I to jest właśnie ten moment kiedy warto się zatrzymać, bo to nie jest błąd - to po prostu inna praktyka. Nie ma jednej kolejności którą wszyscy stosują. Jedni pytają przed, drudzy w trakcie, trzeci pozwalają żeby pytanie "wyszło" z kart. Jacenty, jak to robiłeś konkretnie tego dnia?
To znaczy że intencja już była w momencie wypadnięcia Pustelnika. Myśl o sytuacji zawodowej to jest intencja, nawet jeśli nieposformułowana w zdanie. Więc argumentu że "wypadł przed pytaniem" właściwie nie ma.
To jest naprawdę dobre pytanie i chyba dlatego niektóre szkoły tarota kładą tak duży nacisk na oczyszczenie umysłu przed rozkładem. Nie dlatego że to rytuał dla rytuału, ale dlatego żeby wiedzieć kiedy zaczyna sie rozkład.
Ojej ale to skomplikowane. Ja myślałam że po prostu tasujemy i tyle. Nie wiedziałm że trzeba tak pilnować kiedy się myśli o pytaniu. A jak się myśli o czymś przez cały dzień to co wtedy, cały dzień to jeden wielki rozkład? 🙂
Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie - czy ktoś z was kiedyś celowo wyciągnął kartę przed rozkładem jako tę "kartę nastroju" i potem porównał z tym co wyszło właściwie? Ciekawa jestem czy te dwie warstwy faktycznie ze sobą rozmawiają.
Mam to w notatkach, ale nie jako osobna kategoria - wrzucałam te przypadkowe wypadające karty do uwag ogólnych. Teraz zaczynam żałować że nie oddzieliłam. Jacenty przez ciebie mam nowy projekt na kilka miesięcy 🙂 😀
wiesz co, właśnie czytam tę dyskusję i mam pytanie które mnie trochę przesladuje - czy ktoś kiedyś sprawdzał numerologicznie datę kiedy wypadła taka "przypadkowa" karta? Bo może nie chodzi o intencję, tylko o moemnt w czasie?
To ciekawy kierunek, ale wróćmy na chwilę do tego co powiedział Jacenty - że myślał o sytuacji zawodowej podczas tasowania. Dla mnie to jest wystarczająca intencja. Nie potrzeba zdania oznajmującego, żeby pytanie istniało. Pytanie może być stanem umysłu.
Tak, to był świadomy gest. Wziąłem talię właśnie dlatego że chciałem sprawdzić co karty powiedzą o tej sytuacji. Tylko nie wiedziałem że powinienem to jakoś "ogłosić" w głowie przed tasowaniem.
Jacenty, ale skoro to był świadomy gest, to Pustelnik wypadł już w trakcie intencji. I wracamy do tego co mowilam wcześniej - on należy do rozkladu. Tylko pytanie jak go umieścić. Przed tymi trzema kartami? Jako kartę tła?
Sygnifikator to dobry trop. Część tradycji właśnie tak traktuje karty które wypadają przed rozkładem - jako nieświadomie wybrany sygnifikator pytającego. Jacenty, czy Pustelnik cokolwiek ci mówi jeśli popatrzysz na niego w tym świetle? Nie jako kartę odpowiedzi, tylko jako kartę ciebie w tej chwili?
Ojej, to jest bardzo ważna obserwacja Jacenty. Dziękuję że to piszesz tak otwarcie, bo teraz widzę że ta karta wcale nie wypadła przez pomyłkę. Może właśnie to chciała powiedzieć.
No właśnie - i to trochę odpowiada na moje pytanie które zadałam kilka postów wcześniej. Jak karta "przed" rozkładem opisuje pytającego, a karty właściwe opisują sytuację, to te dwie warstwy naprawdę ze sobą rozmawiają.
A ja mam głupie pytanie - co jesli ta karta która wypada "przypadkowo" to jest akurat karta którą bym chciala dostać? Tzn. coś pozytywnego? Czy wtedy też ją ignorujemy bo wypadła za wcześnie?
No i tu wracamy do mojego sceptycyzmu. Jeśli sami decydujemy kiedy karta "liczy się" a kiedy nie, to ile z tego jest naprawdę odczytem a ile jest tym co chcemy zobaczyć?
