Siedzę nad tym pytaniem od jakiegoś czasu i chcę zobaczyć, co wy sądzicie. Chodzi mi o karty liczb parzystych w tarocie - dwójki, czwórki, szóstki, ósemki, dziesiątki - czy macie wrażenie, że kiedy pojawiają się obok kart z wyraźnie ciężką energią, to ją jakoś tłumią? Bo ja od lat mam takie przeczucie, że parzyste wnoszą coś w rodzaju stabilizacji, ale nie wiem, czy to moja interpretacja, czy jest w tym jakaś szersza reguła. A przy okazji - czy ktoś z was kiedyś próbował pracować z kartami podczas pełni? Bo mam wrażenie, że pełnia robi coś dziwnego z rozkładami i zastanawiam się, czy jest sens to wykorzystać zamiast tłumić.
Mam to samo zapisane w notatkach, ale doszłam do trochę innego wniosku. Moim zdaniem parzyste nie tyle łagodzą, co... zatrzymują. Jakby dawały chwilę oddechu przed tym, co ta ciężka karta mówi. Ale czy to łagodzenie? Nie jestem pewna. Bo na przykład czwórka Mieczy obok Wieży to dla mnie nie jest "spokojniej", tylko "musisz się zatrzymać, zanim to cię zmieżdży". To inne znaczenie niż złagodzenie.
Czytam to z ciekawością, bo w runach mam podobny dylemat z pewnymi parami, ale wracając do kart - czy macie na myśli wyłącznie Małe Arkana? Bo w Wielkich Arkana też są parzyste numerki i tam to działa zupełnie inaczej, przynajmniej według mnie.
A czy parzyste to w ogóle jest jakaś oficjalna kategoria w tarocie? Bo ja tego nigdzie nie widziałam w opisach talii, które mam. Może to wasza własna obserwacja?
Ja zapisuję rozkłady od dawna i rzeczywiście widzę pewien wzorzec. rozkłady z przewagą parzystych wychodzą mi spokojniej w tonie, nawet jak są tam ciężkie karty. Ale nie wiem, czy to właściwość kart czy może po prostu parna liczba kart siłą rzeczy tworzy bardziej "zrównoważony" układ wizualnie i to wpływa na interpretację.
Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówimy o liczbach na kartach Małych Arkan, tak? Czyli kiedy w rozkładzie wypadają głównie dwójki, czwórki, szóstki? Czy chodzi też o pozycję karty w rozkładzie, który ma parzysty numer?
Ja się interesuję numerologią i tam dwójka to zawsze łączenie, parowanie, kompromis - więc parzyste kojarzą mi się raczej z wygładzaniem niż wzmacnianiem. Ale to może być moje numerologiczne myślenie przyklejone do tarota i niekoniecznie tam pasuje?
Czytam tę rozmowę i mam inne podejście. Nie sądzę, żeby parzyste same w sobie łagodziły lub wzmacniały. Myślę, że to zależy od żywiołu, w jakim się pojawiają. Czwórka Kielichów to stagnacja emocjonalna, czwórka Buław to solidna podstawa do działania - obie parzyste, a działają kompletnie inaczej w kontekście ciężkiej karty obok
mam notatki z kilkunastu miesięcy. na oko tak,ale nie liczyłam tego systematycznie. Może powinnam? Choć mam wrażenie, że jeśli coś takiego istnieje, to efekt jest subtelny i trudno go oddzielić od reszty kontekstu rozkładu.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale zaczepię się o ten wątek z pełnią z pierwszego posta. Też mam problemy ze snem przy pełni i nigdy nie pomyślałem, żeby to jakoś spożytkować. Czy robienie rozkładu w środku nocy podczas pełni to w ogóle sensowna opcja, czy raczej zły pomysł przy zmęczonej głowie?
Dobra, wróćmy do Mieczy, bo zostawiłam tę myśl w poprzednim poście urwaną. Sprawdziłam szybko notatki z ostatnich tygodni i mam kilka rozkładów z czwórką Mieczy jako kartą centralną. W każdym z nich ciężka karta obok wychodziła mi jako... nie tyle słabsza, co bardziej odległa w czasie. Jakby czwórka mówiła "tak, to przyjdzie, ale nie teraz". Więc może parzyste Mieczy nie łagodzą, ale odsuwają? Ewunia_J co ty na to, bo to chyba coś innego niż wzmocnienie?
ojej, chcę się tu wtrącić, bo to "odsunięcie w czasie" to ciekawy trop. Ale zastanawiam się, czy to nie jest specyfika samej czwórki Mieczy jako karty odpoczynku, a nie właściwość parzystych w ogóle. Czy ktoś testował to samo z szóstką Mieczy albo dwójką? Bo one też są parzyste, ale mają zupełnie inne znaczenie bazowe.
