Miałem dziś dziwną sytuację przy rozkładzie i nie wiem co z tym zrobić. Tasowałem talię, karta wypadła na podłogę i automatycznie ją podniosłem i dołożyłem z powrotem do stosu. Ale potem przy losowaniu zastanawiałem się - czy powinienem był ją zostawić jako pierwszą kartę rozkładu? Czytałem gdzieś, że karta która sama wychodzi to ważny sygnał, ale instrukcja do mojej talii mówi o jakimś specjalnym ułożeniu kart na stole przed rozpoczęciem, czego po prostu u mnie nie da się zrobić bo brakuje miejsca. Ogólnie cały ten rytuał przygotowawczy opisany w książeczce brzmi jakby pisało go ktoś kto ma oddzielny pokój do praktyk. Nie mam. Więc pytanie zasadnicze: czy ta karta wypadnięta omyłkowo ma znaczenie, czy to po prostu wypadła?
To zależy od tego jak podchodzisz do pracy z kartami. Czesc osób uważa, że karta która sama wychodzi to najwazniejsza w całym rozkładzie, bo przyszła bez naszego udziału. Inni mówią, że przypadkowe wypadnięcie to po prostu fizyka, nie magia. Ja jestem gdzieś pośrodku. Mam jedno pytanie do ciebie: czy w momencie kiedy ta karta wypadła, byłeś skoncentrowany na pytaniu, czy myślałeś o czymś zupełnie innym?
ojej, a jaka to była karta, jśeli wolno zapytać? Bo to jednak ma znaczenie w kontekście oceny czy wypadnięcie było przypadkowe czy nieprzypadkowe.
Ja to zawsze kładę taką kratę z boku i patrzę na nią po skończonym rozkładzie. Nauczyłam się tego chyba z jakiegoś filmu na YT,ale wydaje mi się logiczne. Karta wypadła to coś chciała powiedzieć ale niekoniecznie jako część głównego układu.
Słuchajcie, ale mam głupie pytanie z zewnątrz - bo z kartami mam mało do czynienia. Skąd w ogóle pochodzi ta zasada, że karta wypadająca losowo ma jakiekolwiek znaczenie? Czy to tradycja konkretnej szkoły tarota, czy każdy wymyśla po swojemu?
Co do tego Pustelnika odwróconego - to akurat karta, która w rewersie często mówi o izolacji którą się wybiera wbrew sobie albo o zamknięciu na czyjś przekaz. Trochę pasuje do sytuacji z tym rozkładem, nie? Pytasz o coś, a jednocześnie masz problem z samym przygotowaniem, brakuje miejsca, nie możesz zrobić rytuału tak jak opisano. Może to właśnie o tym.
Ja się spotkałam z tym że jak karta wypadnie to trzeba sprawdzić czy jest prawą stroną do siebie czy odwróconą i to ma znaczenie. Chociaż tak naprawdę nie jestem pewna skąd to mam, może z jakiegoś forum albo grupy.
Prowadzę notatki z rozkładów od dłuższego czasu i zapisuję też karty wypadające. Po kilku miesiącach porównałam je z tym co faktycznie wychodziło i co się sprawdzało. Szczerze? Karty skaczące sprawdzały się mniej więcej tak samo często jak te z rozkładu. Czyli ani wyraźnie lepiej, ani wyraźnie gorzej. Trudno mi z tego wyciągnąć wniosek że mają szczególne znaczenie, ale też nie powiedziałabym że są bez znaczenia.
A wracając do mojego pytania z początku, bo trochę zeszliśmy z tematu - co wy byście zrobili na moim miejscu? Czy ten Pustelnik odwrócony powinien był zostać jako pierwsza karta rozkładu, czy dobrze zrobiłem że go dołożyłem z powrotem?
Myślę że nie ma co teraz roztrząsać czy zrobiłeś dobrze czy nie. Karta wróciła do stosu, zrobiłeś rozkład, masz wyniki. Patrz na to co masz. Jeśli coś cię niepokoi w rozkładzie albo wydaje się niejasne, to wtedy wróć do tego Pustelnika jako kontekstu. Nie ma sensu budować niepokoju wokół jednego ruchu z taliją.
Ja mam pytanie trochę z boku - wspomniałeś o tej instrukcji do talii i że opisuje coś czego nie możesz zrobić. co tam konkretnie jest? Bo mnie to ciekawi bo ja też mam instrukcję do mojej talii i część rzeczy wydaje mi się kompletnie nie do wykonania w normalnych warunkach domowych.
Aaaa, to właśnie o to chodziło! Mam podobne w swojej instrukcji że trzeba karty "naładować przy świetle księżyca w pełni na otwartym polu". No i co z tym zrobić jak mieszka się w centrum miasta i balkon wychodzi na ścianę sąsiedniego bloku? Zastanawiam się czy parapet się lcizy 🙂
no hej, ale może wróćmy do tego co Jacenty pytał na początku, bo instrukcja to osobna sprawa. Jacenty, jak rozumiem, ostatecznie dołożyłeś Pustelnika z powrotem do talii i zrobiłeś rozkład od nowa, tak? I jak wyglądał ten rozkład, pasował do czegoś?
