobra ta interpretacja jest wystarczajaca? 😀
Zastanawiam się czy przy projekcie artystycznym ten moment 'gdy przestajesz potrzebować' w ogóle przychodzi przed wydaniem. Bo projekt zyje cały czas, zmienia sie, twórca wciąż jest w środku. Moze rozkłady dla twórców z natury są otwarte i nie zamykają się tak jak na przykład rozklad o jednorazowej decyzji?
Dobra, Przylaszczka trafnie to nazwała - zdjęcie w danym momencie. I to mi dużo daje, bo przestaję się zastanawiać czy rozkład był 'zly' albo 'niepełny'. Był po prostu zrobiony wtedy kiedy był zrobiony. Ale mam teraz inne pytanie do całego wątku: czy ktoś z was robi rozkłady retrospektywnie? Znaczy - po zakończeniu projektu, żeby zobaczyć co karty 'wiedziały' czego wy jeszcze nie wiedzieliscie?
Robiłam raz coś takiego i to było dziwne doświadczenie. Nie reinterpretowałam starego rozkładu, tylko zrobiłam nowy już po wszystkim, z pytaniem 'co ten projekt mi przyniósł'. I karty były zupełnie inne niż te które dostałam przed. Jakby inna historia. Azuryt, czy mówisz o powrocie do tego konkretnego rozkładu który pokazałaś, czy o zrobieniu czegoś nowego?
Ta przestrzeń między gotowe a wydane to jest ciekawa pozycja do rozkładu sama w sobie. Nie jesteś w trakcie tworzenia ani w trakcie odbioru. Jesteś w zawieszeniu. Zastanawiam się czy pytanie o 'powodzenie u audytorium' nie jest teraz bardziej na miejscu niż było na początku - bo wtedy projekt był w ruchu a teraz stoi i czeka. Czy to zmienia coś w tym jak o tym myslisz?
To co mówisz o zaakceptowaniu - 'to jest ten album, nie tamten' - brzmi jak ten koniec cyklu który Szaman opisywał przy Dziesiątce Mieczy. Jakby karta opisała coś co miało dopiero nastąpić? Czy tak to rozumiecie - że karty czasem pokazują proces który jest w toku, zanim się zakończy?
Przepraszam że wchodze z pytaniem może nie do konca na temat ale to mnie zastanowiło: czy blokada w rozkładzie tarotowym to zawsze coś co trzeba przezwycieżyć czy czasem blokada jest dobra - że chroni przed czymś? Bo ta karta u Azuryt może mówiła 'nie wydawaj tamtego albumu bo ten będzie lepszy'? 😉
Ale skad wiadomo podczas robienia rozkładu że 'opór chroni' a nie 'opór blokuje'? Bo jesli nie wiadomo tego w momencie czytania, to jak ma to pomoc w podjęciu decyzji? Pytam bo mam wrażenie że to rozumiemy dopiero po fakcie, a karty mają przecież pomagac przed.
Ale Chalcedonka czy to nie jest za duze ograniczenie tarotow? Jesli karty tylko opisuja a nie podpowiadaja kierunku, to po co robic rozklad z pytaniem o decyzje? Moglabym rownie dobrze poprosic znajomego zeby opisal mi jak wyglada moja sytuacja. Chodzi mi o to ze Azuryt przyszla z pytaniem 'czy projekt spotka sie z odbiorem' i wychodzi z rozkladu wciaz bez odpowiedzi na to pytanie.
Okej ale teraz mam pytanie praktyczne bo trochę się gubie. Azuryt czy w tym rozkładzie który robiłaś była jakakolwiek pozycja którą można by czytać jako 'zewnętrzny odbiór' albo 'otoczenie'? Bo w keltyjskim krzyżu jest kilka pozycji które mogą to sugerować nawet jeśli nie są wprost tak nazwane. Jaki był dokładnie układ?
Dziękuję ze to napisałaś wprost bo to naprawdę zamyka pewien krag tej rozmowy. Rozkład był uczciwy wobec tego co pytal, tylko pytał o ciebie, nie o publiczność. I to jest lekcja dla każdego kto projektuje własny układ - nazwa pozycji określa co karta może powiedzieć. Jesli nie ma miejsca dla odbiorcy, odbiorca nie przemówi.
To mnie skłania do pytania które siedzi mi w głowie od dłuższego czasu w tym watku. Czy w ogóle mozna zaprojektować rozkład który uczciwie odpowie na pytanie 'czy mój projekt spotka się z dobrym odbiorem'? Bo odbiorca to nie jest jedna energia - to tysiące różnych ludzi z różnymi gustami. Jak karta ma to objąć?
I teraz wracamy do samego początku wątku, bo właśnie o to chyba chodziło w tytule. Azuryt, gdybyś teraz miała projektować rozkład od nowa - już z tym co wiesz - jak by wyglądały te pozycje? Jakie pytania naprawdę chcesz zadać kartom w związku z tym albumem i jego wyjściem w świat?
Dobra, to spróbuję odpowiedzieć na pytanie Felicytki, bo ono rzeczywiście coś we mnie ruszyło. Gdybym projektowała rozkład od nowa - z pytaniem o album i odbiór - myslę że chciałabym mieć pozycje takie jak: co ten album niesie w świat, co może zablokować kontakt z odbiorcą, i może co jest między mną a publicznością - taki 'most' albo jego brak. Ale nie wiem czy to wystarczy żeby na prawdę odpowiedzieć na pytanie o odbiór, czy znowu skończy się na mnie samej.
Ta pozycja 'co jest między mną a odbiorcą' jest bardzo ciekawa, bo to na prawdę różna rzecz od 'co projekt niesie' i od 'jak go odbiorą'. Most może istnieć albo nie, może być szeroki albo wąski. Ale Azuryt, mam pytanie - czy ty chcesz wiedzieć o odbiorze w ogóle, czy o tym jak konkretnie możesz dotrzeć do tych którzy mogą to pokochać? Bo to są dwa różne pytania do kart.
Wracając do tego co Azuryt zaproponowała - pozycja 'most między artystą a publicznością' - to jest coś co chciałabym zobaczyć w konkretnym rozkładzie. Azuryt, czy myślałaś już o tym żeby taki układ faktycznie zrobić teraz, przed premierą? Masz album gotowy, napięcie jest, to brzmi jak dobry moment na pytanie o ten właśnie most.
Zastanawiam się czy 'most' to nie jest jednak metafora która może wprowadzić w błąd przy interpretacji. Bo co karta miałaby pokazać na takiej pozycji - energię przejścia, przeszkodę, rodzaj połączenia? Zanim wejdzie się w rozkład z taką pozycją, trzeba wiedzieć czego się od niej oczekuje. Inaczej dostaniesz Dwojkę Kielichów na 'moście' i nie będziesz wiedzieć czy to znaczy ze projekt znajdzie bratnie dusze czy że potrzebuje partnera do dystrybucji.