Słuchajcie,czy nie robimy teraz czegoś, co można porównać do szukania jednej reguły tam, gdzie są tylko wzorce? W runach mam dokładnie ten sam problem - próbuję znaleźć ogólną zasadę dla pewnych grup znaków i za każdym razem konkretny przykład mi ją rozbija. Może parzyste w tarocie to nie jest kategoria z jedną właściwością, tylko kilka niezależnych podgrup?
no odpowiem na pytanie Ewuni z poprzednich postów - sprawdziłam kilka wpisów z notatek. W trzech przypadkach, gdzie był wyraźna przewaga parzystych, "ciężkie" karty potwierdziły się, ale faktycznie z opóźnieniem. W jednym przypadku nie potwierdziły się w ogóle. To za mała próba, zeby cokolwiek twierdzić, ale nie jest też zero. 😀
Przepraszam że trochę z boku, ale ja cały czas nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli mówimy, że parzyste "odsuwają w czasie" albo "łagodzą" - to co robi ósemka? Bo ósemka Mieczy to jest pułapka i wiązanie, tam nie widzę ani łagodzenia ani odsuwania. Bardziej intensyfikowanie?
Bardzo dziękuję za tę dyskusję, uczę się tu dużo. Mam pytanie może naiwne - czy w ogóle da się sensownie porównywać karty z tak różnych suit? Dwójka Kielichów i dwójka Mieczy to chyba zupełnie inne energie, a łączy je tylko ta dwójka. Czy nie jest tak, że liczba to tylko jeden z elementów, a żywioł jest ważniejszy?
wiesz co, Dołączę się, bo mnie ta rozmowa przyciągnęła. Ćwiczę regularnie z kartami i moje doświadczenie jest takie, że parzyste dają mi wrażenie "zamkniętego obiegu" - coś krąży w kółko, nie ma jeszcze wyjścia. Nieparzyste są bardziej otwarte, dynamiczne. To nie jest łagodzenie - to jakość ruchu. Ale to bardzo subiektywne i nie wiem, czy to nie jest tylko moje.
Czytam to i staram się ogarnąć - bo chcę wrócić do tego, co Ewunia mówiła o pełni. Jeśli pełnia to moment kiedy energia jest "zamknięta w obiegu" albo szczytowa, to może wtedy karty parzyste mówią co innego niż normalnie? Czyli kontekst księżyca mógłby zmieniać odczyt parzystych?
Uwzględniam, ale nie systemowo. Notuję datę i fazę przy każdym rozkładzie, ale jeszcze nie analizowałam tego osobno. Teraz jak to mówię na głos, to trochę żałuję, bo mam już wystarczająco dużo wpisów, żeby to sprawdzić. Może zrobię to osobno i wrzucę wyniki.
Wracam do Dagmy i tej ósemki Mieczy, bo mnie to nie daje spokoju. W numerologii ósemka to przecież siła, władza, ale też karma - powrót tego, co wysłałaś. Może ósemka Mieczy nie łagodzi, bo tu żywioł Mieczy jest aż tak silny, że przebija numerologiczną właściwość ósemki? To by znaczyło, że żywioł wygrywa z liczbą gdy są ze sobą w konflikcie.
Chcę wtrącić coś z boku tej dyskusji o żywiołach i liczbach. Mam wrażenie, że szukamy tu jakiegoś priorytetu - co ważniejsze, żywioł czy liczba - a może to nie jest kwestia priorytetu, tylko relacji między nimi? W runach mam podobny problem z runami o podwójnym znaczeniu - one nie działają hierarchicznie, tylko w napięciu. Może tu jest tak samo?
Wracam na chwilę do tego, co Ewunia wspominała o pełni księżyca, bo mam wrażenie, że przez całą tę dyskusję o żywiołach i liczbach zupełnie to urwaliśmy. Jeśli pełnia to moment największego napięcia energetycznego, to czy nie jest właśnie wtedy ta "walka" między żywiołem a liczbą najsilniejsza? Czyli może pełnia nie zmienia znaczenia kart, tylko wyostrza to napięcie, które zawsze jest, ale normalnie łatwiej je przeoczyć?