To zestawienie naprawdę sporo mówi, jeśli pytałeś o coś związanego z niepewnością albo zmianą. Ale zanim cokolwiek skomentuję - o co właściwie pytałeś w tym rozkładzie? Bo bez tego to jak czytanie mapy bez celu podróży.
Gwiazda w przeszłości przy pytaniu o pracę to dość niejednoznaczne. Może oznaczać że miałeś kiedyś dobry kierunek albo nadzieję której teraz brakuje. Księżyc w teraźniejszości przy takim pytaniu to klasycznie niepewność, rzeczy niewidoczne, coś czego nie wiesz o swojej sytuacji. A Koło Fortuny w przyszłości to zmiana, obrót sytuacji. Tylko nie wiadomo w którą stronę. Ale wróćmy do pytania o Pustelnika - czy gdyby on zamiast Gwiazdy siedział na pozycji przeszłości, to co by to zmieniało według ciebie?
To jest dobre pytanie i nie wiem czy jest na nie jedna odpowiedź. Miałam podobną sytuację - karta wypadła, włożyłam ją z powrotem zrobiłam rozkład i ta sama karta pojawiła się jako jedna z trzech w układzie. Przypadek? Może. Ale poczułam że talia jakby forsowała swoje zdanie.
Słuchajcie, a nie jest tak że im więcej tasujemy tym bardziej możliwe że ta sama karta wróci? Przy 78 kartach szansa nie jest astronomicznie mała, prawda? Nie mówię że to niemożliwe, tylko że może nie ma tu żadnej mistyki, tylko zwykłe prawdopodobieństwo. 🙂
Mnie bardziej interesuje to co Jacenty miał na początku. Czyli Pustelnik odwrócony wypadł, potem trafił z powrotem, a rozkład właściwy zaczął się od Gwiazdy. Czy teraz, patrząc na cały ten zestaw, coś ci to mówi? Bo mnie te cztery karty razem brzmią jak cała historia.
Zanim zaczniemy interpretować całość - jedno pytanie do ciebie. Jak się czujesz z tą sytuacją zawodową teraz, emocjonalnie? Bo to ważne przy czytaniu, kontekst wewnętrzny pytającego jest częścią rozkładu.
No i teraz Pustelnik odwrócony nabiera sensu jako kontekst całości, nie? Zmęczenie szukaniem, wycofanie, poczucie że coś utknęło. To jest dosłownie rewers Pustelnika. A że wypadł przed rozkładem - może właśnie pokazał punkt wyjścia, stan w którym pytający zadawał pytanie.
To co mówi Oriona ma sens. Może karta która wylatuje przed rozkładem to coś jak nastrój pytającego albo tło sytuacji. Nie wchodzi do układu bo nie jest częścią odpowiedzi, tylko pokazuje z jakiego miejsca pytasz. Skądś to słyszałam chyba.
No dobra, ale to jest właśnie problem z tym forum i z tarotem w ogóle - za dużo rzeczy krąży jako "słyszałam gdzieś". Nie mówię że ta interpretacja z kartą jako tłem jest zła, po prostu chcę wiedzieć czy ktoś to stosuje świadomie jako metodę, czy to po prostu ładnie brzmi.
Szczerze to trochę mnie myli, bo teraz mam cztery karty zamiast trzech i nie wiem jak z tym pracować. Z jednej strony Pustelnik odwrócony brzmi jak coś ważnego, z drugiej - wypadł przypadkowo. Czy powinienem go po prostu zostawić i skupić się na tych trzehc właściwych?
A co dla ciebie znaczy "właściwych"? Pytam serio, bo jeśli rozkład zaczął się w momencie gdy wziąłeś talie do rąk, to może nie ma czegoś takiego jak karta która wypadła "przed". Moze cały kontakt z talią to już rozkład.
Właśnie dlatego mam w notatniku oddzielne sekcje: tasowanie, karty które wypadły przed intencją, karty po postawieniu intencji. Brzmi skrupulatnie ale naprawdę pomaga potem porównywać. I co ciekawe - te które wypadają po intencji mają dla mnie inny charakter niż te przypadkowe.
eh, Ale jak Jacenty nie stawiał intencji, to kiedy ta intencja w ogóle powstała? Bo może Pustelnik wypadł zanim pytanie istniało i dlatego nie należy do rozkładu? To by tłumaczyło dlaczego wielu czytających mówi żeby wyrzucić taką kartę i tasować od nowa.
To jest chyba sedno tego co chciałem wiedzieć na początku. nie wiedziałem że tak ważne jest kiedy formułuję pytanie. Myślałem że tasowanie i pytanie to jedno.