To co mówi Naparstnica ma sens, ale jednak zostaje mi w głowie to pytanie Wrenny. Bo interpretacja jest zawsze subiektywna, zgoda. Ale jest jakaś różnica między "interpretuję kartę którą wyciągnąłem świadomie" a "decyduję czy ta karta w ogóle wchodzi do gry". To dwa różne poziomy subiektywności.
No ale poczekajcie - czy w ogóle możliwy jest odczyt w stu procentach "rzetelny" w sensie pozbawionym subiektywności? Tasujemy sami, wyciągamy sami, interpretujemy sami. Ten filtr jest wszędzie. Pytanie Jacenty'ego o tę wypadniętą kartę dotyka czegoś głębszego: co tak naprawdę rozumiemy przez "przypadek" podczas pracy z kartami? 😛
Właśnie mi to uzmysłowiliście, bo ja na początku myślałem że to jest proste pytanie techniczne. że ktoś mi powie: tak licz, albo nie licz. A tu okazuje się że to zależy od tego co w ogóle sądzę o tym jak działają karty.
To jest ciekawe że Jacenty to pisze, bo faktycznie - odpowiedź na pytanie "czy liczy się karta wypadnięta omyłkowo" jest zupełnie inna jeśli wierzysz że karty odpowiadają na energię intencji, a zupełnie inna jeśli traktujesz je jako system symboliczny do analizy sytuacji. Ktoś tutaj ma jakiś konkretny pogląd na to jak to działa? Bo my dyskutujemy nie dotykając tego fundamentu.
Czyli według ciebie Naparstnico - kontekst pytania zaczyna się w momencie gdy sięgamy po karty, nie dopiero gdy formalnie zaczynamy tasować? Czy dobrze rozumiem?
I tu się pojawia problem ktory mnie nurtuje od początku tej rozmowy. Jacenty mówił że nie "ogłosił" pytania w głowie przed tasowaniem - że po prostu miał to na głowie. Ale to znaczy że kontekst był. To znaczy że Pustelnik wypadł w kontekście. Więc co by to było za "omyłka"? Omyłka to byłoby gdyby karta wypadła przy zupełnie innej okazji, np. gdy po prostu przekładał talię bez żadnego pytania.
Oj, to jest pytanie które sama sobie zadawałam. Bo mi kiedyś wypadła karta przy porządkowaniu tali i długo się zastanawiałam czy to coś znaczy. W końcu doszłam do wniosku że nie będę tego interpretować bo nie miałam żadnej intencji. Ale teraz po tej rozmowie nie jestem już taka pewna czy dobrze zrobiłam.
Dokładnie. Dlatego właśnie intencja jest tym kluczem,nie mechaniczny moment wypadnięcia karty. jacenty miał intencję - to jest różnica. A czy ktoś się zastanawiał jak to wygląda gdy robimy rozkład dla kogoś innego i ta osoba jest obok, i jej karta wypadnie? Czy intencja należy do pytającego czy do rozkładającego?
Ja robiłam dla koleżanki i owszem,raz wypadła jej karta gdy tasowałam. Oddałam jej ją do ręki i zayptałam co czuje patrząc na nią. To było ciekawe ćwiczenie, niezależnie od rozkładu. Ale nie włączyłam jej formalnie do układu.
A możliwe że to był błąd? Tzn. że właśnie ta karta którą oddałaś koleżance była ważna? Pytam bo jak czytam tę rozmowę to mam wrażenie że może zbyt szybko odkładamy takie karty na bok.
Tak, bardzo się cieszę że Wincentyna wcześniej wspomniała o notatniku. Ja też zaczynam notować takie rzeczy osobno. Jacenty, czy ty w ogóle prowadzisz jakiś dziennik rozkładów? Mogłoby pomóc zobaczyć czy takie "przypadkowe" karty powtarzaja sie.
eh, nie prowadzę, szczerze mówiąc nawet nie wiedziałem że to jest praktykowane. Myślałem że to jest coś co się robi raz i tyle. Ale chyba zacznę - właśnie ta rozmowa mi pokazała że bez zapisywania to wszystko umknie i niema jak sprawdzić żadnych wzorców.
